22/11/2025 - Candlemass - Warszawa
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: 22/11/2025 - Candlemass - Warszawa
Schudnąć to jedno, przypakuj później trochę
Re: 22/11/2025 - Candlemass - Warszawa
Na pocieszenie powiem że ja w tym czasie wypiłem 2 bardzo dobre piwka i na spokojnie wszedłem do klubu później
Forum internetowe to poważna sprawa.
Re: 22/11/2025 - Candlemass - Warszawa
Zamierzam jeszcze w trakcie, inaczej nie da rady wcale 
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12430
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: 22/11/2025 - Candlemass - Warszawa
Co tu się kurwa dzieje
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
04: Hexvessel(?), Thy Catafalque, Kasia Lins/Hellripper
05: Metallica, Furia
06: Mystic Festival, Metallica, Iron Maiden + Alter Bridge + Queensryche, Alter Bridge, The Warning(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
04: Hexvessel(?), Thy Catafalque, Kasia Lins/Hellripper
05: Metallica, Furia
06: Mystic Festival, Metallica, Iron Maiden + Alter Bridge + Queensryche, Alter Bridge, The Warning(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
- Frank Drebin
- -#Lord of the flies

- Posty: 3903
- Rejestracja: ndz gru 10, 2017 7:39 pm
- Skąd: Blashyrkh
Re: 22/11/2025 - Candlemass - Warszawa
No ludu najebane jak nigdy. Bedziemy wychodzic do poniedziałku.
FotD = TOP5 albumów Maiden
Re: 22/11/2025 - Candlemass - Warszawa
Raz byłem w Progresji i za te schody śmierci do sali wiem, że już się z tym venue nie polubię. Zgaduje, że jest tam teraz prasa drukarska.
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12430
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: 22/11/2025 - Candlemass - Warszawa
Życzę Wam dobrego dźwięku, bo klub ogólnie do wyjebania
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
04: Hexvessel(?), Thy Catafalque, Kasia Lins/Hellripper
05: Metallica, Furia
06: Mystic Festival, Metallica, Iron Maiden + Alter Bridge + Queensryche, Alter Bridge, The Warning(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
04: Hexvessel(?), Thy Catafalque, Kasia Lins/Hellripper
05: Metallica, Furia
06: Mystic Festival, Metallica, Iron Maiden + Alter Bridge + Queensryche, Alter Bridge, The Warning(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Re: 22/11/2025 - Candlemass - Warszawa
Mogliby dach otworzyć 
Clan Of Xymox 7.02 ; E.Clapton 29.04 ; Hellhaim,Orgasmatron 16.05 ;Metallica 19.05 ;Luxtorpeda 23.05 ; Savatage + 11.08
- Recit The Thornographer
- -#Moonchild

- Posty: 1922
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: 22/11/2025 - Candlemass - Warszawa
Rok temu na Cradle of Filth nie mogłem uwierzyć, że koncert nie jest wyprzedany. Ścisk od tych jebanych schodów, mdlejący ludzie i terrarium. Jeżeli na Candlemass ogłosili sold out i były takie same kretyńskie limity to współczuję i mimo wszystko życzę Wam DOBRYCH wrażeń, a nie jakichś niedobrych przeżyć, o które niestety nietrudno w takim ścisku.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Re: 22/11/2025 - Candlemass - Warszawa
Candlemass jest piękny
- Caracalized
- -#Clairvoyant

- Posty: 1447
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: 22/11/2025 - Candlemass - Warszawa
Z tego klubu sto lat się wychodzi, no ale w końcu jestem na zewnątrz 15 minut po gigu xDD
Re: 22/11/2025 - Candlemass - Warszawa
Wyśmienity wieczór przy obydwu zespołach
Ja już w domu
Ja już w domu
Clan Of Xymox 7.02 ; E.Clapton 29.04 ; Hellhaim,Orgasmatron 16.05 ;Metallica 19.05 ;Luxtorpeda 23.05 ; Savatage + 11.08
- Frank Drebin
- -#Lord of the flies

- Posty: 3903
- Rejestracja: ndz gru 10, 2017 7:39 pm
- Skąd: Blashyrkh
Re: 22/11/2025 - Candlemass - Warszawa
Bardzo fajny koncert, chociaż krótki (mówię tylko o Candle bo support odpuściłem). Nagłośnienie dobre (po użeraniu się z bydłem na WASP tym razem stałem dużo bliżej wejścia niż sceny), kontakt z publiką niezły, forma zespołu bardzo dobra, klimat doskonały, a zimowo-jesienna aura jeszcze temu gigowi pomogła. Od zakończenia koncertu byłem w domu (daleki Ursynów) w jakieś 40 min. zaliczając po drodze szatnię, wiec ewakuacja z Progresji więcej niż sprawna, o dziwo.
Stojąc w kolejce po kurtkę słyszałem telefoniczną rozmowę jakiejś kobiety, która mówiła, że zajebali jej portfel. Jak widać mysticowe zwyczaje się szerzą po polskiej scenie koncertowej.
Stojąc w kolejce po kurtkę słyszałem telefoniczną rozmowę jakiejś kobiety, która mówiła, że zajebali jej portfel. Jak widać mysticowe zwyczaje się szerzą po polskiej scenie koncertowej.
FotD = TOP5 albumów Maiden
- Caracalized
- -#Clairvoyant

- Posty: 1447
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: 22/11/2025 - Candlemass - Warszawa
A ja w hotelu 
Dopelord całkiem fajnie dowiózł, podoba mi się taki stoner. Osbourne'owy wokal, jakieś growle, ogólnie muzyka taka w stylu Electric Wizard (którego "Dopethrone" akurat słuchałem w drodze do Wawy w pociągu, hehe), ale i są w tym inspiracje jakimiś innymi mniej doomowymi rzeczami.
Ku mojemu raczej pozytywnemu zaskoczeniu, od Candlemass nie dostałem tego samego co na Summer Dying Loud, zaczęli od Bewitched zamiast od Mirror Mirror i dodatkowo uraczyli mnie trzema niesłyszanymi wcześniej Dark Reflections, Darkness in Paradise i Demons Gate. Nie byłem pewien czy słyszałem ten ostatni kawałek dwa lata temu, ale w setliście z wtedy go nie ma, więc wierzę, że go nie grano wtedy i sam też go właściwie nie pamiętałem, kiedy inne utwory już tak, tak więc dla kompletu z Epicusa zostało usłyszeć jeszcze Black Stone Wielder. Nagłośnienie gitarowo świetne, perkusja też dobrze chodziła, ale znowu tak jak na wspomnianym wcześniej festiwalu miałem wrażenie, że wokal był niedogłośniony. Ciężko mi powiedzieć na ile to wina wokalisty, a na ile samego mikrofonu, ale naprawdę mogli go lepiej podgłośnić i przy wstępie do A Sorcerer's Pledge łatwo było wyczuć, że on tak siłowo śpiewa, więc też nie dziwne, że może mieć problem z przebiciem się przez taką technikę. W każdym razie, i tak było świetnie i koncert na plus, ale na Summer Dying Loud bardziej mi się podobało, byłem magicznie w nagle lepszym nastroju, śpiewałem na koncercie pierwszy raz od 2018 roku, a dzisiaj jakoś tak mi nastrój siadł i bardzo szczątkowo coś tam wydmuchiwałem z gardła czy przepony - kurwa, chyba się po prostu wstydzę śpiewać na koncercie przy innych w tłumie, chociaż na Judas Priest szedłem pełną parą (no, może nie taką pełną, ale wciąż było sporo bardziej intensywnie) xD Tak więc, raczej słuchałem i wchłaniałem tę muzykę, niejednokrotnie z zamkniętymi oczami (jak prawdziwy koneser
). Nie mam pojęcia czy chcę trzeci raz zobaczyć Candlemass, z jednej strony jestem nimi właściwie dosyć nasycony, ale jak ogłoszą coś kolejnego w Polsce to pewnie się będę wahał i to czy się pojawię będzie zależało od wielu różnych czynników.
Dopelord całkiem fajnie dowiózł, podoba mi się taki stoner. Osbourne'owy wokal, jakieś growle, ogólnie muzyka taka w stylu Electric Wizard (którego "Dopethrone" akurat słuchałem w drodze do Wawy w pociągu, hehe), ale i są w tym inspiracje jakimiś innymi mniej doomowymi rzeczami.
Ku mojemu raczej pozytywnemu zaskoczeniu, od Candlemass nie dostałem tego samego co na Summer Dying Loud, zaczęli od Bewitched zamiast od Mirror Mirror i dodatkowo uraczyli mnie trzema niesłyszanymi wcześniej Dark Reflections, Darkness in Paradise i Demons Gate. Nie byłem pewien czy słyszałem ten ostatni kawałek dwa lata temu, ale w setliście z wtedy go nie ma, więc wierzę, że go nie grano wtedy i sam też go właściwie nie pamiętałem, kiedy inne utwory już tak, tak więc dla kompletu z Epicusa zostało usłyszeć jeszcze Black Stone Wielder. Nagłośnienie gitarowo świetne, perkusja też dobrze chodziła, ale znowu tak jak na wspomnianym wcześniej festiwalu miałem wrażenie, że wokal był niedogłośniony. Ciężko mi powiedzieć na ile to wina wokalisty, a na ile samego mikrofonu, ale naprawdę mogli go lepiej podgłośnić i przy wstępie do A Sorcerer's Pledge łatwo było wyczuć, że on tak siłowo śpiewa, więc też nie dziwne, że może mieć problem z przebiciem się przez taką technikę. W każdym razie, i tak było świetnie i koncert na plus, ale na Summer Dying Loud bardziej mi się podobało, byłem magicznie w nagle lepszym nastroju, śpiewałem na koncercie pierwszy raz od 2018 roku, a dzisiaj jakoś tak mi nastrój siadł i bardzo szczątkowo coś tam wydmuchiwałem z gardła czy przepony - kurwa, chyba się po prostu wstydzę śpiewać na koncercie przy innych w tłumie, chociaż na Judas Priest szedłem pełną parą (no, może nie taką pełną, ale wciąż było sporo bardziej intensywnie) xD Tak więc, raczej słuchałem i wchłaniałem tę muzykę, niejednokrotnie z zamkniętymi oczami (jak prawdziwy koneser
- DeJMIeN Wielki
- -#Clansman

- Posty: 4137
- Rejestracja: pt kwie 01, 2011 10:12 pm
- Skąd: ze wsi warszawa
Re: 22/11/2025 - Candlemass - Warszawa
Ja jeszcze w metrze
A koncert przepotężnie do*****y! Candlemass w jedynych słusznych warunkach klubowych po tylu latach zaliczone

Re: 22/11/2025 - Candlemass - Warszawa
Dźwięk miałem dobry I niestety słyszałem jak Johan masakrował niektóre numery;) Ateny to to nie były. Na plus tony spotkanych znajomych, pozdrowienia dla forumowicza wyklętego i nie wyklętego
Forum internetowe to poważna sprawa.
- Władysław_Warneńczyk
- -#Ancient mariner

- Posty: 505
- Rejestracja: śr sty 19, 2011 8:10 pm
Re: 22/11/2025 - Candlemass - Warszawa
no dzięki, ściskamblackcocker pisze: ↑sob lis 22, 2025 8:29 pm Życzę Wam dobrego dźwięku, bo klub ogólnie do wyjebania
Re: 22/11/2025 - Candlemass - Warszawa
Pora napisać parę słów po wczoraj. Ostatnio miałem kilka koncertów, na które szedłem z marszu, na zasadzie "no skoro jest okazja/i tak mam już bilet, no to trzeba iść", bez jakiegoś ogromnego entuzjazmu. Natomiast na sobotni gig Candlemass byłem tak od paru dni przed koncertem całkiem podjarany. Może dlatego, że akurat ich nigdy nie widziałem wcześniej na żywo, a i okazje na to rzadko się trafiają, albo może odświeżenie sobie pierwszych trzech albumów dało dodatkowego kopa, albo po prostu wszystko na raz. Czy oczekiwania zostały spełnione? W większości tak, ale o tym za chwilę.
Jako że pierwotnie nie spodziewałem się aż takiego hype'u na ten koncert, bilet zakupiłem jakoś kilkanaście dni temu, jak się okazało, że zaraz może być sold out, który rzeczywiście chwilę później się potwierdził. W związku z przewidywaniami tłumami w Progresji i wykorzystując sobotni wolny dzień, wbiłem już około 18.30 na miejsce, co było bardzo dobrą decyzją. Szybkie wejście bez kolejki, sama kolejka była co prawda do merchu, ale po kilkunastu minutach zgarnąłem eventową koszulkę. Do sali wszedłem przy pierwszych dźwiękach Dopelorda, którego wcześniej nie znałem, choć nazwa gdzieś mi się tam obiła o uszy. Jako support sprawdzili się bardzo dobrze, godzinka zleciała bardzo szybko, takie stonerowo-doomowe granie całkiem gładko mi wchodzi, jak będzie okazja, to drugi raz na żywo chętnie zaliczę.
Na Dopelordzie nie było jeszcze takiego ścisku, dzięki czemu mogłem się ustawić całkiem blisko sceny przed gwiazdą wieczoru. Po jakimś czasie zrobiło się dosyć ciasno i ten sold out zaczęło być czuć fizycznie. Punktualnie o 20.30 poleciało "Marche Funebre", a dalej przewidywane "Bewitched". Pierwsze wrażenia: bardzo fajny klimat, imho dobra decyzja z tym, że światła były wykorzystywane oszczędnie, bardziej po to, aby wytworzyć odpowiedni vibe, a nie notorycznie walić po oczach, jak to bywa na niektórych koncertach. Więcej nie zawsze znaczy lepiej. Drugie wrażenie raczej na minus, czyli wokal Johana. Nie wiem, czy to już jego stała forma, ale facet niestety nie wyciąga w ogóle wyższych partii. O ile jeszcze w "swoich" kawałkach (tj. z debiutu) jeszcze brzmiał jakoś pasująco do utworów, to w tych Messiaha niestety nie dawał rady, niektóre fragmenty wręcz masakrując. Jako że w pewnym sensie znakiem rozpoznawczym Candlemass zawsze były te "epickie" partie wokalne, to tutaj ich bardzo brakowało. Owszem, na debiucie Johan brzmiał świetnie, ale no właśnie, na debiucie zespołu, czyli prawie 40 lat temu. Nie wiem w jakiej formie jest teraz Messiah, musiałbym odpalić jakieś nagranie z Aten z ciekawości, ale podejrzewam, że jednak w lepszej i musiałbym przyznać rację fanom, twierdzącym, że to Messiah jest jedynym słusznym wokalem Candlemass. Z podlinkowanego wcześniej w temacie wywiadu z Leifem wynika, że na razie nie planują kolejnego powrotu Grubego Mesjasza do składu. Trochę szkoda, pewnie byłoby to wtedy jeszcze lepsze doświadczenie. Johan na pewno nadrabia charyzmą i kontaktem z publiką. Po koncercie, jak reszta zespołu zeszła już ze sceny, to widziałem, że jeszcze przybijał piątki z barierką. Widać, że jara go granie z zespołem, ale mam wrażenie, że ten powrót nastąpił jakieś 20 lat za późno.
Na plus za to forma reszty zespołu. Gitary jechały równym walcem aż miło, a i widać było, że zespołowi się podobało przyjęcie. Co prawda dopiero po koncercie zorientowałem się, że zamiast Lindha był kto inny na perkusji. Pod jakimś komentarzem na fb mignęło mi, że to techniczny, bo Lindh miał jakiś zabieg czy coś tam. Różnica pewnie mało znacząca, jedynie, o ile ktokolwiek też to zauważył, miałem wrażenie, że w pewnym momencie coś się rozjechało w "Dark Reflections". W trakcie koncertu Leif wspomniał ze sceny pierwszy koncert w Polsce w 1991 roku w Katowicach (który, z tego co sprawdzałem, ostatecznie nie odbył się w Katowicach). Może następnym razem będzie wspominał wczorajszy gig z Progresji, bo chyba to też będzie wieczór warty zapamiętania. W wyżej wspomnianym wywiadzie była wzmianka, że w 2007 roku w Krakowie na widowni było jakieś 200 osób. Wczoraj prawie 10 razy więcej, więc różnica całkiem ładna.
Jako że zwykle sprawdzam sety zespołów, na których koncerty idę, a dodatkowo w przypadku Candlemass sety nie różnią się jakoś specjalnie, to pytanie było jedynie "co wyrzucą ze standardowej listy kotletów?", która leciała zgodnie z oczekiwaniami i ostatecznie nawet je przebiła, bo zagrali rzadko wykonywany, a bardzo lubiany przeze mnie "Darkness in Paradise". Jeśli Portal Wyrocznia się nie myli, to niedawno w Sztokholmie zagrali nawet ciut dłuższy koncert z "The Bells of Acheron" włącznie, no ale wiadomo, że w domu to gra się specjalne koncerty. Tutaj 12 kawałków i tak dało prawie 1,5h grania. Wiadomo, chciałoby się jeszcze więcej, ale i tak nie ma na co narzekać. Highlighty koncertu: A Sorcerer's Pledge i Demon's Gate. Ogólnie kawałki z Debiutu wypadają wspaniale, nie tylko dlatego, że Johan w nich lepiej śpiewa, ale ogólnie muzycznie to są wspaniałe kompozycje, zyskujące dodatkowej mocy na żywo. Chętnie bym powtórzył ten zestaw na kolejnym koncercie, najlepiej przy pełnej reprezentacji Epickiego Doom Metalu.
Dopiero przy wychodzeniu z sali dało się odczuć, że sold out musiał być dopychany kolanem. Na Katatonii we wtorek, gdzie do sold outu wiele nie brakowało, po koncercie wychodziło się duuużo szybciej i miało się wrażenie znacznie mniejszej liczby ludzi. O schodach nie będę pisał, bo ten temat został przeruchany przez wszystkie strony bardziej niż Marianna Schreiber. Napiszę za to o ludziach, bo ten temat to moje największe zaskoczenie wczorajszego wieczoru. Mianowicie, widziałem wśród publiki bardzo dużo młodzieży i to młodzieży według powszechnych standardów, a nie tych forumowych
. Sam koncert, albo zespół, albo i to i to, musiały w jakiś sposób zostać dosyć mocno rozreklamowane wśród gotyckiej i metalowej młodzieży. Jak do tego doszło? Nie wiem. Natomiast na pewno było dużo więcej młodych osób niż na innych zespołach, które teoretycznie powinny być popularniejsze i lepiej znane, jak np. W.A.S.P. Powodowało to dziwne widoki, jak np. młyn w paru kawałkach, gdzie kompletnie to nie pasowało do muzyki, oraz inne ciekawe obserwacje, jak np. podczas Demon's Gate zauważyłem dwie osobniczki (przynajmniej tak mi się wydawało, że były płci żeńskiej, aczkolwiek różnie z tym w niektórych kręgach w Warszawie bywa), na oko rocznik z 2 z przodu, dające sobie buziaczki. Takiego combo w moim bingo na ten wieczór nie było. Parę innych ciekawych okazów (białe sukienki, kindergotyckie makijaże) też gdzieś tam mignęło po drodze.
Niestety, nic nie złapałem. Kostek trochę poleciało ze sceny, ale stałem tak z 3 rzędy za daleko, aby coś zgarnąć. Ogólnie nie pamiętam, kiedy coś złapałem w Progresji, ten klub nie przynosi mi szczęścia w tym temacie
. Raczej to się nie poprawi w najbliższym czasie, bo to chyba moja ostatnia wizyta tam w tym roku. Myślałem jeszcze nad Possessed w poniedziałek, ale inne wyjście mi wypadło w ten dzień. Chyba że mnie najdzie jakieś dziwna ochota zobaczenia czegoś w rodzaju Battle Beast na żywo, ale na razie szanse na to są niewielkie
.
Jako że pierwotnie nie spodziewałem się aż takiego hype'u na ten koncert, bilet zakupiłem jakoś kilkanaście dni temu, jak się okazało, że zaraz może być sold out, który rzeczywiście chwilę później się potwierdził. W związku z przewidywaniami tłumami w Progresji i wykorzystując sobotni wolny dzień, wbiłem już około 18.30 na miejsce, co było bardzo dobrą decyzją. Szybkie wejście bez kolejki, sama kolejka była co prawda do merchu, ale po kilkunastu minutach zgarnąłem eventową koszulkę. Do sali wszedłem przy pierwszych dźwiękach Dopelorda, którego wcześniej nie znałem, choć nazwa gdzieś mi się tam obiła o uszy. Jako support sprawdzili się bardzo dobrze, godzinka zleciała bardzo szybko, takie stonerowo-doomowe granie całkiem gładko mi wchodzi, jak będzie okazja, to drugi raz na żywo chętnie zaliczę.
Na Dopelordzie nie było jeszcze takiego ścisku, dzięki czemu mogłem się ustawić całkiem blisko sceny przed gwiazdą wieczoru. Po jakimś czasie zrobiło się dosyć ciasno i ten sold out zaczęło być czuć fizycznie. Punktualnie o 20.30 poleciało "Marche Funebre", a dalej przewidywane "Bewitched". Pierwsze wrażenia: bardzo fajny klimat, imho dobra decyzja z tym, że światła były wykorzystywane oszczędnie, bardziej po to, aby wytworzyć odpowiedni vibe, a nie notorycznie walić po oczach, jak to bywa na niektórych koncertach. Więcej nie zawsze znaczy lepiej. Drugie wrażenie raczej na minus, czyli wokal Johana. Nie wiem, czy to już jego stała forma, ale facet niestety nie wyciąga w ogóle wyższych partii. O ile jeszcze w "swoich" kawałkach (tj. z debiutu) jeszcze brzmiał jakoś pasująco do utworów, to w tych Messiaha niestety nie dawał rady, niektóre fragmenty wręcz masakrując. Jako że w pewnym sensie znakiem rozpoznawczym Candlemass zawsze były te "epickie" partie wokalne, to tutaj ich bardzo brakowało. Owszem, na debiucie Johan brzmiał świetnie, ale no właśnie, na debiucie zespołu, czyli prawie 40 lat temu. Nie wiem w jakiej formie jest teraz Messiah, musiałbym odpalić jakieś nagranie z Aten z ciekawości, ale podejrzewam, że jednak w lepszej i musiałbym przyznać rację fanom, twierdzącym, że to Messiah jest jedynym słusznym wokalem Candlemass. Z podlinkowanego wcześniej w temacie wywiadu z Leifem wynika, że na razie nie planują kolejnego powrotu Grubego Mesjasza do składu. Trochę szkoda, pewnie byłoby to wtedy jeszcze lepsze doświadczenie. Johan na pewno nadrabia charyzmą i kontaktem z publiką. Po koncercie, jak reszta zespołu zeszła już ze sceny, to widziałem, że jeszcze przybijał piątki z barierką. Widać, że jara go granie z zespołem, ale mam wrażenie, że ten powrót nastąpił jakieś 20 lat za późno.
Na plus za to forma reszty zespołu. Gitary jechały równym walcem aż miło, a i widać było, że zespołowi się podobało przyjęcie. Co prawda dopiero po koncercie zorientowałem się, że zamiast Lindha był kto inny na perkusji. Pod jakimś komentarzem na fb mignęło mi, że to techniczny, bo Lindh miał jakiś zabieg czy coś tam. Różnica pewnie mało znacząca, jedynie, o ile ktokolwiek też to zauważył, miałem wrażenie, że w pewnym momencie coś się rozjechało w "Dark Reflections". W trakcie koncertu Leif wspomniał ze sceny pierwszy koncert w Polsce w 1991 roku w Katowicach (który, z tego co sprawdzałem, ostatecznie nie odbył się w Katowicach). Może następnym razem będzie wspominał wczorajszy gig z Progresji, bo chyba to też będzie wieczór warty zapamiętania. W wyżej wspomnianym wywiadzie była wzmianka, że w 2007 roku w Krakowie na widowni było jakieś 200 osób. Wczoraj prawie 10 razy więcej, więc różnica całkiem ładna.
Jako że zwykle sprawdzam sety zespołów, na których koncerty idę, a dodatkowo w przypadku Candlemass sety nie różnią się jakoś specjalnie, to pytanie było jedynie "co wyrzucą ze standardowej listy kotletów?", która leciała zgodnie z oczekiwaniami i ostatecznie nawet je przebiła, bo zagrali rzadko wykonywany, a bardzo lubiany przeze mnie "Darkness in Paradise". Jeśli Portal Wyrocznia się nie myli, to niedawno w Sztokholmie zagrali nawet ciut dłuższy koncert z "The Bells of Acheron" włącznie, no ale wiadomo, że w domu to gra się specjalne koncerty. Tutaj 12 kawałków i tak dało prawie 1,5h grania. Wiadomo, chciałoby się jeszcze więcej, ale i tak nie ma na co narzekać. Highlighty koncertu: A Sorcerer's Pledge i Demon's Gate. Ogólnie kawałki z Debiutu wypadają wspaniale, nie tylko dlatego, że Johan w nich lepiej śpiewa, ale ogólnie muzycznie to są wspaniałe kompozycje, zyskujące dodatkowej mocy na żywo. Chętnie bym powtórzył ten zestaw na kolejnym koncercie, najlepiej przy pełnej reprezentacji Epickiego Doom Metalu.
Dopiero przy wychodzeniu z sali dało się odczuć, że sold out musiał być dopychany kolanem. Na Katatonii we wtorek, gdzie do sold outu wiele nie brakowało, po koncercie wychodziło się duuużo szybciej i miało się wrażenie znacznie mniejszej liczby ludzi. O schodach nie będę pisał, bo ten temat został przeruchany przez wszystkie strony bardziej niż Marianna Schreiber. Napiszę za to o ludziach, bo ten temat to moje największe zaskoczenie wczorajszego wieczoru. Mianowicie, widziałem wśród publiki bardzo dużo młodzieży i to młodzieży według powszechnych standardów, a nie tych forumowych
Niestety, nic nie złapałem. Kostek trochę poleciało ze sceny, ale stałem tak z 3 rzędy za daleko, aby coś zgarnąć. Ogólnie nie pamiętam, kiedy coś złapałem w Progresji, ten klub nie przynosi mi szczęścia w tym temacie