Z roku na rok lista coraz krótsza, ale i tak jest jeszcze na co polować:
Black Sabbath z Ozzim
Rush
KISS
Rage Against The Machine
Faith No More
Foo Fighters
Red Hot Chilli Peppers
System of A Down
Tool
Van Halen
Aerosmith
Prodigy
Queens Of The Stone Age
Godsmack
Velvet Revolver
Slash
Kings Of Leon
Alice Cooper
Immortal
Rob Zombie
Coldplay
Monster Magnet
a jakby jakimś cudem Tina Turner wróciła do koncertowania...
Ostatnio zmieniony wt paź 11, 2011 7:13 pm przez yankes, łącznie zmieniany 1 raz.
widziałem obecny skłąd 2 razy na żywo i z ręką na sercu mogę ci powiedzieć, że człowiek ma o wiele lepszą zabawę przy słuchaniu Made In Japan albo jakiejkolwiek innej płyty tego zespołu z lat '70 - '93
Tenacious D
Mastodon
Justin Timberlake
Beastie Boys
Black Sabbath z Ozzem
Depeche Mode
Eminem
Grinderman
Tool
Soundgarden
Radiohead
Rodrigo Y Gabriela
The Bloodhound Gang
Van Halen
Aerosmith
Bon Jovi
Shakira
Nie widziałem...
- Alice Cooper
- Motorhead
- AC/DC
- Black Sabbath / Ozzy
- Judas Priest
- KISS
- Manowar
- System Of A Down
- Running Wild
- Metallica
- Rammstein
Chciałbym znów zobaczyć:
- Doro
- Within Temptation
- Jethro Tull
- Iron Maiden
- Deep Purple
Największym marzeniem, teoretycznie możliwym (bo wszyscy żyją ) ale praktycznie niezbyt - Audioslave.
RATM / The Nightwatchman / SSSC - jakikolwiek projekt Toma Morello by mi starczył
Black Sabbath z Ozzym - ale to nadchodzi tak samo The xx
The Black Keys
Rob Zombie
Thievery Corporation
A Perfect Circle
Gorillaz
Alice In Chains
Soundgarden
Death In Vegas
Clutch
Zero 7
A z rzeczy niemożliwych:
Pantera
Mad Season
Team Sleep i Rob Dougan (nie koncertują)
Z realnych, których nie widziałem:
- Black Sabbath z Ozzym
- Ozzy solo
- Manowar
- Deep Purple
- Rush
- Rob Zombie
- Van Halen
- Europe
- Slash
- Twisted Sister
- Scorpions
- Steel Panther
- Slayer
- SIXX A.M.
- BON JOVI
- PAUL STANLEY
- Journey
Dreams are only impossible when YOU decide they're impossible - Paul Stanley
AC/DC, Black Sabbath, Dio, Misfits, Elvis'a (:<), Michael Jackson, Led Zeppelin (wiem że niemożliwe, ale jakbym się urodził z 40 lat wcześniej), Alice Cooper