Mi w ogóle nie podeszła- "Tenth Dimension" wówczas bardzo lubiłem, teraz też lubię, ale dawno nie słuchałem, i nowy Blaze to był niesamowity zawód- podobnie jak wówczas nowy Bruce.likipiki pisze:odstawała od poprzednich. ale nie ma co mówić o niesamowitym shicie.panzerschreck pisze:Trójka to już niestety straszny shit był.
Blaze - The Man Who Would Not Die
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- panzerschreck
- -#Lord of the flies

- Posty: 3329
- Rejestracja: pn gru 24, 2007 12:22 am
- Skąd: Gło/Wro
Re: Blaze - The Man Who Would Not Die
Nicotine-Valium-Vicodine-Marijuana-Ecstasy and Alcohol
Re: Blaze - The Man Who Would Not Die
Na dimmie jest koncert Blaze z Helsinek z 18 kwietnia tegoż roku pańskiego. Gra tam tytułowy kawałek z płyty - no porażka na maksa.
Zamieszczam link do utworu - aha to jest FLAC bo zgodnie z prośbą tradera nie przerabiam na mp3
http://rapidshare.de/files/39185309/204 ... .flac.html
Zamieszczam link do utworu - aha to jest FLAC bo zgodnie z prośbą tradera nie przerabiam na mp3
http://rapidshare.de/files/39185309/204 ... .flac.html
Re: Blaze - The Man Who Would Not Die
Ja nigdy nie słyszałem żadnej Jego płyty.Blaze jakoś mi nie podszedł na płytach Ironów i chyba dlatego.Może kiedyś to nadrobię,ale czytając Wasze opinie to jakoś mi się nie bardzo chce
Re: Blaze - The Man Who Would Not Die
i słusznienorbert pisze:ale czytając Wasze opinie to jakoś mi się nie bardzo chce
Re: Blaze - The Man Who Would Not Die
Znam podobno jego najlepszą solową i straszna kaszana wiec nie zajmuj sobie nim głowy 
-
Deleted User 622
Re: Blaze - The Man Who Would Not Die
ty to sie jednak na muzyce nie znasz nic a nic... i masz gust z du... eee z puszki :>Chudy pisze:Znam podobno jego najlepszą solową i straszna kaszana wiec nie zajmuj sobie nim głowy
Re: Blaze - The Man Who Would Not Die
Dokładnie. Bardzo dobre te jego płyty są. I tyle 
Re: Blaze - The Man Who Would Not Die
Poniewaz mi się Blaze nie podoba to mam gust z puszki?:>metal pisze:ty to sie jednak na muzyce nie znasz nic a nic... i masz gust z du... eee z puszki :>
-
Deleted User 622
Re: Blaze - The Man Who Would Not Die
Mi też się nie podoba. Obleśny brzydal. Ale to nie rzutuje na świetną muzykę jaką zaprezentował na 2 pierwszych solowych albumach i troche slabszą na 3cim. Natomiast jesli twierdzisz żeChudy pisze:Poniewaz mi się Blaze nie podoba to mam gust z puszki?:>metal pisze:ty to sie jednak na muzyce nie znasz nic a nic... i masz gust z du... eee z puszki :>
to z pewnoscią masz gust z puszki, rzekłbym nawet że z puszki pełnej kału.Chudy pisze:Znam podobno jego najlepszą solową i straszna kaszana
Re: Blaze - The Man Who Would Not Die
No chyba, że tak.
-
Deleted User 1499
Blaze Bayley - The Man Who Would Not Die
Blaze Bayley - The Man Who Would Not Die Full-length, Metal Mind
July 7th, 2008:
1. The Man Who Would Not Die 04:35
2. Blackmailer 04:43
3. Smile Back At Death 07:38
4. While You Were Gone 05:27
5. Samurai 05:39
6. A Crack In The System 05:53
7. Robot 03:10
8. At The End Of The Day 03:39
9. Waiting For My Life To Begin 05:10
10. Voices From The Past 05:55
11. The Truth Is One 04:22
12. Serpent Hearted Man 06:15
W sumie leciutko ponad godzinke.
Blaze zaczalem sluchac jakies 4 lata temu , gdy uslyszalem koncertowke ,,As Live as It Gets'' , spodobal mi sie i wokal Blaze(Zupelnie inaczej brzmial niz w IM ) i same aranzacje jego nowych utworow.Przesluchalem 3 albumy ktore wydal , i najciekawszy wydal mi sie ,,Sillicon Messiah'' - sporo melodyjnosci polaczonych z wokalem i dosc ciezkimi riffami.Po tym juz troche gorszy ,,Tenth Dimnesion'' i ostatni na moim miejscu ,,Blood And Belief''.Po newsie jaki przeczytalem ponad rok temu , o prawie ze calkowitym rozpadzie zespolu Blaze , myslalem ze nic z tego chlopowi nie wyjdzie.Jednak calkiem niedawno , wrecz bardzo niedawno wpadl mi do kompa najnowszy album ktory zwie sie ,,The Man Who Would Not Die''.Coz moge o nim powiedziec , przesluchalem go jak narazie 2 razy podczas pisania tej recenzji leci po raz 3 i coz:
1.The Man Who Would Not Die - Pierwszy kawalek fajnie sie nawet zaczyna jednak brakuje tutaj jakiegos Intra.Jednak mysle ze pierwszy utwor dobrze zapowiada plyte - bedzie mlucka
2.Blackmailer - Drugi kawalek troszke spokojniejszy , jednak ten ciezki riff nadal jest.Czesta zmiana tempa , Blaze wyje niczym Ozzy
3.Smile Back At Death - Pierwszy dluzszy kawalek , ba najdluzszy na plycie.Zaczyna sie dosc interesujaco , jednak riffy i wycie skads znane
4.While You Were Gone - Troche wolniej , i w koncu jakos inaczej poskladany ten kawalek.W polowie nastepuje madrze zagrana zmiana tempy i czas na solowki
5.Samurai - Ten kawalek zaczyna David Bermudez pobrzdakiwaniem na basie , i za chwile mamy kolejny mluckowy numer.Mysle ze to tez dobry material na Live , dosc szybki i nawet odrobine melodyjny , zwlaszcza refren.W srodku zmiana tempa i wszyscy krzyczymy DIE!
6.A Crack In The System - Srodek plyty , a leci kolejny utwor ktory juz gdzies slyszelismy.Wlasciwie nie wnoszacy nic nowego.Schematycznie tez to samo.Solowki rownierz sredniawe , generalnie jeden ze slabszych numerow.
7.Robot - O tym kawalku duzo sie nie napisze gdyz to zwykly wypelniacz , blaze prawie przez caly utwor wykrzykuje refren.Zabrzmieli tu jak jakis Power Metalowy zespol.Jestem na Nie.
8.At The End Of The Day - Po wariackim numerze jaki byl wczesniej , Blaze serwuje nam jakiegos wolnego smutasa.No ok , calkiem klimatyczna gitarka , tu Blaze troche opanowal swoje wycie ktore nienajlepiej mu wychodzi.Utwor w sumie sredni.
9.Waiting For My Life To Begin - Hmm , coz moge napisac o utworze , ktory po raz kolejny nie wprowadza nic nowego.Nie jest zly jednak czegos mu brakuje.
10.Voices From The Past - Tu chyba przyjdzie dylemat co niektorych , czy wylaczyc plyte czy przemeczyc sie do konca.Utwor znow taki przecietny , malo tego refren gwizniety z jakiegos wczesniejszego kawalka , nie pamietam juz ktorego.
11.The Truth Is One - Uhuhu alez popis na poczatek bębniarza
12.Serpent Hearted Man - No i dotarlismy do konca tego LP , coz takiego oferuje nam ,,zamykacz'' , hmm no zapowiada sie troche inaczej , ale czy napewno?Alez skad po chwili mamy juz znana mlucke , no nic moze dalej sie cos zmieni.No nic , dalej wszystko podobne , czeste zmiany tempa i podobny schemat.I znow odczuwam jakby zostal na sile przedluzony.
Krotkie Podsumowanie:
No co tu mozna napisac , album jest nienajgorszy jednak meczacy.Kazdy utwor stwarza wrazenie za dlugiego.Zdecydowanie nie ma tutaj zadnego Hita , album jest ,,Heavy'' i tego chyba nikt nie zaprzeczy , lecz czasami jest za ,,Heavy'' , po wczesniejszych albumach i tego co Blaze robil w IM , spodziwalem sie bardziej rozbudowanych i melodyjnych kawalkow.Niestety wyszla metalowa młucka z paroma fajnymi refrenami i solami.
Jednak nie bede taki zly i ocena moja to 7/10.
Re: Blaze - The Man Who Would Not Die
teamat o tej płycie już jest.
a co do jej samej to nei mogę nic powiedzieć. przesłuchałem a nic w głowie nie zostało. nawet ciężko mi stwierdzić czy dobra czy zła jest
ale to chyba najgorszy tytuł albumu jaki pamiętam 
a co do jej samej to nei mogę nic powiedzieć. przesłuchałem a nic w głowie nie zostało. nawet ciężko mi stwierdzić czy dobra czy zła jest
- Tomek(JMM)
- -#Clairvoyant

- Posty: 1435
- Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
- Skąd: Łódź
Re: Blaze - The Man Who Would Not Die
Lepiej brzmi "The Man Who Sold The World"? ; )
Przyznam, że po tej recenzji przedstawionej przez kolegę, nawet nie mam ochoty przesłuchiwać tej płyty. Na poprzednich płytach Blaze nic wielkiego nie nagrywał, ale przyjemnie się słuchało, ale ile można grac to samo.
Przyznam, że po tej recenzji przedstawionej przez kolegę, nawet nie mam ochoty przesłuchiwać tej płyty. Na poprzednich płytach Blaze nic wielkiego nie nagrywał, ale przyjemnie się słuchało, ale ile można grac to samo.
-
Deleted User 1499
Re: Blaze - The Man Who Would Not Die
No jak nie chcesz sie meczyc to nie bardzo polecam
, od albumu cuchnie na kilometr zagranie prawie ze na jedno kopyto.
Re: Blaze - The Man Who Would Not Die
nie umiem po raz drugi zdzierżyć tej płyty. beznadziejna jest 
już nie mam tu najwięcej postów

Re: Blaze - The Man Who Would Not Die
Nie zawiodłem się. Nie jest to ten poziom, co Silicon Messiah, ale bardzo porządna płyta. Smile Back At Death, While You Were Gone, Samurai - zdecydowanie na tak.
Re: Blaze - The Man Who Would Not Die
to jak Szajbie sie nie podoba, to ja nawet nie siegneSzajba pisze:nie umiem po raz drugi zdzierżyć tej płyty. beznadziejna jest
Jazz is not dead, it just smells funny.
-
Deleted User 622
Re: Blaze - The Man Who Would Not Die
jak sie Szajbie nie podoba to jest szansa ze jest niezłasz pisze:to jak Szajbie sie nie podoba, to ja nawet nie siegneSzajba pisze:nie umiem po raz drugi zdzierżyć tej płyty. beznadziejna jest
Re: Blaze - The Man Who Would Not Die
Mnie podoba się tytułowy the man...
-
Deleted User 622
Re: Blaze - The Man Who Would Not Die
Wlasnie slucham plytki. Tytulowy bardzo dobry.Premus pisze:Mnie podoba się tytułowy the man...

