Powerslave
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
-
Deleted User 5490
Re: Powerslave
Myślałem, że dla towarzystwa. Sanitarium nie ma opcji odtwarzania muzyki. 
-
Deleted User 2259
Re: Powerslave
Na Sanktuarium fajni ludzie sa. Przynajmniej coś się dzieje.
Pewnie trochę użytkowników przybędzie po gigu IM w Wawie. 
Re: Powerslave
W sumie po krakowskich gigach raczej nikt nowy nie przyszedł.
Na pewno przy wydaniu singla wróci trochę osób, które się dawno nie udzielały.
Na pewno przy wydaniu singla wróci trochę osób, które się dawno nie udzielały.
-
Deleted User 2259
Re: Powerslave
Jednak trochę stron po tych koncertach się nabiło. A kiedy nowy singiel?
Zeby offa nie bylo:
Powerslave u mnie w rankingu na 4 miejscu
Zeby offa nie bylo:
Powerslave u mnie w rankingu na 4 miejscu
Re: Powerslave
Skrót myślowy. Dla dyskusji o muzie, a w związku z tym i towarzystwa, szczególnie tych co mnie tak lubiąPierre Dolinski pisze: ↑pn sty 06, 2020 11:16 pm Myślałem, że dla towarzystwa. Sanitarium nie ma opcji odtwarzania muzyki.![]()
-
Deleted User 5490
Re: Powerslave
Dzięki dyskusji możesz poznać czy masz do czynienia z fajnym człowiekiem czy głupkiem, chamem, lub psychopatą. Sama dyskusja o muzie jest jednak jałowa. Muzyki się słucha. Szczegółowe rozbieranie jej na atomy nie ma sensu. Chyba, że dla teoretyków. Pogłębione dzielenie się wrażeniami prowadzi najczęściej do konfliktu pośród znudzonych codziennością pensjonariuszy forów, które po części są przechowalniami świrów, którym łatwiej ukrywać swoje dysfunkcje w internecie i w internecie bezkarnie używać sobie na bliźnich. 
Re: Powerslave
Cóż takie życie. Ja tam pamiętliwy nie jestem. Słuchanie muzyki to podstawa ale podyskutować o muzie też lubię, nawet jak narażam się na niewybredną krytykę. Trzeba to wliczyć w koszty. Tak a propos, ktoś obiecał mi swoją opinię na temat digipacka Powerslave z najnowszego wydania na CD.Pierre Dolinski pisze: ↑pn sty 06, 2020 11:38 pm Dzięki dyskusji możesz poznać czy masz do czynienia z fajnym człowiekiem czy głupkiem, chamem, lub psychopatą. Sama dyskusja o muzie jest jednak jałowa. Muzyki się słucha. Szczegółowe rozbieranie jej na atomy nie ma sensu. Chyba, że dla teoretyków. Pogłębione dzielenie się wrażeniami prowadzi najczęściej do konfliktu pośród znudzonych codziennością pensjonariuszy forów, które po części są przechowalniami świrów, którym łatwiej ukrywać swoje dysfunkcje w internecie i w internecie bezkarnie używać sobie na bliźnich.![]()
Re: Powerslave
A ja bardzo lubię rozmawiać o muzyce (tak samo np o filmach), tym bardziej, że dla mnie to większa część życia. Lubię poznawać opinie innych ludzi, zestawić to że swoimi odczuciami i wrażeniami...Pierre Dolinski pisze: ↑pn sty 06, 2020 11:38 pm Dzięki dyskusji możesz poznać czy masz do czynienia z fajnym człowiekiem czy głupkiem, chamem, lub psychopatą. Sama dyskusja o muzie jest jednak jałowa. Muzyki się słucha. Szczegółowe rozbieranie jej na atomy nie ma sensu. Chyba, że dla teoretyków. Pogłębione dzielenie się wrażeniami prowadzi najczęściej do konfliktu pośród znudzonych codziennością pensjonariuszy forów, które po części są przechowalniami świrów, którym łatwiej ukrywać swoje dysfunkcje w internecie i w internecie bezkarnie używać sobie na bliźnich.![]()
A co do "pensjonariuszy"
www.MetalSide.pl
Re: Powerslave
No dobra. Trzeba dalej dyskutować o Powerslave. Na wstępie pozdrawiam tych co mnie lubią a jeszcze bardziej tych co uważają, że piszę niestworzone rzeczy. Losfer Words (Big 'Orra) pozostawiam na później jeśli chodzi o kwestie koncertowe, mimo, że mam dużo przemyśleń i poczyniłem szereg notatek aby nie robić głupich błędów merytorycznych
Dosłuchałem ponownie Powerslave. Hm. Back In The Village ożywia płytę. Z całej mniej lubianej czwórki najbardziej się wyróżnia i najmilej się słucha. Z kolei Losfer Words ... aż do The Duellists, to mam wrażenie jakby tworzyły wielowątkową całość z długim instrumentalnym wstępem. Taki długi epik jak to nazywacie. Gdyby zlikwidować przerwy między nimi ... prawdziwy epik. Skoro więc mamy już kapitalny epik Rime ... to drugi mniej ekscytujący nie jest już potrzebny i faktycznie może powodować znużenie w środkowej części płyty. Dlatego trzeba te utwory umiejscowić w innej kolejności. Dla własnych potrzeb oczywiście i podniesienia radości słuchania tejże płyty. Zabieg nie nowy i czasami stosowany przy reedycji płyt. Jeszcze tego nie zrobiłem ale jak to zrobię, po odsłuchu dam znać jaki efekt.
-
Deleted User 7842
Re: Powerslave
Wrażenia po niedawnym odsłuchu:
Aces High - 8/10
2 Minutes to Midnight - 7/10
Losfer Words (Big 'Orra) - 8/10
Flash of the Blade - 7,5/10
The Duellist - 8/10
Back in the Village - 4/10
Powerslave - 10/10
Rime of an Ancient Mariner - 10/10 (nie wiem, jak kiedyś mogłem pisać o tym utworze jako przecenianym, najlepszy utwór Maiden i to nie podlega absolutnie żadnej dyskusji).
Aces High - 8/10
2 Minutes to Midnight - 7/10
Losfer Words (Big 'Orra) - 8/10
Flash of the Blade - 7,5/10
The Duellist - 8/10
Back in the Village - 4/10
Powerslave - 10/10
Rime of an Ancient Mariner - 10/10 (nie wiem, jak kiedyś mogłem pisać o tym utworze jako przecenianym, najlepszy utwór Maiden i to nie podlega absolutnie żadnej dyskusji).
Re: Powerslave
Widzę kolega docenia niedoceniane utwory. Odważnie. LW(B'O), TD na równi z AH, a FOTB tylko ciut niżej. Jednocześnie wyżej niż 2MTM. Szkoda, że kolega nie lubi za bardzo BITV. Pomijam niektóre zaśpiewy BD ale całkiem miło i przyjemnie "szyją" w tym kawałku. Razem z AH dobrze podnoszą ciśnienie. Tak nielubiany LW(B'O) pokonał w zestawieniu kolegi aż 3 utwory i wspólnie z AH i TD plasuje się na 3 pozycji. Miłe zaskoczenie. Czy na pewno kolega stawia tytułowy utwór na równi z arcydziełem ROTAM? Myślę, że maks dla tytułowego to trochę za dużo. Jednak to kolegi zdanie.Zoltar pisze: ↑śr sty 08, 2020 3:21 pm Wrażenia po niedawnym odsłuchu:
Aces High - 8/10
2 Minutes to Midnight - 7/10
Losfer Words (Big 'Orra) - 8/10
Flash of the Blade - 7,5/10
The Duellist - 8/10
Back in the Village - 4/10
Powerslave - 10/10
Rime of an Ancient Mariner - 10/10 (nie wiem, jak kiedyś mogłem pisać o tym utworze jako przecenianym, najlepszy utwór Maiden i to nie podlega absolutnie żadnej dyskusji).
-
Deleted User 7842
Re: Powerslave
Big 'Orra to jak dla mnie instrumental mogący mierzyć się z takimi klasykami, jak np. Transylwania, tak jak kolega zauważył wcześniej, bardzo niedoceniany utwór.lochinvar pisze: ↑śr sty 08, 2020 4:09 pmWidzę kolega docenia niedoceniane utwory. Odważnie. LW(B'O), TD na równi z AH, a FOTB tylko ciut niżej. Jednocześnie wyżej niż 2MTM. Szkoda, że kolega nie lubi za bardzo BITV. Pomijam niektóre zaśpiewy BD ale całkiem miło i przyjemnie "szyją" w tym kawałku. Razem z AH dobrze podnoszą ciśnienie. Tak nielubiany LW(B'O) pokonał w zestawieniu kolegi aż 3 utwory i wspólnie z AH i TD plasuje się na 3 pozycji. Miłe zaskoczenie. Czy na pewno kolega stawia tytułowy utwór na równi z arcydziełem ROTAM? Myślę, że maks dla tytułowego to trochę za dużo. Jednak to kolegi zdanie.Zoltar pisze: ↑śr sty 08, 2020 3:21 pm Wrażenia po niedawnym odsłuchu:
Aces High - 8/10
2 Minutes to Midnight - 7/10
Losfer Words (Big 'Orra) - 8/10
Flash of the Blade - 7,5/10
The Duellist - 8/10
Back in the Village - 4/10
Powerslave - 10/10
Rime of an Ancient Mariner - 10/10 (nie wiem, jak kiedyś mogłem pisać o tym utworze jako przecenianym, najlepszy utwór Maiden i to nie podlega absolutnie żadnej dyskusji).
The Duellist i Flash of the Blade tak samo, naprawdę bardzo dobre utwory ze świetnymi refrenami, szkoda, że Maideni tak rzadko grywają je na żywo.
2MTM to jeden z pierwszych kawałków IM, jakie w życiu słyszałem, i od tego czasu słuchałem go tak długo, że zwyczajnie mi się przejadł, choć jest to niewątpliwie utwór świetny.
BITV nie leżało mi od pierwszego przesłuchania: irytujący riff, przeciętny wokal i chyba jeden z gorszych refrenów z lat osiemdziesiątych. Zdecydowanie najsłabszy punkt płyty.
A Powerslave to po prostu cudo: poczynając od genialnego, klimatycznego intra, po nie mniej klimatyczny riff, przez solówkę, którą spokojnie można nazwać arcydziełem, kończąc na niezwykle satysfakcjonującym końcu. Tak, według mnie to poziom bardzo bliski ROTAM.
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12620
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Powerslave
A czy Duelist i Flash były w ogóle grywane?
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Re: Powerslave
Nie 
Re: Powerslave
Hm, może kiedyś też sobie taką punktację zrobię. Chociaż tak dokładnie byłoby mi trudno. Transylvania dla mnie to niedościgniony wzór. Właśnie wczoraj po raz kolejny dokonałem modyfikacji kolejności utworów na Powerslave. Myślę, że na chwilę obecną ta kolejność jest optymalna:Zoltar pisze: ↑śr sty 08, 2020 4:36 pmBig 'Orra to jak dla mnie instrumental mogący mierzyć się z takimi klasykami, jak np. Transylwania, tak jak kolega zauważył wcześniej, bardzo niedoceniany utwór.lochinvar pisze: ↑śr sty 08, 2020 4:09 pmWidzę kolega docenia niedoceniane utwory. Odważnie. LW(B'O), TD na równi z AH, a FOTB tylko ciut niżej. Jednocześnie wyżej niż 2MTM. Szkoda, że kolega nie lubi za bardzo BITV. Pomijam niektóre zaśpiewy BD ale całkiem miło i przyjemnie "szyją" w tym kawałku. Razem z AH dobrze podnoszą ciśnienie. Tak nielubiany LW(B'O) pokonał w zestawieniu kolegi aż 3 utwory i wspólnie z AH i TD plasuje się na 3 pozycji. Miłe zaskoczenie. Czy na pewno kolega stawia tytułowy utwór na równi z arcydziełem ROTAM? Myślę, że maks dla tytułowego to trochę za dużo. Jednak to kolegi zdanie.Zoltar pisze: ↑śr sty 08, 2020 3:21 pm Wrażenia po niedawnym odsłuchu:
Aces High - 8/10
2 Minutes to Midnight - 7/10
Losfer Words (Big 'Orra) - 8/10
Flash of the Blade - 7,5/10
The Duellist - 8/10
Back in the Village - 4/10
Powerslave - 10/10
Rime of an Ancient Mariner - 10/10 (nie wiem, jak kiedyś mogłem pisać o tym utworze jako przecenianym, najlepszy utwór Maiden i to nie podlega absolutnie żadnej dyskusji).
The Duellist i Flash of the Blade tak samo, naprawdę bardzo dobre utwory ze świetnymi refrenami, szkoda, że Maideni tak rzadko grywają je na żywo.
2MTM to jeden z pierwszych kawałków IM, jakie w życiu słyszałem, i od tego czasu słuchałem go tak długo, że zwyczajnie mi się przejadł, choć jest to niewątpliwie utwór świetny.
BITV nie leżało mi od pierwszego przesłuchania: irytujący riff, przeciętny wokal i chyba jeden z gorszych refrenów z lat osiemdziesiątych. Zdecydowanie najsłabszy punkt płyty.
A Powerslave to po prostu cudo: poczynając od genialnego, klimatycznego intra, po nie mniej klimatyczny riff, przez solówkę, którą spokojnie można nazwać arcydziełem, kończąc na niezwykle satysfakcjonującym końcu. Tak, według mnie to poziom bardzo bliski ROTAM.
1. Aces High
2. Losfer Words (Big 'Orra)
3. 2 Minutes To Midnight
4. Rime Of The Ancient Mariner
5. Flash Of The Blade
6. Back In The Village
7. Powerslave
8. The Duellists
Zrobiłem zgranie z remastera z 1998. Dzisiaj kilka razy przesłuchałem i mam wrażenie, że całość brzmi lepiej niż oryginalna kolejność. Nabrało więcej wigoru i dynamiki jako całość. Wieczorem na spokojnie jeszcze raz przesłucham.
-
Deleted User 5490
Re: Powerslave
Przyszedł czas na rozfoliowanie płyty, którą kupiłem już dobrych kilka miesięcy temu, ale jakoś nie miałem ochoty jej napocząć.
lochinvar mnie zmotywował.
Obu wydań odsłuchałem z użyciem odtwarzacza Technics SL-PS670A. Stary, ale jary. Zawsze byłem z niego zadowolony. Do odtwarzacza dopiąłem studyjne słuchawki AKG K271 MK II. Wszystko z pominięciem korektorów upiększaczy i specjalnie na słuchawkach studyjnych, żeby muzyka była surowa, tak jak jest nagrana, bez sterydów. Jakie wnioski?
Pierwsze wydanie miażdży moim zdaniem ostatni remaster. Swoją szlachetną prostotą brzmieniową, organicznym brzmieniem instrumentów, wieloplanowością miksu, wyraźnie słyszalną artykulacją gitarzystów i basistów, zajebistym psykaniem talerzy Nicko i ogólnie fajnym, brzmieniem jego zestawu. Powiem tak. Przez długie lata to Powerslave była moją ulubioną, najlepiej brzmiącą płytą Maiden. Dla mnie miks jaki wykręcił Martin Birtch nagrywając tą płytę, to KULT. Jest potężnie, ale słychać na tym albumie każdy dźwięk i to jak jest zagrany. Można wysłyszeć każde słowo Dickinsona. Odgłosy trzeszczącego takielunku starego żaglowca w środkowej części ROTAM perfekcyjnie dochodzące z drugiego planu, nienachalnie i wyraźnie.
Ostatni remaster, to znak naszych czasów. Odzwierciedlenie głuchoty społeczeństwa i stanu ducha i ucha ludzi, którzy serwują fanom muzykę w ostatnich latach kreując trendy w środowisku audio. Wyścig głośności trwa.
Obu wydań posłuchałem rzecz jasna na tych samych ustawieniach.
Remaster jest dużo głośniejszy, bardziej zbasowany przez co moim zdaniem nikną niuanse, które wyraźnie słychać na pierwszym wydaniu.
1. Głos Dickinsona na pierwszym wydaniu słychać wyraźniej. Łatwiej odróżnić słowa i jakoś przyjemniej słucha się Bruce’a, który jest bardziej odsłonięty w tym pierwotnym, doskonałym miksie.
2. Instrumenty:
- Na pierwszym wydaniu gitary brzmią wyraźniej, bardziej pierwotnie, drapieżniej w solówkach, fajniej słychać kostkowanie, jest wyraźniejszy atak. To było atutem.
- Klekotanie basu jest wyraźniejsze na pierwszym wydaniu. W nowym wydaniu słychać bas. Po prostu słychać, ale mniej słychać artykulację basisty. Jeśli bas wychodzi na pierwszy plan, to jest to kosztem gitar, które są w tle, ale robi się mulasto brzmieniowo. Na pierwszym wydaniu słychać wszystko wyraźniej.
- Perkusja. Mniej słychać finezję Nicko w graniu na blachach. Talerze nie psyczą tak fajnie, a garnki są bardziej schowane w miksie. Znów mniej niuansów artykulacyjnych.
Ogólnie słuchając nowego remastera mam wrażenie, że wszystko jest głośniej, pełniej, ale dużo mniej przejrzyście. Nie ma tej wieloplanowości, za którą kocham Powerslave. Wszystko jest słyszalne, jest tego więcej, głośniej, ale nie jest tak fajnie wyseparowane, wyraziste. Wszystko jest tutaj takie mocniejsze, bardziej wtłaczające się w uszy i powodujące szybkie zmęczenie. Słuchając Rime of the Ancient Mariner bardzo się zmęczyłem. Miałem wrażenie, że przy odsłuchu remastera ktoś włączył mi korektor, który przecież był wyłączony i wykręcił na nim coś niedobrego.
Nowy miks jest tak jak kolory na okładce digipack. Tak jak kolory okładki są bardziej intensywne, nasycone, tak miks remastera jest przesadzony z głośnością i ogólnym zbasowaniem nagrania.
Płyty z najnowszego remasteringu kupiłem w celach kolekcjonerskich i dla porównania. Trzeba mieć jakąś radość w życiu, ale powiem tyle. Będę ich słuchał dopiero jak zajadę pierwsze wydania, kiedy będę już stary, na wpół głuchy, nie będzie można kupić oryginalnych masterów na rynku wtórnym i będzie mi już ze starości wszystko jedno. Digipacki niech sobie leżą na półce i czekają na swój czas.
Sumując. Ktoś kto robił ten remaster albo jest na wpół głuchy ze starości, albo szył go dla głuchych ludzi zgodnie z modą na podgłaśnianie nagrań z przeszłości.
Nie wiem jak można było tak spierdolić ten remaster. Trzeba nie mieć sumienia.
Mam nadzieję, że za ileś tam lat Maideni zrobią reedycję pierwszego wydania i dadzą młodszym pokoleniom szansę posłuchać, jak wspaniale brzmieli wtedy, kiedy to tworzyli. Te remastery to zwykłe oszukaństwo brzmieniowe zabijające wspaniałą muzykę.
lochinvar mnie zmotywował.
Obu wydań odsłuchałem z użyciem odtwarzacza Technics SL-PS670A. Stary, ale jary. Zawsze byłem z niego zadowolony. Do odtwarzacza dopiąłem studyjne słuchawki AKG K271 MK II. Wszystko z pominięciem korektorów upiększaczy i specjalnie na słuchawkach studyjnych, żeby muzyka była surowa, tak jak jest nagrana, bez sterydów. Jakie wnioski?
Pierwsze wydanie miażdży moim zdaniem ostatni remaster. Swoją szlachetną prostotą brzmieniową, organicznym brzmieniem instrumentów, wieloplanowością miksu, wyraźnie słyszalną artykulacją gitarzystów i basistów, zajebistym psykaniem talerzy Nicko i ogólnie fajnym, brzmieniem jego zestawu. Powiem tak. Przez długie lata to Powerslave była moją ulubioną, najlepiej brzmiącą płytą Maiden. Dla mnie miks jaki wykręcił Martin Birtch nagrywając tą płytę, to KULT. Jest potężnie, ale słychać na tym albumie każdy dźwięk i to jak jest zagrany. Można wysłyszeć każde słowo Dickinsona. Odgłosy trzeszczącego takielunku starego żaglowca w środkowej części ROTAM perfekcyjnie dochodzące z drugiego planu, nienachalnie i wyraźnie.
Ostatni remaster, to znak naszych czasów. Odzwierciedlenie głuchoty społeczeństwa i stanu ducha i ucha ludzi, którzy serwują fanom muzykę w ostatnich latach kreując trendy w środowisku audio. Wyścig głośności trwa.
Obu wydań posłuchałem rzecz jasna na tych samych ustawieniach.
Remaster jest dużo głośniejszy, bardziej zbasowany przez co moim zdaniem nikną niuanse, które wyraźnie słychać na pierwszym wydaniu.
1. Głos Dickinsona na pierwszym wydaniu słychać wyraźniej. Łatwiej odróżnić słowa i jakoś przyjemniej słucha się Bruce’a, który jest bardziej odsłonięty w tym pierwotnym, doskonałym miksie.
2. Instrumenty:
- Na pierwszym wydaniu gitary brzmią wyraźniej, bardziej pierwotnie, drapieżniej w solówkach, fajniej słychać kostkowanie, jest wyraźniejszy atak. To było atutem.
- Klekotanie basu jest wyraźniejsze na pierwszym wydaniu. W nowym wydaniu słychać bas. Po prostu słychać, ale mniej słychać artykulację basisty. Jeśli bas wychodzi na pierwszy plan, to jest to kosztem gitar, które są w tle, ale robi się mulasto brzmieniowo. Na pierwszym wydaniu słychać wszystko wyraźniej.
- Perkusja. Mniej słychać finezję Nicko w graniu na blachach. Talerze nie psyczą tak fajnie, a garnki są bardziej schowane w miksie. Znów mniej niuansów artykulacyjnych.
Ogólnie słuchając nowego remastera mam wrażenie, że wszystko jest głośniej, pełniej, ale dużo mniej przejrzyście. Nie ma tej wieloplanowości, za którą kocham Powerslave. Wszystko jest słyszalne, jest tego więcej, głośniej, ale nie jest tak fajnie wyseparowane, wyraziste. Wszystko jest tutaj takie mocniejsze, bardziej wtłaczające się w uszy i powodujące szybkie zmęczenie. Słuchając Rime of the Ancient Mariner bardzo się zmęczyłem. Miałem wrażenie, że przy odsłuchu remastera ktoś włączył mi korektor, który przecież był wyłączony i wykręcił na nim coś niedobrego.
Nowy miks jest tak jak kolory na okładce digipack. Tak jak kolory okładki są bardziej intensywne, nasycone, tak miks remastera jest przesadzony z głośnością i ogólnym zbasowaniem nagrania.
Płyty z najnowszego remasteringu kupiłem w celach kolekcjonerskich i dla porównania. Trzeba mieć jakąś radość w życiu, ale powiem tyle. Będę ich słuchał dopiero jak zajadę pierwsze wydania, kiedy będę już stary, na wpół głuchy, nie będzie można kupić oryginalnych masterów na rynku wtórnym i będzie mi już ze starości wszystko jedno. Digipacki niech sobie leżą na półce i czekają na swój czas.
Sumując. Ktoś kto robił ten remaster albo jest na wpół głuchy ze starości, albo szył go dla głuchych ludzi zgodnie z modą na podgłaśnianie nagrań z przeszłości.
Nie wiem jak można było tak spierdolić ten remaster. Trzeba nie mieć sumienia.
Mam nadzieję, że za ileś tam lat Maideni zrobią reedycję pierwszego wydania i dadzą młodszym pokoleniom szansę posłuchać, jak wspaniale brzmieli wtedy, kiedy to tworzyli. Te remastery to zwykłe oszukaństwo brzmieniowe zabijające wspaniałą muzykę.
Ostatnio zmieniony pt sty 17, 2020 2:59 pm przez Deleted User 5490, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Powerslave
Dlatego swego czasu pozbyłem się remasterów, które miałem i słucham w pierwotnych miksach. Pamiętam jak u znajomego odpaliłem stare wydanie "SiT", a znałem tylko z remastera. Od razu wiedziałem, że więcej nie będę słuchał tych poprawionych wydań.
www.MetalSide.pl
Re: Powerslave
Dziękuję kolego. Jak chcesz to możesz i bez porównań do butów oraz odniesień do mojej skromnej osoby. Teraz przynajmniej wiem dlaczego uważasz za świętokradztwo zmianę kolejności utworów na tej płycie. Znalazł się heretyk czy jak mawiał inny mój ulubieniec - wybrany, który naruszył świętość maniaków metalu, a przede wszystkim fanów IM i dokonał zmiany. Kiedyś czytałem opinię, że SH remastery są potrzebne bo stare wydania brzmią za cicho. Szkoda tylko, że przy podgłaśnianiu za dużo majstrują też przy innych parametrach. Tutaj to tylko remaster a przy Megadeth było remixed and remastered, więc jeszcze głębiej majstrowali. Czasami niektóre firmy wydają takie serie original album classics w pudełku i tekturkach. Wtedy jest pierwotne brzmienie wydane na LP plus reprodukcje okładek. Może i kiedyś coś takiego IM wyda, np. co do pierwszych pięciu LPs.Pierre Dolinski pisze: ↑pt sty 17, 2020 2:53 pm Przyszedł czas na rozfoliowanie płyty, którą kupiłem już dobrych kilka miesięcy temu, ale jakoś nie miałem ochoty jej napocząć.
lochinvar mnie zmotywował.
Obu wydań odsłuchałem z użyciem odtwarzacza Technics SL-PS670A. Stary, ale jary. Zawsze byłem z niego zadowolony. Do odtwarzacza dopiąłem studyjne słuchawki AKG K271 MK II. Wszystko z pominięciem korektorów upiększaczy i specjalnie na słuchawkach studyjnych, żeby muzyka była surowa, tak jak jest nagrana, bez sterydów. Jakie wnioski?
Pierwsze wydanie miażdży moim zdaniem ostatni remaster. Swoją szlachetną prostotą brzmieniową, organicznym brzmieniem instrumentów, wieloplanowością miksu, wyraźnie słyszalną artykulacją gitarzystów i basistów, zajebistym psykaniem talerzy Nicko i ogólnie fajnym, brzmieniem jego zestawu. Powiem tak. Przez długie lata to Powerslave była moją ulubioną, najlepiej brzmiącą płytą Maiden. Dla mnie miks jaki wykręcił Martin Birtch nagrywając tą płytę, to KULT. Jest potężnie, ale słychać na tym albumie każdy dźwięk i to jak jest zagrany. Można wysłyszeć każde słowo Dickinsona. Odgłosy trzeszczącego takielunku starego żaglowca w środkowej części ROTAM perfekcyjnie dochodzące z drugiego planu, nienachalnie i wyraźnie.
Ostatni remaster, to znak naszych czasów. Odzwierciedlenie głuchoty społeczeństwa i stanu ducha i ucha ludzi, którzy serwują fanom muzykę w ostatnich latach kreując trendy w środowisku audio. Wyścig głośności trwa.
Obu wydań posłuchałem rzecz jasna na tych samych ustawieniach.
Remaster jest dużo głośniejszy, bardziej zbasowany przez co moim zdaniem nikną niuanse, które wyraźnie słychać na pierwszym wydaniu.
1. Głos Dickinsona na pierwszym wydaniu słychać wyraźniej. Łatwiej odróżnić słowa i jakoś przyjemniej słucha się Bruce’a, który jest bardziej odsłonięty w tym pierwotnym, doskonałym miksie.
2. Instrumenty:
- Na pierwszym wydaniu gitary brzmią wyraźniej, bardziej pierwotnie, drapieżniej w solówkach, fajniej słychać kostkowanie, jest wyraźniejszy atak. To było atutem.
- Klekotanie basu jest wyraźniejsze na pierwszym wydaniu. W nowym wydaniu słychać bas. Po prostu słychać, ale mniej słychać artykulację basisty. Jeśli bas wychodzi na pierwszy plan, to jest to kosztem gitar, które są w tle, ale robi się mulasto brzmieniowo. Na pierwszym wydaniu słychać wszystko wyraźniej.
- Perkusja. Mniej słychać finezję Nicko w graniu na blachach. Talerze nie psyczą tak fajnie, a garnki są bardziej schowane w miksie. Znów mniej niuansów artykulacyjnych.
Ogólnie słuchając nowego remastera mam wrażenie, że wszystko jest głośniej, pełniej, ale dużo mniej przejrzyście. Nie ma tej wieloplanowości, za którą kocham Powerslave. Wszystko jest słyszalne, jest tego więcej, głośniej, ale nie jest tak fajnie wyseparowane, wyraziste. Wszystko jest tutaj takie mocniejsze, bardziej wtłaczające się w uszy i powodujące szybkie zmęczenie. Słuchając Rime of the Ancient Mariner bardzo się zmęczyłem. Miałem wrażenie, że przy odsłuchu remastera ktoś włączył mi korektor, który przecież był wyłączony i wykręcił na nim coś niedobrego.
Nowy miks jest tak jak kolory na okładce digipack. Tak jak kolory okładki są bardziej intensywne, nasycone, tak miks remastera jest przesadzony z głośnością i ogólnym zbasowaniem nagrania.
Płyty z najnowszego remasteringu kupiłem w celach kolekcjonerskich i dla porównania. Trzeba mieć jakąś radość w życiu, ale powiem tyle. Będę ich słuchał dopiero jak zajadę pierwsze wydania, kiedy będę już stary, na wpół głuchy, nie będzie można kupić oryginalnych masterów na rynku wtórnym i będzie mi już ze starości wszystko jedno. Digipacki niech sobie leżą na półce i czekają na swój czas.
Sumując. Ktoś kto robił ten remaster albo jest na wpół głuchy ze starości, albo szył go dla głuchych ludzi zgodnie z modą na podgłaśnianie nagrań z przeszłości.
Nie wiem jak można było tak spierdolić ten remaster. Trzeba nie mieć sumienia.
Mam nadzieję, że za ileś tam lat Maideni zrobią reedycję pierwszego wydania i dadzą młodszym pokoleniom szansę posłuchać, jak wspaniale brzmieli wtedy, kiedy to tworzyli. Te remastery to zwykłe oszukaństwo brzmieniowe zabijające wspaniałą muzykę.
Czy możesz jeszcze opisać wkładkę? Tylko 4 strony czy więcej? Rozumiem, że żadnych bonusów i takich cudeniek jak na wydaniu z 1998 nie ma?
-
Deleted User 5490
Re: Powerslave
Podbijając głośność, czyt. normalizując płytę, to co jest cichsze podrównuje się do tego co jest najgłośniejsze, ale nie można z tym wyjść powyżej 0 decybeli, bo zaczyna trzeszczeć. Tak jest, jeśli się tylko podgłaśnia. Jeśli chce się jeszcze gmerać w barwie miksu całościowo bez wchodzenia w poszczególne ścieżki to przeważnie podbija się niskie i wysokie tony i na wykresie robi się ładne duże U. Samo to też podbija głośność. Suma sumarum spłaszcza to strasznie dynamikę. Wszystko robi się potężne, zdudnione ale mało detaliczne. Oczywiście lepszy efekt uzyskuje się ingerując w każdy ślad z osobna i tak pewnie robi się w profesjonalnych studio, jednak efekty czasem są i tak opłakane. Sumując. Nie da się poprawić tego co jest doskonałe i genialne. Można to tylko spieprzyć. Nie robi się operacji plastycznych najpiękniejszej kobiecie świata.
Zniszczono już młodym wyobrażenie o wielu wspaniałych krążkach, których brzmienie zostało zniszczone przez remasteringi na nowe wydania, podczas gdy starsze wersje stają się coraz trudniej dostępne.
Nie chciało mi się oglądać książeczki. Później zajrzę do niej. Leży w innym pokoju. Na razie nadaję z wyra i nie chce mi się wstać.
Zniszczono już młodym wyobrażenie o wielu wspaniałych krążkach, których brzmienie zostało zniszczone przez remasteringi na nowe wydania, podczas gdy starsze wersje stają się coraz trudniej dostępne.
Nie chciało mi się oglądać książeczki. Później zajrzę do niej. Leży w innym pokoju. Na razie nadaję z wyra i nie chce mi się wstać.
Re: Powerslave
O KURDE, NIE TA PŁYTA!!!! Jak wcześniej twierdziłem, że jest najsłabsza z Brusowych lat 80, tak teraz jest najlepsza!!! Mam nadzieje, że resztę też tak dobrze poukładasz.lochinvar pisze: ↑śr sty 08, 2020 5:13 pm Myślę, że na chwilę obecną ta kolejność jest optymalna:
1. Aces High
2. Losfer Words (Big 'Orra)
3. 2 Minutes To Midnight
4. Rime Of The Ancient Mariner
5. Flash Of The Blade
6. Back In The Village
7. Powerslave
8. The Duellists
Zrobiłem zgranie z remastera z 1998. Dzisiaj kilka razy przesłuchałem i mam wrażenie, że całość brzmi lepiej niż oryginalna kolejność. Nabrało więcej wigoru i dynamiki jako całość. Wieczorem na spokojnie jeszcze raz przesłucham.

