AC/DC
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
-
The Burczax
- -#Moonchild

- Posty: 1699
- Rejestracja: sob kwie 22, 2006 2:13 pm
- Skąd: Bielsko-Biała
Re: AC/DC
Łuhuhu, na razie (do Dogs of War) jest kapitalnie. Bardzo spójna i przemyślana wydaje się być ta płyta i jest zdecydowanie mocniejsza niż Black Ice w brzmieniu. Riff do Miss Adventure

-
The Burczax
- -#Moonchild

- Posty: 1699
- Rejestracja: sob kwie 22, 2006 2:13 pm
- Skąd: Bielsko-Biała
Re: AC/DC
Po wysłuchaniu całości jestem zadowolony. Największe plusy, poza Rock or Bust i Play Ball, to Miss Adventure, Baptism by Fire, Hard Times Sweet Candy, Dogs of War. Najsłabszy kawałek to Got Some Rock and roll thunder- brzmi jak jakiś glam rock. Jak już wspominałem jest to ostrzejsza płyta niż Black Ice i na pewno też lepsza. Świetnie brzmi Brian- jeszcze lepiej śpiewa niz na BI. Angus również w wielkiej formie- riffy, solówki- wszystko bardzo energetycznie zagrane, w co też świetnie się wkomponował Stevie. Znalazło się też więcej miejsca dla basu- linia melodyczna bardziej słyszalna niż na BI.
Reasumując, oceniam ten album pozytywnie. Daję na zachętę 7/10.
Reasumując, oceniam ten album pozytywnie. Daję na zachętę 7/10.
-
The Burczax
- -#Moonchild

- Posty: 1699
- Rejestracja: sob kwie 22, 2006 2:13 pm
- Skąd: Bielsko-Biała
Re: AC/DC
Tak myślałem- 2 przesłuchanie i jest już 8!
-
The Burczax
- -#Moonchild

- Posty: 1699
- Rejestracja: sob kwie 22, 2006 2:13 pm
- Skąd: Bielsko-Biała
Re: AC/DC
Sorry, że post pod postem, ale ważne. Jeśli ktoś chce zakupić vinyl, to na empik.com jest promocja i można album nabyć za 122 zł.
- Saimon1995
- -#Moderator

- Posty: 9645
- Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
- Skąd: Będzin
Re: AC/DC
+1RALF pisze:Stare, dobre hardrockowe AC/DC, tyle i aż TYLE! 8,5/10!!!!
Naprawdę dobry album. Moim zdaniem to ich najlepszy krążek od bardzo, bardzo dawna (zaryzykuję nawet stwierdzenie, że od The Razor's Edge). Dobrze więc, że nagrali tylko 35 minuty, bo (tak naprawdę) nie ma jakiegoś bardzo odstającego poziomem utworu od reszty (najlepsze: Dogs of War i Rock or Bust). Na chwilę obecną: 8,5/10. Przed premierą się wahałem, ale teraz nie mam wątpliwości - biegnę do sklepu po oryginał tego 2 grudnia.
Niektórzy szukają dziury w całym, jak widzę. Ja tam nie słyszę braku Malcolma. Dobry hardrockowy album i tyle.Pablo1919 pisze:Jak dla mnie bez rewelacji. Płytka co najwyżej poprawna. Może zyska z czasem, ale wyraźnie słychać brak silnej ręki Malca.
- AncientMariner
- -#Clansman

- Posty: 4873
- Rejestracja: sob lis 22, 2014 4:50 pm
- Skąd: Poznań
Re: AC/DC
No coś w tym jest.Pablo1919 pisze:Gdyby Iommi napisał Iron Mana dla kogoś innego to też nie brzmiałoby to tak jak, gdy nagrał to Tony
Re: AC/DC
No ja posłuchałem tej płyty i napiszę, że dawno takiej kupy nie słyszałem. Jedyne, co się z tego nadaje to utwór 2 i 5 z tym, że 2 za to, że ich bardzo lubię. Natomiast kawałek Dogs Of War jest bardzo zacny, ale z kolei solo brzmi tak, jakby też Angus zapomniał jak się na gitarze gra. Jak już mieli coś wydawać to tylko ten wałek, jako EPkę i cześć.
Generalnie całość to jest tak odgrzewany kotlet, że aż przyprawia o niestrawność. I jeszcze ta zwrotka na dzień dobry – In Rock we trust – Rock or Bust. Masakra.
Nie wiem jaki jest sens wydawania takiej płyty. A, czekajcie – wiem. Po to by pojechać w trasę i zgarnąć $$$ za występy. Makes sens.
Moja ocena – 2/10 (i aż 2 za to, że to nadal niestety jest AC/DC).
Generalnie całość to jest tak odgrzewany kotlet, że aż przyprawia o niestrawność. I jeszcze ta zwrotka na dzień dobry – In Rock we trust – Rock or Bust. Masakra.
Nie wiem jaki jest sens wydawania takiej płyty. A, czekajcie – wiem. Po to by pojechać w trasę i zgarnąć $$$ za występy. Makes sens.
Moja ocena – 2/10 (i aż 2 za to, że to nadal niestety jest AC/DC).
-
The Burczax
- -#Moonchild

- Posty: 1699
- Rejestracja: sob kwie 22, 2006 2:13 pm
- Skąd: Bielsko-Biała
Re: AC/DC
No tak, bo ty tak uznałeś. Jakoś krytycy wyrażają się pozytywnie o RoB, więc teza jest z dupy.widman pisze:smutny koniec zacnej kapeli... BON SCOTT pewnie się w grobie przewraca![]()
Black Ice Ci się bardziej podobał? Lubisz płyty AC/DC z lat 80? Wolisz Razor's Edge od Flick of the switch?tomtomala pisze: Moja ocena – 2/10 (i aż 2 za to, że to nadal niestety jest AC/DC).
Re: AC/DC
Być może trzeba być wielkim fanboyem AC/DC, żeby szaleć na punkcie tego albumu. Ja takowym jestem i szaleję, więc nie mam odzwierciedlenia sytuacji, w której oceniałbym go w przypadku gdybym po prostu AC/DC słuchał czasami. Słucham ich na okrągło od wielu lat i wg mnie RoB to najlepsza płyta od czasu Ballbreakera. Nie podobały mi się eksperymenty na SUL, a BI był pełen zapychaczy, które równie dobrze mogły się tam nie znaleźć.
AC/DC to zespół, który znany jest z tego, że robi proste, chwytliwe kawałki. Tu nie chodzi o tekst, skomplikowane melodie, tylko o to, że to jest AC/DC. I tyle.
Ale jak najbardziej rozumiem te opinie z jednego powodu - to forum fanów IM - i ja np. mam tak z Maidenami, że lich lubię, mam kilkanaście kawałków, które bardzo mi pasują, ale reszta totalnie nie wchodzi. Natomiast AC/DC łykam w całości, bo to moja ukochana kapela.
Proste:)
AC/DC to zespół, który znany jest z tego, że robi proste, chwytliwe kawałki. Tu nie chodzi o tekst, skomplikowane melodie, tylko o to, że to jest AC/DC. I tyle.
Ale jak najbardziej rozumiem te opinie z jednego powodu - to forum fanów IM - i ja np. mam tak z Maidenami, że lich lubię, mam kilkanaście kawałków, które bardzo mi pasują, ale reszta totalnie nie wchodzi. Natomiast AC/DC łykam w całości, bo to moja ukochana kapela.
Proste:)
Re: AC/DC
Ja uważam The Razor's Edge za płytę epokową. Ale też dlatego, że to jest pierwsza płyta AC/DC jaką usłyszałem.The Burczax pisze:Wolisz Razor's Edge od Flick of the switch?
A tak - Black Ice mi się podoba. Dużo bardziej niż Rock Or Bust. Czy to ma jakieś znaczenie?
-
The Burczax
- -#Moonchild

- Posty: 1699
- Rejestracja: sob kwie 22, 2006 2:13 pm
- Skąd: Bielsko-Biała
Re: AC/DC
Tak, ma znaczenie. Dla mnie obie te płyty są słabsze od RoB. RoB jest tym- o co w AC/DC chodzi- prosto, szybko, mocno. TRE i Black Ice były, choćby brzmieniowo, wyraźnie skrojone pod amerykańskie gusta. Stąd też moje pytanie o płyty z lat 80, gdyż RoB'owi bliżej ideą do nich niż TRE.tomtomala pisze:Ja uważam The Razor's Edge za płytę epokową. Ale też dlatego, że to jest pierwsza płyta AC/DC jaką usłyszałem.
A tak - Black Ice mi się podoba. Dużo bardziej niż Rock Or Bust. Czy to ma jakieś znaczenie?
Re: AC/DC
Cóż, jestem po około dwudziestu odsłuchach tej płytki z oryginalnego CD i .... cholera moja ocena tego krążka zdecydowanie spada. Cóż, wyrobnictwo i przeciętniactwo a w szczególności mam żal do Angusa. Pamiętamy wszyscy doskonale te iskrzące energią ale i też magią solówki, za które go tak wszyscy kochali - niestety na "Rock Or Bust" tego nie ma, jakies dogrywki, zagrywki, które nijak nie można porównać do zacnych dziełek małego Angusa. Utworki na jedno kopyto, te powtarzane - skandowane strofy, jednostajna perkusja i bas, który w zasadzie gdzieś tam jednostajnie dudni. Najfajniejsze na tej płycie są .... tytuły! No tak - to chwyciło za serce. Niezbyt może oryginalne ale bardzo "w punkt". Niestety w zasadzie tylko trzy kompozycje jak dla mnie się bronią "Play Ball", "Baptism By Fire" i "Rock The Blues Away", niemniej gdzież tym utworkom do takiego "Thunderstruck" czy innego "Heatseeker" a nawet "Hard As A Rock" ?
Moim zdaniem jedna z najsłabszych płyt AC, zupełnie bez polotu. Nie rozumiem samego siebie, jak mogłem wpaść w taki stan zachwytu po pierwszym przesłuchaniu. Może dlatego, że jestem ich fanem, zawsze kupowałem płyty i chętnie do nich wracałem. "Rock or Bust" będzie zalegać na jednej z wielu pułek wypełnionych CD. m.in. AC/DC - tyle że o niebo lepszych od tych 35 min bladych kopii legendarnych kawałków. Szkoda!
Moim zdaniem jedna z najsłabszych płyt AC, zupełnie bez polotu. Nie rozumiem samego siebie, jak mogłem wpaść w taki stan zachwytu po pierwszym przesłuchaniu. Może dlatego, że jestem ich fanem, zawsze kupowałem płyty i chętnie do nich wracałem. "Rock or Bust" będzie zalegać na jednej z wielu pułek wypełnionych CD. m.in. AC/DC - tyle że o niebo lepszych od tych 35 min bladych kopii legendarnych kawałków. Szkoda!

