No judas jest czasem spontaniczny. Bywa, że w ciągu jednej trasy wywali ze 2 kawałki z seta i niczym ich nie zastąpi xD
Run for Your Lives tour 2025
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- Emilio
- -#Lord of the flies

- Posty: 3950
- Rejestracja: sob cze 12, 2010 12:47 am
- Skąd: Oborniki, k Poznania
Re: Run for Your Lives tour 2025
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
Re: Run for Your Lives tour 2025
Najśmieszniejszą rzeczą w historii Maiden było jak na trasie Final Frontier wyjebali z setlisty Paschendale i Brighter Than A Thousand Suns i wrzucili za to Wrathchild i elo.
KINO.
KINO.
www.last.fm/user/darkfuneral18
Re: Run for Your Lives tour 2025
no z Brighterem rzeczywiście tak było, ale Paschendale rotowali z DoD, a potem tego zaprzestali i grali tylko ten drugi
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
Re: Run for Your Lives tour 2025
Zauważyliście, że w Killers Dickinson opuszcza fragment:
The death call arises
A scream breaks the still of the night
Another tomorrow
Remember to walk in the light
i od razu przechodzi do
I have found you
And now there is no place to run
Excitement shakes me
Oh God help me what have I done?
Ooh yeah, I've done it again
The death call arises
A scream breaks the still of the night
Another tomorrow
Remember to walk in the light
i od razu przechodzi do
I have found you
And now there is no place to run
Excitement shakes me
Oh God help me what have I done?
Ooh yeah, I've done it again
To ride the storm to an empire of the clouds...
Re: Run for Your Lives tour 2025
O kurde, nie
Jeśli tak, to mamy jedno z bardzo niewielu odstępstw live od wersji studynej utworu. Kojarzy mi się coś takiego z Revelations na Early Days, wtedy odpuszczali jakiś fragment, a może dodawali dodatkowy? No i od Maiden England Son jest wydłużony. Poza tym nic mi nie przychodzi na myśl.
Ostatnio zmieniony pn cze 30, 2025 2:35 pm przez Schizoid, łącznie zmieniany 1 raz.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Run for Your Lives tour 2025
W Hell on Earth na poprzedniej trasie fragment
"I wish I could go back
Will never be the same again
Bled for all upon this hell on earth
And when I leave this world
I hope to see you all again
On the other side of hell on earth
Upon the eyes of good
I'm following the light again
In between the dark of hell on earth
On the other side, I'll see again heaven
So far away from this hell on earth"
śpiewał inaczej.
"I wish I could go back
Will never be the same again
Bled for all upon this hell on earth
And when I leave this world
I hope to see you all again
On the other side of hell on earth
Upon the eyes of good
I'm following the light again
In between the dark of hell on earth
On the other side, I'll see again heaven
So far away from this hell on earth"
śpiewał inaczej.
Re: Run for Your Lives tour 2025
WED było delikatnie skrócone w 2005 jeśli dobrze pamiętam.Schizoid pisze: ↑pn cze 30, 2025 1:46 pm O kurde, nieJeśli tak, to mamy jedno z bardzo niewielu odstępstw live od wersji studynej utworu. Kojarzy mi się coś takiego z Revelations na Early Days, wtedy odpuszczali jakiś fragment, a może dodawali dodatkowy? No i od Maiden England Son jest wydłużony. Poza tym nic mi nie przychodzi na myśl.
-
Deleted User 8263
Re: Run for Your Lives tour 2025
Fajny gig dziś, dużo interakcji z Adrianem, mega wkurwiajaca ochrona. Chciałem napisać coś wiecej o tym gigu i o londku, ale jakoś ostatnio nie mam weny do pisania relek.
Re: Run for Your Lives tour 2025
Siema. Czy Maideni mają jakieś w miarę stałe godziny wejścia na scenę na tej trasie? Czy to zależy od miasta? Chodzi mi o Berlin. W necie jest niby, że o 20.00, ale nie wiem ile w tym prawdy.
Re: Run for Your Lives tour 2025
Dobre pytanie. Nie śledzę tego, ale z Maiden od dawna kojarzy mi się 20.50.
Re: Run for Your Lives tour 2025
W Berlinie chyba, podobnie jak w Pradze, są ograniczenia związane z ciszą nocną. Ale to musiałby potwierdzić ktoś kto tam bywa regularnie.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Defenders of Steel
06: Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), Linkin Park
07: Judas Priest
-
Deleted User 8263
Re: Run for Your Lives tour 2025
Miałem w ogóle nie jechać na jakikolwiek koncert na tej trasie. Gdzieś w kościach czułem, że z setlistą pojadą po najmniejszej linii oporu, ale rozdmuchają wokół trasy taka otoczkę, że wszyscy będą mieć wrażenie obcowania z czymś dotąd zupełnie niespotykanym.
Ale, ponieważ mam w Londynie bardzo dobrego przyjaciela i bardzo lubię wpadać do UK, w chwili gdy padł tu cynk, że dorzucili bilety pod scenę, decyzja zapadła dosłownie w 3 min. O tyle dziwne, że ja ostatnie kilka gigów zaliczałem z trybun
Nie śledziłem wcześniej żadnych relacji, nie oglądałem żadnych filmików, ale niestety wiedziałem jaka będzie setlista - kotleciarnia, no i to, że Maiden wreszcie weszło w XXI wiek jeśli chodzi o oprawę koncertów.
Jakoś po 13:00 byliśmy w Eddie's Dive Bar, gdzie jeszcze nie było super tłumu, więc machnęliśmy Trooperki i zaczęliśmy łapać koncertowy klimat. Potem wycofaliśmy się na Stratford, żeby zjeść coś bardziej przyzwoitego niż to, co serwowano przy stadionie.
Ok 16 dotarliśmy pod bramę, gdzie czekała nas 1h stania w pełnym słońcu (w sobotę było tam 29 st). I tu pozytyw - ekipa obsługująca event dbała o to, żeby każdy mógł w każdym momencie dostać wodę. Miałem koszulkę Sanktuarium z husarzem, co przykuwało uwagę i w sumie dobrze, bo dzięki niej spędziłem tę godzinę na pogadance z niejakim Kevinem, który kupił bilet w piątek (!) na Halestorm, ale jak powiedział, skoro Maiden jest w pakiecie, to też obejrzy
Żadnego "konga" przy wchodzeniu do GA nie doświadczyliśmy (byliśmy jakieś 40m od pierwszej linii), ale mogło coś być na rzeczy z tymi barierkami, bo ekipa sprawdzająca opaski była wyjątkowo nerwowa. Pozycyjnie ulokowalismy się w okolicach 8go rzędu, lekko na lewo od centrum.
The Raven Age do zapomnienia, ale już Halestorm mnie zaintrygowali - to jaki wokal ta mała kobitka potrafiła z siebie wydobyć, wow. Centralnie na mnie spadła kostka gitarowego, którą oddałem jakiejś lasce obok.
A, no i po ich występie byliśmy z kumplem już 2 rzędy z przodu. Obok mnie jakiś latino americano przesuwał się podobnie jak ja, dało się wyczuć, że wkrótce będzie między nami akcja o lepszą pozycję (szczególnie gdy już rozpuścił włosy
).
20:15 i się zaczęło. Adrenalina skoczyła, a ja sobie przypomniałem, że koncertów Maiden się nie opuszcza
Moja dokładna lokalizacja w tym momencie była naprzeciw Adriana. Dosyć szybko znalazł się magik, któremu zachciało się crowd surfingu i to z trasą akurat nad moją głową, jakąś babkę też wcześnie wyciągano z barierek. Musiałem również uważać na latino americano po prawej i ostudzić łokciami kolesia za mną. Z lewej miałem spokój (laska od kostki Halestorm), a przed sobą niskiego kumpla. Wkrótce jakaś parka przed nami przy barierkach też wymiękła, więc pozycyjnie robiło się coraz lepiej. Potem jeszcze dwukrotnie podawałem ekipie osoby, które nie dały rady, w tym kumpla, który będąc do tego momentu niezwykle aktywnym, gdzieś w połowie gigu nagle znieruchomiał, zwiotczał i zaczął się osuwać. Zrobiłem więc to, co zrobiłby każdy przyjaciel od ponad 40 lat, czyli podałem go obsłudze i bawiłem się dalej
Mniej więcej w tym czasie znowu zaczęło się mocne napieranie z tyłu, trochę zakręciło tłumem, laski z lewej zniknęły, latino americano z prawej też...a ja byłem w 2gim rzędzie. I tak już zostało do końca koncertu.
Wrażenia? Nie mogę im wybaczyć, że zapowiadając trasę obejmującą 9 pierwszych albumów, całkowicie pominęli jeden z nich, a z innego wpakowali cztery. No ale przecież trzeba pogadać o srającym ptaku i pobiegać w masce, a potem w goglach.
OK, potem jak już jesteś na koncercie, to i tak zdzierasz gardło
Forma zespołu bardzo na plus. Tak, Simon daje im solidne fundamenty i energię, której schorowany Nicko już po prostu nie miał. Nie próbuje błyszczeć, gra z szacunkiem dla partii w wersjach live, nie tak gęsto jak Nick, ale naprawdę wystarczająco dobrze, żeby odbiór całości był po prostu spójny.
Dave jakiś taki nieobecny - nie wiem czy to upał i duchota, ale był w moim odczuciu niewyraźny, chwilami przewracał oczami jakby miał zaraz zemdleć. Bruce - jest moc, energia, skala, tylko do cholery on siebie czasem chyba nie słyszy, gdy śpiewa nie w tempo (wyraźnie kołując resztę na scenie). No i tak - był wyraźnie poruszony tym, że przyszło 75 tys ludzi i poza "we will return" w TNOTB, na koniec powtórzył, że jeszcze wrócą, jak James Bond
Scena dla mnie bomba. Nareszcie wykorzystują potencjał jaki mają w swoich grafikach. Lodowa sceneria na SSOASS, czy statek kosmiczny na WY - wow! Początkowa animacja też bardzo w punkt.
A teraz rozważam koniec trasy w Warszawie
Ale, ponieważ mam w Londynie bardzo dobrego przyjaciela i bardzo lubię wpadać do UK, w chwili gdy padł tu cynk, że dorzucili bilety pod scenę, decyzja zapadła dosłownie w 3 min. O tyle dziwne, że ja ostatnie kilka gigów zaliczałem z trybun
Nie śledziłem wcześniej żadnych relacji, nie oglądałem żadnych filmików, ale niestety wiedziałem jaka będzie setlista - kotleciarnia, no i to, że Maiden wreszcie weszło w XXI wiek jeśli chodzi o oprawę koncertów.
Jakoś po 13:00 byliśmy w Eddie's Dive Bar, gdzie jeszcze nie było super tłumu, więc machnęliśmy Trooperki i zaczęliśmy łapać koncertowy klimat. Potem wycofaliśmy się na Stratford, żeby zjeść coś bardziej przyzwoitego niż to, co serwowano przy stadionie.
Ok 16 dotarliśmy pod bramę, gdzie czekała nas 1h stania w pełnym słońcu (w sobotę było tam 29 st). I tu pozytyw - ekipa obsługująca event dbała o to, żeby każdy mógł w każdym momencie dostać wodę. Miałem koszulkę Sanktuarium z husarzem, co przykuwało uwagę i w sumie dobrze, bo dzięki niej spędziłem tę godzinę na pogadance z niejakim Kevinem, który kupił bilet w piątek (!) na Halestorm, ale jak powiedział, skoro Maiden jest w pakiecie, to też obejrzy
Żadnego "konga" przy wchodzeniu do GA nie doświadczyliśmy (byliśmy jakieś 40m od pierwszej linii), ale mogło coś być na rzeczy z tymi barierkami, bo ekipa sprawdzająca opaski była wyjątkowo nerwowa. Pozycyjnie ulokowalismy się w okolicach 8go rzędu, lekko na lewo od centrum.
The Raven Age do zapomnienia, ale już Halestorm mnie zaintrygowali - to jaki wokal ta mała kobitka potrafiła z siebie wydobyć, wow. Centralnie na mnie spadła kostka gitarowego, którą oddałem jakiejś lasce obok.
A, no i po ich występie byliśmy z kumplem już 2 rzędy z przodu. Obok mnie jakiś latino americano przesuwał się podobnie jak ja, dało się wyczuć, że wkrótce będzie między nami akcja o lepszą pozycję (szczególnie gdy już rozpuścił włosy
20:15 i się zaczęło. Adrenalina skoczyła, a ja sobie przypomniałem, że koncertów Maiden się nie opuszcza
Moja dokładna lokalizacja w tym momencie była naprzeciw Adriana. Dosyć szybko znalazł się magik, któremu zachciało się crowd surfingu i to z trasą akurat nad moją głową, jakąś babkę też wcześnie wyciągano z barierek. Musiałem również uważać na latino americano po prawej i ostudzić łokciami kolesia za mną. Z lewej miałem spokój (laska od kostki Halestorm), a przed sobą niskiego kumpla. Wkrótce jakaś parka przed nami przy barierkach też wymiękła, więc pozycyjnie robiło się coraz lepiej. Potem jeszcze dwukrotnie podawałem ekipie osoby, które nie dały rady, w tym kumpla, który będąc do tego momentu niezwykle aktywnym, gdzieś w połowie gigu nagle znieruchomiał, zwiotczał i zaczął się osuwać. Zrobiłem więc to, co zrobiłby każdy przyjaciel od ponad 40 lat, czyli podałem go obsłudze i bawiłem się dalej
Mniej więcej w tym czasie znowu zaczęło się mocne napieranie z tyłu, trochę zakręciło tłumem, laski z lewej zniknęły, latino americano z prawej też...a ja byłem w 2gim rzędzie. I tak już zostało do końca koncertu.
Wrażenia? Nie mogę im wybaczyć, że zapowiadając trasę obejmującą 9 pierwszych albumów, całkowicie pominęli jeden z nich, a z innego wpakowali cztery. No ale przecież trzeba pogadać o srającym ptaku i pobiegać w masce, a potem w goglach.
OK, potem jak już jesteś na koncercie, to i tak zdzierasz gardło
Forma zespołu bardzo na plus. Tak, Simon daje im solidne fundamenty i energię, której schorowany Nicko już po prostu nie miał. Nie próbuje błyszczeć, gra z szacunkiem dla partii w wersjach live, nie tak gęsto jak Nick, ale naprawdę wystarczająco dobrze, żeby odbiór całości był po prostu spójny.
Dave jakiś taki nieobecny - nie wiem czy to upał i duchota, ale był w moim odczuciu niewyraźny, chwilami przewracał oczami jakby miał zaraz zemdleć. Bruce - jest moc, energia, skala, tylko do cholery on siebie czasem chyba nie słyszy, gdy śpiewa nie w tempo (wyraźnie kołując resztę na scenie). No i tak - był wyraźnie poruszony tym, że przyszło 75 tys ludzi i poza "we will return" w TNOTB, na koniec powtórzył, że jeszcze wrócą, jak James Bond
Scena dla mnie bomba. Nareszcie wykorzystują potencjał jaki mają w swoich grafikach. Lodowa sceneria na SSOASS, czy statek kosmiczny na WY - wow! Początkowa animacja też bardzo w punkt.
A teraz rozważam koniec trasy w Warszawie
If 50 million people say a stupid thing, it's still a stupid thing.
Re: Run for Your Lives tour 2025
Super relka, szczególnie srający ptak 
No i zrozumienie tematu Sajmona - w takim Maiden perkusja ma być przede wszystkim fundamentem sekcji, a nie festiwalem fajerwerków.
No i zrozumienie tematu Sajmona - w takim Maiden perkusja ma być przede wszystkim fundamentem sekcji, a nie festiwalem fajerwerków.
Re: Run for Your Lives tour 2025
Adrian fajnie smaczkuje na ROTAM motywem, który wcześniej gościł tylko na oryginalnym, studyjnym nagraniu. Ani w 1984/85, ani w 2008 tego nie odgrywał. Chodzi o ten ozdobnik melodyjny w trakcie gdy Bruce śpiewa “tells his tale”, “albatross follows on”, “nightmare carries on”.
Widocznie bez LADO nie dało rady
Te jego dwie historyczne piękności robią mi bardziej niż cała rozdmuchana oprawa, a zwłaszcza czarna sztuka ze złotą krawędzią. Miałem taki „baltonowski” kalendarz „Rock ‘87” na ścianie przez lata, a na nim zdjęcie Dave’a i Adriana z tamtą właśnie gitarą…
M.
Widocznie bez LADO nie dało rady
M.
Re: Run for Your Lives tour 2025
Jeśli jeszcze nie widziałeś, to łap: https://youtu.be/-UmHj59xFnk?feature=shared
Tak, te ślicznotki i czerwony Destroyer z NOTB to najfajniejszy element wystroju sceny
Adrian preferuje jednak szarą.
Bez pana Englunda nigdy nie byłoby opcji zobaczyć z bliska, bo ekipa Maiden jeszcze nie skończyła wrzucać materiałów z TFP

Tak, te ślicznotki i czerwony Destroyer z NOTB to najfajniejszy element wystroju sceny
Adrian preferuje jednak szarą.
Bez pana Englunda nigdy nie byłoby opcji zobaczyć z bliska, bo ekipa Maiden jeszcze nie skończyła wrzucać materiałów z TFP
-
Deleted User 8263
Re: Run for Your Lives tour 2025
Wygrał ktoś fttb na wieden lub breme? U mnie pustoo





