SanktuariuM - Polski Fan Klub Iron Maiden


14 IV 1980: "Iron Maiden" - 30 Lat Minęło...

Dziś (14 kwietnia 2010), mija dokładnie TRZYDZIEŚCI LAT, od chwili kiedy światło dzienne ujrzał debiutancki album pionierów "drugiej generacji brytyjskiego hard rocka", wówczas znanych jedynie w rodzinnej Anglii - IRON MAIDEN.

Tytuł albumu "Iron Maiden", został oczywiście zaczerpnięty od nazwy zespołu, wówczas budzącej ożywione kontrowersje. Album, pomimo fatalnej produkcji, - efektu współpracy z Will'em Malon'em, - przyniósł wybór ośmiu (w wersji amerykańskiej - dziewięciu) najlepszych, zdaniem członków formacji, kompozycji, składających się na główny repertuar wczesnych koncertów zespołu.

To właśnie na tym albumie znalazły się tak wyborne klasyki koncertowe jak: "Prowler", "Remember Tomorrow", "Running Free", przegenialny, zwiastujący nadejście thrash metalu: "Phantom Of The Opera", tudzież instrumentalny popis gitarzystów "Transylvania" czy "hymn firmowy" - "Iron Maiden". Przypomnę, że wersja zremasterowana płyty (1998),zawiera również singlowy klasyk "Sanctuary", bez którego tak trudno sobie wyobrazić koncerty Maiden, zwłaszcza te "retrospektywne".

Nie muszę dodawać, iż wymienione kompozycje należą już dziś do absolutnej klasyki gatunku, tym bardziej iż część z nich dostała nowe życie za sprawą autorskich opracowań, poczynionych przez takie tuzy jak Metallica, Anthrax, czy Slayer - że ograniczę się tylko do tych najbardziej znamienitych epigonów stylu, wypracowanego właśnie przez Iron Maiden. Już na pierwszym albumie ci młodzi ludzie, jasno dawali do zrozumienia, iż nie obce są im prawidła warsztatowego opanowania instrumentów, graniczącego z prawdziwą wirtuozerią. "Iron Maiden" przyniósł muzykę jak na tamte czasy nowatorską w umiejętny sposób łączącą punk-rockową zadziorność i surowość,- z metalowym warsztatem oraz żonglerką dynamiką faktury rytmicznej, nastrojami, w końcu nie pozbawioną odpowiedniej dawki "czarnego humoru".

Marcowy numer wpływowego magazynu "Classic Rock" (3/2010), zawierał zestawienie najważniejszych debiutów hard rocka. Oczywiście, nie mogło zabraknąć wśród tych "kamieni milowych gatunku", pierwszej odsłony talentu naszych bohaterów.

Do dziś, muzycy Maiden bardzo ciepło wypowiadają się o płycie, na nagranie której czekali wówczas cztery, długie lata (zespół powstał 25-ego grudnia 1975). Już wtedy album wzbudził nie lada sensację, lokując się w pierwszym tygodniu od dnia premiery, na bardzo wysokiej pozycji 4-tej "British Album Charts". Z resztą, o "nowym, wspaniałym zespole z Wysp" zrobiło się podówczas głośno w całej Europie! Nie przypadkiem trafili na łamy wielkich magazynów i zostali zaproszeni jako "gość specjalny", ogromnej europejskiej trasy, amerykańskich mega-gwiazd - KISS! O płycie z wielkim uznaniem wypowiedzieli się "w epoce": Gene Simmons (KISS) oraz chimeryczny geniusz Stratocastera: Ritchie Blackmore... Już te nazwiska musiały stanowić świetną rekomendację wartości albumu.

Z resztą, - dalszą część historii doskonale znamy. Od 14-ego kwietnia 1980, Iron Maiden sprzedali dla EMI ponad 80 mln kopii albumów, stworzyli jeden z najpopularniejszych wizerunków estradowych w historii rocka, zaś dziś uważani są za jeden z kilku największych i najbardziej wpływowych zespołów wszech-czasów. Nikt chyba nie zaprzeczy, iż są zjawiskiem koncertowym, jakich mało (właściwie brak), na współczesnej scenie muzycznej.

Wypada tylko zakrzyknąć: UP THE IRONS i dołączyć do bezkresnych legionów fanów Maiden, na zbliżającej się trasie "The Final Frontier World Tour 2010".

dodano: 2010-04-14 12:03:28 przez: Faust

© Sanktuarium - Polski Fan Klub Iron Maiden & Iron Maiden Holdings Ltd. 1999-2010