Rephael Mendes jako inkarnacja Dickinsona

Tu dyskutujemy tylko o Iron Maiden

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Geri666
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2073
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm

Re: Rephael Mendes jako inkarnacja Dickinsona

Postautor: Geri666 » sob kwie 17, 2021 9:37 pm

Wreszcie jakieś oryginalne nagranie a nie ciągle covery i covery. Brzmi nieźle. Chętnie posłuchał całej płyty.
Jest na Spotify ;)
Moj solo projekt: https://huffmantree.bandcamp.com/
youtube: https://www.youtube.com/user/AdrianSmithRocks/videos

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2993
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: Rephael Mendes jako inkarnacja Dickinsona

Postautor: Pierre Dolinski » sob kwie 17, 2021 9:38 pm

Ja akurat bardziej wolę mieć krążek fizycznie, niż pliczku. Pliczek później zrobię sobie sam. ;) No ale różne ludzie mają preferencje.
zderzacz kretynów i wróg "muzykozofii" :lol: głuchym uchem czerpanej

Awatar użytkownika
Geri666
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2073
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm

Re: Rephael Mendes jako inkarnacja Dickinsona

Postautor: Geri666 » sob kwie 17, 2021 9:41 pm

Ja akurat bardziej wolę mieć krążek fizycznie, niż pliczku. Pliczek później zrobię sobie sam. ;) No ale różne ludzie mają preferencje.
No tu się zgadzam w 100%.

Niemniej - dużo muzyki najpierw odkryłem na streamingowych, a potem zamawiałem fizyczne nośniki. ;)
Moj solo projekt: https://huffmantree.bandcamp.com/
youtube: https://www.youtube.com/user/AdrianSmithRocks/videos

pz
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9680
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am

Re: Rephael Mendes jako inkarnacja Dickinsona

Postautor: pz » sob kwie 17, 2021 10:07 pm

Na pewno posłucham na spotify. Jeżeli mi się spodoba i będę chciał do tego wracać, to kupię płytę.
Plany: chwilowo brak

Awatar użytkownika
Geri666
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2073
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm

Re: Rephael Mendes jako inkarnacja Dickinsona

Postautor: Geri666 » sob kwie 24, 2021 2:58 pm

Nowe rzeczy z ery Di'anno i Bayleya

https://www.youtube.com/watch?v=WVhfGii1U-g
Moj solo projekt: https://huffmantree.bandcamp.com/
youtube: https://www.youtube.com/user/AdrianSmithRocks/videos

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2993
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: Rephael Mendes jako inkarnacja Dickinsona

Postautor: Pierre Dolinski » sob kwie 24, 2021 3:32 pm

Kto wie, czy te płyty z Blaze nie spodobałyby mi się bardziej, gdyby taki Mendes na nich śpiewał...
zderzacz kretynów i wróg "muzykozofii" :lol: głuchym uchem czerpanej

Awatar użytkownika
gumbyy
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6691
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: Rephael Mendes jako inkarnacja Dickinsona

Postautor: gumbyy » sob kwie 24, 2021 4:48 pm

Kto wie, czy te płyty z Blaze nie spodobałyby mi się bardziej, gdyby taki Mendes na nich śpiewał...
Mi Bruce nie pasuje np w "Man on the Edge". Ogólnie na "TXF" pasuje mi sposób śpiewu i barwa głosu Blaze.
www.MetalSide.pl

Awatar użytkownika
Geri666
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2073
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm

Re: Rephael Mendes jako inkarnacja Dickinsona

Postautor: Geri666 » sob kwie 24, 2021 7:55 pm

Kto wie, czy te płyty z Blaze nie spodobałyby mi się bardziej, gdyby taki Mendes na nich śpiewał...
Kto wie... faktycznie taki Virtual dobrze brzmiałby z Brucem
Moj solo projekt: https://huffmantree.bandcamp.com/
youtube: https://www.youtube.com/user/AdrianSmithRocks/videos

Awatar użytkownika
Schizoid
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5928
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Rephael Mendes jako inkarnacja Dickinsona

Postautor: Schizoid » sob kwie 24, 2021 8:31 pm

Jestem przekonany, że z Dickinsonem na wokalu, dobrą produkcją i krótszą wersją The Angel And The Gambler ten krążek byłby oceniany bardzo wysoko. W gruncie rzeczy jest to ten sam styl, który zaprezentowali potem na uwielbianym przez fanów Brave New World (choć częściowo status tej płyty bierze się też z czynników pozamuzycznych), a materiał jest bardzo chwytliwy. Przecież gdyby takie Futureal było singlem promującym album, którego wyczekujemy obecnie, to fani skakaliby z radości. Co my tam jeszcze mamy...świetną balladę Como Estais Amigos, która wręcz prosi się o wykonanie na żywo z Dickinsonem, ale na przeszkodzie stoi durna doktryna "czego nie było na trasie promującej, tego nie będzie już nigdy" :facepalm: The Educated Fool, When Two Worlds Collide, Lightning Strikes Twice, czy oczywiście The Clansman to numery idealne na koncerty. Naprawdę pełno tu fajnych pomysłów, które zasłużyły na drugą szansę. To jest jedyny przypadek, w którym zaakceptowałbym pomysł re-recordingu albumu Maiden - choć jak niejednokrotnie pisałem, bardzo lubię Virtuala i uważam, że ma zdecydowanie więcej zalet, niż wad. The X Factor to już inna bajka i tutaj Dickinson by zwyczajnie nie pasował, zresztą wygląda na to, że ludzie w końcu zaczęli to rozumieć, bo płytka jest znacznie popularniejsza, niż kiedyś.
Obrazek

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2993
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: Rephael Mendes jako inkarnacja Dickinsona

Postautor: Pierre Dolinski » sob kwie 24, 2021 9:01 pm

Ciekawa teoria.

Ogólnie to od Virtual XI a może i nawet od The X Factor zaczęło się wydłużanie na siłę kawałków a ta tendencja jest widoczna również na kolejnych płytach. Przydałyby się remixy na których wykastrowano by je z tych gówien, które psują ogólne wrażenie. Może niektóre numery bez na siłę powtarzanych dłużyzn byłyby bardziej chwytliwe.
zderzacz kretynów i wróg "muzykozofii" :lol: głuchym uchem czerpanej

Awatar użytkownika
gumbyy
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6691
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: Rephael Mendes jako inkarnacja Dickinsona

Postautor: gumbyy » sob kwie 24, 2021 9:44 pm

Jestem przekonany, że z Dickinsonem na wokalu, dobrą produkcją i krótszą wersją The Angel And The Gambler ten krążek byłby oceniany bardzo wysoko. W gruncie rzeczy jest to ten sam styl, który zaprezentowali potem na uwielbianym przez fanów Brave New World (choć częściowo status tej płyty bierze się też z czynników pozamuzycznych), a materiał jest bardzo chwytliwy. Przecież gdyby takie Futureal było singlem promującym album, którego wyczekujemy obecnie, to fani skakaliby z radości. Co my tam jeszcze mamy...świetną balladę Como Estais Amigos, która wręcz prosi się o wykonanie na żywo z Dickinsonem, ale na przeszkodzie stoi durna doktryna "czego nie było na trasie promującej, tego nie będzie już nigdy" :facepalm: The Educated Fool, When Two Worlds Collide, Lightning Strikes Twice, czy oczywiście The Clansman to numery idealne na koncerty. Naprawdę pełno tu fajnych pomysłów, które zasłużyły na drugą szansę
Zgadza się. Dobre numery tam są.
www.MetalSide.pl

Awatar użytkownika
Schizoid
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5928
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Rephael Mendes jako inkarnacja Dickinsona

Postautor: Schizoid » sob kwie 24, 2021 10:28 pm

Ciekawa teoria.

Ogólnie to od Virtual XI a może i nawet od The X Factor zaczęło się wydłużanie na siłę kawałków a ta tendencja jest widoczna również na kolejnych płytach.
Myślę, że na The X Factor jeszcze nie (tam zaczęła się schematyczność), ale zgoda co do dłużyzn na VXI.
Obrazek

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2993
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: Rephael Mendes jako inkarnacja Dickinsona

Postautor: Pierre Dolinski » sob kwie 24, 2021 10:43 pm

Właściwie to dłużyzny zaczęły się na Fear of the Dark. Posłuchaj np. Arfaid To Shoot Strangers.
zderzacz kretynów i wróg "muzykozofii" :lol: głuchym uchem czerpanej

Awatar użytkownika
Schizoid
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5928
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Rephael Mendes jako inkarnacja Dickinsona

Postautor: Schizoid » sob kwie 24, 2021 11:23 pm

O paaaanie...Nie słuchałem tego naprawdę długo. Teraz zapuściłem i jakoś nie odczuwam tej dłużyzny. Fakt, niewiele się tam dzieje, ale to utwór nastawiony na klimat. Niekiedy taka powtarzalność bywa pożądaną cechą kompozycji. Natomiast rozwiązania zastosowane w takim The Angel And The Gambler, czy The Red And The Black, są niemożliwe do uzasadnienia, to zwyczajne nudziarstwo.
Obrazek

Awatar użytkownika
Dejavu
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4494
Rejestracja: pt maja 31, 2013 9:30 pm

Re: Rephael Mendes jako inkarnacja Dickinsona

Postautor: Dejavu » sob kwie 24, 2021 11:31 pm

The X Factor to już inna bajka i tutaj Dickinson by zwyczajnie nie pasował, zresztą wygląda na to, że ludzie w końcu zaczęli to rozumieć, bo płytka jest znacznie popularniejsza, niż kiedyś.
W The Sign of the Cross Dickinson pasuje znakomicie. Co do tendencji o których mówisz, niezależnie od tego, co kto o nich sądzi (ja na przykład akceptuję ja i lubię niemal w pełni, jednocześnie zdając sobie sprawę z ich wad), wydaje mi się, że zaczęły się one najpóźniej na The X Factor, a prawdopodobnie nieco wcześniej. Wiadomo, że z albumu na album szły one coraz dalej, ale wmyślę, że na upartego można szukać takich fragmentów nawet na Seventh Sonie czy SiT.

Awatar użytkownika
Schizoid
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5928
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Rephael Mendes jako inkarnacja Dickinsona

Postautor: Schizoid » sob kwie 24, 2021 11:56 pm

SOTC to typowy, choć wyróżniający się, epik Harrisa. Faktem jest, że Bruce dawał sobie z nim radę doskonale, ale pozostałe utwory mają zupełnie inny charakter. Power, którym dysponuje Bruce, zwyczajnie nie pasowałby mi do takiego 2 A.M., czy Fortunes Of War. Man On The Edge w jego wykonaniu było niezłe, ale słabsze od wersji Blaze'a. Natomiast Lord Of The Flies kompletnie nie pasowało do jego stylu.
Obrazek

pz
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9680
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am

Re: Rephael Mendes jako inkarnacja Dickinsona

Postautor: pz » ndz kwie 25, 2021 8:07 am

Pierwsze dłużyzny i wkurzające powtórzenia, to uwielbiany tutaj Seventh Son. Później irytujące stały się znowu od Virtual XI. Na Brave New World (mimo, że uwielbiamten album) też są irytujące.
Plany: chwilowo brak

Awatar użytkownika
Geri666
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2073
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm

Re: Rephael Mendes jako inkarnacja Dickinsona

Postautor: Geri666 » pt maja 07, 2021 5:18 pm

https://www.youtube.com/watch?v=oi4JNOJtqJU

Dream Theater - Pull Me Under
Moj solo projekt: https://huffmantree.bandcamp.com/
youtube: https://www.youtube.com/user/AdrianSmithRocks/videos

Awatar użytkownika
Invader
-#Emperor of the Clouds
-#Emperor of the Clouds
Posty: 20386
Rejestracja: czw mar 02, 2006 12:43 am
Skąd: Scenes From A Cracow

Re: Rephael Mendes jako inkarnacja Dickinsona

Postautor: Invader » pt maja 07, 2021 9:28 pm

5,5/10 imo
LISEK #1 FAN
DREAM THEATER DIE-HARD
Fan rudych, blondynek i papierosów

Awatar użytkownika
Bon Dzosef
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8399
Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm

Re: Rephael Mendes jako inkarnacja Dickinsona

Postautor: Bon Dzosef » pt maja 07, 2021 9:39 pm

Odsłuchałem tego medleya - Man on the Edge mega. Como Estas też super
Vorgel napisał:
Niedobre bo nowe. Kompletnie nie rozumiem takiego podejścia.
Kiedyś Rock'n'roll" Fanclub Shakin Stevena

2008 Warszawa
2011 Warszawa
2014 Poznań
2016 Oslo, Dessel (Graspop), Herning, Wrocław, Wacken
2017: Glasgow, Aberdeen, Liverpool, Birmingham
2018: Tallin, Helsinki x2, Firenze, Dessel (Graspop), Lizbona, Kraków x2
2020: chuj
2021: chuj
KISS to zespół, który od samego początku nastawiony był na komercję. Stworzono markę KI$$ i ona zarabia na wielu płaszczyznach. Muzycznie nie mieli nigdy zbyt wiele do powiedzenia, na każdy album z lat 70 przypada po 3 kawałki, które ujdą, reszta to durnowate rock and rolle jakich nie zaryzykowałby nawet Shakin' Stevens. W latach 80 grali to, co grali wtedy wszyscy, ale znacznie słabiej, bez pomysłu, po prostu dziady żyjące wciąż legendą KISS. Dwie ich płyty, których mogę słuchać to te, których ich fani akurat nie lubią, co by się zgadzało.


Wróć do „Forum Główne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości