Dream Theater - Awake (1994)
Ostatnia już recka DT w moim wykonaniu
Awake, no tak... wielki to album. Zespół po sukcesie Images and Words nie musial się już martwić o fanbaze, celem było nagranie jak najlepszego albumu. Czy się udało? to już kwestia gustu, moim zdaniem to nie tylko udany album, ale nawet biję na głowę swojego poprzednika. Mamy 7 strunową gitarę po raz pierwszy (w trzech utworach) ostry, zadziorny śpiew LaBrie, piękne klawisze Moore'a jak się okazało była to jego ostatnia płyta DT (odszedł w trakcie miksowania albumu) ale na ślubie Portnoya się oczywiście jeszcze pojawił. Doskonała sekcja rytmiczna, chore partie ma czasami tutaj Żelazny Mike (według Digital Dream Door - trzeci najlepszy perkusyjny album wszech czasów!!!) okładka, moja najukochańsza ze wszystkich zespołów. A od Marca 2025 jest to mój album wszech czasów (no dobra nie wiem jak to teraz jest w zestawieniu z innymi zespołami, ale DT top 1 na bank) postaram się taka krótką reckę walnąć, bo już się rozpisywałem o albumie robiąc moje top 50 płyt wszech czasów
Jaka jest ta płyta? to się dowiemy, gdy przejdziemy do utworów:
Płytę otwiera 6:00 - ma coś jazzującego ten utwór, intro perkusyjne to jeden z największych popisów Mike'a, wspaniały, ostry śpiew Jamesa (kiedyś fanklub Serka zrobił ankietę na jego najlepszy album pod względem wokalu i zgadnijcie co wygrało?

dobry shred na koniec, no klasyka kur...
Caught in a Web - Genialne klawisze, utwór miecie live, doskonały refren, fajne partie Pietruchy i Keva. Świetny bas Myunga.
Innocence Faded - rany co za numer, przebojowy refren w stylu Bon Jovi, niesamowite (dosłownie) partie wokalisty i to genialne solo na koniec w stylu Van Halen, jeden z największych popisów Johna, a będzie miał na tym wydawnictwie jeszcze wiele takich momentów, czyste złoto, jest to jedyny numer z tej płyty, którego nie słyszałem na żywo i liczę, że znów w całości go zagrają w europie, bo na naszym kontynencie nie miało to miejsca od 95 roku.
Czas na A Mind Beside Itself, czyli suitę składającą się z trzech części (nazwa A Mind... występuje tylko w książeczce płyty z tyłu już jej nie ma, czy na LSFNY)
Erotomania - Instrumentalny popis, aktualnie to mój naj naj instrumental DT. Każdy z członków zespołu gra jak natchniony, neoklasyczne popisy Pietruchy, łamane rytmy MP i JMX i bajeczny Kevin Moore, kosmos.
Voices - Jedna z najlepszych kompozycji DT, to pewne, na koncertach jak słyszałem ten utwór to kolana miałem z gumy, moment gdy widzisz Johna szalejącego po gryfie 1 metr od Ciebie na music manie (czasem piękny kolor zielone jabłuszko) i to kilka razy na zawsze w mym sercu. Doskonały tekst gitarzysty, wzruszający śpiew Jamesa, i te klawisze Kevina. Cytując Pierre Dolinskiego z pewnego forum ''za to solo powinni Pietruszce pomnik postawić'' oj dzieję się tam, poważne partie, nie dla jakichś leszczy. Ale to Peak DT, więc nie ma co tutaj dużo gadać.
The Silent Man - przyjemna ballada, dla mnie chyba najlepsza obok tych innych ballad z Awake i Images (może jeszcze coś z FII, Disappear i Eve) fajny teledysk, nie ma się co rozpisywać.
The Mirror - Utwór który opowiada o nałogu Mike'a (wtedy jeszcze pił) doskonałe sample, GENIALNE klawisze, zabójczy James, nie ma w tym numerze gitarowego sola, ale to zupełnie niepotrzebne, JP i MP byli na koncercie Pantery i stąd te inspiracje w tym utworze, jest to mój ulubiony gitarowy Riff w ogóle. Mamy siódemkę (w Caught już też była, bo zapomniałem napisać xd)
Lie - rany, wielu fanów nie przepada za tym utworem, dla mnie to jeden z największych przebojów Teatru, do tego najlepszy ich teledysk. Mamy dwa doskonałe solo gitarowe, ale to drugie, outro solo, to aktualnie moje top solo wszech czasów, nigdy tak genialnie nie zabrzmiało jak na płycie, choć na koncertach rozpierdala mi czaszkę za każdym razem, dobry refren, fajny numer Kevina. Fajne to jest w tej płycie, że za każdym razem, inny utwór może być twoim faworytem, mało płyt imo ma coś takiego, a przynajmniej ja tak mam z Awake

po raz trzeci i ostatnia mamy siódemkę
Lifting Shadows Off a Dream - Utwór Johna Myunga, on mało pisze tekstów, ale jak już coś napisze, to mamy perełkę

bardzo fajnie tutaj gra, fajny bridge jest w tym kawałku, nie ma się do czego przyczepić

a co się rzuca na uszy to doskonałe brzmienie albumu, producenci też odwalili kawał dobrej roboty, dla mnie jedna z najfajniej brzmiących płyt w ogóle, choć nie każdy lubi takie duszno/kosmiczne brzmienie.
Scarred - o jeju, laczki mi spadają, jazzowe intro, łkająca gitara, totalny pogrom. Utwór ma 11 minut i w ogóle nie nudzi, genialne zwrotki Serka, refren, solówki Moore-Petrucci i ich unisiono, Scarred na żywo powoduje, że prawie popuszczam w gacie i muszę mieć pampersa założonego wtedy na koncercie jak jest w secie. Ciekawe partie bas-perkusja. Kocham ten utwór, ostatnio jak robiłem zestawienie miało miano najlepszego wałka DT i najlepszego wałka na świecie, i tak chyba jest i teraz

pokonując w zestawieniu takie tytany, jak Learning to Live, Voices, A Change of Seasons, Metropolis, Trial of Tears czy Take the Time.
Space-Dye Vest - to już niestety ostatni utwór na tym albumie, w całości skomponowany przez Moore'a, wielkie pożegnanie z Dream Theater, nic nie może się równać z atmosferą tego kawałka (no może Disappear) smutny tekst, mroczne gitary, podniosłe klawisze, przejmujący LaBrie. Minimalistyczna gra perkusji, basu i gitary, zajebiste sample.
Ocena końcowa - z czystym sumieniem 10/10