Najlepsza płyta roku 1975
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Najlepsza płyta roku 1975
Kurde, a ja High Voltage wpisałem sobie na listę z 1976. W sumie mylnie sądziłem, że ta wersja "międzynarodowa" będzie liczona, a ta australijska już nie.
Re: Najlepsza płyta roku 1975
Dzięki Luka za dobrą robotę.
Coś czuję, że 1976 rok też będzie należał do "faceta w czerni".
Coś czuję, że 1976 rok też będzie należał do "faceta w czerni".
Re: Najlepsza płyta roku 1975
Liczę na to, że nie
Choć nie byłoby to kontrowersyjne zwycięstwo.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Najlepsza płyta roku 1975
chyba moje głosy nie dotarły...
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19512
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Najlepsza płyta roku 1975
Od Ciebie nic nie miałem. A wysyłałeś listę? Kurde, bo jeżeli tak to nie wiem o co chodzi. Już raz był problem kiedy Cold wysyłał listę i nie dotarła....
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: Najlepsza płyta roku 1975
Taaak, w niedzielę, ale jak tak patrzę to za wiele by nie zmienila:
1. Van Der Graaf Generator - Godbluff
2. Alice Cooper - Welcome to My Nightmare
3. Pink Floyd - Wish You Were Here
4. Budka Suflera - Cień Wielkiej Góry
5. Camel - The Snow Goose
6. Supertramp - Crisis? What Crisis?
7. Black Sabbath - Sabotage
8. Mike Oldfield - Ommadawn
9. Queen - A Night at the Opera
10. SBB - Nowy Horyzont
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19512
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Najlepsza płyta roku 1975
Wiesz co, wszystko jest w porządku. Liste dostałem i głosy oczywiście uwzględniłem. Zapomniałem tylko wrzucić Twojej listy do postów pod wynikami. Po prostu ją przeoczyłem przy wklejaniu list tego i tamtego użytkownika....
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: Najlepsza płyta roku 1975
Spoko, nic się nie dzieje 
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
-
Deleted User 6661
Re: Najlepsza płyta roku 1975
"Pangaea" Milesa (7 pkt.) to album koncertowy. U mnie też byłby w czołówce, a do tego dorzuciłbym "Aghartę" - też live. Zgadzam się z tym, co w wątku dot. płyt z roku 1974 napisał Sardi. Zresztą ja kiedyś wyraziłem podobną opinię dotyczącą płyt live - ale nie pamiętam już, gdzie to było. Bardzo szkoda, że obowiązuje tutaj nader sztywny paradygmat rockowy dotyczący płyt live. W rocku płyty live polegają na zaprezentowaniu utworów wydanych już wcześniej na płytach studyjnych (są pojedyncze wyjątki, np. debiut TSA). W jazzie, free jazzie i szerzej: w muzyce improwizowanej nie ma w ogóle znaczenia, czy płyta została nagrana w studiu, czy na koncercie - w zasadzie za każdym razem jest to materiał premierowy, bo niepowtarzalny. Np. standard "Impressions" występuje na dziesiątkach płyt studyjnych oraz koncertowych i nie jest traktowany jako cover. W moim ulubionym free jazzie obecnie większość płyt nagrywa się z udziałem publiczności (bo tak taniej, a atmosfera koncertu zazwyczaj dobrze wpływa na muzyczne interakcje), a słuchając takiej płyty w ogóle nie zastanawiam się, czy to live, czy studio.
Zatem te zasady ukierunkowane na rock szkodzą muzyce improwizowanej, która powinna zostać z tych zasad zwolniona. Albo zróbmy zastrzeżenie, że głosujemy tylko na rock i nie przejmujmy się jakimś tam jazzem.
Zatem te zasady ukierunkowane na rock szkodzą muzyce improwizowanej, która powinna zostać z tych zasad zwolniona. Albo zróbmy zastrzeżenie, że głosujemy tylko na rock i nie przejmujmy się jakimś tam jazzem.
Re: Najlepsza płyta roku 1975
Bardzo trafne spostrzeżenia. Sam miałem z tym problem w przypadku Live Evil Milesa Davisa - ostatecznie go nie uwzględniłem. Ogólnie jestem za liberalizacją tych zasad, bo faktycznie bywają sytuacje problematyczne. Za kilka rund dotyczyć będą one także demówek, bo istnieją wydawnictwa blackowe, które albumami nie są, ale nie sposób nie uznać ich za klasyki, zwłaszcza że sporo z nich to zbiór utworów, które potem nie ukazały się na żadnym LP. Pozostaje jeszcze kwestia EPek. Jeżeli do gry dopuszczamy płyty punkowe, które trwają po 20 kilka minut, to wydaje się, że EPki także powinny mieć możliwość wzięcia udziału w zabawie, w ekstremie są tak naprawdę podstawowym formatem wydawniczym, który odgrywa znacznie większą rolę, niż chociażby w heavy metalu. Ewentualnie można byłoby określić minimalny czas trwania, który stanowiłby granicę dopuszczalności - ale tym samym wykluczamy uczestnictwo płyt z gatunku punk, a podejrzewam, że już za chwilę trochę osób będzie chciało głosować chociażby na Walk Among Us od Misfits.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Deleted User 8107
Re: Najlepsza płyta roku 1975
@mad - można uwzględnić te freejazowe płyty live z premierowym materiałem, tak samo jak płyty punkowe, wiadomo. Co do EP (z premierowym materiałem, może też, ale niech sie wypowie prowadzacy) pytanie co z EP, na których jest/są 1-2 premierowe utwory a reszta Live, uwzględniamy wtedy czy nie?
-
Deleted User 8107
Re: Najlepsza płyta roku 1975
Ewentualnie można zrobić plebiscyt na najlepszą EP.
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19512
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Najlepsza płyta roku 1975
To byłoby nawet ciekawe
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
-
Deleted User 6661
Re: Najlepsza płyta roku 1975
Mam nadzieję, że nie. BLACK NO MORE !
Nieco inaczej kojarzy mi się czerń w kontekście roku 1976:
1. Pan Czarna Gwiazda nagrał jeden z najlepszych swoich albumów w historii - ale trochę zabrakło, żeby trafić na moją listę.
2. Techniczna ekstaza na czarno jest zupełnie ok.
3. U mnie bezapelacyjnie rządzi czarny rynek.
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19512
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Najlepsza płyta roku 1975
Co do tego, żeby uwzględniać płyty live, które są z premierowym materiałem, to nie widzę żadnego problemu. Nie wiem jak tam inni.Scarred pisze: ↑śr sie 02, 2023 8:42 pm @mad - można uwzględnić te freejazowe płyty live z premierowym materiałem, tak samo jak płyty punkowe, wiadomo. Co do EP (z premierowym materiałem, może też, ale niech sie wypowie prowadzacy) pytanie co z EP, na których jest/są 1-2 premierowe utwory a reszta Live, uwzględniamy wtedy czy nie?
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
-
Deleted User 8107
Re: Najlepsza płyta roku 1975
A myślałeś żeby po tych wszystkich rocznikach (jak skończymy) zrobić najlepszy EP (tego jeszcze u nas nie bylo xD) i koncertówki?LukaSieka pisze: ↑czw sie 17, 2023 2:16 pmCo do tego, żeby uwzględniać płyty live, które są z premierowym materiałem, to nie widzę żadnego problemu. Nie wiem jak tam inni.Scarred pisze: ↑śr sie 02, 2023 8:42 pm @mad - można uwzględnić te freejazowe płyty live z premierowym materiałem, tak samo jak płyty punkowe, wiadomo. Co do EP (z premierowym materiałem, może też, ale niech sie wypowie prowadzacy) pytanie co z EP, na których jest/są 1-2 premierowe utwory a reszta Live, uwzględniamy wtedy czy nie?
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19512
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Najlepsza płyta roku 1975
Można zrobić EPki i osobno koncertowe płyty. Tylko czy z danego rocznika będzie tyle koncertówek albo EPek? Później jak będę miał chcwile to zerknę, bo tak po prawdzie to nie wiem czy np w jakimś 1976 było tyle interesujących, niezłych EPek. W latach 80tych to już znowu co innego. Ale zobaczymy co i jak.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: Najlepsza płyta roku 1975
EPki proponował bym dekadami
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Deleted User 6661
Re: Najlepsza płyta roku 1975
Popełniliście błąd, wprowadzając te wszystkie ograniczenia co do płyt live i epek. A dlaczego nie można by głosować na składanki, demówki czy nawet SP? Wszelkie ograniczenia mają to do siebie, że fałszują obraz całości, tworzą niepotrzebne komplikacje i... szarą strefę - w zestawieniach znalazły się już płyty nieregulaminowe. Dlaczego nie możemy sprawdzić, jak radziłaby sobie Made in Japan ze studyjnymi tuzami ze swojego roku? Toż to byłby dodatkowy smaczek w zabawie. Poniekąd wywalczyłem możliwość głosowania na płyty live muzyki improwizowanej, a teraz postuluję zniesienie jakichkolwiek ograniczeń. Popatrzcie, jak wspaniale potrafią bawić się na nieco bardziej poważnym forum:
http://www.rockjazz.pl/forum/viewforum. ... 56b917f8ec
Zatem Panowie: czas uderzyć się w piersi i podjąć męską decyzję. Uważam, że może być tylko jedna!
http://www.rockjazz.pl/forum/viewforum. ... 56b917f8ec
Zatem Panowie: czas uderzyć się w piersi i podjąć męską decyzję. Uważam, że może być tylko jedna!
Re: Najlepsza płyta roku 1975
Jako moderator czuje się obrażony że to forum jest mniej poważne od rockjazz
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01


