Slayer
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Slayer
Łódź nigdy nie była reklamowana jako ostatni koncert - chyba że przez mózgi pokroju dziennikarzy z Antyradia i innych tego typu serwisów.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Slayer
Konkretnie to żaden z koncertów pierwszego legu trasy nigdy nie był tak reklamowany, za to z drugiego jak najbardziej
Gliwice byłyby koncertem 10/10 z idealnym setem gdyby nie gościnny występ Nergala na Evil Has No Boundaries
Gliwice byłyby koncertem 10/10 z idealnym setem gdyby nie gościnny występ Nergala na Evil Has No Boundaries
Forum internetowe to poważna sprawa.
Re: Slayer
Ale jednak było to w ramach pożegnalnej trasy, Tom tez sie pożegnał, czytając z kartki (;)). Było to trochę czasu temu, ale na tamten moment nie sądzę, żeby kolejny koncert miał być pewniakiem, mimo że ogłosili go chyba stosunkowo niedługo po zakończeniu tego w Atlasie.
Dla mnie chyba jednak setlista w Łodzi minimalnie lepsza
Pamiętam, że bardzo czekałem na The Antichrist, ale niestety... 
Dla mnie chyba jednak setlista w Łodzi minimalnie lepsza
Ostatnio zmieniony pn sty 09, 2023 2:29 pm przez nugz, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Slayer
Drugi leg trasy był imo na 100% pewny bo zahaczał o letnie festiwale które wówczas sobie wpisywały ze to final show w danym kraju
Forum internetowe to poważna sprawa.
Re: Slayer
OK, niech tak będzie, może w tamtym czasie nie sledziłem aż tak planów na tour i naiwnie uznałem, że skoro fajrant, to fajrant 
W każdym razie - nieobecność w Gliwicach mnie nie prześladuje
W każdym razie - nieobecność w Gliwicach mnie nie prześladuje
Re: Slayer
Ja miałem trzy pożegnania, bo byly Gliwice, Hellfest i Wacken
Mi caly czas pachnie powrotem... nie wiem dlaczego, ale mam przeczucie, że wrócą z trasą...
www.MetalSide.pl
-
Deleted User 5490
Re: Slayer
Dla mnie ostatnią dobrą płytą Slayera, ale taką naprawdę od A do Z była Divine Intervention. Późniejsze ich wypieki szczerze mówiąc dało się słuchać, ale nie miałem już tych fajnych wrażeń, ciarek na plecach itd. przy odsłuchu.Schizoid pisze: ↑pn sty 09, 2023 2:00 pm Już przy Repentless było narzekanie na Slayera. Nie odczuwam tego zjawiska jako czegoś nowego, zresztą myślę, że ludzie po czasie nabrali dystansu do twórczości tej kapeli, bo nie ukrywajmy, kult Zabójcy był u nas mocno karykaturalny i budził skojarzenia z najbardziej prymitywnym elementem słuchającym tej muzyki. Dla mnie jest to niewątpliwie jeden z najważniejszych zespołów w historii gatunku, ale czy świat straciłby szczególnie wiele, gdyby Seasons było zwieńczeniem ich dyskografii? Nie sądzę. Fakt, że wydali jeszcze sporo dobrych utworów, ale całościowo te krążki nie mają w ogóle podjazdu do klasyków. Raczej słucha się ich, "bo to w końcu Slayer", niż z uwagi na geniusz zawarty w kompozycjach. Inna sprawa, że jak ma się taki dorobek, to ciężko dorównać niektórym tytułom.
A trasa pożegnalna była wspaniała i lepiej, że zakończyli to wszystko na pełnej kurwie, niż rozmieniali się na drobne. Chciałbym przeżyć to jeszcze raz, ale pogodziłem się z myślą, że do tego nie dojdzie. Natomiast ktoś powinien ich pogonić w temacie oficjalnego wydawnictwa z ostatnich gigów, bo mijają lata, a nic się nie ukazuje.
Re: Slayer
Mam dokładnie tak samo. Też uważam Divine za te ostatnią świetną płytę do której sie nie ma co przyczepić. Potem było duże rozczarowanie po przesłuchaniu Diabolus. Troche się po kilkudziesięciu odsłuchach przekonałem ale to jednak nie poziom z wcześniejszych albumów. God Hates Us All średnio mi się podobał. Z czasem uważam że był OK. Ale tylko OK i nic poza tym. Wraz z wieścią o powrocie Dave'a Lombardo i oczekiwaniem na Christ Illusion miałem nadzieje że wszystko wróci na właściwe tory. I było dobrze ale magii wcześniejszych płyt Slayerowi nie udało się juz uchwycić. World Painted Blood słuchałem również z przyjemnością ale do ideału temu krążkowi było daleko. Repentless lubie ale wybitna płyta to nie jest. Generalnie tak już podsumowując to co Slayer robił po Divine Intervention to źle nie jest. Nawet chyba można napisać ze było wręcz dobrze bo żadnego bubla zespół nie nagrał i nie wydał. Kiedy tak myślę o ostatnich kilku płytach Slayer to odnoszę wrażenie że i tak wypadli oni lepiej niż wiekszość zespołów które razem ze Slayerem rozpoczęły thrashową przygodę w latach osiemdziesiątychPierre Dolinski pisze: ↑pn sty 09, 2023 3:59 pm
Dla mnie ostatnią dobrą płytą Slayera, ale taką naprawdę od A do Z była Divine Intervention. Późniejsze ich wypieki szczerze mówiąc dało się słuchać, ale nie miałem już tych fajnych wrażeń, ciarek na plecach itd. przy odsłuchu.
Re: Slayer
Zgodzę się w sporej częsci, ale dla mnie jednak GHUA jest nadal kapitalną płytą, ostatnia ich naprawdę dobrą moim zdaniem. Co kto lubi 
Premierę miała dokładnie w dzień tragedii WTC i dość dobrze pamiętam ten dzień, kiedy odebrałem mój egzemplarz.
Premierę miała dokładnie w dzień tragedii WTC i dość dobrze pamiętam ten dzień, kiedy odebrałem mój egzemplarz.
Re: Slayer
GHUA uwielbiam totalnie. Agresja, chamstwo, zero odpuszczania. Ci co tam słyszą "nu metal" to chyba naprawdę lubią się czepiać. To jest agresywny, surowy wygar.
Re: Slayer
Świetne określenie - chamówa 
Przecież po Payback aż trudno podnieść się z gleby
Przecież po Payback aż trudno podnieść się z gleby
Re: Slayer
GHUA jest zbyt monotonna. Ale Deciple to jeden z najlepszych numerów Slayera.
- Recit The Thornographer
- -#Moonchild

- Posty: 1932
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: Slayer
GHUA lubię, ale jako całość broni się średnio. Wspomniana monotonia się pojawia, to nie jest coś, co pasuje do płyt tego typu.
Nie mam też takiego przekonania, że wrócą, skoro powodem zakończenia był kręgosłup Toma. Takie rzeczy się nie naprawiają, gościu po paru koncertach z basem na szyi może mieć dosyć życia. No, chyba, że Kerry'egu uda się wytrwać dłużej na tym padole niż kolega ze środka sceny to może wzorem Pantery zrobi "reunion" Slayer z Bostaphem, Holtem, jakimś basistą za kulisami i np. "Zetro" Souzą na wokalu. Nazwisko też jakieś "południowe", metalowa gawiedź nie zauważy różnicy
Nie mam też takiego przekonania, że wrócą, skoro powodem zakończenia był kręgosłup Toma. Takie rzeczy się nie naprawiają, gościu po paru koncertach z basem na szyi może mieć dosyć życia. No, chyba, że Kerry'egu uda się wytrwać dłużej na tym padole niż kolega ze środka sceny to może wzorem Pantery zrobi "reunion" Slayer z Bostaphem, Holtem, jakimś basistą za kulisami i np. "Zetro" Souzą na wokalu. Nazwisko też jakieś "południowe", metalowa gawiedź nie zauważy różnicy
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
-
Deleted User 5490
Re: Slayer
Gdyby chodziło tylko o kręgosłup, to Slayer stałby się kwintetem z nowym basistą i Arayą tylko na wokalu. Chodzi o coś więcej. Pewnie o zmęczenie towarzystwem kolegów i zmęczenie życiem koncertowym. Araya za dobrze poczuł się w bamboszkach. 
Re: Slayer
Araya rzekomo miał też dosyć koncertowego życia - nie dziwię mu się. Swoje już odegrał, przeorał wszelkie koncertowe sceny i dał z siebie wszystko. Odpoczynek mu się należy.
Re: Slayer
Na pewno to nie tylko kwestia tytanowej szyi Toma. Nawet po ponad 3 dekadach na scenie czasami rzygał ze stresu przed sztuką 
Re: Slayer
E tam, z tytanem w organizmie da się funkcjonować jak dawniej - potwierdzone info
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
Re: Slayer
A ja się tutaj zgadzam. Tomek niech sobie w papciach siedzi do końca swych dni na ciepłym ranczu i krów dogląda (Angusy chyba ma?) Zasłużył na to
Piękna kariera. Prawie 40 lat na najwyższych obrotach i z pięknym ukoronowaniem i zejściem ze sceny wtedy kiedy trzeba się było zwinąć.
A Kerry niech gra co chce i z kim chce. Byle nie pod szyldem Slayera. Mógł się ogarnąć to może zamiast Zakka by w Panterze wylądował i nienarzekał teraz że ni ma jak grać. Niech kombinuje.
Re: Slayer
Myślę, ze Kerry jednak technicznie nie dałby rady z dość wiernym odtworzeniem solówek Dime'a. To jednak znacznie więcej niż randomowe zabawy wajcha 
Re: Slayer
Kerry średnio nadawałby się do Pantery. Nie ten poziom jednak jak wspomniano. A trzeba powiedzieć, że Mustaine też nie dał rady z takim solem z "Cemetery Gates" 


