paulek pisze:A nie jest to czasem zwykły pirat

no ale ja tam mało się znam

Rozkminiałem taką możliwość, ale jak na pirata wygląda zbyt profesjonalnie. W sensie, na pudełku jest nawet ta czarna naklejka charakterystyczna dla tej serii, plus piraty (przynajmniej w tamtych latach) głównie oszczędzały na czym tylko się dało i okładka zazwyczaj ograniczała się do jednostronnej wkładki - reprodukcja okładki i czasem jakieś zdjęcie z drugiej strony, często zaś nawet bez zadruku. Jakość całości też jest bardzo wysoka, nie jestem specjalistą - dlatego zresztą zwróciłem się o pomoc - ale na moje oko piratem to nie jest.
paniron pisze:Wiesz, od 98 już trochę minęło. Nie wiem czy da się obecnie dotrzeć do jakichś informacji na ten temat. Ja osobiście się z czymś takim nie spotkałem. Może na jakichś zagranicznych forach/serwisach ktoś coś będzie wiedział więcej.
Mogła być cala seria takich egzemplarzy, może tylko kilka sztuk i nikt nawet tego nie zanotował.
Wydaje mi się ze takie rzeczy się po prostu zdarzają. Czy to w książkach, czy składkach do płyt.
Swego czasu pierwsze wydanie DVD-death on the Road zawierało jakis błąd, nie w nadruku tylko płyta.Chyba można było nawet zwracać czy coś, pewnie mało osób już o tym pamieta. Ciężko może być z wiedza na temat Twojego albumu tymbardziej
Robiłem kilka lat w drukarni i kojarzę mniej więcej jak musiało dojść do tego rodzaju błędu. Ze względu na specyfikę druku praktycznie niemożliwe jest, żeby było to ograniczone do ledwo kilku egzemplarzy - okładki drukuje się tzw. offsetem, który charakteryzuje się tym, że "ustawienie" maszyny na druk z CMYKa trwa czasem do kilku kwadransów po czym sam druk jest błyskawiczny i produkuje setki arkuszy na godzinę. Zazwyczaj drukuje się na jednym arkuszu kilka wzorów naraz - np. na jednym arkuszu obok siebie są składki dla albumu NOTB i Powerslave. Matryce musiały być źle przygotowane i ktoś dopiero po pierwszej partii druku zorientował się, ze coś jest nie tak (drukarze zazwyczaj zwracają uwagę na jakość druku, a nie na treść). Zastanawiające jest samo to, ze te błędne wydruki trafiły do dalszej obróbki czyli przycinania i zszywania. Zazwyczaj mimo wszystko całą źle wydrukowaną partię przeznacza się na makulaturę, bo papier i farby są tanie jak barszcz. To, że wydruki z tak rażącym błędem trafiły do obróbki jest dla mnie tajemnicą. To, że trafiły do sprzedaży - jeszcze większą. Tutaj właściwie leży największa zagadka - może ta wersja nie trafiła nigdy do oficjalnej sprzedaży? Może ktoś zorientował się dopiero po druku, zszyciu, cieciu itd kiedy dystrybutor odbierał już paletę z setkami płyt. Może trafiły jako odpady produkcyjne do jakiegoś second-handu? Płytę kupiłem co prawda w Polsce, ale nie w żadnym Empiku, tylko w kultowym warszawskim J-17, więc jej droga z UK do nas jest nieznana, podejrzewam że trafiła tam z rąk kolekcjonera który sam kupił ją jakimś sposobem w UK.
Pisząc że "może ktoś zna kogoś kto pracował przy druku" żartobliwie przesadziłem. W gruncie rzeczy najbardziej liczyłem na to, że może ktoś rozpozna sprawę i otrzymam odpowiedź w stylu "a, tak, kojarzę to spaprane wydanie, zrobiono tego przypadkiem X egzemplarzy i puszczono do lombardów, można to było bez problemu kupić u Y w mieście Z, miał tego całe pudła" - czy coś w tym stylu.
Widzę jednak, że sprawa może być bardziej tajemnicza niż się spodziewałem, myślałem że może to jakiś znany misprint. Szukałem info także w anglojęzycznej części internetów i jak pisałem - nic nie znalazłem. Może faktycznie, tak jak sugerujesz, trzeba mi się z tym udać na jakieś angielskie forum, może tam ktoś bardziej będzie to kojarzył.
A może mam jedyny taki egzemplarz na świecie, lol

Ale byłyby jaja, oby nie okazało się że to bardzo wysokiej jakości pirat
Jeszcze raz dziękuję za odpowiedzi, oczywiście, jeśli ktoś coś wie, to nadal będę wdzięczny za informacje.