Muzyka lat 90

Dyskusje o innych zespołach i albumach

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Czy lata 90 to najgorsza dekada w historii rocka?

Tak
31
39%
Nie
48
61%
 
Liczba głosów: 79

on_the_run
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 417
Rejestracja: pt gru 11, 2015 8:31 pm

Re: Muzyka lat 90

Post autor: on_the_run »

Co do grunge'u, to były kapele które mocno wychodziły poza przaśną i wąską estetykę gatunku. Soungarden jak dla mnie to jedni z pionierów stoner rocka, a Alice In Chains to była muzyka mocno osadzona w sabatowym, ciężkim riffowaniu.
Awatar użytkownika
mic7
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5674
Rejestracja: czw sie 25, 2011 12:53 pm
Skąd: Warszawa

Re: Muzyka lat 90

Post autor: mic7 »

Źródło : Tylko Rock ,sierpień 1996 (wkładka Soundgarden)

Autor :Krzysztof Celiński
Ogród wyobraźni

Spośród oryginalnie brzmiących zespołów z Seattle Soundgarden zawsze wydawał mi się najtrudniejszy do zaszeregowania stylistycznego.Nieraz zarzucono mu naśladowanie Led Zeppelin ,Black Sabbath i nawet psychodelicznych Beatlesów.Jeśli tak jest naprawdę ,to muzykę grupy można uznać za osobliwą mieszankę.Ale powiedzcie czy komuś innemu udało się z czegoś takiego zrobić tak porządną muzykę ?Czy w amoku tworzenia coraz to nowych "krzyżówek" stylistycznych komuś innemu udało się równie dobrze rozwinąć i zespolić tak rozmaite ,ciekawe i zdecydowanie różniące się wątki stylistyczne?Chyba nie.Seattle,centrum odnowy starzejącego się ,ale ciągle krzepkiego rocka ,poszalało sobie już nieźle z funkiem,metalem,rapem ,Hendrixem,Doorsami,Zappą (resztę dopiszcie według uznania...).
Nirvana ,Pearl Jam ,Soundgarden - rockowa trójca z Seattle.Ten Ostatni zespół wydaje sie być na pierwszy rzut oka(czyli ucha) najbardziej...konserwatywny..Powiedziałbym nawet - wręcz zachowawczy stylistycznie.Bo najwięcej w jego muzyce słychać starego rocka w oryginalnej postaci.Może w wydaniu innego zespołu zwiastowałoby to niechybną śmierć artystyczną i handlową.Ale z Soundgarden tak się nie stało.Dlaczego?Może dlatego ,że Chris Cornell to reinkarnacja Roberta Planta (no dobra,jego głosu) ?Może dlatego ,że Soundgarden nie zadowolił się mieszanką zwykłych imitacji,tylko potrafił w starych szpargałach znaleźć dużo nowego.Twórczo rozwinął to ,co zostało przed laty porzucone jako wyeksploatowane.
Natle brutalnej codzienności schyłku naszego wieku muzyka z hippisowskich czasów często brzmi przeraźliwie staro.Wiadomo : dobrze namąciła w swoim czasie ,ale dziś to już nie ten duch.Odgrzewana przez współczesnych wykonawców rzadko wychodzi po za obszar łzawych wspominek (znowu jestem brutalny,wiem).To fakt dla mnie oczywisty :rock to muzyka,która żąda młodej krwi i tylko niej może się naprawde rozwijać.Coraz węższy muzyczny zaułek ,w który się zapędza,zmusza nowych jej proroków do rozgrzebywania wygasłych popiołów.Czasami dzieje sie tak z nędznych ,czysto kasowych względów(to z reguły słychać z daleka).A czasami jak w wypadku Soundgarden ,dokonywane jest to z zaskakująco dobrym skutkiem.
Zespół ten ma niepospolitą zdolność łączenia elementów starych,bardzo charakterystycznych stylów wykonawczych i aranżacyjnych z wątkami wspólczesnego rocka.W sumie wydaje się ,że Soundgarden stworzył logiczny dalszy ciąg tego,co powinny zrobić dawne "wzorcowe" zespoły.

Najbardziej może charakterystycznym elementem stylu Soundgarden jest świetny głos Chrisa Cornella.Jego "plantowskie" zabarwienie wyróżnia go natychmiast,ale ogólna ekspresja wykonawcza stawia w rzędzie bardziej współczesnych wokalistów.Głos Roberta Planta był ewenementem muzycznym,natomiast głos Cornella jest jakby echem gwałtownych czasów w których żyjemy.Niby mała różnica,ale...Natomiast kompozycje Soundgarden to juz bujny ogród wyobraźni.Gąszcz przeplatających sie wątków muzycznych niemal tworzy parną,pulsującą życiem dźunglę.Nie łatwo z niej wychwycić wszystko za pierwszym razem.Niektóre szczegóły wyłaniają sie w pełni dopiero po długim pobycie.

Zapożyczenia ze stylów Led Zeppelin i Black Sabbath to sprawa bezdyskusyjna,natomiast bardzo wiele fajnych momentów muzycznych pojawia się kiedy Soundgarden rozwija bardziej egzotyczne wątki.Hindusko-arabskie klimaty dyskretnie pojawiają się w niektórych utworach ale też nieraz dominują stylistycznie.The Day I Tried To Live z Superknown jest przykładem "śliskiego" zeppelinowo arabskiego riffu zestawionego z "hinduskim" motywem instrumentalnym.Podobnie jest z Fresh Tendrils z tej samej płyty.Natomaist Half to już pełna gala muzyki z brzmieniem tabli.Somewhere z Badmtorfinger ma też arabski posmak a w Searching With My Good Eye Closed gitara naśladuje sitar.Ten egzotyczny świat brzmieniowo-motywiczny wydaje się byc jednocześnie kontynuacją stylistycznych poszukiwań Beatlesów,Zeppelinów i tak dalej.Trochę dziwne ,że amerykański zespół robi coś takiego z angielską muzyką.Ale taki "europejski styl" jest na pewno jakims łagodnym kontrastem dla coraz ostrzejszej ostatnimi czasy "amerykańskiej muzyki".Przeplatanie elementów stylu aranżacyjnego Franka Zappy (gitarowa "kaczka" ,dziwne podziały rytmiczne,radosne białe funkowanie w Rusty Cage)z bardziej intelektualnymi wątkami jakby rodem z King Crimson (Applebite z Down On The Upside) nie pozwala słuchaczowi wpaść w letarg.Co nie znaczy ,że nie ma dłużyzn (wspomniane już Searching With My Good Eye Closed )a i nie brak udanych ,motorycznych transów (Jesus Christ Pose).

Dziwnym trafem ta upajająca miesznka jest całkiem klarowna.Może energia wykonawcza Soundgarden pozwala na to?Może zespół wyzwala w muzykach to co najlepsze?Zdolność tworzenia tak eklektycznej i zarazem pełnej życia muzyki jest niecodzienna.I - jak dla mnie- nie pozwala zakwestionować dotychczasowych osiągnięć Soundgarden.
Clan Of Xymox 7.02 ; E.Clapton 29.04 ; Hellhaim,Orgasmatron 16.05 ;Metallica 19.05 ;Savatage + 11.08 ;Deep Purple 8.10 ; Acid Drinkers 12.12
ODPOWIEDZ