również mam część pałeczki
Pozdrawiam
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM


Mam odmienne zdanie, ja tam do publiki nic nie mam. Byłem na GC trochę z lewej strony sceny (tu gdzie zazwyczaj grał Davey), około The Trooper dopchałem się na około 3-4 metry od barierek, na bisach byłem od barierek 1-5-2 metry. Wszyscy bawili się świetnie i byli bardzo przyjacielsko nastawieni. Bez złośliwości itp. Jak ktoś się zapomniał to dostał "przypadkowo" z łokcia pod żebra i był spokój. Jak człowiek chciał odpocząć, to trzeba było na kilka minut wycofać się dosłownie kilka metrów i już można było w spokoju i w dobrym komforcie pooglądać występ. W hotelu na śniadaniu spotkałem wielu fanów, poza Polakami także Niemców, Szkotów, Anglików i wszyscy chwalą koncert i publikę.Nomad.1985 pisze: Powtórzę koncert bardzo dobry, Ironi w formie jak nigdy i starający się jak bardzo, ale publika to tragedia. Przypadkowa zbieranina, która przyszła się wyżyć i przeszkadzała w odbiorze prawdziwym fanom. Następny w Polsce chyba zrobię trybuny. Blisko sceny raczej nie ma sensu.
Trochę takie betonowe brzmienieGrzegorzCantara pisze:Czytając opinie na FB Live Nation można wywnioskować, że nagłośnienie i akustyka były skandaliczne:-)

The biggest single concert ever - ale chodziło o Iron Maiden, a nie o koncerty rockowe w ogóle. 38 k ludzi - robi wrażenie. I pomyśleć - tu bez nazwisk - że co niektórzy wieszczyli frekwencyjną katastrofę, że zespół więcej nie wróci do Polski itp. :-)barsiarz pisze:I największy rockowy koncert w Polsce? Czy na AC/DC nie było więcej ludzi?
ThePaCZino pisze:Ma ktoś jakieś foty z murawy ? ciekawi mnie jak duże zrobili GC nie mogę nic znal. w necie :/



Podobnie było przedwczoraj na Black Sabbath.... Przecież to nie koncert Morbid Angel albo Exodus, żeby tak nap*erdalać.... Pełno takich osób jakby tylko chciało przyjechać prosto z woodstocku w arafatce i słonecznikiem przyczepionym na plecaku i sobie poskakać do jakiś skocznych rytmówNomad.1985 pisze:TCiągłe pogowanie, szarpanie za plecy, skakanie i wywalanie się na innych itd. Kilka razy niektórzy byli na ziemi i mogło dojść do jakiejś tragedii. Próbowałem z kolegami uspokoić towarzystwo ale tylko nerwów się najadałem
