Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Tu dyskutujemy tylko o Iron Maiden

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Dejavu
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4494
Rejestracja: pt maja 31, 2013 9:30 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Dejavu » pn maja 16, 2016 1:54 pm

http://artrock.pl/recenzje/50742/iron_m ... _time.html

Bardzo jestem ciekawy co powiedzie o tej ''recce'', kolo dał 6/10, ale TFF już 7/10 :lol:
Dla mnie Somewhere in Time 10/10, a TFF pomiędzy słabym 9/10 a bardzo mocnym 8/10.

Awatar użytkownika
Invader
-#Emperor of the Clouds
-#Emperor of the Clouds
Posty: 20386
Rejestracja: czw mar 02, 2006 12:43 am
Skąd: Scenes From A Cracow

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Invader » wt cze 14, 2016 5:45 pm

Czas na ranking wielkiego Somewhere in Time

Oceniam pod kątem muzyki poszczególnego wykonawcy, oceny jak na dziś:

1. Caught Somewhere in Time 10/10 (kapitalny otwieracz, i bardzo długie wymiany solówek między gitarzystami, sekcja tak szybko jeszcze nie grała, na kolana)
2. Wasted Years 9/10 (Zawsze była 10, ale ostatnio się trochę przejadł)
3. Sea of Madness 8/10 (niby się tam coś trochę dzieje, ale potem jakoś utwór się rozłazi, ta wstawka w środku utworu genialna, za dużo tego Madnesssss na końcu)
4. Heaven Can Wait 8/10 (znowu za dużo refrenu, kapitalne oooo i solówki gitarzystów, zwłaszcza bardzo szybka H)
5. The Loneliness of the Long Distance Runner 8,5/10 (bardzo ok wałek)
6. Stranger in a Strange Land 10/10 (kosmos od zawsze na zawsze)
7. Deja-Vu 8,5/10
8. Alexander the Great 9/10

Ocena ''obiektywna'' - 8,87/10 !!! ale kosmos :o 9,5/10 daje bez problemu do 10 takich płyt mam tylko, SiT to chyba moje top 5-7 wszech czasów.
Ocena subiektywna 10/10 innego wyjścia być nie może.

Ranking utworów :dork:

8. Sea of Madness (zawsze był na 7, nie kupuje tego Madness i paru innych)
7. Heaven Can Wait (maksymalnie 5 lokata była, spadek)
6. Deja-Vu (utwór zyskał, zawsze był na ostatniej pozycji, oby tak dalej)
5. The Loneliness of the Long Distance Runner (zawsze był gdzieś tutaj, ostatnio sporo spadł, ale wrócił na swoje miejsce)
4. Alexander the Great (bywały czasy, że był nawet na 2, Arcy solówki, tylko ten tekst taki trochę za banalnie napisany i z tego co pamiętam są tam jakieś pomyłki historyczne, ja się specjalizuje w 2 wojnie światowej więc nie wiem dokładnie co)
3. Wasted Years (żelazny klasyk od zawsze, kiedyś był nawet moim nr 1 z tego albumu)
No i zostały nam 2 utwory, kurczę takiego problemu jeszcze nie miałem :roll:
2. Tytułowy (czasami na 1 miejscu, znakomity utwór)
1. Stranger (2 solówki przeszywające do szpiku kości, znakomicie, że takie kawałki robili, gdyby cały album taki nagrali to jeszcze by drugim Def Leppard zostali, zawsze to lepiej niż grać jedno i to samo)

Arcy album.
LISEK #1 FAN
DREAM THEATER DIE-HARD
Fan rudych, blondynek i papierosów

Nomad.1985
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 352
Rejestracja: sob cze 11, 2016 10:58 am

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Nomad.1985 » wt cze 14, 2016 7:25 pm

Jeśli już bym musiał szeregować to jakoś tak bym to zrobił

1. Caught Somewhere in Time
2. Sea of Madness
3. Alexander the Great
4. Stranger in the Strange Land
5. Loneliness of Long Distance Runner
6. Heaven Can Wait
7. Deja Vu
8. Wasted Years ....przejadł się bardzo

Deleted User 5147

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Deleted User 5147 » wt cze 14, 2016 8:26 pm

1. Caught Somewhere in Time (chyba najlepszy otwieracz w historii IM, no może na podobnym poziomie jest Moonchild i ewentualnie Wickerman)
2. Stranger in the Strange Land
3. Loneliness of Long Distance Runner
4. Sea of Madness
5. Deja Vu
6. Alexander the Great ( nie rozumiem fenomenu tego utworu. Mnie nie przekonuje)
7. Heaven Can Wait
8. Wasted Years (chyba mi się przejadł ostatnio, tak samo jak HCW)

Awatar użytkownika
Mr. M
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3245
Rejestracja: pt sty 08, 2010 4:21 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Mr. M » wt cze 14, 2016 9:25 pm

Nigdy nie rozumiałem tej zasady oceniania świetniego utworu niżej, bo się "przejadł", a jakiegoś innego, do tej pory o wiele słabszego, wyżej. To tak jak po maratonie picia craftów powiedzieć, że Tatra lepsza "bo tamte piwa mi się przejadły", albo po oglądaniu EURO powiedzieć, że okręgówka jest lepsza, "bo przejadło mi się oglądanie reprezentacji". :lol:

U mnie bez zmian:

1. Alexander the Great 10/10 (najlepszy kawałek IM w ogóle imho)
2. Caught Somewhere in Time 10/10
3. Stranger in a Strange Land 10/10
4. Deja Vu 10/10
5. The Loneliness of the Long Distance Runner
6. Heaven Can Wait 10/10
7. Wasted Years 10/10
8. Sea of Madness 9,75/10

Średnia: 9,97/10 Ocena: 10/10 (nr 1 IM imho)
Mam rozumieć, że fani Killers i Number of the Beast codziennie walą 0,7 do obiadu albo wręcz jabola czy tam dwa czteropaki Tatry. Natomiast fani Somewhere in Time i Seventh Sona to wykształceni i zamożni właściciele mieszkań z ogródkiem za miastem?
Bruce Dickinson-Kmicic bo tak jak on zdradził Polskę to Bruce Iron Maiden w 1993 r. ale w porę się opamiętał!
Gdybym kochał w jednej setnej jakąś dziewczynę tak jak kocham pojedynek gitarowy Adriana i Dave'a w Infinite Dreams to była by traktowana tak ,że Julia przy niej była traktowana przez Romea jak głupia dziwka

Nomad.1985
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 352
Rejestracja: sob cze 11, 2016 10:58 am

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Nomad.1985 » wt cze 14, 2016 11:41 pm

Wasted Years był u mnie najwyżej gdzieś na 6 miejscu. Teraz się przejadł i spadł na ostatnie. Skoro się przejadł znaczy, że mam inne ulubione utwory na tym albumie. Dla przykładu Phantom of the Opera czy Trooper się nie przejadły.

on_the_run
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 417
Rejestracja: pt gru 11, 2015 8:31 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: on_the_run » sob mar 11, 2017 12:59 pm

Dla mnie "Somewhere" to mega progresywna płyta, pomimo że dość krótka, a kompozycje nie są specjalnie rozbudowane? Więc dlaczego progresywna? Bo eksperymentatorska. "Testowanie" syntezatorów gitarowych, różne smaczki, efekty, różne akcenty (typu połamane tempo na początku "Sea of Madness", zabawy dźwiękiem, wszystko dopracowane do najmniejszego szczegółu, rewelacyjne solówki, inne niż na wcześniejszych płytach (solo w "The Loneliness of the Long Distance Runner" przypomina trochę The Only Ones lub Hanoi Rocks), zmiany tempa, nowoczesne jak na ówczesne czasy brzmienie. Tak, to była bardzo eksperymentalna płyta, a eksperymenty są progresywne, jeśli są udane. To płyta przede wszystkim "gitarowa", czarująca swoim brzmieniem i klimatem.
Płyta jak dla mnie lepsza od "Siódmego Syna", który moim zdaniem był rozwinięciem pomysłów z "Somewhere"...

EDIT: No i brzmienie jest tutaj mega przestrzenne.

EDIT: Ja na tej płycie odnajduję nawiązania do nowej fali.

Awatar użytkownika
Invader
-#Emperor of the Clouds
-#Emperor of the Clouds
Posty: 20386
Rejestracja: czw mar 02, 2006 12:43 am
Skąd: Scenes From A Cracow

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Invader » wt kwie 11, 2017 6:02 pm

Lekka modyfikacja posta z czerwca, 2 zmiany... 0,5 wiecej dla HCW i 0,5 mniej dla Runnera, więc średnia taka sama, 2 najlepszy album Ironów imo.Top 5-7 płyt wszech czasów jak na mój gust.

1. Caught Somewhere in Time 10/10 (kapitalny otwieracz, i bardzo długie wymiany solówek między gitarzystami, sekcja tak szybko jeszcze nie grała, na kolana)
2. Wasted Years 9/10 (Zawsze była 10, ale ostatnio się trochę przejadł)
3. Sea of Madness 8/10 (niby się tam coś trochę dzieje, ale potem jakoś utwór się rozłazi, ta wstawka w środku utworu genialna, za dużo tego Madnesssss na końcu)
4. Heaven Can Wait 8,5/10 (znowu za dużo refrenu, kapitalne oooo i solówki gitarzystów, zwłaszcza bardzo szybka H)
5. The Loneliness of the Long Distance Runner 8/10 (bardzo ok wałek)
6. Stranger in a Strange Land 10/10 (kosmos! od zawsze na zawsze)
7. Deja-Vu 8,5/10
8. Alexander the Great 9/10
LISEK #1 FAN
DREAM THEATER DIE-HARD
Fan rudych, blondynek i papierosów

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2993
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Pierre Dolinski » wt sie 15, 2017 12:08 pm

Dziś chyba zapętlę ten album i korzystając z wolnego dnia przeniosę się w czasie do okresu, kiedy wszystko w tej muzyce było jeszcze takie świeże, autentyczne, szczere, a fani metalu chodzili w kurtkach skórzanych 'Ironkach" ... nie jak teraz... kiedy to w ironki ubierają się jakieś gimnazjalistki i licealistki słuchające byle czego, ale chcące uchodzić za bardziej ostre dziewczyny, a także stare rypy, które się odmładzają, żeby wyglądać jak te z gimnazjum i liceum. :D :D :D
Ale mnie wzięło na porównania.... Faktem jest, że spotkać dziś na koncertach fana metalu odzianego w skóry to rzadkość, ale wystarczy przejść się na jakąś tzw. imprezę klubową z umcy-umcy do tańca. :D :D :D
zderzacz kretynów i wróg "muzykozofii" :lol: głuchym uchem czerpanej

Awatar użytkownika
Invader
-#Emperor of the Clouds
-#Emperor of the Clouds
Posty: 20386
Rejestracja: czw mar 02, 2006 12:43 am
Skąd: Scenes From A Cracow

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Invader » pt wrz 29, 2017 12:08 pm

Dziś mija 31 lat od wydania tego genialnego albumu, najlepszego albumu wg użytkowników forum!
LISEK #1 FAN
DREAM THEATER DIE-HARD
Fan rudych, blondynek i papierosów

Awatar użytkownika
Lipa
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 873
Rejestracja: sob maja 06, 2017 12:28 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Lipa » sob wrz 30, 2017 1:30 pm

Lepszego albumu chyba nie usłyszę jeśli chodzi o metal. Oczywiście przesłuchałem go wczoraj całego z winyla.
Niech moc będzie z Tobą!( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zapraszam: https://lipnamuzykarecenzje.blogspot.com

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2993
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Pierre Dolinski » sob wrz 30, 2017 8:35 pm

Nie chcę po raz kolejny piać z zachwytu nad najważniejszym albumem w moim życiu. Powiem tylko tyle, że chciałbym jeszcze kiedyś na koncertach usłyszeć coś więcej niż Wasted Years i Heaven Can Wait. Mam nadzieję, że kiedyś pochylą się bardziej nad kawałkami z Somewhere in Time, że dojrzeją do tego przed emeryturą.
zderzacz kretynów i wróg "muzykozofii" :lol: głuchym uchem czerpanej

UptheIronsWro
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 388
Rejestracja: pn lis 06, 2017 10:38 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: UptheIronsWro » czw lis 23, 2017 8:00 pm

Pięć ulubionych utworów

1.Caught Somewhere in Time
2.Sea of Madness
3.Alexander the Great
4.Stranger in the Strange Land
5.Loneliness of Long Distance Runner

Awatar użytkownika
Lipa
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 873
Rejestracja: sob maja 06, 2017 12:28 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Lipa » sob lis 25, 2017 8:02 pm

Mój top:
1. Caught Somewhere In Time, Wasted Years, Sea Of Madness, The Loneliness Of The Long Distance Runner, Stranger In A Strange Land, Déjà Vu, Alexander The Great
2. Heaven Can Wait
Niech moc będzie z Tobą!( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zapraszam: https://lipnamuzykarecenzje.blogspot.com

RALF
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 10223
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: RALF » sob lis 25, 2017 8:07 pm

Mój top - wszystkie!

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2993
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Pierre Dolinski » ndz lut 25, 2018 10:58 am

Nie wiem czy było, ale dobry gość jest. :D

www.youtube.com/watch?v=QL9ooRPpf2o
zderzacz kretynów i wróg "muzykozofii" :lol: głuchym uchem czerpanej

RALF
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 10223
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: RALF » ndz lut 25, 2018 11:34 am

https://www.patreon.com/roblundgren

Jego cover TNOTB rzuca na kolana. Czyli Bruce'a jakoś dałoby się zastąpić za te 10 lat. No i Szwed - czyli jest w temacie.

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2993
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Pierre Dolinski » ndz lut 25, 2018 11:51 am

Nie odpływajmy za bardzo wyobraźnią. Faktem jest jednak, że gość z lekkością i uśmiechem śpiewa te miejsca, w których szczęka Bruce'a aż pierdzi z wysiłku. :)
No ale Dickinson jest jedyny w swoim rodzaju i nie zamieniłbym go nawet na Paganiniego wokalistyki. ;)
Maiden jest nietykalne... ale do takiego Dream Theater bym go przysposobił.
:D :D :D
zderzacz kretynów i wróg "muzykozofii" :lol: głuchym uchem czerpanej

RALF
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 10223
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: RALF » ndz lut 25, 2018 12:08 pm

Wiesz, dobrze zaśpiewać w studio a wytrzymać trasę, to zupełnie dwie różne rzeczy. Z tym może być różnie. Natomiast czas płynie nieubłaganie, w pewnym momencie, któryś z muzyków Maiden może mieć dość. Najprawdopodobniej pierwszy będzie Nicko, za 3 - 4 lata może już nie wyrabiać z koncertami. Dlatego już od jakiegoś czasu powtarza ludziom, że nie wyobraża sobie siebie w wieku ponad 70 lat grającego Run To The Hills. Może mieć dość też któryś z gitarzystów, dlatego od dłuższego czasu Harris bacznie przygląda się R. Fauklerowi... Bruce - bez niego trudno sobie IM wyobrazić, czas pokarze jak będzie dalej.

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2993
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Pierre Dolinski » ndz lut 25, 2018 12:35 pm

Sorry RALF, ale Twoje rozważania przypominają mi trochę życzeniowe myślenia nazistów o Tysiącletniej Rzeszy. Tak. Wiem, że to kretyńskie porównanie. ;)
Przecież to nie jest jakąś szaloną powinnością, żeby Maiden istnieli następne 10-20 lat. Chyba byłoby lepiej, żeby cieszyli się jakiś czas graniem, a potem poszli sobie na emeryturę i w spokoju łowili ryby nie wkurzając się, że ktoś w tym czasie na ich konto odpieprza kaszanę psując markę.
Większy sens widzę w istnieniu oficjalnego, zatwierdzonego przez zespół jakąś licencją cover bandu.
O ile jednego, dwóch Maidenów można zastąpić, to co zrobisz jak Harris dostanie np. Parkinsona i nie będzie mógł grać? Rod ma już przygotowanego klona, który wchodzi w wiek dojrzały i jest przechowywany w tajemnicy w żelaznej masce w piwnicach portugalskiej posiadłości Stefana?
Skąd masz informacje, ze Harris od lat bacznie przygląda się Faulknerowi? Może mu się po prostu chłopak podoba .... ;)
zderzacz kretynów i wróg "muzykozofii" :lol: głuchym uchem czerpanej


Wróć do „Forum Główne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości