The Final Frontier vs The Book Of Souls
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: The Final Frontier vs The Book Of Souls
Generalnie lepiej wypada TBOS aczkolwiek jeśli chodzi o to jaki materiał lepiej sprawdzał się na żywo, to jednak bardziej podobały mi się kawałki z TFF. Talizman to była koncertowa petarda, WTWWB również bardzo zyskiwał na żywo, coming Home też było bardzo dobre live. Z materiału z TBOS na żywo podobało mi się chyba tylko DoG, reszta nieco zamulała 
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
-
UptheIronsWro
- -#Trooper

- Posty: 388
- Rejestracja: pn lis 06, 2017 10:38 pm
Re: The Final Frontier vs The Book Of Souls
Dla mnie na dziś to są dwa najsłabsze albumy Iron Maiden. Na Virtual mamy sporo elementów typowych dla Iron Maiden i świetne sola gitarowe.Z A Matter of Life and Death już dawno się przeprosiłem. To jest próba stworzenia czegoś nowego, momentami nieudana ale warto ten album za to szanować. Album może jest zbyt ciężki, ale każdy utwór poza słabiutkim otwieraczem i beznadziejnym Out of the Shadows ma w sobie jakieś dobre elementy.
Final Frontier zawiera momentami utwory o których nie umiem powiedzieć niczego dobrego : El Dorado, Coming Home, Alchemist, Man Who Would be a King. Uwielbiany When the Wild Wind Blows mimo, że klimatyczny jedzie na jednym motywie 70% utworu i jest takim muzycznym dziwadłem, trochę epik, trochę ballada, nie wiadomo co to do końca jest. Talizman ma świetne momenty ale powinien być o wiele bardziej dopracowany studyjnie, a intro z początku męczy. Zgodzę się, że Talisman na żywo był bardzo dobry, ale mówimy teraz o wersji studyjnej.
Wady Book of Souls to w największym skrócie : plagiatowanie samego siebie, sztuczne wydłużania utworów o niepotrzebne elementy i słabe solówki gitarowe . Plusem jest brak takiej słabizny jak Out of the Shadows czy El Dorado, ale minusów jest więcej. Źle się słucha tych utworów i nawet zaraz po premierze już to dostrzegałem.
Final Frontier zawiera momentami utwory o których nie umiem powiedzieć niczego dobrego : El Dorado, Coming Home, Alchemist, Man Who Would be a King. Uwielbiany When the Wild Wind Blows mimo, że klimatyczny jedzie na jednym motywie 70% utworu i jest takim muzycznym dziwadłem, trochę epik, trochę ballada, nie wiadomo co to do końca jest. Talizman ma świetne momenty ale powinien być o wiele bardziej dopracowany studyjnie, a intro z początku męczy. Zgodzę się, że Talisman na żywo był bardzo dobry, ale mówimy teraz o wersji studyjnej.
Wady Book of Souls to w największym skrócie : plagiatowanie samego siebie, sztuczne wydłużania utworów o niepotrzebne elementy i słabe solówki gitarowe . Plusem jest brak takiej słabizny jak Out of the Shadows czy El Dorado, ale minusów jest więcej. Źle się słucha tych utworów i nawet zaraz po premierze już to dostrzegałem.
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12445
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: The Final Frontier vs The Book Of Souls
Tobie to się w ogóle nie podoba nic nagrane po 1990 pewnie, bo wszystko juz bylo, wszystko to samo i hurr durr kiedys to byly czasy dzisiaj to nie ma czasow kwiiiiiiiiiiiiik
-
UptheIronsWro
- -#Trooper

- Posty: 388
- Rejestracja: pn lis 06, 2017 10:38 pm
Re: The Final Frontier vs The Book Of Souls
Przeciwnie, bardzo wysoko cenię Brave New World w całości, tytułowy utwór z Dance of Death uważam za wybitny, podobnie Sign of the Cross z X Factor. Dance of Death i X Factor uważam za naprawdę dobre płyty. Trzy ostatnie solowe albumy Dickinsona to świetny heavy-metal. Właśnie boli mnie, że ostatnio Ironom z takim trudem przychodzi nagrywanie dobrych kompozycji. Realizowanych jest dużo słabych pomysłów, dużo utworów jest nagranych na odpierz się, a te które są nawet dobre mogłyby być duże lepsze gdyby je dopracować. Metoda nagrywania "na setkę" jest sprzeczna z muzyką tego zespołu. Siłą Iron Maiden było zawsze to, że produkcje studyjne były dopracowane w najmniejszych szczegółach. Może z wyjątkiem debiutu. Zwłaszcza, że zespół ma teraz ambicje nagrywać długie utwory o progresywnej strukturze.
Re: The Final Frontier vs The Book Of Souls
Uważam, że chyba jeszcze za wcześnie na takie wybory, ale TBoS leży mi bardziej ze względu na lepszy wokal Bruce'a. Moim zdaniem słychać na tej płycie, że daje z siebie 200% możliwości. No i brzmienie wg. mnie ciut lepsze, choć to, jak wspomniałem, bardzo relatywna sprawa i za 2-3 lata mogę myśleć już inaczej.
Re: The Final Frontier vs The Book Of Souls
Chyba pierwszy raz się z Tobą zgodzę. No prawie, bo zgadzam się z pierwszym zdaniemUptheIronsWro pisze: ↑pn gru 25, 2017 6:09 pm Wady Book of Souls to w największym skrócie : plagiatowanie samego siebie, sztuczne wydłużania utworów o niepotrzebne elementy i słabe solówki gitarowe . Plusem jest brak takiej słabizny jak Out of the Shadows czy El Dorado, ale minusów jest więcej. Źle się słucha tych utworów i nawet zaraz po premierze już to dostrzegałem.

