Byłem na trybunach na przeciwko sceny. Nikt nie umiał tak daleko dorzucić.
10/10/2025 - Disturbed + Megadeth - Kraków
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- Saimon1995
- -#Moderator

- Posty: 9595
- Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
- Skąd: Będzin
Re: 10/10/2025 - Disturbed + Megadeth - Kraków
Disturbed słuchałem sporo 10+ lat temu i zdecydowanie wole ich pierwsze albumy (za najlepszy uważam Ten Thousand Fists), a na koncercie nigdy nie byłem. W końcu jak ogarnąłem jakiś miesiąc-dwa temu, że robią teraz trasę na której grają cały debiutancki album, to na zasadzie sentymentu uznałem że warto, ale biletów na płytę już nie było
a trybun na tego typu koncertach nie lubię. Szczęśliwie udało się w końcu upolować coś z resale na GA1. Do Taurona wbiłem dość późno i zaskoczyło mnie ile było wolnego miejsca na sektorze pod sceną - stanąłem na spokojnie w 3 rzędzie za końcem podestu, a za mną do barierki odgradzającej sektory był spory luz, więc tym bardziej dziwi że biletów w oficjalnej sprzedaży nie było.
Na początek zagrał Megadeth, na którego nigdy nie złapałem mocnego flow, ale zespół ogólnie lubię, więc był to dodatkowy argument by pojawić się wczoraj w Tauronie. Niestety tam gdzie stałem uderzała zbyt duża ściana dźwięku przez co słabo było słychać wokal Dave'a (mniejszy ból) i gitary (duży ból, bo akurat melodyjne riffy/solówki to coś co lubię najbardziej). Dopiero po odsłuchaniu paru nagrań z telefonu mogłem podelektować się brzmieniem gitar
Szkoda też że panowie na podeście pojawili się tylko raz albo dwa, na pewno przy solówce She Wolf, zagrali trochę tak by poprawnie odegrać rolę supporta i nic więcej.
Po ponad półgodzinnej przerwie na scenie pojawił się Disturbed ze świetnie zaaranżowanym wejściem (a raczej wjazdem) Davida zakutego w kaftan i maskę. Bez większych przerw i ceregieli panowie walnęli całe The Sickness, z kulminacyjnym momentem przed ostatnim utworem, gdzie odegrana została scena egzekucji. Jakość nagłośnienia za bardzo się nie poprawiła, ale Disturbed nie słynie z solowgo grania, więc tutaj tak bardzo to nie przeszkadzało, wokal w miarę dało się usłyszeć. Po odegraniu całego albumu znowu niestety dłuższa przerwa, po której zespół wrócił zagrać wybrane kawałki z innych płyt. Tutaj było już mocno widowiskowo, sporo ognia, fajerwerków i wielka głowa The Guya która wyrosła za sceną. Zespół zagrał kilka utworów z ostatnich wydań, które zbyt mocno mnie nie jarają - podobnie jak rozhypowany cover The Sound of Silence. Ciekawsze były z TTF utwór tytułowy i cover Land Of Confusion, a z następnego krążka Indestructible i Inside The Fire. Muzycy a szczególnie David często korzystali z podestu, więc ze swojego miejsca miałem świetny widok. Podsumowując jestem zadowolony z przedstawienia
Na początek zagrał Megadeth, na którego nigdy nie złapałem mocnego flow, ale zespół ogólnie lubię, więc był to dodatkowy argument by pojawić się wczoraj w Tauronie. Niestety tam gdzie stałem uderzała zbyt duża ściana dźwięku przez co słabo było słychać wokal Dave'a (mniejszy ból) i gitary (duży ból, bo akurat melodyjne riffy/solówki to coś co lubię najbardziej). Dopiero po odsłuchaniu paru nagrań z telefonu mogłem podelektować się brzmieniem gitar
Po ponad półgodzinnej przerwie na scenie pojawił się Disturbed ze świetnie zaaranżowanym wejściem (a raczej wjazdem) Davida zakutego w kaftan i maskę. Bez większych przerw i ceregieli panowie walnęli całe The Sickness, z kulminacyjnym momentem przed ostatnim utworem, gdzie odegrana została scena egzekucji. Jakość nagłośnienia za bardzo się nie poprawiła, ale Disturbed nie słynie z solowgo grania, więc tutaj tak bardzo to nie przeszkadzało, wokal w miarę dało się usłyszeć. Po odegraniu całego albumu znowu niestety dłuższa przerwa, po której zespół wrócił zagrać wybrane kawałki z innych płyt. Tutaj było już mocno widowiskowo, sporo ognia, fajerwerków i wielka głowa The Guya która wyrosła za sceną. Zespół zagrał kilka utworów z ostatnich wydań, które zbyt mocno mnie nie jarają - podobnie jak rozhypowany cover The Sound of Silence. Ciekawsze były z TTF utwór tytułowy i cover Land Of Confusion, a z następnego krążka Indestructible i Inside The Fire. Muzycy a szczególnie David często korzystali z podestu, więc ze swojego miejsca miałem świetny widok. Podsumowując jestem zadowolony z przedstawienia
