Bilety - kupowanie, zmiany danych, itp.
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Bilety - kupowanie, zmiany danych, itp.
Takie tam mi wyskoczyło na jakimś peju FB:
„Artyści uwielbiają ukrywać się za Live Nation i Ticketmaster, mówiąc: 'Och. Nie mieliśmy pojęcia. Nie możemy w to uwierzyć.’”
M. Shadows, wokalista Avenged Sevenfold, podczas wywiadu z Bradleyem Hallem podzielił się swoimi przemyśleniami na temat obecnej kondycji tras koncertowych, rosnących kosztów, cen biletów i tego, ile tak naprawdę zostaje dla samych muzyków.
Koszty tras koncertowych: „To wszystko jest szalone.”
Wokalista otwarcie przyznał, że organizacja tras koncertowych staje się coraz trudniejsza nawet dla zespołów o ugruntowanej pozycji, takich jak Avenged Sevenfold. „Jeśli miałbym teraz pokazać liczby i powiedzieć, ile zarabiamy na jednym koncercie i ile nas to kosztuje, pomyślałbyś: 'Żartujesz? Jak to możliwe, że przy takich kwotach zespół nie zarabia nic?’” – wyznał Shadows.
Wyjaśnił, że ogromne wydatki związane z logistyką, transportem, pensjami dla członków ekipy technicznej i rosnącymi cenami paliwa sprawiają, że rentowność tras jest niemal niemożliwa do osiągnięcia. „Trzeba ściągnąć 38 najlepszych i niezbędnych osób na trasę, co już jest kosztowne. To wszystko staje się szaleństwem” – dodał.
Dynamiczne ceny biletów: „Artyści chcą swojej części tortu.”
Shadows odniósł się również do kontrowersji wokół dynamicznych cen biletów, które są ustalane na podstawie popytu. Wokół tego tematu narosło wiele kontrowersji, a fani często krytykują za to bileterie np. Ticketmastera. Według Shadowsa, rzeczywistość wygląda trochę inaczej.
„Ticketmaster stworzył narzędzie, które pozwala artystom korzystać z dynamicznych cen. To nie Ticketmaster zgarnia całą górną część zysków. To artyści. A artyści uwielbiają ukrywać się za Live Nation i Ticketmaster, mówiąc: 'Och. Nie mieliśmy pojęcia. Nie możemy w to uwierzyć’” – wyjaśnił wokalista.
Według muzyka dynamiczne ustalanie cen wprowadzono, by przeciwdziałać sytuacjom, w których osoby odsprzedające bilety zarabiały wielokrotność tego, co trafiało do artysty. Shadows tłumaczy: „Artyści i ich menadżerowie zaczęli pytać: ‘Dlaczego koniki zarabiają dziesięć razy więcej niż artysta na scenie?’ Jeśli bilety mogą kosztować tyle, dlaczego my ich tyle nie sprzedajemy?”
Z naszej strony możemy dodać, że przez uzależnienie opłaty serwisowej od ceny biletów, na dynamic pricing więcej zarabiają również bileterie, o czym nie można zapominać.
Wzrost cen i frustracja fanów: „Nie podoba im się, gdy to ich dotyczy.”
Wokalista Avenged Sevenfold nie ukrywał, że dynamiczne ceny budzą frustrację wśród fanów, którzy coraz częściej nie mogą pozwolić sobie na zakup biletów. „To szaleństwo, że pójście na koncert może kosztować pięćset, sześćset dolarów, a na występy Taylor Swift nawet 3 200 dolarów” – zauważył.
Z drugiej strony Shadows podkreślił, że artysta również nie chce, by na biletach zarabiali ludzie sprzedający bilety z drugiej ręki. „Jeśli ktoś kupuje bilet za tysiąc dolarów, wolisz, żeby te pieniądze trafiły do konika czy do artysty? Większość ludzi powie: 'Do artysty.’ Ale jednocześnie nie chcą, żeby bilet kosztował tyle” – stwierdził.
Trudne wybory artystów
M. Shadows podsumował, że rosnące koszty organizacji tras, inflacja i niezadowolenie fanów sprawiają, że artyści muszą podejmować trudne decyzje. „Musisz wziąć pod uwagę, że skoro wytwórnia nie zarabia na sprzedaży płyt CD, nie ma też wsparcia finansowego dla tras koncertowych. Zespoły już nie mają takich dochodów. Więc mamy tu do czynienia z sytuacją, która jest raczej ponura. Dlatego musisz naprawdę wybierać i planować, co robisz.” – dodał.
Podkreślił również, że widząc obecną sytuację spodziewa się jeszcze więcej problemów w przyszłości. “Już teraz widzimy, jak wiele zespołów odwołuje trasy. A takich przypadków będzie jeszcze więcej. Wiem, gdzie jesteśmy, wiem, ile zarabiamy, i wiem, że nawet dla nas to jest niesamowicie trudne”
Słowa wokalisty Avenged Sevenfold tylko potwierdzają to, o czym mówił już wcześniej Robert Smith. Muzycy mają realny wpływ na ceny i sprzedaż biletów, tylko albo im się nie opłaca niczego zmieniać albo ich to po prostu nie interesuje.
„Artyści uwielbiają ukrywać się za Live Nation i Ticketmaster, mówiąc: 'Och. Nie mieliśmy pojęcia. Nie możemy w to uwierzyć.’”
M. Shadows, wokalista Avenged Sevenfold, podczas wywiadu z Bradleyem Hallem podzielił się swoimi przemyśleniami na temat obecnej kondycji tras koncertowych, rosnących kosztów, cen biletów i tego, ile tak naprawdę zostaje dla samych muzyków.
Koszty tras koncertowych: „To wszystko jest szalone.”
Wokalista otwarcie przyznał, że organizacja tras koncertowych staje się coraz trudniejsza nawet dla zespołów o ugruntowanej pozycji, takich jak Avenged Sevenfold. „Jeśli miałbym teraz pokazać liczby i powiedzieć, ile zarabiamy na jednym koncercie i ile nas to kosztuje, pomyślałbyś: 'Żartujesz? Jak to możliwe, że przy takich kwotach zespół nie zarabia nic?’” – wyznał Shadows.
Wyjaśnił, że ogromne wydatki związane z logistyką, transportem, pensjami dla członków ekipy technicznej i rosnącymi cenami paliwa sprawiają, że rentowność tras jest niemal niemożliwa do osiągnięcia. „Trzeba ściągnąć 38 najlepszych i niezbędnych osób na trasę, co już jest kosztowne. To wszystko staje się szaleństwem” – dodał.
Dynamiczne ceny biletów: „Artyści chcą swojej części tortu.”
Shadows odniósł się również do kontrowersji wokół dynamicznych cen biletów, które są ustalane na podstawie popytu. Wokół tego tematu narosło wiele kontrowersji, a fani często krytykują za to bileterie np. Ticketmastera. Według Shadowsa, rzeczywistość wygląda trochę inaczej.
„Ticketmaster stworzył narzędzie, które pozwala artystom korzystać z dynamicznych cen. To nie Ticketmaster zgarnia całą górną część zysków. To artyści. A artyści uwielbiają ukrywać się za Live Nation i Ticketmaster, mówiąc: 'Och. Nie mieliśmy pojęcia. Nie możemy w to uwierzyć’” – wyjaśnił wokalista.
Według muzyka dynamiczne ustalanie cen wprowadzono, by przeciwdziałać sytuacjom, w których osoby odsprzedające bilety zarabiały wielokrotność tego, co trafiało do artysty. Shadows tłumaczy: „Artyści i ich menadżerowie zaczęli pytać: ‘Dlaczego koniki zarabiają dziesięć razy więcej niż artysta na scenie?’ Jeśli bilety mogą kosztować tyle, dlaczego my ich tyle nie sprzedajemy?”
Z naszej strony możemy dodać, że przez uzależnienie opłaty serwisowej od ceny biletów, na dynamic pricing więcej zarabiają również bileterie, o czym nie można zapominać.
Wzrost cen i frustracja fanów: „Nie podoba im się, gdy to ich dotyczy.”
Wokalista Avenged Sevenfold nie ukrywał, że dynamiczne ceny budzą frustrację wśród fanów, którzy coraz częściej nie mogą pozwolić sobie na zakup biletów. „To szaleństwo, że pójście na koncert może kosztować pięćset, sześćset dolarów, a na występy Taylor Swift nawet 3 200 dolarów” – zauważył.
Z drugiej strony Shadows podkreślił, że artysta również nie chce, by na biletach zarabiali ludzie sprzedający bilety z drugiej ręki. „Jeśli ktoś kupuje bilet za tysiąc dolarów, wolisz, żeby te pieniądze trafiły do konika czy do artysty? Większość ludzi powie: 'Do artysty.’ Ale jednocześnie nie chcą, żeby bilet kosztował tyle” – stwierdził.
Trudne wybory artystów
M. Shadows podsumował, że rosnące koszty organizacji tras, inflacja i niezadowolenie fanów sprawiają, że artyści muszą podejmować trudne decyzje. „Musisz wziąć pod uwagę, że skoro wytwórnia nie zarabia na sprzedaży płyt CD, nie ma też wsparcia finansowego dla tras koncertowych. Zespoły już nie mają takich dochodów. Więc mamy tu do czynienia z sytuacją, która jest raczej ponura. Dlatego musisz naprawdę wybierać i planować, co robisz.” – dodał.
Podkreślił również, że widząc obecną sytuację spodziewa się jeszcze więcej problemów w przyszłości. “Już teraz widzimy, jak wiele zespołów odwołuje trasy. A takich przypadków będzie jeszcze więcej. Wiem, gdzie jesteśmy, wiem, ile zarabiamy, i wiem, że nawet dla nas to jest niesamowicie trudne”
Słowa wokalisty Avenged Sevenfold tylko potwierdzają to, o czym mówił już wcześniej Robert Smith. Muzycy mają realny wpływ na ceny i sprzedaż biletów, tylko albo im się nie opłaca niczego zmieniać albo ich to po prostu nie interesuje.
www.MetalSide.pl
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12617
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Bilety - kupowanie, zmiany danych, itp.
Kurwy
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9574
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: Bilety - kupowanie, zmiany danych, itp.
Koncerty w Polsce, Pasiak?
Re: Bilety - kupowanie, zmiany danych, itp.
To pierwsze na 95%. Nie mam polubionych takich rzeczy i randomowo mi wyskakują
www.MetalSide.pl
- Recit The Thornographer
- -#Assassin

- Posty: 2328
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: Bilety - kupowanie, zmiany danych, itp.
Nie jestem fanem bronienia artystów za wszelką cenę (pisałem np. niedaleko na forum, że odpuszczam Ghost, bo nie pasuje mi jego fanaberia, że mam dać komuś wsadzić telefon do jądra), ale tutaj nie ma nic szokującego. Ludzie grają trasę, która się cieszy zainteresowaniem. Popyt i ograniczona dostępność winduje cenę. No i? Dlaczego ma zarabiać na tym jakiś cwaniak, konik czy jak go zwą?
Nie widzę też nic zdrożnego w tym, że artyści chcą więcej kasy przy tej okazji. Raczej mnie irytuje, że wstydzą się do tego przyznać i zwieszają głowy jak o tym mowa. Odrzućmy romantyczne wizje, przecież nikt nie chce być jak MayheM w 89 i tłuc się złomem po jakichś spelunach, nawet jeżeli po latach to legendarne koncerty, z których są kultowe zapisy (w tym bootlegowe). Oni chcą na tym zarobić, a jeżeli fani chcą też licznie posłuchać to zachodzi ewidentna zbieżność celów - no i jest jak jest.
Można próbować z tym walczyć, ale gdyby bilety były sporo tańsze to by zniknęły w parę chwil i tyle. Potem w drugim obiegu byłyby po x-razy więcej. Byłoby lepiej?
Ewidentnie widać, że bilety nie są jeszcze za drogie, a traktowanie nie jest takie złe (np. zaraz plecaków), bo jednak ludzie to wciąż kupują. Ja sam kupuję. Na narodowy chciałbym wpaść 2 razy, na Iron Maiden i Guns n'Roses. Jądro to dla mnie przecięcie, ale na resztę się godzę, podobnie jak tysiące ludzi, którzy wypełnią stadion, więc cena biletu nie jest za wysoka, a narzekanie na nią to chyba takie standardowe marudzenie.
Nie widzę też nic zdrożnego w tym, że artyści chcą więcej kasy przy tej okazji. Raczej mnie irytuje, że wstydzą się do tego przyznać i zwieszają głowy jak o tym mowa. Odrzućmy romantyczne wizje, przecież nikt nie chce być jak MayheM w 89 i tłuc się złomem po jakichś spelunach, nawet jeżeli po latach to legendarne koncerty, z których są kultowe zapisy (w tym bootlegowe). Oni chcą na tym zarobić, a jeżeli fani chcą też licznie posłuchać to zachodzi ewidentna zbieżność celów - no i jest jak jest.
Można próbować z tym walczyć, ale gdyby bilety były sporo tańsze to by zniknęły w parę chwil i tyle. Potem w drugim obiegu byłyby po x-razy więcej. Byłoby lepiej?
Ewidentnie widać, że bilety nie są jeszcze za drogie, a traktowanie nie jest takie złe (np. zaraz plecaków), bo jednak ludzie to wciąż kupują. Ja sam kupuję. Na narodowy chciałbym wpaść 2 razy, na Iron Maiden i Guns n'Roses. Jądro to dla mnie przecięcie, ale na resztę się godzę, podobnie jak tysiące ludzi, którzy wypełnią stadion, więc cena biletu nie jest za wysoka, a narzekanie na nią to chyba takie standardowe marudzenie.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Re: Bilety - kupowanie, zmiany danych, itp.
W Polsce ceny są wysokie. Zarówno na naszą kieszeń, jak i na tle cen w innych europejskich krajach. Jasne, x osób - czy to kilkaset, czy kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy - kupi ten bilet na jakiś gig. No ale to nie znaczy, że nie będzie on drogi. Tutaj najlepszym przykładem jest ta nieszczęsna Taylor Swift. Przecież tixy na warszawskie sztuki tanie nie były, a zagrała 3 koncerty, które chyba się wyprzedały (?). Ludzie dosłownie biorą pożyczki na to, żeby zobaczyć ją na żywo. Po prostu jeżeli chodzi o hobby, czy jakieś tam szeroko pojęte zamiłowanie, to ludzie nie zawsze będą kierować się rozsądkiem. Zwłaszcza, że muzyka to szczególnie bezpośrednie medium, które nadzwyczaj dobrze oddziałuje ze sferą emocjonalną w układzie koncertowym. Oczywiście, może to tylko moje wrażenia i na ogół jest inaczej, ale np. w przypadku kina czegoś takiego nie ma. Jak najbardziej dobrze jest obejrzeć film na dużym ekranie (seans Blade Runnera 2049 w kinie wspominam nad wyraz wspaniale), ale koniec końców obrazem sycić można się także na ekranie laptopa, korzystając z pirackich stron
Natomiast DVD z koncertu ulubionego wykonawcy nie jest w stanie zapewnić tych samych, czy nawet zbliżonych wrażeń, co uczestnictwo w jego show.
I żeby nie było, że kogoś ganiam za przepalanie hajsu na błahostki - w tamtym roku kupiłem bilet EE na Judas Priest w Krakowie za cenę nieproporcjonalną do tego, co bym chciał zapłacić (i za co na tej samej trasie płaciłem zagranicą)... No ale zabuliłem, bo wjechała szajba koncertowa. Czy trzeba było bardziej uważać na pozostałe wydatki? Na pewno. Czy żałuję? Na pewno nie. Co nie zmienia jednak faktu, że jako naród na każdym kroku jesteśmy ruchani przez lokalne Live Nation, będące istną machiną do dojenia Polaków. Dodatkowo coraz droższe stają się też małe koncerty, bo jednak taki Saxon za 200 zł, czy nawet jeszcze mniejsze eventy, dotychczas kojarzące mi się w dużym stopniu jako okazja do miłych spotkań ze znajomymi, to nie są dobre zjawiska i prognostyki na przyszłość.
Ale nic się tu nie zmieni, bo artyści, promotorzy i organizatorzy będą chcieli zarabiać co najmniej tyle, co wcześniej... A jeśli ktoś się nie dopasuje do nowych realiów, to po prostu odpadnie z rynku i tyle. Po części cieszy mnie fakt, że w moim przypadku temat uganiania się za drogimi zespołami skończy się w przeciągu raptem kilku lat, bo za dekadę jakiś hipotetyczny ekwiwalent Metalliki może kosić nieprawdopodobne siano na swoich wejściówkach.
I żeby nie było, że kogoś ganiam za przepalanie hajsu na błahostki - w tamtym roku kupiłem bilet EE na Judas Priest w Krakowie za cenę nieproporcjonalną do tego, co bym chciał zapłacić (i za co na tej samej trasie płaciłem zagranicą)... No ale zabuliłem, bo wjechała szajba koncertowa. Czy trzeba było bardziej uważać na pozostałe wydatki? Na pewno. Czy żałuję? Na pewno nie. Co nie zmienia jednak faktu, że jako naród na każdym kroku jesteśmy ruchani przez lokalne Live Nation, będące istną machiną do dojenia Polaków. Dodatkowo coraz droższe stają się też małe koncerty, bo jednak taki Saxon za 200 zł, czy nawet jeszcze mniejsze eventy, dotychczas kojarzące mi się w dużym stopniu jako okazja do miłych spotkań ze znajomymi, to nie są dobre zjawiska i prognostyki na przyszłość.
Ale nic się tu nie zmieni, bo artyści, promotorzy i organizatorzy będą chcieli zarabiać co najmniej tyle, co wcześniej... A jeśli ktoś się nie dopasuje do nowych realiów, to po prostu odpadnie z rynku i tyle. Po części cieszy mnie fakt, że w moim przypadku temat uganiania się za drogimi zespołami skończy się w przeciągu raptem kilku lat, bo za dekadę jakiś hipotetyczny ekwiwalent Metalliki może kosić nieprawdopodobne siano na swoich wejściówkach.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- Recit The Thornographer
- -#Assassin

- Posty: 2328
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: Bilety - kupowanie, zmiany danych, itp.
Czyli nie były za wysokie. Słyszałem, że bilety schodziły bardzo szybko, a gdyby były tańsze to co? Loteria, jak z koncertem noworocznym w Wiedniu?
Nie pasuje mi słowo, że jesteśmy - jak piszesz - "ruchani" - przez Livenation. Livenation po prostu korzysta z podstawowych prawideł ekonomicznych balansując na przecięciu popytu i podaży. Ceny są za wysokie? To nie kupujmy biletów! Bilet na koncert to nie jedzenie ani lek na astmę. To nie towar pierwszej potrzeby. Póki stadion się wyprzedaje to Livenation nie ma żadnych przesłanek, że jest za drogo.
Jest drogo - to odczucie podzielam, ale z punktu widzenia organizatora to chyba jeszcze jest rezerwa do niemałej podwyżki.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Re: Bilety - kupowanie, zmiany danych, itp.
Stwierdzenie, iż polskie LN rucha konsumenta, jest w 100% uprawnione. Za bilet na koncert tego samego artysty płacisz WIĘCEJ niż Niemiec, Szwed, czy Duńczyk. Równocześnie wyższe ceny nie idą w parze z wyższą jakością usług, bo te w przypadku gigów robionych przez LN bywają po prostu niskie. Wspomnieć można choćby liczne fakapy z rozpiskami godzinowymi (tutaj takie KOP sprawuje się znacznie lepiej), liczne sytuacje, gdy obsługa venue nie wie, które drzwi się otworzą, bilety w serwisach sprzedażowych pojawiają się i znikają. Do tego dochodzą wejściówki platinum, aczkolwiek to jest już niestety zjawisko globalne. Pomijając ten ostatni aspekt, to nie są incydenty, które można uznać za europejski standard. To po prostu wolna amerykanka w wykonaniu ogromnego przedsiębiorstwa, które niestety ma monopol na wielu artystów.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- Recit The Thornographer
- -#Assassin

- Posty: 2328
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: Bilety - kupowanie, zmiany danych, itp.
W ekonomii nie ma czegoś takiego jak "ruchanie". Jeżeli stadion jest pełny, to mimo wszystko ludzie wolą na nim być niż nie być. Może u Niemców są inne oczekiwania, inna zależność popytu do podaży i dlatego jest inaczej. Wszystkie te rzeczy, o których piszesz są oczywiście irytujące - ale na cenę nie wpływają.
Ponawiam pytanie - skoro stadion się wyprzedaje 3 razy przy obecnych cenach na Taylor Swift, to jak chciałbyś to rozwiązać? Hipotetycznie: gdyby bilety były za złotówkę to by było OK? To mam złą wiadomość - kupiłoby pewnie jeszcze więcej przypadkowych cwaniaczków i sprzedawało drożej niż Livenation.
Powtarzam się, ale jeżeli chcemy dać kuksańca LN, to sposób jest tylko i wyłącznie jeden - nie kupujmy biletów na ich koncerty.
Ponawiam pytanie - skoro stadion się wyprzedaje 3 razy przy obecnych cenach na Taylor Swift, to jak chciałbyś to rozwiązać? Hipotetycznie: gdyby bilety były za złotówkę to by było OK? To mam złą wiadomość - kupiłoby pewnie jeszcze więcej przypadkowych cwaniaczków i sprzedawało drożej niż Livenation.
Powtarzam się, ale jeżeli chcemy dać kuksańca LN, to sposób jest tylko i wyłącznie jeden - nie kupujmy biletów na ich koncerty.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Re: Bilety - kupowanie, zmiany danych, itp.
Tylko w Niemczech....jest tak duzy rynek koncertowy, że artyści najczęściej grają trasę w kilku/kilkunastu miastach i nawet jesli zysk z jednego koncertu jest mniejszy, to sumarycznie daje wyższą kwotę. W Polsce przy 38 milionach ludzi (całkiem sporo jak na europejskie realia) jest najczęściej jeden koncert/góra dwa więc popyt jest o wiele większy na bilety. Organizator koncertów to nie jest instytucja charytatywna, i jeśli widzi możliwośc zysku, to zarabia windując ceny. Trzeba pamiętać, że w Niemczech jest tez inna publika koncertowa. Tam naprawdę mnóstwo przedziału wiekowego jest 50+, to jest w ogóle specyficzny rynek.Schizoid pisze: ↑sob sty 11, 2025 12:47 am Stwierdzenie, iż polskie LN rucha konsumenta, jest w 100% uprawnione. Za bilet na koncert tego samego artysty płacisz WIĘCEJ niż Niemiec, Szwed, czy Duńczyk. Równocześnie wyższe ceny nie idą w parze z wyższą jakością usług, bo te w przypadku gigów robionych przez LN bywają po prostu niskie. Wspomnieć można choćby liczne fakapy z rozpiskami godzinowymi (tutaj takie KOP sprawuje się znacznie lepiej), liczne sytuacje, gdy obsługa venue nie wie, które drzwi się otworzą, bilety w serwisach sprzedażowych pojawiają się i znikają. Do tego dochodzą wejściówki platinum, aczkolwiek to jest już niestety zjawisko globalne. Pomijając ten ostatni aspekt, to nie są incydenty, które można uznać za europejski standard. To po prostu wolna amerykanka w wykonaniu ogromnego przedsiębiorstwa, które niestety ma monopol na wielu artystów.
A faktem jest, że organizacja trasy koncertowej, jest ogromnie kosztowna zwłaszcza po pandemii. Wszystko drożeje, więc to tez przekłada się na cenę biletu.
Globalizacja i taniość podróży samolotami, powoduje, że zawsze można wybrać inny kraj na koncert. Jednak bojkot Live Nation w PL doprowadzi do tego, że artyści będą omijać Polskę, bo zostanie to odebrane jako słabe zainteresowanie zespołem, a nie bojkotem LN. I tak najlepszy bojkot robi Jeff Walker z Carcass z jego zajebistą koszulka na gigach
15.08 Rock Castle (Running Wild), 23.08 Turbo - Śląskie Larmo, 21.09 Lady Pank - Opole, 08.11 Mikkey Dee - Oslo
Re: Bilety - kupowanie, zmiany danych, itp.
Przedsiębiorstwo dosłownie traktuje nas gorzej niż naszych sąsiadów za mniejsze pieniądze, a wy mi tutaj o innych standardach i średniej wieku w Niemczech? To kto te standardy tworzy i dlaczego w przypadku mniejszych organizatorów nie odczuwam tej różnicy między koncertem robionym u nas, a zagranicą? Okej, Niemcy to jest największy rynek w Europie, ale przypomnę, że był to jeden z kilku krajów, które wymieniłem. Co my tam jeszcze mamy? O, proszę bardzo, Czechy, dość popularny kierunek koncertowy dla ludzi z południa Polski. Holandia, do której niektórzy Kuracjusze lecieli na Metę, bo koncert w Warszawie był najdroższy na trasie, podobnie jak Priest rok temu. To już nie jest półka Niemiec z 10 sztukami jednej kapeli, tylko pojedynczymi eventami, podobnie jak w Polsce. Wysoka średnia wieku przemawia raczej za tym, że te społeczeństwa są w stanie wydać więcej pieniędzy na bilety koncertowe niż ludzie w wieku 20-30 lat, którzy uczęszczają na metalowe koncerty w Polsce, a którzy co do zasady mają mniejszy zasób finansowy, niż jednostki już stabilne zawodowo i ekonomicznie. A wydają mniej, pomimo lepszej sytuacji finansowej i większej skłonności na wydatki. Ba, koncert w Dublinie, będącym jednym z najdroższych (a może i najdroższym) miastem w EU/UK jest tańszy niż porównywalny gig w PL. Całokształt działań polskiego LN jest po prostu karygodny i od lat to nie podlegało żadnej dyskusji, bo te praktyki, niekiedy ocierające się o naruszanie praw konsumenta, są zwyczajnie nie na miejscu.
A co do koncertów Taylor Swift - nie wiem, jak bym to rozwiązał, choćby z tego tytułu, że w ogóle nie interesował mnie temat tych wydarzeń, nie byłem choćby potencjalnym nabywcą biletu i nie śledziłem tego, jak poprowadzono tę sprawę. Natomiast jeżeli problem sprzedaży biletów obejmującej różnego rodzaju ukryte opłaty dodatkowe, do niedawna pojawiające się także u nas, zwrócił uwagę POTUS i zajęło się nim najbardziej kapitalistyczne państwo świata (w którym ceny wejściówek są jeszcze wyższe, a mimo to się sprzedają - więc teoretycznie wszystko jest ok), to może jednak ktoś tam w Białym Domu dostrzegł, że Live Nation nie traktuje konsumenta uczciwie i coś należy z tym zrobić? Przypomina mi się wypowiedź kogoś z branży koncertowej, który przyznał, że wszelkiego rodzaju opłaty manipulacyjne to w istocie "system mieszany", którego celem jest nie tylko opłacenie serwerów do sprzedaży biletów, ale też po prostu zgarnięcie dodatkowej sumy za sam bilet. Jeśli taka polityka nie jest przejawem dymania kupującego, to co nią jest? Może sprzedawanie biletów w formie resale wystawionych przez samego organizatora, po doliczeniu obligatoryjnej marży za transakcję, dodatkowo windującej cenę? Czy to też w sumie jest git, bo w praktyce działa, więc należy to postrzegać za normalne, uzasadnione zachowania organizatora względem kupującego?
Słusznie zauważasz, Cezi, że bojkot podmiotów pokroju LN skończyłby się ze strony fanów muzyki fiaskiem, więc trwamy w takim marazmie, bez możliwości realnego załatwienia problemu.
A co do koncertów Taylor Swift - nie wiem, jak bym to rozwiązał, choćby z tego tytułu, że w ogóle nie interesował mnie temat tych wydarzeń, nie byłem choćby potencjalnym nabywcą biletu i nie śledziłem tego, jak poprowadzono tę sprawę. Natomiast jeżeli problem sprzedaży biletów obejmującej różnego rodzaju ukryte opłaty dodatkowe, do niedawna pojawiające się także u nas, zwrócił uwagę POTUS i zajęło się nim najbardziej kapitalistyczne państwo świata (w którym ceny wejściówek są jeszcze wyższe, a mimo to się sprzedają - więc teoretycznie wszystko jest ok), to może jednak ktoś tam w Białym Domu dostrzegł, że Live Nation nie traktuje konsumenta uczciwie i coś należy z tym zrobić? Przypomina mi się wypowiedź kogoś z branży koncertowej, który przyznał, że wszelkiego rodzaju opłaty manipulacyjne to w istocie "system mieszany", którego celem jest nie tylko opłacenie serwerów do sprzedaży biletów, ale też po prostu zgarnięcie dodatkowej sumy za sam bilet. Jeśli taka polityka nie jest przejawem dymania kupującego, to co nią jest? Może sprzedawanie biletów w formie resale wystawionych przez samego organizatora, po doliczeniu obligatoryjnej marży za transakcję, dodatkowo windującej cenę? Czy to też w sumie jest git, bo w praktyce działa, więc należy to postrzegać za normalne, uzasadnione zachowania organizatora względem kupującego?
Słusznie zauważasz, Cezi, że bojkot podmiotów pokroju LN skończyłby się ze strony fanów muzyki fiaskiem, więc trwamy w takim marazmie, bez możliwości realnego załatwienia problemu.
Ostatnio zmieniony sob sty 11, 2025 2:18 pm przez Schizoid, łącznie zmieniany 2 razy.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Bilety - kupowanie, zmiany danych, itp.
No, patowa sytuacja, nugzujcie rozsądnie 
- Recit The Thornographer
- -#Assassin

- Posty: 2328
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: Bilety - kupowanie, zmiany danych, itp.
Pod zarzutami do LiveNation - jak już wspominałem - podpisuję się. Po prostu nie bardzo widzę, co mają dać słowa oburzenia? Jak chcesz obniżyć ceny, zapewnić wyższy standard na tych koncertach? Interwencją państwa? Ustawą?
Po prostu tego nie rozumiem. Mechanizm jest taki, że ludzie wciąż kupują bilety, więc LN może się śmiać i jeszcze dokręcać śrubę.
O koncercie Sfiwt Ty napisałeś, też nie znam realiów wydarzeń tej piosenkarki. Ale skoro koncert na stadionie był wyprzedany 3x, to twierdzenie, że bilety były za drogie jest kuriozalne
Nie wiem jak się ustosunkować do tego, że LN by zrezygnowało z koncertów w Polsce, gdyby ludzie przestali kupować bilety na ich wydarzenia. Nie wierzę, że ŻADEN bilet by się nie sprzedał, ale już sprzedaż na poziomie 70% to byłby jakiś sygnał.
Tymczasem realia są takie: stadion wyprzedany, a ludzie marudzą. No tak, to sobie można... Mamy realia rynkowe, w których marudzi się i popiera przy pomocy zawartości portfela.
Podajecie mi przykłady z innych krajów, gdzie standard jest wyższy, a ceny niższe. Hej, a może tam tak jest właśnie dlatego, że gdyby ceny były wyższe, a standard niższy, to ludzie by nie przyszli?
Nie wiem, pytam.
O koncercie Sfiwt Ty napisałeś, też nie znam realiów wydarzeń tej piosenkarki. Ale skoro koncert na stadionie był wyprzedany 3x, to twierdzenie, że bilety były za drogie jest kuriozalne
Nie wiem jak się ustosunkować do tego, że LN by zrezygnowało z koncertów w Polsce, gdyby ludzie przestali kupować bilety na ich wydarzenia. Nie wierzę, że ŻADEN bilet by się nie sprzedał, ale już sprzedaż na poziomie 70% to byłby jakiś sygnał.
Tymczasem realia są takie: stadion wyprzedany, a ludzie marudzą. No tak, to sobie można... Mamy realia rynkowe, w których marudzi się i popiera przy pomocy zawartości portfela.
Podajecie mi przykłady z innych krajów, gdzie standard jest wyższy, a ceny niższe. Hej, a może tam tak jest właśnie dlatego, że gdyby ceny były wyższe, a standard niższy, to ludzie by nie przyszli?
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Re: Bilety - kupowanie, zmiany danych, itp.
Live Nation nie zrezygnowałoby z koncertów w Polsce. Po prostu zajmowaliby się organizacją koncertów, które bankowo się sprzedadzą. Tym samym nie byłyby to koncerty metalowe, a przynajmniej nie zespołów, które ściągają mniej niż kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Impact Festival (kolejna absurdalna rzecz, nazywać ów wydarzenie "festiwalem") z Ozzym w 2018 był komercyjną porażką i LN bliżej daty moooocno zjechało z cenami. Ostatecznie ludzie przyszli i nie wyglądało to źle, ale Ozzy nie został zabookowany na 2019, kiedy w wielu innych państwach były zaplanowane jego koncerty. Sam miałem tixy na Wiedeń i Pragę. Do tych sztuk w ogóle nie doszło, ale z przyczyn wiadomych. Jeżeli nie jesteś R+, Maiden i Metą, to nie masz gwarancji sprzedania naprawdę dużej liczby biletów. Jeśli zaś jej nie masz, to po co w ciebie inwestować? Ci ludzie nie mają ambicji sprowadzenia danego artysty do Polski za wszelką cenę. Jeśli nie zarobią na tym przykładowym Ozzym, to zarobią na Billie Eilish.
Nota bene - wiem, że cię to nie interesuje, bo na ten koncert się nie wybierasz - widziałeś, jak wygląda sytuacja z biletami na Ghosta na płytę? Otóż latają po serwisach typy Alebilet za 900 zł, co stanowi znacznie większą wartość niż wyjściowa (390 zł). A dlaczego tak się dzieje? Bo LN wyłączyło sprzedaż wejściówek na GA i włącza ją na dzień-dwa w przypadkowym czasie. Ludzie nie wiedzą, co się dzieje, zwłaszcza że sporo kupujących to młode, niedoświadczone osoby. Tym samym nie uniknie się sytuacji, w której zainteresowani natną się na tego typu oferty. Jak było w przypadku Taylor Swift? Nie wiem, ale zgaduję, że podobnie, bo ten Ghost to nie jest pierwszy raz, kiedy LN robi takie cyrki, a dostrzegam między tymi koncertami pewne analogie. Zaręczam cię, że wysokie ceny biletów to nie jest przejaw troski korporacji, mający na celu ukrócenie działalności koników, tylko narzędzie do zarabiania pieniędzy. Z drugiej strony można podnieść, że w takim razie bilety są za tanie, bo gdyby były droższe, to koniki by ich tyle nie kupowały... Ale przecież można ustawić limity, no nie? W praktyce mało kto bierze więcej niż 4 wlotki, a tych koników sumarycznie jednak nie jest milion, to są raczej pojedyncze jednostki.
Czy przy wyższych cenach Niemiec zrezygnowałby z koncertu? Szczerze wątpię, bo skoro statystycznie uboższy Polak tego nie robi, to tym bardziej statystycznie bardziej majętny Niemiec by tak nie postąpił. Tak samo nie postąpiłby mieszkający w najbardziej muzykalnym kraju Starego Kontynentu Szwed. Przecież tam Maiden grywało 3 stadiony pod rząd, a Ullevi małe nie jest. Po prostu zagranicą wszystko jest pod tym względem lepsze. Czy stojąc kiedyś na polskim koncercie robionym przez LN, dostałeś kiedykolwiek wodę od ochrony? Pewnie nie. No to jest spora szansa, że gdzieś indziej byś dostał. A to przecież w zasadzie taka pierdoła, tylko że u nas nie jest to regułą. A jak sobie przypomnę Slayera i jego pirotechnikę, to powinno być.
Nota bene - wiem, że cię to nie interesuje, bo na ten koncert się nie wybierasz - widziałeś, jak wygląda sytuacja z biletami na Ghosta na płytę? Otóż latają po serwisach typy Alebilet za 900 zł, co stanowi znacznie większą wartość niż wyjściowa (390 zł). A dlaczego tak się dzieje? Bo LN wyłączyło sprzedaż wejściówek na GA i włącza ją na dzień-dwa w przypadkowym czasie. Ludzie nie wiedzą, co się dzieje, zwłaszcza że sporo kupujących to młode, niedoświadczone osoby. Tym samym nie uniknie się sytuacji, w której zainteresowani natną się na tego typu oferty. Jak było w przypadku Taylor Swift? Nie wiem, ale zgaduję, że podobnie, bo ten Ghost to nie jest pierwszy raz, kiedy LN robi takie cyrki, a dostrzegam między tymi koncertami pewne analogie. Zaręczam cię, że wysokie ceny biletów to nie jest przejaw troski korporacji, mający na celu ukrócenie działalności koników, tylko narzędzie do zarabiania pieniędzy. Z drugiej strony można podnieść, że w takim razie bilety są za tanie, bo gdyby były droższe, to koniki by ich tyle nie kupowały... Ale przecież można ustawić limity, no nie? W praktyce mało kto bierze więcej niż 4 wlotki, a tych koników sumarycznie jednak nie jest milion, to są raczej pojedyncze jednostki.
Czy przy wyższych cenach Niemiec zrezygnowałby z koncertu? Szczerze wątpię, bo skoro statystycznie uboższy Polak tego nie robi, to tym bardziej statystycznie bardziej majętny Niemiec by tak nie postąpił. Tak samo nie postąpiłby mieszkający w najbardziej muzykalnym kraju Starego Kontynentu Szwed. Przecież tam Maiden grywało 3 stadiony pod rząd, a Ullevi małe nie jest. Po prostu zagranicą wszystko jest pod tym względem lepsze. Czy stojąc kiedyś na polskim koncercie robionym przez LN, dostałeś kiedykolwiek wodę od ochrony? Pewnie nie. No to jest spora szansa, że gdzieś indziej byś dostał. A to przecież w zasadzie taka pierdoła, tylko że u nas nie jest to regułą. A jak sobie przypomnę Slayera i jego pirotechnikę, to powinno być.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Bilety - kupowanie, zmiany danych, itp.
Mega słabe jest to oszukiwanie fanów wyłączaniem płyty, czy danych sektorów, żeby napędzić sprzedaż w innych miejscach. Ktoś niezorientowany w takich praktykach kupuje droższy bilet.
www.MetalSide.pl
Re: Bilety - kupowanie, zmiany danych, itp.
Nie ma tam miejsca na rozkminy nad etyką.
Na ostatni koncert BSB w Krakowie ceny np. na płytę wahały się od 350 do....1300 (Platinum, a jak!)
Śledziłem to swego czasu i nie mogłem dać wiary, że tak robią i nikt nie może nic zrobić
Za 600zl miałem zajebiste trybsy z drugiej łapy, z Żoną
Na ostatni koncert BSB w Krakowie ceny np. na płytę wahały się od 350 do....1300 (Platinum, a jak!)
Śledziłem to swego czasu i nie mogłem dać wiary, że tak robią i nikt nie może nic zrobić
Za 600zl miałem zajebiste trybsy z drugiej łapy, z Żoną
Re: Bilety - kupowanie, zmiany danych, itp.
Podzielę się z wami traktowaniem klientów przez czeski ticketportal....albo lepiej wstawię maila, którego im napisałem w przeddzień koncertu Manowar, bo niestety w tym dniu zhakowano mi konto mailowe na japońskim serwerze, na którym miałem bilety (i ich nie wydrukowałem wczesniej) Napisałem go nieco w akcie desperacji nie wierząc, że to przyniesie jakiś skutek, zwłaszcza w takim niedoczasie. Zacytuję go w całości, zebyście mieli jasność sytuacji - wykropkuje tylko pewne dane:
Good evening,
My name is Cezary **************. On 27th of September 2024 I ordered three tickets for Manowar concert in Ostrava. Tickets were sent to my email cezzarek@****************.jp. Unfortunately this account was hacked somehow just today and i don't have the access for the e-mail. I kindly ask to send my tickets to this email cezarek@********************pl. What I still have are the receipts for the payment from my bank account, which I am sending to you. Transaction number is 3472781929WR24, but I am not sure if it is ticketportal.cz number or my bank transaction number. It is on the receipt. If you hesitate to send the tickets via e-mail, I can pick up the tickets in person at the venue presenting my ID or passport , that I am Cezary **************** indeed. However I need to be sure that the tickets will be waiting for me at the venue. I am from Poland and I need to drive a few hundreds km to the concert.
Please reply only to this email as soon as possible, because the concert is tomorrow.
I would like to apologize for inconvenience, but I still can't believe somebody stole my email
Best regards,"
Rezultat, był taki, że o 08.00 rano następnego dnia miałem bilety na swoim mailu, bez żadnego problemu i dodatkowej weryfikacji. Porównajcie to z poczynianiami polskich promotorów, czy byliby tak pomocni. Tak, czy siak postawę czeskiej bileterii muszę publicznie pochwalić.
Nota bene, konto udało mi się odzyskać, nawet przed rozpoczęciem koncertu.
Good evening,
My name is Cezary **************. On 27th of September 2024 I ordered three tickets for Manowar concert in Ostrava. Tickets were sent to my email cezzarek@****************.jp. Unfortunately this account was hacked somehow just today and i don't have the access for the e-mail. I kindly ask to send my tickets to this email cezarek@********************pl. What I still have are the receipts for the payment from my bank account, which I am sending to you. Transaction number is 3472781929WR24, but I am not sure if it is ticketportal.cz number or my bank transaction number. It is on the receipt. If you hesitate to send the tickets via e-mail, I can pick up the tickets in person at the venue presenting my ID or passport , that I am Cezary **************** indeed. However I need to be sure that the tickets will be waiting for me at the venue. I am from Poland and I need to drive a few hundreds km to the concert.
Please reply only to this email as soon as possible, because the concert is tomorrow.
I would like to apologize for inconvenience, but I still can't believe somebody stole my email
Best regards,"
Rezultat, był taki, że o 08.00 rano następnego dnia miałem bilety na swoim mailu, bez żadnego problemu i dodatkowej weryfikacji. Porównajcie to z poczynianiami polskich promotorów, czy byliby tak pomocni. Tak, czy siak postawę czeskiej bileterii muszę publicznie pochwalić.
Nota bene, konto udało mi się odzyskać, nawet przed rozpoczęciem koncertu.
15.08 Rock Castle (Running Wild), 23.08 Turbo - Śląskie Larmo, 21.09 Lady Pank - Opole, 08.11 Mikkey Dee - Oslo
