Od IM do Senjutsu

Tu dyskutujemy tylko o Iron Maiden

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

nugz
SMERF MARUDA
Posty: 10022
Rejestracja: ndz lip 15, 2018 10:08 pm

Re: Od IM do Senjutsu

Post autor: nugz »

Straciłem głowę w tej dyskusji ;)
Awatar użytkownika
Caracalized
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1448
Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
Skąd: Catland

Re: Od IM do Senjutsu

Post autor: Caracalized »

Przepraszam nugz, że rozjebałem Ci głowę - myślę, że ja, bo przeze mnie się to kontynuuje w obecnej formie ;)

No i mimskiego też przepraszam za to jak odpowiedziałem, zachowałem się jak burak pisząc niektóre rzeczy. Nie chcę się dalej ustosunkowywać do czegokolwiek, bo wydaje mi się, że to co mogło być tutaj napisane i tak się wyczerpało. Ja jestem najprawdopodobniej najgorszą osobą na świecie w klasyfikowaniu muzyki, więc skąd miałbym wiedzieć kiedy jakiś zespół gra hard rocka, a kiedy heavy metal? Dla mnie jako stosunkowo prostego słuchacza, muzyka jest albo klimatyczna albo techniczna albo eksperymentalna i dziwna albo dająca w mordę i sam nawet nie wiem jeszcze jaka... Niby nie jestem takim analfabetą muzycznym, aby nie odróżnić thrash metalu od death metalu czy ambientu od industrialu, ale czasem, przyznam, pewne szufladki nie wydają mi się do końca słuszne i niejednokrotnie być może mogą być krzywdzące dla artystów, którzy nie ograniczają się do praktykowania jednej stylistyki, niektórzy stawiają najzwyczajniej w świecie na klimat i atmosferę, a to samo w sobie może mówić i wszystko i nic i mroczna muzyka też potrafi mieć więcej niż tylko jeden odcień dźwiękowo. I jak chcesz jeszcze wiedzieć co ja słyszę i rozumiem, to nawet trzymając się tylko jednego Judas Priest, mojego ulubionego zespołu rockowego (no, uogólnijmy już to tak ;) ), to dla mnie ciężko ich zaszufladkować tylko i wyłącznie do tego przysłowiowego heavy metalu, oni sami absolutnie w to wierzą, że grają heavy metal, ale właśnie ten ich heavy metal ma różne odcienie, Killing Machine to moim zdaniem bardziej hard rockowy niż heavy metalowy album, Burnin' Up i tytułowy kawałek to właściwie nawet są funkowe, podobnie jak i Point of Entry, to też bardziej hard rock niż heavy metal, ale jak pisałem, ja nie potrafię szufladkować muzyki, więc może się mylę i to rzeczywiście jest heavy metal, za który już na pewno jak najbardziej uważam Defenders of the Faith czy Painkillera, z czego ten drugi już podchodzi pod speed/thrash nawet miejscami. Rozumienie muzyki potrafi być bardzo abstrakcyjne i trudne do ujęcia słowami. Czy można porównywać Jugulatora i Rocka Rollę? Można, jeżeli ktoś tego bardzo pragnie, ja nie mam ochoty, bo to inne albumy i nawet subiektywnie ciężko mi powiedzieć, który wolę bardziej od którego. I jak najbardziej można jechać po Turbo i Ram It Down i mówić, że Judas Priest się wtedy sprzedali, bo coś w tym prawdopodobnie jest, ale nadal, to że chcieli się nachapać jeszcze więcej kasy tworząc taką komercyjną muzykę nie odbiera mi przyjemności ze słuchania Turbo (za Ram It Down nie przepadam), można im wypominać to, że zatracili swoje artystyczne ambicje dla czegoś takiego, ale jak ten popowy metal jest dobrze zrobiony to na co można narzekać :D Więc podsumowując tę całą moją pisaninę i to co chciałeś ode mnie jeszcze wyciągnąć, generalnie to dziennikarze niejednokrotnie szufladkują muzykę, nieraz i sami muzycy szufladkują swoją muzykę do tego czy tamtego czy owego, ale słuchacz indywidualnie na podstawie tego co słyszał w całym swoim życiu może określić, intuicyjnie, jaką muzykę dany artysta wykonuje, czasem to jest łatwiejsze, a czasem trudniejsze do ustalenia, bo tak jak pisałem, to jest dosyć abstrakcyjne.

Miałem się nie odnosić do tego, ale jednak się odniosłem, no ale to nic, lecz wciąż przepraszam za to co wcześniej pisałem. Z tym debilizmem nie chciałem, aby zabrzmiało to tak, że Twój tok myślenia jest debilny, więc przepraszam za złe dobranie słów, w sumie było to niepotrzebne z mojej strony, tak jak i zresztą wiele rzeczy, które ogólnie pisałem na tym forum. Nigdy nie chcę się uważać za kogoś lepszego, co aktywniejsi użytkownicy właściwie widzieli już tutaj, że ze mną jest wręcz nawet na odwrót, ale nie chcę się w ogóle usprawiedliwiać, bo w sumie nie ma tu czego usprawiedliwiać, przesadziłem i tyle.
Awatar użytkownika
mimski
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2133
Rejestracja: ndz wrz 07, 2003 3:23 pm
Skąd: Falubazy

Re: Od IM do Senjutsu

Post autor: mimski »

:pijak:
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
Awatar użytkownika
gumbyy
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 16172
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: Od IM do Senjutsu

Post autor: gumbyy »

Caracalized pisze: sob kwie 18, 2026 1:04 am skąd miałbym wiedzieć kiedy jakiś zespół gra hard rocka, a kiedy heavy metal? Dla mnie jako stosunkowo prostego słuchacza, muzyka jest albo klimatyczna albo techniczna albo eksperymentalna i dziwna albo dająca w mordę i sam nawet nie wiem jeszcze jaka...
I tego się po prostu trzymaj. Szufladki nie są potrzebne do słuchania muzyki. Tak samo jak oceny z cyferkami, czy inne takie.

Fajnie na przykładzie pięknego JP (mam podobne odczucia) to sobie rozłożyłeś i tyle. Przecież słuchamy muzyki nie dla szufladek/ocen, ino dla swojej własnej przyjemności, prawda? :D :pijak:
www.MetalSide.pl
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21470
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: Od IM do Senjutsu

Post autor: pz »

Ja tam dzielę na trzy rodzaje: podoba mi się, jest mi obojętna, gówno :) Prosta skala, żadnych numerków, wyliczanek, itp. Oczywiście podoba mi się to nie jest jeden rodzaj muzyki, bo czasem mam ochotę na solidny napierdol, a czasem na coś nastrojowego, ale zasadniczo do takiego prostego podziału się to sprowadza.

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Defenders of Steel
06: Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), Linkin Park
07: Judas Priest
Michał123
-#Prodigal son
-#Prodigal son
Posty: 30
Rejestracja: wt kwie 25, 2023 5:29 pm

Re: Od IM do Senjutsu

Post autor: Michał123 »

O ludzie, faktycznie wetknąłem kij w mrowisko, chociaż nie dokładnie o to mi chodziłło :lol:

No ale w obliczu takiej burzy wypada się wypowiedzieć. Zatem wypowiadam się - nie no, panowie, nie ma co drzeć szat ;)

Owszem, nie zgadzam się z kolegą mimskim, ale szanuję jego zdanie, jak i on szanuje moje. Nie zgadzam się w zrównywaniu i porównywaniu dwóch odmiennych stylistyk, jakie prezentuje IM oraz Decapitated. Osobiście wyżej znacznie wyżej cenię sobie tę pierwszą. Gusta, guściki, ogrodnika córki i te sprawy. Simple. Ale dlatego, siłą rzeczy, zgadzam się z kolegą Caracalized. Muzyka to coś więcej, niż sklejanie dźwięków "do re mi...".
Każdy malarz też zaczyna od tego samego - białe płótno, kilka pędzli, 4-5 podstawowych kolorów i jazda. Cała "magia" dzieje się później. Upiór to dla mnie klasa sama w sobie, ważniejsza moim zdaniem jest epoka, w jakiej utwór powstał. Natomiast fakt, że wyszło to spod ręki nieopierzonego, 23-letniego Harrisa, a nie Harrisa w wydaniu 65+, uważam tylko za dodatkowy "smaczek", a nie główny czynnik, z powodu którego cenię ten utwór. A cenię bardzo. Może nie będę rzucał się rozmówcom pod nogi, jak Rejtan, ale dla mnie Upiór to jest top.

Niemniej nie zgadzamy się we wzajemnych opiniach, ale szanujemy je. Peace.

Szczęście, mamy różnorodność w świecie muzyki, mamy internet, gdzie możemy słuchać do oporu dowolnej muzyki i wymieniać na jej temat opinie. I możemy, jeśli wola, zapłakać nad ślepcami, którzy katują uszy i mózgi jakimś pop-disco-muzyczne-śmietnisko. I tak, niby gusta, guściki, ale umówmy się, są jakieś granice - Lipińska obok Tołstoja nie stała i raczej nigdy nie stanie :wink:
Awatar użytkownika
mimski
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2133
Rejestracja: ndz wrz 07, 2003 3:23 pm
Skąd: Falubazy

Re: Od IM do Senjutsu

Post autor: mimski »

pz pisze: sob kwie 18, 2026 7:37 am Ja tam dzielę na trzy rodzaje: podoba mi się, jest mi obojętna, gówno :) Prosta skala, żadnych numerków, wyliczanek, itp.
Ja mam dokładnie taką samą, co zresztą nawet napisałem w tym wątku, że muzyka jest albo dobra, albo zła, oczywiście w sensie absolutnie, 100% subiektywnym, co jasno podkreślam.

Na playliście w Spotify mam 380 utworów 380 różnych zespołów - taka moja osobista playlista powstająca od 12 lat - jeden zespół, jeden utwór. Nie oceniam utworów i kapel pod innym kątem, jak tylko "to jest zajebiste" i wtedy co do zasady ląduje na playliście, albo to jest zajebiste, ale ten zespół już mam na playliście, no to wybieram ten utwór, który jest bardziej zajebisty, a ten drugi kawałek ląduje na alternatywnej playliście, albo go usuwam. Co kilka dni dokładam coś nowego (opcja odkryj w tym tygodniu na Spotify bardzo pomaga poznawać nowe kapele). Jak coś mnie nie zaciekawi, to w ogóle nie zadaje sobie trudu i pomijam, jak coś zaciekawi to ląduje w poczekalni, tam wałkuję po kolejne kilkanaście - kilkadziesiąt razy, jak przejdzie filtr, to trafia na "Nihilista".

Nie ma tam miejsca dla Vivaldiego, czy Bacha, choć obiektywnie to mistrzowie, ale subiektywnie to nie mój film, nie moja bajka. Szanuję, ale nie przepadam.
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
ODPOWIEDZ