Strona 27 z 32

Re: Iron Maiden kona...

: sob gru 09, 2006 11:30 pm
autor: Joker
Joker pisze:ponuję założyć dla nas tajną grupę niezadowolonych, żebyśmy mogli sobie tam w konspiracji pomarudzić bo niedługo zjedzą nas ci wszyscy muzykalni geniusze ze słuchem absolutnym.
A nie mówiłem?? 8)

:lol: :lol: :lol:

Re: Iron Maiden kona...

: sob gru 09, 2006 11:31 pm
autor: freeforce
No to poco zarzucasz komuś, że nie lubi AMOLADu i dlatego uważa, że Bruce jest w słabej formie. O ile mi wiadomo Joker słuchał bootlegów z tej trasy i ma prawo mieć zdanie, że Bruce jest w słabej formie.
Ale slyszałem zdanie osób które OSOBIŚCIE były na koncercie i wszystko było OK ;]

Re: Iron Maiden kona...

: sob gru 09, 2006 11:31 pm
autor: syzygy
Phantom22 pisze:O ile mi wiadomo Joker słuchał bootlegów z tej trasy i ma prawo mieć zdanie, że Bruce jest w słabej formie.
co tam Joker, przecież harris i spółka twierdzą, że Bruce jest teraz w życiowej formie, to tak musi być 8)

Re: Iron Maiden kona...

: sob gru 09, 2006 11:33 pm
autor: Phantom22
freeforce pisze:Ale slyszałem zdanie osób które OSOBIŚCIE były na koncercie i wszystko było OK ;]
Dobra Ty masz swoje zdanie ja mam swoje zdanie i niech tak pozostanie. Nie mam zamiaru się kłucić, ani udawadniać, że mam racje, bo może wcale jej nie mam. Ide spać
syzygy pisze:co tam Joker, przecież harris i spółka twierdzą, że Bruce jest teraz w życiowej formie, to tak musi być
No tak jak mogłem o tym zapomnieć, że nasz bóg twierdzi, że Bruce jest w życiowej formie. Przebacz mi panie daj mi zmiłowanie

Re: Iron Maiden kona...

: sob gru 09, 2006 11:38 pm
autor: Levy
Joker pisze:Levy. Pieprzysz głupoty. Jak pojadę na koncert Iron Maiden to nie sprawię swoją obecnością tego, że Dickinson zacznie śpiewać jak chóry anielskie(albo diabelskie). Obecna technologia, doskonałe minidyski świetnie zapisują dźwięk. Nie ma tylu zniekształceń. Poza tym... chłopie. Fałszowanie i wycie na siłę słychać doskonale na bootlegach i założę się, że na żywo jest jeszcze lepiej słyszalne.
Nie mam uszu w dupie i doskonale słyszę. Wydanie 500zł na koncert w Niemczech czy Italli z pewnością nie zmieni mojego zdania. Szkoda mi kasy na takie eksperymenty zwłaszcza, że domyślam się wyniku takiego doświadczenia.
Poza tym to nie jest ta sama muzyka co kiedyś a ja obecnej twórczości Iron Maiden nie poważam na tyle by jechać na koncert na którym grają te popłuczyny z ostatniej płyty.
Vlad, jak ja Cię lubię... :lol:

Nie pasuje Ci obecna twórczość- olej ją...

Dla mnie wczorajszy koncert był najlepszy ze wszystkich na jakich byłem. Nie musisz stary po mnie jeździć tylko dla tego, że robię coś co sprawia mi przyjemność. Poza tym nie chodzi o to, że jak Bruce się dowie, że słynny Vlad przyjechał to się zmobilizuje i zaśpiewa jak w latach '80 (chociaż to jest akurat całkiem możliwe :lol: )... Chodzi o atmosferę jaka panuje na takich koncertach. Tylko stojąc przy samej scenie widzisz ile energii i serca wkładają w to sami muzycy. Za to ich najbardziej cenię. Za to, że w wieku 50 lat są w stanie koncertować kilka dni pod rząd doskonale się przy tym bawiąc. To jest to czego na żadnym bootlegu nie zobaczysz ani nie usłyszysz. Pozdrawiam.

Re: Iron Maiden kona...

: sob gru 09, 2006 11:43 pm
autor: Phantom22
Levy pisze:Chodzi o atmosferę jaka panuje na takich koncertach. Tylko stojąc przy samej scenie widzisz ile energii i serca wkładają w to sami muzycy. Za to ich najbardziej cenię. Za to, że w wieku 50 lat są w stanie koncertować kilka dni pod rząd doskonale się przy tym bawiąc. To jest to czego na żadnym bootlegu nie zobaczysz ani nie usłyszysz. Pozdrawiam.
Ale mówimy tu o umiejętnościach, a nie o atmosfaerze. Przykrywając sobie uszy atmosferą nie nie usłyszymy. Rozumiem, że będąc na koncercie jest się podjaranym i nie wychfytuje się błędów tylko się świetni bawi. Jednak na bootlegach można na spokojnie usłyszeć w jakiej formie są muzycy

Re: Iron Maiden kona...

: sob gru 09, 2006 11:52 pm
autor: Mr.Hankey
Phantom22 pisze:Ale mówimy tu o umiejętnościach
Które chyba niepodlegają najmniejszej dyskusji?? Możemy gdybać nad formą muzyków, ale umiejętności, to oni mają takie same jak 20 lat temu, a pewnie nawet i większe.

Re: Iron Maiden kona...

: ndz gru 10, 2006 8:35 am
autor: freeforce
Kratos pisze:
Phantom22 pisze:Ale mówimy tu o umiejętnościach
Które chyba niepodlegają najmniejszej dyskusji?? Możemy gdybać nad formą muzyków, ale umiejętności, to oni mają takie same jak 20 lat temu, a pewnie nawet i większe.
Dokładnie Kratos ;] dobrze ujęte ;]

Re: Iron Maiden kona...

: ndz gru 10, 2006 9:52 am
autor: Phantom22
No to super, że tak myślicie, nie chce mi się już tu nic pisać

Re: Iron Maiden kona...

: ndz gru 10, 2006 10:12 am
autor: cellman
Phantom22 pisze:No to super, że tak myślicie, nie chce mi się już tu nic pisać
pa pa :wink:

Re: Iron Maiden kona...

: ndz gru 10, 2006 10:54 am
autor: freeforce
ok ;]
Iron Maiden nie kona ;]

I zamykamy temat ;]

Re: Iron Maiden kona...

: ndz gru 10, 2006 11:10 am
autor: Joker
Levy pisze:
Joker pisze:Levy. Pieprzysz głupoty. Jak pojadę na koncert Iron Maiden to nie sprawię swoją obecnością tego, że Dickinson zacznie śpiewać jak chóry anielskie(albo diabelskie). Obecna technologia, doskonałe minidyski świetnie zapisują dźwięk. Nie ma tylu zniekształceń. Poza tym... chłopie. Fałszowanie i wycie na siłę słychać doskonale na bootlegach i założę się, że na żywo jest jeszcze lepiej słyszalne.
Nie mam uszu w dupie i doskonale słyszę. Wydanie 500zł na koncert w Niemczech czy Italli z pewnością nie zmieni mojego zdania. Szkoda mi kasy na takie eksperymenty zwłaszcza, że domyślam się wyniku takiego doświadczenia.
Poza tym to nie jest ta sama muzyka co kiedyś a ja obecnej twórczości Iron Maiden nie poważam na tyle by jechać na koncert na którym grają te popłuczyny z ostatniej płyty.
Vlad, jak ja Cię lubię... :lol:

Nie pasuje Ci obecna twórczość- olej ją...

Dla mnie wczorajszy koncert był najlepszy ze wszystkich na jakich byłem. Nie musisz stary po mnie jeździć tylko dla tego, że robię coś co sprawia mi przyjemność. Poza tym nie chodzi o to, że jak Bruce się dowie, że słynny Vlad przyjechał to się zmobilizuje i zaśpiewa jak w latach '80 (chociaż to jest akurat całkiem możliwe :lol: )... Chodzi o atmosferę jaka panuje na takich koncertach. Tylko stojąc przy samej scenie widzisz ile energii i serca wkładają w to sami muzycy. Za to ich najbardziej cenię. Za to, że w wieku 50 lat są w stanie koncertować kilka dni pod rząd doskonale się przy tym bawiąc. To jest to czego na żadnym bootlegu nie zobaczysz ani nie usłyszysz. Pozdrawiam.
Nie jeżdżę po Tobie tylko odpowiadam. Moim zdaniem piszesz od rzeczy więc ripostuje. CO do AMOLAD...olewam ją...choć kupiłem w celach kolekcjonerskich cd + dvd, choć mam już chyba 9 bootlegów z tej trasy. Czasem posłucham tej płyty, czasem bootlegu. Może po to by dostrzec tych kilka dźwięków które mi się podobają. Męczy mnie to jednak na dłuższą metę bo nie lubię przewijać utworów muzycznych a ani jeden nie podoba mi się w całości.
Zupełnie nie rozumiesz o co mi chodzi. Co do albumu to każdy ma swoją rację jednym się podoba innym nie i czas zamknąć tą trumnę. Myślę jednak, że ostatnio wypowiadałem się o formie Dickinsona na trasie a to nie ma nic wspólnego z tym czy lubię płytę czy nie. Widzisz. Ja o wozie ty o kozie. Piszesz coś o atmosferze koncertowej. Nie lubię jej odczuwać na własnej skórze, bo jestem domator, stary spracowany dziad któremu nie chce się ruszać dupy na koncerty. Pisałem już o tym. Nie lubię kiedy jest za głośno, kiedy ludzie dookoła skaczą mi po głowie i śmierdzą potem. Koniec kropka. Może wybiorę się na Golden Years Tour, bo będą grać moim zdaniem najlepsze rzeczy jakie im w życiu wyszły, ale siądę gdzieś na trybunach.
Wracając do sprawy bo sprowokowałeś mnie bym pisał trochę wielotorowo. Atmosferę mam gdzieś a tak samo to co widać spod barierek. Chęć grania mają też miernoty z domów kultury więc to zupełnie nie na temat. Maideni z tego żyją więc chęć grania mieć muszą.
Atmosfera nie ma dla mnie znaczenia. Ma dla mnie znaczenie to że Dickinson się męczy i nie śpiewa tak, by mnie to zachwyciło.
Nie poszedłbym w chwili obecnej na ich koncert nawet gdyby grali w amfiteatrze przy promenadzie im. Cześka Niemena gdzie miałbym rzut beretem. Nie potrzebuję koncertu by usłyszeć, że facet najlepsze lata ma już za sobą.

Re: Iron Maiden kona...

: ndz gru 10, 2006 12:03 pm
autor: Levy
Joker pisze:Atmosferę mam gdzieś a tak samo to co widać spod barierek. Chęć grania mają też miernoty z domów kultury więc to zupełnie nie na temat. Maideni z tego żyją więc chęć grania mieć muszą.
Widzisz. To jest to czego nie zrozumiesz nie będąc na koncercie. To jest nie do opisania. Mój ojciec bardzo lubi Maiden, ale też nigdy pewnie na żaden nie pojedzie. Rozumiem Cię i nic do tego nie mam.

Joker pisze:Nie potrzebuję koncertu by usłyszeć, że facet najlepsze lata ma już za sobą.
A pokaż mi proszę wokalistę, który jako stary dziadek śpiewa lepiej niż 20 lat wcześniej. Zgadzam się, że Dickinson nie jest tak rewelacyjny jak kiedyś, ale skoro tyle ludzi to kupuje (w tym ja) to dlaczego miałby nagle schodzić ze sceny?

Re: Iron Maiden kona...

: ndz gru 10, 2006 12:07 pm
autor: Joker
Levy pisze:A pokaż mi proszę wokalistę, który jako stary dziadek śpiewa lepiej niż 20 lat wcześniej. Zgadzam się, że Dickinson nie jest tak rewelacyjny jak kiedyś, ale skoro tyle ludzi to kupuje (w tym ja) to dlaczego miałby nagle schodzić ze sceny?
Chodzi Ci o wokalistów w ogóle? Powiedz to Dickinsonowi, że jest starym dziadkiem. :lol: To powinny być jego najlepsze lata.

Re: Iron Maiden kona...

: ndz gru 10, 2006 12:16 pm
autor: Levy
Joker pisze:Chodzi Ci o wokalistów w ogóle? Powiedz to Dickinsonowi, że jest starym dziadkiem. To powinny być jego najlepsze lata
Chodzi o wokalistów rockowych. Uwierz mi, że jak 19latek patrzy na 50latka to widzi starego dziadka.

Kurde, ale rym... :lol:

Re: Iron Maiden kona...

: ndz gru 10, 2006 12:23 pm
autor: Joker
Zanim się 19latek zorientuje sam będzie 50 latkiem. Sam zobaczysz. Mnie już może wtedy nie będzie....ale kto wie.. 8)

Z wiekiem przychodzi doświadczenie i to też tyczy się wokalistów. Niestety większość rockowych śpiwoków eksploatuje głos tak jakby jutro nigdy nie miało nadejść a często ich śpiewanie nie jest podparte fachowymi ćwiczeniami, stąd Dickinson raczej nie pośpiewa na wysokim poziomie dłużej niż Montserrat Caballe zwłaszcza, że pewnie zupełnie nie dba o głos. :wink:

Re: Iron Maiden kona...

: ndz gru 10, 2006 12:30 pm
autor: Levy
Joker pisze:nie pośpiewa na wysokim poziomie dłużej niż Montserrat Caballe
No tak, ale to jest śpiewaczka operowa.

BTW Słyszałeś może cover Queen w wykonaniu m.in. Dickinsona- Bohemian Rhapsody?

Re: Iron Maiden kona...

: ndz gru 10, 2006 12:33 pm
autor: Joker
Jasne, że słyszałem. Szczerze mówiąc takie zestawienia nie podobają mi się. Wyszedł z tego jakiś utwór Frankenstein.

Re: Iron Maiden kona...

: ndz gru 10, 2006 2:51 pm
autor: Freeze
Wiadomo, że Bruce ma teraz inny głos niż kiedyś. Nie ma już choćby tego charakterystycznego skrzeczenia i dzikich krzyków, a przynajmniej nie są takie jak kiedyś. Co nie zmienia faktu, że jak na swoje lata wychodzi mu to całkiem dobrze, nie licząc występu w Hartford ;] A wiem, bo staram się być na bieżąco z bootlegami (mimo, że nie jestem traderem) i ściągam to, co się pojawia na dimme. Słuchając takiego nagrania z Helsinek np nie mógłbym powiedzieć, że idzie mu gorzej niż w jakimkolwiek okresie po powrocie do Maiden.

Czy dba o głos? Raczej wątpię, żeby robił to tak jak profesjonalni śpiewacy operowi, ale prowadzi raczej zdrowy tryb życia, drugim Lemmy'm na pewno nie jest i zmarnowanych strun głosowych nie ma. Odnoszę wrażenie, że Bruce śpiewa teraz częściej biorąc płytkie oddechy, samymi płucami, zamiast na pełną przeponę. Poza tym w ubiegłym stuleciu wokal miał dość zaczepny, co szczególnie uwydatnił na FOTD, teraz jest to raczej lżejszy ton, bardziej artystyczny powiedziałbym.

Ogólnie IM idzie w kierunku pewnej monumentalizacji brzmienia, rockery i szybkie kawałki są zastąpione czołgami, które mają swoistą moc brzmienia, natomiast inny charakter. Podział wśród fanów jest w takim wypadku nieunikniony, bo oczywiste jest, że znajdą się zwolennicy i przeciwnicy zmian.

Re: Iron Maiden kona...

: ndz gru 10, 2006 3:01 pm
autor: miki
Levy pisze:Chodzi o atmosferę jaka panuje na takich koncertach. Tylko stojąc przy samej scenie widzisz ile energii i serca wkładają w to sami muzycy. Za to ich najbardziej cenię. Za to, że w wieku 50 lat są w stanie koncertować kilka dni pod rząd doskonale się przy tym bawiąc. To jest to czego na żadnym bootlegu nie zobaczysz ani nie usłyszysz. Pozdrawiam.
Levy pisze:Widzisz. To jest to czego nie zrozumiesz nie będąc na koncercie. To jest nie do opisania. Mój ojciec bardzo lubi Maiden, ale też nigdy pewnie na żaden nie pojedzie. Rozumiem Cię i nic do tego nie mam.
nie o to a o to, że są profesjonalistami i za pieniądze, które zapłacileś oni są zmuszeni dać Ci wrażenie, że robią dla Ciebie i innych stojących obok ten cały show, że Was kochają i tak dalej, to ich zawód, za to się im płaci.

a jeżeli potem natrafia się na takie opinie jak Twoja to znaczy, ze swój zawód wykonują dobrze. aha, patosu mniej troche, bo to tylko koncert.

Levy pisze:A pokaż mi proszę wokalistę, który jako stary dziadek śpiewa lepiej niż 20 lat wcześniej. Zgadzam się, że Dickinson nie jest tak rewelacyjny jak kiedyś, ale skoro tyle ludzi to kupuje (w tym ja) to dlaczego miałby nagle schodzić ze sceny?
gilmour może