Top 50 utworów Iron Maiden - Dzosef
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 11843
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Top 50 utworów Iron Maiden - Dzosef
50. Mercenary
Poprawny numer, który pewnie by się tu nie znalazł, gdybym swego czasu nie katował namiętnie Rock in Rio ł. No ale jest, bo go lubię. I w sumie tyle.
49. The Duelist
Brudne brzmienie tego kawałka bardzo mi odpowiada, nietypowa budowa również. Partie Bruce'a świetne, bardzo dobre chórki świetne solówki i klimat.
48. Killers
Samej płyty słucham bardzo rzadko, ale tytułowy to petarda. No i tribute dla najlepszego usera, Killersa54
47. Children of the Damned
Nie od razu polubiłem ten numer, bo za małolata nie lubiłem akustycznych i powolnych wstępów (z tego samego powodu niezbyt ceniłem Revelations i Infinite - co zostało mi trochę do dzisiaj). W miarę upływu lat numer sporo u mnie zyskał, a obecność w setliście podczas trasy TBOS tylko utrwaliła moją sympatię.
46. The Red and The Black
Wielu forumowiczów nie ceni tego numeru, rzeczywiście jest trochę rozwleczony, ale w przeciwieństwie do większości lubię i pierwszą część kawałka (ze świetnym riffem), "oooo" w refrenach jak i drugą, żywszą część kawałka. Te solówki na końcu uwielbiam, są klimatyczne, długość numeru pozwala im się nie spieszyć. Bardzo Frontierowy numer.
45. When Two Worlds Collide
Jeden z licznych świetnych numerów ze świetnego Virtuala. Błażej zaimponował mi tu wokalnie, na początku śpiewa bardzo delikatnie, kiedy oczekujemy na mocniejsze uderzenie. Nie jest to reguła na płycie, ale w tym numerze Błaze jest gwiazdą i ośmielę się stwierdzić, że to jeden z nielicznych kawałków, w których Bruce nie dałby rady tak dobrze.
44. Afraid to Shoot Strangers
Chyba pierwszy "spokojny" numer, który mi się podobał. Fakt, spokojna część trwa sporo za długo, ale to pozwoliło mi kiedyś przeforsować Maiden na dyskotece szkolnej w podstawówce. Zapewniłem, że to spokojny kawałek do wolnego tańca. Oczywiście byłem przygotowany, że w połowie numeru zacznie się galopada w najlepszym stylu, więc jak wjechały solóweczki to podkręciłem jeszcze nagłośnienie. Wszystkie dziewczyny się wtedy na mnie obraziły, ale w wieku 11 lat traktowałem je bardziej jak orków do obrzucania kamieniami niż obiekty westchnień, więc jakoś bardzo mi to nie przeszkadzało.
43. Rainmaker
Jeden z ostatnich dobrych szybkich i krótkich numerów Maiden. Może trochę zbyt melodyjny, tekst lekko pedalski, ale mam do niego duży sentyment. Słuchałem sporo za małolata, więc kawałek darzę sporym sentymentem. Ba, nawet go kiedyś śpiewałem na karaoke, ale to pierwszy i ostatni raz.
42. Paschendale
Dance of Death to album który bardzo lubię jako całość, ale uważam go za równą płytę bez wielu highlightów. Na pewno ponury klimat Paschendale zasługuje na wyróżnienie. Jeden z najcięższych momentami kawałków Maiden, ale dobrze oddaje to tematykę numeru i dobrze rezonuje z tekstem.
41. Dance of Death
Uwielbiam akustyczne intro, doskonała melodia. Chciałbym umieć to kiedyś zagrać przy ognisku. W ogóle ta pierwsza część ma klimat śpiewanej opowieści (Let me tell you a story...). Lubię tez, że numer rozwija się w swoim tempie, bez nagłego strzału w pysk. A to co się dzieje w drugiej części numeru, te wszystkie solówki, czyste złoto dla uszu.
Poprawny numer, który pewnie by się tu nie znalazł, gdybym swego czasu nie katował namiętnie Rock in Rio ł. No ale jest, bo go lubię. I w sumie tyle.
49. The Duelist
Brudne brzmienie tego kawałka bardzo mi odpowiada, nietypowa budowa również. Partie Bruce'a świetne, bardzo dobre chórki świetne solówki i klimat.
48. Killers
Samej płyty słucham bardzo rzadko, ale tytułowy to petarda. No i tribute dla najlepszego usera, Killersa54
47. Children of the Damned
Nie od razu polubiłem ten numer, bo za małolata nie lubiłem akustycznych i powolnych wstępów (z tego samego powodu niezbyt ceniłem Revelations i Infinite - co zostało mi trochę do dzisiaj). W miarę upływu lat numer sporo u mnie zyskał, a obecność w setliście podczas trasy TBOS tylko utrwaliła moją sympatię.
46. The Red and The Black
Wielu forumowiczów nie ceni tego numeru, rzeczywiście jest trochę rozwleczony, ale w przeciwieństwie do większości lubię i pierwszą część kawałka (ze świetnym riffem), "oooo" w refrenach jak i drugą, żywszą część kawałka. Te solówki na końcu uwielbiam, są klimatyczne, długość numeru pozwala im się nie spieszyć. Bardzo Frontierowy numer.
45. When Two Worlds Collide
Jeden z licznych świetnych numerów ze świetnego Virtuala. Błażej zaimponował mi tu wokalnie, na początku śpiewa bardzo delikatnie, kiedy oczekujemy na mocniejsze uderzenie. Nie jest to reguła na płycie, ale w tym numerze Błaze jest gwiazdą i ośmielę się stwierdzić, że to jeden z nielicznych kawałków, w których Bruce nie dałby rady tak dobrze.
44. Afraid to Shoot Strangers
Chyba pierwszy "spokojny" numer, który mi się podobał. Fakt, spokojna część trwa sporo za długo, ale to pozwoliło mi kiedyś przeforsować Maiden na dyskotece szkolnej w podstawówce. Zapewniłem, że to spokojny kawałek do wolnego tańca. Oczywiście byłem przygotowany, że w połowie numeru zacznie się galopada w najlepszym stylu, więc jak wjechały solóweczki to podkręciłem jeszcze nagłośnienie. Wszystkie dziewczyny się wtedy na mnie obraziły, ale w wieku 11 lat traktowałem je bardziej jak orków do obrzucania kamieniami niż obiekty westchnień, więc jakoś bardzo mi to nie przeszkadzało.
43. Rainmaker
Jeden z ostatnich dobrych szybkich i krótkich numerów Maiden. Może trochę zbyt melodyjny, tekst lekko pedalski, ale mam do niego duży sentyment. Słuchałem sporo za małolata, więc kawałek darzę sporym sentymentem. Ba, nawet go kiedyś śpiewałem na karaoke, ale to pierwszy i ostatni raz.
42. Paschendale
Dance of Death to album który bardzo lubię jako całość, ale uważam go za równą płytę bez wielu highlightów. Na pewno ponury klimat Paschendale zasługuje na wyróżnienie. Jeden z najcięższych momentami kawałków Maiden, ale dobrze oddaje to tematykę numeru i dobrze rezonuje z tekstem.
41. Dance of Death
Uwielbiam akustyczne intro, doskonała melodia. Chciałbym umieć to kiedyś zagrać przy ognisku. W ogóle ta pierwsza część ma klimat śpiewanej opowieści (Let me tell you a story...). Lubię tez, że numer rozwija się w swoim tempie, bez nagłego strzału w pysk. A to co się dzieje w drugiej części numeru, te wszystkie solówki, czyste złoto dla uszu.
Ostatnio zmieniony ndz paź 11, 2020 5:18 pm przez Bon Dzosef, łącznie zmieniany 3 razy.
Lubie Iron Maiden i Megadeth
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
-
Deleted User 2259
Re: Top 50 utworów Iron Maiden - Dzosef
Sporo z Dance of Death, jak dla mnie to dobry wybór. Jest i Transylvania, kiedyś to był mój ulubiony instrumental IM, a może dalej jest? Nie trawię tylko pozycji 46. Spoko początek.
Re: Top 50 utworów Iron Maiden - Dzosef
Dla mnie pozycja 46 też jest super i znajdzie się w mojej 50. Jak skończę top 50 płyt, to zacznę utwory IM.
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 11843
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Top 50 utworów Iron Maiden - Dzosef
Uznałem, że najpierw skończę top50 płyt, zresztą sam widzisz, że bardzo ostro tam przycisnąłem i sa dwa update'y dziennie
. Wtedy na spokojnie zrobię Maiden.
Lubie Iron Maiden i Megadeth
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
Re: Top 50 utworów Iron Maiden - Dzosef
Oczywiście znasz kwestię "podobieństwa" riffu z The Red and the Black do I Hear Voices Urajów?
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 11843
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Top 50 utworów Iron Maiden - Dzosef
O kurde nie znałem tego, niezla zzyna. Nie spodziewalem się tego po Uriah Heep!
Lubie Iron Maiden i Megadeth
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
Re: Top 50 utworów Iron Maiden - Dzosef
Racja, bo po Harrisie można się było tego spodziewać 
Re: Top 50 utworów Iron Maiden - Dzosef
Osobiście nie uważam tego za zżynę, przynajmniej celową. Jestem w stanie wyobrazić sobie, że dwóch różnych muzyków wpadło na podobny pomysł. To się obroni, w przeciwieństwie do jednego utworu sprzed kilkunastu lat :-)
Re: Top 50 utworów Iron Maiden - Dzosef
Taaa, a I Hear Voices to przyspieszony riff z Fear is the Key i co teraz!
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 11843
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Top 50 utworów Iron Maiden - Dzosef
41. The Fugitive
Klimatyczny numer, ze świetnym ciężkim riffem. Uwielbiam też refren, stworzony do śpiewania go na stadionach. Solówki z tym mocnym basem także miód. Szkoda, że FotD to tak nierówna płyta.
40. Prowler
Tak się zaczyna dyskografię. Doskonałe otwarcie kariery, świetny rocker. Lubię ten prosty tekst i młodzieńczy klimat kawałka. Druga galopująca część numeru to już zapowiedź tego, co w następnych latach zrobi najlepszy heavymetalowy zespół, jaki nosiła ta ziemia.
39. Transylvania
Zawsze robił na mnie ogromne wrażenie. Nie do końca kumalem jako dzieciak jak można robić numery bez wokalu, ale Transylvanią nie da się nie zachwycić. Ten "schodkowany rif", świetna linia basu... tak, już na debiucie Maideni pokazali plecy Priest, Saxon i wszystkim innym rywalom.
38. Deja Vu
O ile uważam, za przesadzone opinie, że SiT to najlepsza płyta Maiden, tak Dejavu jest jednym z trzech numerów, które uwielbiam na tej płycie. Solówki są po prostu przepiękne, brzmienie idealne, przejścia między kolejnymi partiami, masa smaczków... Taaak, dobrze się tego słucha w Edphonesach.
37. Seventh Son
Mocarny numer, jakby Harris posluchał trochę Sign of the Hammer. Podniosły, majestatyczny, wyniosły. Szkoda, że Bruce nie śpiewał trochę delikatniej zwrotek, ale "oooo" już dokładnie tak jak powinno być. I te niespodziewane pojedynki na sam koniec.
36. Fear of the Dark
Na koncertach się na nim nudzę, na playlistach pomijam. Ale jednak kilkanaście lat katowałem ten numer, a tak pomijając zmęczenie materiału, główny riff to jeden z moich ulubionych.
35. Flash of the Blade
Kiedyś podobał mi się o wiele bardziej, jak cała Powerslave. Nie wiem czy to kwestia remasterów, ale zmieniłbym coś w brzmieniu gitary prowadzącej (sama linia bardzo dobra). Jak juz wchodzi Bruce z wokalem, to robi tu piękną robotę.
34. Wasted Years
Numer wyjątkowy. TBOS tour to były moje pierwsze samodzielne wypady za granicę, najpierw Oslo, Graspop, Herning w Danii, Wrocek i Wacken, a potem szalony tydzień w Anglii gdzie zdążyłem zaliczyć 5 koncertów w 5 miastach i mecz Tottenhamu w Leicester. Każdy koncert zamykało Wasted Years i dla mnie ten numer to symbol budzenia się w nowym mieście, wskakiwania w samolot i autobus i robienia kolejnych kilometrów za Maidenami. Zawsze jak go słyszę wracam do Megabusa, którym jadę przez pół Anglii, albo do twardej podłogi lotniska Oslo-Rygge.
33. Face in the Sand
Bardzo ładny numer, świetny balans między gitarami, a dodatkowymi efektami w tle (pewnie jakiś keyboard za 100 funtów znając Maiden). Dałoby się te "orkiestracje" zrobić lepiej, ale sam pomysł zdaje egzamin. Lubię tu bębny Nicko, nie jest to jakiś wybitny popis perkusyjnych popisów, ale bębny są mocne i nadają ciężkiego klimatu. Gitarowo kawałek nie powala, ale nie trzeba tu popisów, Bruce mając potężnego Nicko i gitary w tle daje radę.
32. Brave New World
Co prawda X Factor i Virtual wyszły za mojego życia, ale trudno byłoby mi się nimi ekscytować z perspektywy kołyski. BNW wyczekiwałem jako powazny sześciolatek, poinformowany przez tatę, że będzie nowy album Iron Maiden. Udało się dorwać krążek na stadionie XX-lecia i mimo dłużyzn (a przypominam, że wtedy raczej nie byłem koneserem progresji) bardzo przypadł mi do gustu. Parę lat później bardzo doceniłem tytułowy, świezo po lekturze Huxley'a (byłem dzieckiem, które jeszcze w podstawówce czytało literaturę dla dorosłych) i tekst dobrze rezonował dla mnie z muzyką i tym co przeczytałem. Także ten Eddie z okładki nabrał dla mnie dodatkowego, symbolicznego znaczenia i przestal być tylko kolejnym potworem.
31. Loneliness of Long Distance Runner
Początek numeru jakoś do mnie nie trafia, ale to jak potem wyje Bruce - ciary. A następujace po tym galopady i pojedynki gitarowe - miód na uszy i czysta rozkosz. Bębny i bas może trochę rozczarowują, ale z drugiej strony nie przeszkadzają delektować się gitarami. A druga solówka, o mój borze sosnowy. I to czyste brzmienie. Naprawdę piękny kawałek.
Klimatyczny numer, ze świetnym ciężkim riffem. Uwielbiam też refren, stworzony do śpiewania go na stadionach. Solówki z tym mocnym basem także miód. Szkoda, że FotD to tak nierówna płyta.
40. Prowler
Tak się zaczyna dyskografię. Doskonałe otwarcie kariery, świetny rocker. Lubię ten prosty tekst i młodzieńczy klimat kawałka. Druga galopująca część numeru to już zapowiedź tego, co w następnych latach zrobi najlepszy heavymetalowy zespół, jaki nosiła ta ziemia.
39. Transylvania
Zawsze robił na mnie ogromne wrażenie. Nie do końca kumalem jako dzieciak jak można robić numery bez wokalu, ale Transylvanią nie da się nie zachwycić. Ten "schodkowany rif", świetna linia basu... tak, już na debiucie Maideni pokazali plecy Priest, Saxon i wszystkim innym rywalom.
38. Deja Vu
O ile uważam, za przesadzone opinie, że SiT to najlepsza płyta Maiden, tak Dejavu jest jednym z trzech numerów, które uwielbiam na tej płycie. Solówki są po prostu przepiękne, brzmienie idealne, przejścia między kolejnymi partiami, masa smaczków... Taaak, dobrze się tego słucha w Edphonesach.
37. Seventh Son
Mocarny numer, jakby Harris posluchał trochę Sign of the Hammer. Podniosły, majestatyczny, wyniosły. Szkoda, że Bruce nie śpiewał trochę delikatniej zwrotek, ale "oooo" już dokładnie tak jak powinno być. I te niespodziewane pojedynki na sam koniec.
36. Fear of the Dark
Na koncertach się na nim nudzę, na playlistach pomijam. Ale jednak kilkanaście lat katowałem ten numer, a tak pomijając zmęczenie materiału, główny riff to jeden z moich ulubionych.
35. Flash of the Blade
Kiedyś podobał mi się o wiele bardziej, jak cała Powerslave. Nie wiem czy to kwestia remasterów, ale zmieniłbym coś w brzmieniu gitary prowadzącej (sama linia bardzo dobra). Jak juz wchodzi Bruce z wokalem, to robi tu piękną robotę.
34. Wasted Years
Numer wyjątkowy. TBOS tour to były moje pierwsze samodzielne wypady za granicę, najpierw Oslo, Graspop, Herning w Danii, Wrocek i Wacken, a potem szalony tydzień w Anglii gdzie zdążyłem zaliczyć 5 koncertów w 5 miastach i mecz Tottenhamu w Leicester. Każdy koncert zamykało Wasted Years i dla mnie ten numer to symbol budzenia się w nowym mieście, wskakiwania w samolot i autobus i robienia kolejnych kilometrów za Maidenami. Zawsze jak go słyszę wracam do Megabusa, którym jadę przez pół Anglii, albo do twardej podłogi lotniska Oslo-Rygge.
33. Face in the Sand
Bardzo ładny numer, świetny balans między gitarami, a dodatkowymi efektami w tle (pewnie jakiś keyboard za 100 funtów znając Maiden). Dałoby się te "orkiestracje" zrobić lepiej, ale sam pomysł zdaje egzamin. Lubię tu bębny Nicko, nie jest to jakiś wybitny popis perkusyjnych popisów, ale bębny są mocne i nadają ciężkiego klimatu. Gitarowo kawałek nie powala, ale nie trzeba tu popisów, Bruce mając potężnego Nicko i gitary w tle daje radę.
32. Brave New World
Co prawda X Factor i Virtual wyszły za mojego życia, ale trudno byłoby mi się nimi ekscytować z perspektywy kołyski. BNW wyczekiwałem jako powazny sześciolatek, poinformowany przez tatę, że będzie nowy album Iron Maiden. Udało się dorwać krążek na stadionie XX-lecia i mimo dłużyzn (a przypominam, że wtedy raczej nie byłem koneserem progresji) bardzo przypadł mi do gustu. Parę lat później bardzo doceniłem tytułowy, świezo po lekturze Huxley'a (byłem dzieckiem, które jeszcze w podstawówce czytało literaturę dla dorosłych) i tekst dobrze rezonował dla mnie z muzyką i tym co przeczytałem. Także ten Eddie z okładki nabrał dla mnie dodatkowego, symbolicznego znaczenia i przestal być tylko kolejnym potworem.
31. Loneliness of Long Distance Runner
Początek numeru jakoś do mnie nie trafia, ale to jak potem wyje Bruce - ciary. A następujace po tym galopady i pojedynki gitarowe - miód na uszy i czysta rozkosz. Bębny i bas może trochę rozczarowują, ale z drugiej strony nie przeszkadzają delektować się gitarami. A druga solówka, o mój borze sosnowy. I to czyste brzmienie. Naprawdę piękny kawałek.
Ostatnio zmieniony ndz paź 11, 2020 5:19 pm przez Bon Dzosef, łącznie zmieniany 1 raz.
Lubie Iron Maiden i Megadeth
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 11843
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Top 50 utworów Iron Maiden - Dzosef
30. Starblind
Nie wiem, czy nie trochę za wysoko, ale niech będzie, że premiuje go ogólna sympatia do Final Frontier. Długo zajęło mi odkrycie tej płyty, w 2011 nie byłem nią aż tak zachwycony, ale za to kiedy już się przekonałem, to został najczęściej słuchanym przeze mnie albumem. Sam Starblind cenię za to, że dobrze wykorzystuje czas trwania. Nie ma tu wymuszonych dłużyzn, za to dzięki tym 8 minutom zmieściło się sporo fajnych zagrywek.
29. Alchemist
Dowód, że w szybkich numerach panowie dalej dobrze się czują. Świetny numer, zwarty i konkretny. W przeciwieństwie do forumowego Alchemista xD
28. Como Estais Amigo
No Vorgel stary luju, jak mozesz nei doceniać takich numerów, a lubić jakiegoś Weekend Warriora. Jeden z piekniejszych numerów Maiden, trochę szok, że Błażej z taką barwą głosu był w stanie zaśpiewać tak lekko i delikatnie.
27. Empire of the Clouds
Trochę zmarnowany potencjał, bo tam jakaś orkiestra mogłaby naprawdę dodać pierdolniecia i jakości. W tej formie jest chyba trochę za długi, ale i tak jest jasnym punktem TBOS i dowodem, że Maiden ciągle potrafią. Bruce'owi udało oddać się klimat rejsu i tragedii, numer przechodzi od melancholii po tragizm i dramaturgię. Co ciekawe, bardzo często słucham go lecąc samolotem
.
26. The Evil That Men Do.
Szkoda, że nigdy później Maiden nie próbowali powtórzyć brzmienia SiT i SSoN. Otwierającym motywem można by zniewolić każdą pannę, a potem wjechać w nią galopem... dobra, poleciałem. Ale w Poznaniu akurat na The Evil That Man Do poznałem jedną dziewczynę, spędziliśmy razem resztę koncertu i parędziesiąt minut później, więc proszę mnie rozgrzeszyć.
Nie wiem, czy nie trochę za wysoko, ale niech będzie, że premiuje go ogólna sympatia do Final Frontier. Długo zajęło mi odkrycie tej płyty, w 2011 nie byłem nią aż tak zachwycony, ale za to kiedy już się przekonałem, to został najczęściej słuchanym przeze mnie albumem. Sam Starblind cenię za to, że dobrze wykorzystuje czas trwania. Nie ma tu wymuszonych dłużyzn, za to dzięki tym 8 minutom zmieściło się sporo fajnych zagrywek.
29. Alchemist
Dowód, że w szybkich numerach panowie dalej dobrze się czują. Świetny numer, zwarty i konkretny. W przeciwieństwie do forumowego Alchemista xD
28. Como Estais Amigo
No Vorgel stary luju, jak mozesz nei doceniać takich numerów, a lubić jakiegoś Weekend Warriora. Jeden z piekniejszych numerów Maiden, trochę szok, że Błażej z taką barwą głosu był w stanie zaśpiewać tak lekko i delikatnie.
27. Empire of the Clouds
Trochę zmarnowany potencjał, bo tam jakaś orkiestra mogłaby naprawdę dodać pierdolniecia i jakości. W tej formie jest chyba trochę za długi, ale i tak jest jasnym punktem TBOS i dowodem, że Maiden ciągle potrafią. Bruce'owi udało oddać się klimat rejsu i tragedii, numer przechodzi od melancholii po tragizm i dramaturgię. Co ciekawe, bardzo często słucham go lecąc samolotem
26. The Evil That Men Do.
Szkoda, że nigdy później Maiden nie próbowali powtórzyć brzmienia SiT i SSoN. Otwierającym motywem można by zniewolić każdą pannę, a potem wjechać w nią galopem... dobra, poleciałem. Ale w Poznaniu akurat na The Evil That Man Do poznałem jedną dziewczynę, spędziliśmy razem resztę koncertu i parędziesiąt minut później, więc proszę mnie rozgrzeszyć.
Lubie Iron Maiden i Megadeth
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
Re: Top 50 utworów Iron Maiden - Dzosef
Zajechało Nocnym Kochankiem
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Defenders of Steel
06: Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), Linkin Park
07: Judas Priest
Re: Top 50 utworów Iron Maiden - Dzosef
I to koniec?
Tak po prostu odeszła?
Wasting Love mocno
NAJWIĘKSZY FAN DAWIDA PODSIADŁO NA SANATORIUM
Re: Top 50 utworów Iron Maiden - Dzosef
Jak odeszła. Dzosef to prawdziwy manowarrior, wykorzystał i porzucił
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Defenders of Steel
06: Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), Linkin Park
07: Judas Priest
-
Deleted User 5155
Re: Top 50 utworów Iron Maiden - Dzosef
hm ... to Transylvania jest w końcu 39 czy 48
Skoro aż tak utkwiła w głowie, to może jej miejsce ostateczne jest jednak wyżej? - imo zasługuje
Skoro aż tak utkwiła w głowie, to może jej miejsce ostateczne jest jednak wyżej? - imo zasługuje
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 11843
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Top 50 utworów Iron Maiden - Dzosef
Co się dzialo w Vegas zostaje w Vegas
Lubie Iron Maiden i Megadeth
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 11843
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Top 50 utworów Iron Maiden - Dzosef
Ups, zaraz coś dopisze na 48. Ogólnie ulozenie tego w ranking nie było łatwe.
Lubie Iron Maiden i Megadeth
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
Re: Top 50 utworów Iron Maiden - Dzosef
Pamiętam jak się ukazał Virtual XI, brat był zachwycony, a ja zniesmaczony. The X Factor miało swój klimat, natomiast w 1998 roku Maideni zapragnęli iść w gry komputerowe, a Steve zaczął występować na scenie w stroju piłkarza. Pojawiła się nowa generacja fanów, z którymi nie miałem już nic wspólnego. Ten numer z hiszpańskim tytułem był wówczas dla mnie najgorszą rzeczą jaką nagrało Maiden. Pomyśleli, że jak drugi najpopularniejszy język świata, to może i płyta się sprzeda, choć to była przecież komercyjna klapa.
Re: Top 50 utworów Iron Maiden - Dzosef
Ja jebie, nie wierze w to co czytam. Co to ma wgl do rzeczy? Obrali sobie wtedy jakiś koncept którego się trzymali. Już pomijam że bardzo spójny koncept, bo tytułowa "Wirtualna Jedenastka" idealnie korespondowała z rosnącym w siłę rynkiem gier komputerowych a także z bardzo wyczekiwanymi Mistrzostwami Świata we Francji. Naturalne było że na scenie mogą się pojawić piłkarskie akcenty, więc Steve zakładał futbolową koszulkę, bo grała mu z konceptem no i chyba nie od dziś wiadomo że jest wielkim fanem piłki nożnej w ogóle nie? (pomijam już że na pasku do basu ma barwówkę West Ham United a jego frotki są również w barwach tego klubu).
Zdarza Ci się pisać na tym forum różnorakie pierdoły, ale o to to już jest hit hitówVorgel pisze: Pomyśleli, że jak drugi najpopularniejszy język świata, to może i płyta się sprzeda, choć to była przecież komercyjna klapa.
Jestem przekonany że umieszczając na samym końcu płyty kawałek z tytułem w języku hiszpańskim, liczyli że ten właśnie numer pociągnie komercyjnie cały album, chcieli sprzedać w ten sposób całą płytę i zarobić krocie na tym patencie. Ślepy traf zdecydował jednak że na singlach znalazły się anglojęzyczne wersje "The Angel And The Gambler" i "Futureal", bo w EMI jebnęli się przy druku
Nie wiem ziom co Ty tam bierzesz, ale odstaw to natychmiast!


