LukaSieka pisze: ↑pn mar 11, 2019 2:10 pm
A mnie rozwala podejście na zasadzie "płyta musi być lepsza niż demo z urzędu, bo to jest tylko demo". Demo to taki sam materiał z muzyką jak EPka czy normalny długograj. Zdarzały się przypadki, że zespoły brzmiały gorzej na płytach niż demach. Tak samo byly przypadki, ze zespół nagrywał demo tylko po to, zeby rozsyłać je po wytwórniach.
Pewnie się zdarzały, tzn Bestial Devastation to nie jest demo, ale też nie LP, a brzmi lepiej niż Morbid Visions. Jeśli dana wytwórnia chce wydać słabo nagrany album i liczyć, że to dla kogoś nie będzie kryterium to ok. Sodom nagrywali Obsessed by Cruelty dwa razy. Przy czym drugie nagranie, które miało brzmieć lepiej niż pierwsze, brzmi jeszcze gorzej. Kiedy wydawano CD razem z In the Sign of Evil wydano to pierwsze nagranie. To jest dla mnie granica tolerancji, ten debiut Sodom (I Morbid Sepultury).
LukaSieka pisze: ↑pn mar 11, 2019 2:10 pm
A sam np lubię bardziej demo "Journey Through The Cold Moors Of Svarttjern" Carpathian Forest zagrane na sześciu motywach niż dużą część płyt zespołów black metalowych. Technika nie ma tutaj nic do tego. Można grać najprościej na świecie, ale jeżeli się to robi równo i z dobrym feelingiem, dobrymi pomysłami to ja osobiście nie mam pytań.
Nie wnikam w czyjeś osobiste preferencje. Pisałem obiektywnie, bo tak to już jakoś jest, że do absolutnej klasyki i ścisłej czołówki, nawet tej death metalowej wliczają się wyłącznie dobrze nagrane i wydane rzeczy.
LukaSieka pisze: ↑pn mar 11, 2019 2:10 pm
Znam takich co to sto lat temu zachłystali się Malmsteenami, Vaiami i Satrianimi przez co z punktu odrzucali zespoły takie jak Kreator, Ramones, Sepultura albo Overkill, bo uznawali ich płyty za totalny szajs tylko i wyłącznie za umiejętności techniczne właśnie. Teksty pod tytułem "ten gitarzysta z Kreator i tak nie zagra tak jak Malmsteen albo Satriani" słyszałem na przestrzeni 25 lat ze 100 razy. Ale niektórzy traktują muzykę jak wyścigi, czy to w umiejętnościach technicznych albo w sprzedaży płyt i popularności.
Nie ma dla mnie tutaj reguły, bo dla mnie umiejętności techniczne w sensie kto potrafi więcej riffów zagrać i szybsze solówki, nie mają kluczowego znaczenia, o ile jakiekolwiek mają. Bardziej patrzę na artykulację, tj. jak dany muzyk wydobywa dźwięk z instrumentu, czyli np. jak jest to gitarzysta, to czy przypadkiem mu się paluchy ze strun nie ześlizgują, co oczywiście za każdym razem słychać jako niedbalstwo. Większość muzyków mających kontrakt z jakąkolwiek wytwórnią, ma to przynajmniej opanowane, ale oczywiście zawsze zdarzy się jakiś "kultowy" słabeusz, któremu się nie chciało ćwiczyć podstawowych rzeczy. Z wyżej wymienionych lubię trzy pierwsze Malmsteeny i mam na CD, Satriani i Vai mnie nie obchodzą, wolałbym już słuchać Ramones. Kreator, Overkill, czy nawet Sepulturę, cenię bardziej od supertechnicznego Malmsteena.