sajki pisze: ↑śr maja 28, 2025 7:53 pm
Dalej nie widzę powodów. Dlaczego nie miałby być Prowler zamiast Phantom? 22 Acacia zamiast Numbera? Children zamiast Hallowed? Dlaczego niby Killers czy Powerslave obowiązkowy?
Utwory które tutaj podałem za przykład, to nie byłyby żadne wielkie odkopy, a są wystarczająco znane. I już byłoby ciekawiej. Plus dwa kawałki z No Prayer, dodatkowy z Fear, zamiast 7 Syna jakiś nigdy nie grany numer typu OTGDY czy Judas i wszyscy byliby zadowoleni. I hitów dużo, i dla koneserów coś.
Bo te utwory to nie są ekwiwalenty.
Hallowed = epik, Children to ballada. Tak samo Phantom i Prowler to kompletnie różne bajki i jak już, to Prowler mógłby wejść za Wrathchild. Ta sama era, podobna długość, zbliżony charakter kompozycji. Na pewno nie za Phantoma.
666 to jest pewnie jeden z ich najbardziej 3 znanych numerów, nie było go na ostatniej trasie, to było wręcz oczywiste, że wróci na 50-lecie. 22AA to deep cut, jak najbardziej bym chciał, żeby go cisnęli (odsyłam do swojej zmodyfikowanej setlisty, gdzie go uwzględniłem), ale nigdy nie było opcji, żeby grać go kosztem Numbera.
Powerslave... No nie jest obowiązkowy, zwłaszcza że sporo z tej płyty grają, ale według mnie to jest ogólny problem tej setlisty. Można było zamknąć temat Rime i 23:58 i nikt by nie płakał. Na pewno nie płakałby Bruce, który podczas bisów musi kląć pod nosem.
Utwory, które w tym zestawieniu nie są "niezbędne" to:
Wrathchild (bo Killers dostało już 2 inne piosenki),
The Clairvoyant (bo równie dobrze mogło być The Evil That Men Do, a Jasnowidz nie jest jakimś mega hitem),
Seventh Son (bo epików już i tak jest sporo, a Maiden England było relatywnie niedawno),
Aces High, ew. Powerslave (bo Powerslave i tak dostał sporo czasu antenowego)
Wasted Years tak pół na pół, bo z jednej strony grany na ostatniej trasie, z drugiej to jeden z większych kotletów, ludzie go kochają i rozumiem też, że kończą nim koncerty dla jakiejś powiedzmy symboliki - no bo złote lata, 50 lat, itp.
Wszystko poza tymi piosenkami de facto musiało się znaleźć w secie. Greatest hits to jest greatest hits i błędem było oczekiwanie kolejnych Alexandrów. Ja nigdy nie wierzyłem w Only the Good Die Young, a ten Judas Be My Guide to w ogóle nie wiem, skąd się wziął w przewidywaniach fanów, dla mnie totalnie randomowy strzał.
Natomiast dziwi mnie, że panowało jakieś powszechne przekonanie, że Prayer i Fear będą reprezentowane w jakiś szeroki sposób. Nic na to nie wskazywało. Zakładałem, że dostaną odpowiednio po 1 i maksymalnie 2 slotach - tutaj faktyczna fuszerka ze strony zespołu, bo skończyło się w sposób wiadomy. Ale umówmy się, nawet era Blaze'a była traktowana po reunion lepiej niż okres bez Adriana. Grali Man on the Edge, Futureal, Lord of the Flies, Sign of the Cross, The Clansman. W przypadku tych dwóch ostatnich to nawet wydano je na dwóch oficjalnych wydawnictwach. A co z Prayer i Fear? No oczywiście Fear. 20 lat temu było Daughter (swoją drogą JEDYNY numer IM, który w UK wdrapał się na 1 miejsce przebojów), ale kto w zasadzie o tym pamięta? W 2013 wjechało Afraid jako zastępstwo last minute za Infinite Dreams (mega dziwna decyzja, ale okej) - i skłaniałem się ku opcji, że to jest maksimum, na co można w tym temacie teraz liczyć. Zespół po prostu nie lubi tych płyt i tyle. Nie wiem, źle im się kojarzą, nie czują się do nich przywiązani, Adrian sabotuje setlisty; nie dowiemy się tego.
Ja się zgadzam, że w obliczu zapowiedzi trasy to jest do dupy. Wystarczyło powiedzieć "będziemy grać klasyki" i sytuacja byłaby zgoła inna. Szkoda, że RfYL to jest w tej kwestii takie "teraz albo nigdy", bo w obliczu tego repertuaru jest już jasne, że w przyszłości (jakakolwiek ona będzie) nie ma co liczyć na ten materiał.