A Matter Of Life And Death - opinie

Tu dyskutujemy tylko o Iron Maiden

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

RALF
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 10198
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: RALF »

Dla mnie VXI i NPFTD to zdecydowanie najbardziej nieudane ich albumy.
Odyseusz
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 309
Rejestracja: pn lis 04, 2013 1:00 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Odyseusz »

to ja sobie walnę meczyk między No Prayer a A Matter...oba mają 10 kawałków

Tailgunner- Different World 1:0 No Prayer
Holy Smoke- These Colours Don't Run 1:1
No Prayer for Dying- Brighter than 1000 Suns 2:1 No Prayer
Public Enema No.1- The Pilgrim 3:1 No Prayer
Fates Warning- Longest Day 4:1 No Prayer
The Assasin- Out of the Shadows 5:1 No Prayer
Run Silent Run Deep-Reincarnation of BB 6:1 No Prayer
Hooks in You- For the Greater Good of God 6:2
Bring Your Daughter...-Lord of Light 7:2 No Prayer
Mother Russia- The Legacy 7:3

Tymbardziej, że No Prayer następuje po albumie genialnym co też zawsze rzutuje na ocenę i sprawia, że albumowi jest trudniej.

Dla mnie te 2 najbardziej nieudane to właśnie Sprawa życia i śmierci oraz Final Frontier, na 3 miejscu dopiero Virtual XI, a na 4 od końca to sam już nie wiem...ciężko powiedzieć.
Awatar użytkownika
Rattlehead
-#Invader
-#Invader
Posty: 181
Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
Skąd: Wrocław

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Rattlehead »

Odyseusz pisze:Bzdura , oprócz Angel ... to bardzo fajny album.
Factor zjada całe VXI bez popity ;-) Jedenastka to faktycznie może być bardzo fajny album tylko, że nie ma startu do Factora. To tak jakby porównać Jugulatora do Demolition Judasów, chociaż Demolka jest tysiąc razy gorsza od VXI. Aż sobie chyba Factora puszczę.
RALF pisze:Dla mnie VXI i NPFTD to zdecydowanie najbardziej nieudane ich albumy.
Prawda!
Odyseusz pisze:Tymbardziej, że No Prayer następuje po albumie genialnym co też zawsze rzutuje na ocenę i sprawia, że albumowi jest trudniej.
I tak THOTB i POM są lepsze of 7th Sona. Przecież Powerslave został wydany zaraz po POM, a jest od zawsze uważany za bardzo dobry album. No Prayer to po prostu kiepska płyta ;-)

...i gorsza od AMOLAD.


A, że TFF jest nieudane to się zgodzę.
Awatar użytkownika
widman
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 7769
Rejestracja: ndz lip 24, 2005 7:52 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: widman »

Rattlehead pisze:Cały Factor to byłaby nieporównywalnie lepsza płyta z Brucem. Bez dwóch zdań! Chciałbym jej posłuchać właśnie z Dickinsonem i założę się, że byłaby od dwie gwiazdki lepsza, bo pod Bruce'a zagrana bardziej dynamicznie.
Chyba cie jezus opuścił ??
Awatar użytkownika
Rattlehead
-#Invader
-#Invader
Posty: 181
Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
Skąd: Wrocław

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Rattlehead »

Chyba cie jezus opuścił ??
A nie ciekawi Cię to? Przecież Bruce zjada Blaze'a jednym okrzykiem ;-) Jedno A Tyrrany of Souls zjada całego Factora bez dwóch zdań.

Jesteś ortodoksyjnym fanem Maiden, dla którego Factor jest nie do ruszenia?? ;-) Ja wiem, że to niezła płyta ale z kiepskim wokalistą, który na tle Dickinsona wypada blado po prostu.
Awatar użytkownika
Saimon1995
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 9595
Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
Skąd: Będzin

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Saimon1995 »

RALF pisze:Dla mnie VXI i NPFTD to zdecydowanie najbardziej nieudane ich albumy.
Zdecydowanie. Dołożyłbym do tego grona jeszcze Dance of Death (ma kilka momentów, ale jako całość mnie nie przekonuje).
Rattlehead pisze:Jesteś ortodoksyjnym fanem Maiden, dla którego Factor jest nie do ruszenia?? ;-) Ja wiem, że to niezła płyta ale z kiepskim wokalistą, który na tle Dickinsona wypada blado po prostu.
W kwestii, że Dickinson jest sto razy lepszy od Blaze'a się z tobą zgodzę, bo to najprawdziwsza prawda, ale X Factor jest nie do ruszenia. Kilka lat temu pewnie tak bym pisał, że chciałbym usłyszeć X Factora z Dickinsonem na wokalu, ale obecnie uważam, że nie ma co zmieniać. Blaze idealnie do tej mrocznej muzyki, zawartej na dziesiątym albumie, się nadaje. Ortodoksyjny fan IM to chyba chciałby na wszystkich płytach usłyszeć Bruce'a, a nie zajmować się obroną X Factora ;-).
Awatar użytkownika
widman
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 7769
Rejestracja: ndz lip 24, 2005 7:52 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: widman »

Nie ciekawi bo w ogóle nie myślę o takich rzeczach. Dla mnie już re-recording płyt jest rzeczą za którą powinni odstrzeliwać jaja dubeltówką. I co z tego, że Dickinson zjada Blaze'a? Taka ta płyta była jest i będzie. Nic nie potrzeba nagrywać na nowo. Takim zabiegiem Harris tylko dużo straciłby w moich oczach i niestety wywaliłbym wszystkie płyty przez okno. Takich rzeczy się nie robi. To może jeszcze nagrać Iron Maiden i Killers z Brucem, w ogóle wszystko raz jeszcze, z nowymi okładkami w audiofilskim dźwięki, oczywiście z drugim dyskiem w mixie 5.1 DTS. W sumie nie zdziwiłbym się gdyby to ludzie kupowali chętniej niż zwykłe cedeki.

Ja jestem ortodoksem w sprawie Maiden - na pewno nie karmią mnie bezwiednie wszystkim, co zapragną wydawać.

Moim zdaniem X Factor ma taki klimat jaki wtedy był u Steve'a i w kapeli. Są kawałki, które swoim mrokiem i klimatem do dziś się nie zestarzały jak "Fortunes of War", "Edge of Darkness" czy "Blood on the world's hands". Mrok i czysta zaduma. Dla mnie muzycznie bardzo dobra pozycja, wokalnie Blaze pasuje tutaj, pisane to ewidentnie pod niego, ale na bootlegach wyszło, że radził sobie ze starymi kawałkami. Co prawda Dickinsonem on nie był, ale znów nie było jakoś masakrycznie do dupy. Wiadomo, jak się człowiek nasłucha tych wszystkich płyt nowych z klarowną produkcją, brzmieniem i w ogóle Dickinsona wywyższa się jako ojca sukcesu Iron Maiden a pierwsze płyty traktuje jako "rozgrzewke" :shock: przed "właściwym" Maiden to rozumiem, że taki Blaze i X Factor o kant dupci potłuc....
Awatar użytkownika
Rattlehead
-#Invader
-#Invader
Posty: 181
Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
Skąd: Wrocław

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Rattlehead »

widman pisze:Dla mnie już re-recording płyt jest rzeczą za którą powinni odstrzeliwać jaja dubeltówką. I co z tego, że Dickinson zjada Blaze'a? Taka ta płyta była jest i będzie. Nic nie potrzeba nagrywać na nowo. Takim zabiegiem Harris tylko dużo straciłby w moich oczach i niestety wywaliłbym wszystkie płyty przez okno. Takich rzeczy się nie robi. To może jeszcze nagrać Iron Maiden i Killers z Brucem, w ogóle wszystko raz jeszcze, z nowymi okładkami w audiofilskim dźwięki, oczywiście z drugim dyskiem w mixie 5.1 DTS. W sumie nie zdziwiłbym się gdyby to ludzie kupowali chętniej niż zwykłe cedeki.
Manowara tak chcą załatwić, bo zarzucają im brak pomysłów i skok na kasę, a DeMaio gada wciąż o tym, że "stare albumy są takie true i takie heavy, że są godne ich ponownego nagrania" ;-)
widman pisze:Dla mnie muzycznie bardzo dobra pozycja, wokalnie Blaze pasuje tutaj, pisane to ewidentnie pod niego...
Bo inaczej by sobie nie poradził. Taka prawda.
widman pisze:Co prawda Dickinsonem on nie był, ale znów nie było jakoś masakrycznie do dupy.
Tego nie powiedziałem. Factor to niezła płyta ale wznoszenie zachwytów na jej cześć jest nadużyciem. Skoro Factor jest taki wspaniały to co powiesz na Bestię, POM czy 7Th Sona?
widman pisze:Ja jestem ortodoksem w sprawie Maiden - na pewno nie karmią mnie bezwiednie wszystkim, co zapragną wydawać.
To właśnie ortodoksi tak bardzo bronią XF i VXI, a już niektórzy daliby się za nie pokroić. W sumie to co napisałeś wcześniej potwierdza to co linijkę wyżej cytuję ;-)
Awatar użytkownika
widman
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 7769
Rejestracja: ndz lip 24, 2005 7:52 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: widman »

Rattlehead pisze:Manowara tak chcą załatwić, bo zarzucają im brak pomysłów i skok na kasę, a DeMaio gada wciąż o tym, że "stare albumy są takie true i takie heavy, że są godne ich ponownego nagrania" ;-)
Te ślimoki teraz to kalka samych siebie i karykatura. Dla mnie Manowar się skończył na TRIUMPH OF STEEL. Niech se nagrywają wszystko raz jeszcze, dla mnie to już jest mega gówno i ich sprawa. Mnie tym nie kupią.
Rattlehead pisze:Bo inaczej by sobie nie poradził. Taka prawda.
Tego się nie dowiemy, ale może i by tak było.
Rattlehead pisze:Tego nie powiedziałem. Factor to niezła płyta ale wznoszenie zachwytów na jej cześć jest nadużyciem. Skoro Factor jest taki wspaniały to co powiesz na Bestię, POM czy 7Th Sona?
No wspaniały, muzycznie świetna płyta przecież. A szczerze to dla mnie najlepsze to "Iron Maiden" i "Killers" - dalej potem to już progresywne gówno :mrgreen: I tak dziwnie trafiłeś, bo ja oprócz dwóch pierwszych to jeszcze "Powerslave" i "Somewhere in time" i "No prayer..".
Awatar użytkownika
Rattlehead
-#Invader
-#Invader
Posty: 181
Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
Skąd: Wrocław

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Rattlehead »

widman pisze:I tak dziwnie trafiłeś, bo ja oprócz dwóch pierwszych to jeszcze "Powerslave" i "Somewhere in time" i "No prayer..".
Nie wiem czym spowodowane jest nie lubienie przez Ciebie dwóch najrówniejszych i najlepszych albumów IM na rzecz Prayera czy SiT, no bo Powerslave i erę DiAnno to jeszcze zrozumiem. No ale po Blejzowych to właśnie te albumy z Dickinsonem, które wymieniłeś są najbardziej bronione przez ortodoksów ;-) więc w poprzednim poście się w sumie wytłumaczyłeś. :razz:
widman pisze:Te ślimoki teraz to kalka samych siebie i karykatura. Dla mnie Manowar się skończył na TRIUMPH OF STEEL. Niech se nagrywają wszystko raz jeszcze, dla mnie to już jest mega gówno i ich sprawa. Mnie tym nie kupią.
Śmiem twierdzić, że nawet wcześniej na Fighting the world.
Awatar użytkownika
widman
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 7769
Rejestracja: ndz lip 24, 2005 7:52 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: widman »

Rattlehead pisze:Nie wiem czym spowodowane jest nie lubienie przez Ciebie dwóch najrówniejszych i najlepszych albumów IM na rzecz Prayera czy SiT, no bo Powerslave i erę DiAnno to jeszcze zrozumiem. No ale po Blejzowych to właśnie te albumy z Dickinsonem, które wymieniłeś są najbardziej bronione przez ortodoksów ;-) więc w poprzednim poście się w sumie wytłumaczyłeś. :razz:
No ale czy bronione nie są słusznie?

A co do Manowara to masz i może rację, i tak tam najlepsze "Battle Hymns" "Into glory ride" czy tam "Sign of the hammer".
Awatar użytkownika
Dejavu
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4927
Rejestracja: pt maja 31, 2013 9:30 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Dejavu »

Co wy tak z tym mrokiem rzekomo obecnym na X Factor? Ciągle słyszę, jaki to mroczny album, a ja tego kompletnie nie słyszę. Ok, nie ma tam rzeczy w stylu "Can I Play With Madness", ale to nie czyni tej płyty mroczną ;)
Awatar użytkownika
widman
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 7769
Rejestracja: ndz lip 24, 2005 7:52 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: widman »

No w porównaniu z powiedzmy żywym i energicznym "Fear of the Dark" to raczej posępna i mroczna.
Awatar użytkownika
Saimon1995
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 9595
Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
Skąd: Będzin

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Saimon1995 »

Dejavu pisze:Co wy tak z tym mrokiem rzekomo obecnym na X Factor? Ciągle słyszę, jaki to mroczny album, a ja tego kompletnie nie słyszę. Ok, nie ma tam rzeczy w stylu "Can I Play With Madness", ale to nie czyni tej płyty mroczną ;)
Mroku tam jest co nie miara. Zaczynając od tekstów, a kończąc na muzyce i sposobie śpiewania Blaze'a. :cool:
Awatar użytkownika
widman
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 7769
Rejestracja: ndz lip 24, 2005 7:52 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: widman »

FaithNoMore pisze:
Dejavu pisze:Co wy tak z tym mrokiem rzekomo obecnym na X Factor? Ciągle słyszę, jaki to mroczny album, a ja tego kompletnie nie słyszę. Ok, nie ma tam rzeczy w stylu "Can I Play With Madness", ale to nie czyni tej płyty mroczną ;)
Mroku tam jest co nie miara. Zaczynając od tekstów, a kończąc na muzyce i sposobie śpiewania Blaze'a. :cool:
No, ot to. Teksty same w sobie są mroczne. A śmiesznie byłoby ułożyć muzykę jak do jakiegoś Run to the hills i śpiewać o wojnie albo tułaczce duszy czy jeszcze lepiej - sensie zycia. Poza tym Steve miał na głowie rozwód, chyba śmierć ojca no i problem z Brucem, wiedział, że jest ciężkie zadanie przed Iron Maiden. To wszystko się nałożyło i wyszedł bardzo ciężki i dołujący album. Mimo, że momentami są przebłyski radosnego i "starego" iron maiden.
Awatar użytkownika
Rattlehead
-#Invader
-#Invader
Posty: 181
Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
Skąd: Wrocław

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Rattlehead »

Dejavu pisze:Co wy tak z tym mrokiem rzekomo obecnym na X Factor? Ciągle słyszę, jaki to mroczny album, a ja tego kompletnie nie słyszę. Ok, nie ma tam rzeczy w stylu "Can I Play With Madness", ale to nie czyni tej płyty mroczną ;)
Bo fanatycy wiecznie będą bronić X Factora z racji tej mroczności tekstów i mrocznego klimatu nie chcąc zderzyć się z rzeczywistością i stwierdzić, że to album nieporównywalnie gorszy niż chociażby Powerslave, nie mówiąc już o TNOTB czy POM.
widman pisze: Poza tym Steve miał na głowie rozwód, chyba śmierć ojca no i problem z Brucem, wiedział, że jest ciężkie zadanie przed Iron Maiden. To wszystko się nałożyło i wyszedł bardzo ciężki i dołujący album. Mimo, że momentami są przebłyski radosnego i "starego" iron maiden.
Mnie się zdaje, że tłumaczenie tego albumu takim jakim jest zahacza o dorabianie ideologii. Popatrz na chociażby Queen i ich Innuendo. Wszyscy wiedzieli, że Freddie niedługo umrze. Przy Headlong ledwo trzymał się na nogach, a na These Are The Days Of Our Lives wyglądał już jak cień cżłowieka. I co? Powstał świetny album, oceniany dzisiaj jako jeden z najlepszych Queen. Ale nie przeczę też, że całkowicie się to nie nałożyło na członków zespołu. Ludzie mają różną psychikę.
widman pisze:No ale czy bronione nie są słusznie?
Zależy w porównaniu, z którymi albumami. Wolę sto razy Factora niż VXI o czym już chyba pisałem wcześniej. ;-)
Odyseusz
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 309
Rejestracja: pn lis 04, 2013 1:00 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Odyseusz »

Gdyby tak na tym albumie albo na Frontierze były takie smaczki jak solo Dave'a na Sign of the Cross, riff i zwrotki z Lord of the Flies czy wokale w zwrotkach z Blood on the Wordl's Hands, do tego takie naprawdę mocne brzmienie i do tego klimat ogólny płyty.
Virtual XI genialny nie jest, ale są przynajmiej wyraziste sola gitarowe i naprawdę dobrze słyszalny basik Steve'a, Blaze już na tym albumie śpiewa duuuużo gorzej niż na Factorze i to kładzie płytę.

Na No Prayerze podobnie, mamy dzikie wokale Bruce'a, dużą dawkę energii, której na ostatnich płytach próżno szukać. Dance of Death może lubię nieco subiektywnie bo mam do tej płyty olbrzymi sentyment, poza tym tam te łączenie heavy-metalu z progresem wg.mnie jeszcze wyszło bardzo dobrze. Natomiast X Factor myślę, oceniam obiektywnie, poprostu wg.mnie to bardzo dobra płyta.
Czy mroczna? wg.mnie nie, powiedziałbym refleksyjna, ale i tak sporo tam ostrego heavy-metalowego galopowania (chociażby część instrumentalna Fortunes of War czy Sign of the Cross)
Awatar użytkownika
Saimon1995
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 9595
Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
Skąd: Będzin

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Saimon1995 »

Rattlehead pisze: Bo fanatycy wiecznie będą bronić X Factora z racji tej mroczności tekstów i mrocznego klimatu nie chcąc zderzyć się z rzeczywistością i stwierdzić, że to album nieporównywalnie gorszy niż chociażby Powerslave, nie mówiąc już o TNOTB czy POM.
A co to ma wspólnego z bronieniem owego albumu? Dejavu spytał się, gdzie tu mroczność się pojawia itd. i to pytanie raczej nie jest związane z obroną dziesiątej studyjnej płyty Iron Maiden. A to, że jest mroczna nie ma nic do opinii na temat Factora.
Rattlehead pisze: Mnie się zdaje, że tłumaczenie tego albumu takim jakim jest zahacza o dorabianie ideologii. Popatrz na chociażby Queen i ich Innuendo. Wszyscy wiedzieli, że Freddie niedługo umrze. Przy Headlong ledwo trzymał się na nogach, a na These Are The Days Of Our Lives wyglądał już jak cień cżłowieka. I co? Powstał świetny album, oceniany dzisiaj jako jeden z najlepszych Queen. Ale nie przeczę też, że całkowicie się to nie nałożyło na członków zespołu. Ludzie mają różną psychikę.
Nie chodzi o żadną ideologię i dorabianie jej. W tamtym okresie Steve był w trudnym momencie swojego życia. Rozwód z długoletnią partnerką, odejście Dickinsona z zespołu i pewnie jeszcze parę czynników się pojawiło i na to wszystko złożyło. Stąd taka tematyka tekstów, a nie inna. Nie każdy jest tak odporny psychicznie, że w czasie kiedy życie mu się wali, on będzie pisał tekst o udanym związku, albo o otaczającej go naturze i kwitnących kwiatkach na łące.
Odyseusz
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 309
Rejestracja: pn lis 04, 2013 1:00 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Odyseusz »

Ja myślę, ze oni chcieli pokazać Brusowi, że są w stanie nagrać dobry album z wokalistą zupełnie o innym głosie, w nieco innym stylu. To zdecydowało o tym, że ten album brzmi jak brzmi. Gdyby nagrali kalkę Fear of the Dark czy dajmy na to Powerslave z wokalistą "Brusopodobnym" których było pewnie na przesłuchaniach na pęczki, mogłaby być to ostatnia płyta Iron Maiden.

Mnie zawsze dziwiły głosy nienawiści do Factora i uwielbienia dla Brave New World. Przecież w dużej mierze, X Factor wprowadził ten nowy styl Iron Maiden oparty o intra, dużo elementów balladowych, pewną refleksyjność, większy udział utworów długich (ponad 6 minut) niż wcześniej.
Awatar użytkownika
Rattlehead
-#Invader
-#Invader
Posty: 181
Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
Skąd: Wrocław

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Post autor: Rattlehead »

A co to ma wspólnego z bronieniem owego albumu? Dejavu spytał się, gdzie tu mroczność się pojawia itd. i to pytanie raczej nie jest związane z obroną dziesiątej studyjnej płyty Iron Maiden. A to, że jest mroczna nie ma nic do opinii na temat Factora.
Pisząc to po części dawałem wyraz mojej zgody z kolegą Dejavu.
FaithNoMore pisze:Nie każdy jest tak odporny psychicznie, że w czasie kiedy życie mu się wali, on będzie pisał tekst o udanym związku, albo o otaczającej go naturze i kwitnących kwiatkach na łące.
No przeca napisałem to w swoim poście i nie przeczę, że tak było. :mryellow:
ODPOWIEDZ