SanktuariuM - Polski Fan Klub Iron Maiden


NO PRAYER FOR DYING

IRON MAIDEN - NO PRAYER FOR DYING Utwory:
1.Tail Gunner
2.Holy Smoke
3.No Prayer For The Dying
4.Public Enema Number One
5.Fates Warning
6.The Assassin
7.Run Silent Run Deep
9.Hooks In You
10.Bring Your Daughter... To The Slaughter
11.Mother Russia
Tutaj mozesz kupić płytę
Recenzja

Skład zespołu:
Steve Harris: Bass
Dave Murray: Guitar
Nicko McBrain: Drums
Bruce Dickinson: Vocals
Janick Gers: Guitar

Autor okładki: Derek Riggs
Producent: Martin Birch
Nagranie: Steve Harris' Barn, Anglia w Rolling Stone mobile
Remastering: Battery Studios, Londyn
Management: Rod Smallwood, Andy Taylor

MC EMI TC EMD 1017
LP EMI EMD 1017
CD EMI 077779514229

Stało się....Po 10 latach bycia na topie, po sprzedaniu kilkunastu milionów płyt i zagrania setek koncertów w zespole nagle coś pękło... Po zakończeniu trasy "Seventh Tour Of A Seventh Tour" zespół dopadła nuda i stagnacja. Steve zaszył się w swym domu i rozpoczął pracę nad video "Maiden England". Bruce, zachęcony przez wytwórnie, skaptował bezrobotnego gitarzystę Janick'a Gers'a i nagrał solowy, rockowy album. Za to Adrian - zadowolony z przyjęcia przez fanów takich autorskich numerów jak "Reach Out" czy "Juanita", postanowił pociągnąć temat dalej i nagrać cały album z tego rodzaju kawałkami. Pod szyldem A.S.A.P. w 1989r. wydał płytę "Silver And Gold", która osiągnęła... finansową klapę. Niezrażony pierwszym niepowodzeniem Smith mając w głowie swoje plany na przyszłość przystąpił wraz z resztą Iron Maiden do pracy nad 8 studyjnym krążkiem. Od samego początku zaczęło się źle, Harris niespodziewanie zmienił zdanie dotyczące nagrywania. Zamiast rejestrowania nowych numerów jesienią w profesjonalnym studio, Steve zdecydował o pracy już na początku roku i do tego w jego własnej piwnicy, w posiadłości pod Londynem. Nie byłby może to zły pomysł ale Adrianowi Smithowi, przyzwyczajonemu do najnowszej techniki taka sytuacja nie za bardzo odpowiadała. Razem z Brucem, gitarzysta zdołał zaledwie skomponować kilka riffów do jednego utworu, kiedy reszta kapeli zaczęła zauważać, iż Adriana nie bawi ta cała sytuacja. Po dłuższych rozmowach między muzykami, wszyscy doszli do wniosku, iż będzie lepiej gdy Smith opuści Iron Maiden... Można pomyśleć, że to żadne novum dla kapeli, nie pierwszy i nie ostatni raz. Jednak brak jednego z głównego kompozytorów Iron Maiden silnie zaważyło na efekcie końcowym albumu "No Prayer For The Dying".

Niedługo po odejściu Adriana Smith'a na jego miejscu pojawił się kumpel Dickinsona, gitarzysta, który współtworzył razem z nim solowy album "Tattooed Millionaire" - Janick Gers. Na uratowanie ósmej płyty Iron Maiden było już jednak za późno. Gers przyszedł na gotowe, kompozycje były spisane, trzeba było się ich tylko nauczyć i zarejestrować na ścieżki. Nie..."No Prayer For The Dying" nie jest albumem słabym, brakuje mu tylko kropki nad i, dotknięcia geniuszu - za to wszystko odpowiadał do tej pory Adrian Smith. Kiedy go zabrakło, muzyka trochę się rozlazła.

Należy także dodać pozostałe zmiany, które zaważyły o takim a nie innym kształcie albumu. Przede wszystkim surowa, brudna produkcja, która z pewnością idealnie sprawdziłaby się w zespołach rockowych ale nie w przypadku Iron Maiden, gdzie przyzwyczajono nas do ostrego, heavy-metalowego brzmienia. Inna sprawą jest Bruce, który zafascynowany nową falą alternatywnego grania, lekko zmienił swój styl śpiewania, nadając mu lekko chropowate brzmienie. Jakby nie było "No Prayer For The Dying" ukazało się na rynku 1 października 1990 roku i zaraz po tym, zespół ruszył na światowe tournee. O dziwo...podczas wykonywania na żywo numerów z tej płyty całość brzmiała wręcz genialnie - dzięki Bogu dźwiękowiec Doug Hall pozostał wierny koncertowemu charakterowi muzyki zespołu.

Jednak występy na żywo też się zmieniły, Steve Harris doszedł do wniosku, iż poprzednie trasy zaczęły stanowić o przeroście formy nad treścią. Scenografia zaczęła przesłaniać samą muzykę i aby uniknąć zamknięcia się we własnej pułapce, zdecydowano o całkowitym zrezygnowaniu z tzw. fajerwerków. Chłopaki wyskakiwali na scenę jak w początkach swojej kariery, w starych dżinsach i z gitarami. Za nimi nie było już lodowych gór, hydraulicznych podnośników ale ogołocone ze wszystkiego zwykłe wzmacniacze... Od tej pory za ozdobę show służył jedynie Eddie oraz....Janick Gers. Szalony człowiek, któremu dano gitarę i powiedziano, że to jego ostatni koncert. :) Tak to przynajmniej wyglądało a fani, chcąc nie chcąc musieli się do tego "nowego" Iron Maiden przyzwyczaić. Lata osiemdziesiąte stanowiły już przeszłość, świat się zmieniał, muzyka się zmieniała a co gorsza okazało się, że ludzie też zaczęli się zmieniać. Najsmutniejszym jest fakt, że wszystko zmieniało się na gorsze...ale tymczasem zespół był na tournee "No Prayer On The Road", bombardując cały świat i zabierając wszystkie córy do rzeźnika.

© Sanktuarium - Polski Fan Klub Iron Maiden & Iron Maiden Holdings Ltd. 1999-2010