Oficjalna przyczyna, za dużo roboty przy organizacji koncertów. Inne możliwe przyczyny to np. kłopoty zdrowotne Quorthona, trudności z odtwarzaniem coraz bardziej złożonej muzyki zespołu na żywo. Warto zauważyć, że Quorthon to nie był jakiś wybitny muzyk, nie mówiąc już o tym, że wokalistą był żadnym. On miał raczej pewną wizję, którą morderczą pracą realizował. Szczerze też wątpię, że w czasie kiedy miał skład, odbywały się jakieś jam sessions podczas których wyłaniał się ogólny koncept płyty. Facet słuchał Wagnera i wyobrażał sobie jakby zrobić coś równie podniosłego. Twilight of the Gods sklejał sam i sklejał to jest dobre określenie. Kompozytorsko ten człowiek był rewelacyjny, o wiele lepszy niż w odtwarzaniu tego, co chciał przekazać. Ogólnie ode mnie szacun za to, że nie zrobił z tych wspaniałych dwóch płyt obwoźnego cyrku.octavarium pisze: ↑ndz mar 03, 2019 11:08 am
A wie ktoś może dlaczego Quarthon nie grał w ogolę koncertów? Chyba nie byłóoby dla niego poroblemem znalezienie dwóch ,trzech muzyków którzy chcieliby z nim zagrac na żywo.
Pozery won- Ankieta Venom vs. Bathory
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Pozery won- Ankieta Venom vs. Bathory
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19517
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Pozery won- Ankieta Venom vs. Bathory
Fragment wywiadu z Quorthonem z Thrash'em All nr. 3/2003
-Powiedz mi proszę jak to się stało, że zatwardziały punkowiec nagle nagrywa płytę. która staje się kamieniem milowym w muzyce black metalowej?
Q: "To proste, w moim środowisku nie było metalu! Nikt nie słuchał takiej muzyki. Zawsze powtarzam, jak mogłem kopiować VENOM, nie słysząc nawet jednego utworu tego zespołu! Kiedy byłem gnojkiem, za punkt honoru stawiałem sobie być największym rebeliantem jak tylko to było możliwe. Wiesz, bójki w szkole, cały czas na bakier se starymi, w końcu ucieczka z budy, picie alkoholu, zaliczanie panienek. To był mój świat.Pogardzałem wszystkim i wszystkimi, pierdoliłem autorytety. Słuchałem MOTORHEAD, BLACK SABBATH, KISS, ale moim ulubionym zespołem był wtedy G.B.H.. O kurwa, jak ja chciałem być taki jak oni! To było dla mnie ucieleśnienie anarchii i wolności. Z paroma podobnymi mi zapaleńcami założyliśmy śmieszną, amatorską kapelę i wyszło nam to coś, co znacie z płyty "Bathory". Czysty, pieprzony przypadek. Także nie dziw się, że nie mogę wyjść z szoku, jak ktoś znając okoliczności powstawania tamtej płyty, może mi dziś mówić: "Stworzyliście arcydzieło satanistycznego metalu". Dla mnie ważniejsze było robienie hałasu, udawanie wielkiego rebelianta, który ma wszystko gdzieś, a w rzeczywistości byłem głupim 17-letnim dzieciakiem, któremu się wydawało, ze potrafi grac muzykę. Prawda jest taka, że nie potrafiłem. Wokół mnie roiło się od pieprzonych hard rockowców, którzy chcieli grac jakieś popłuczyny po WHITESNAKE czy innym RAINBOW, albo Oi- punkowcy, z którymi sympatyzowałem ze względu na moja ówczesną miłość do punka. Jako muzyki, nie ideologii. Nie czułem żadnego związku z metalem, który kojarzył mi się z pedalskim śpiewem, tapirowanymi czuprynami i czymś w rodzaju MOTLEY CRUE. I właśnie taki koleś jak ja, w pewnym sensie wyrzutek społeczeństwa, nagrał coś w piwnicy z dwoma kumplami, wymyślając do tego trochę naciągany diaboliczny wizerunek. Naprawdę, kiedyś było łatwo stworzyć legendę. Żal mi tych wszystkich zespołów, które zaczynają dopiero teraz (śmiech)."
-Podobno zaproponowałeś, że nazwiecie zespół NATAS, co było oczywiście lustrzanym odbiciem słowa SATAN. Skąd w ogóle pojawiły się w twojej zainfekowanej anarchią głowie ciągotki... nazwijmy je satanistyczne?
Q: "Podobał mi się taki klimaty. Poza tym zauważyłem, że zwykłych ludzi taka otoczka przeraża, a w najlepszym przypadku odrzuca. To było to, co chciałem osiągnąć ze swoim zespołem. Szokować, być jak najdalej od powszechnej akceptacji. Nasz zespół nigdy nie nazywał się NATAS, to była luźna propozycja, którą rzuciłem od niechcenia kiedy żadna z moich poprzednich sugestii nie spotykała się z akceptacją chłopaków. Początkowo upierałem się, że musimy nazwać zespół dwoma wyrazami, wiesz to było wtedy na czasie, JUDAS PRIEST, IRON MAIDEN, DEF LEPPARD te sprawy... Gdzieś tam w ten sposób pojawiła się nazwa Countess Bathory, którą ostatecznie skróciliśmy do BATHORY. Zabawne było to, że później okazało się, że VENOM miał tez taki utwór. Pytano mnie czy się nimi inspirowałem i takie tam... Pierwszy mój kontakt z muzyka tego zespołu to był początek 1985 roku. Wtedy mój kolega, także fan punka przyniósł do mnie płytę "Black Metal" i powiedział, że oni grają podobnie do tego co nagrałem z zespołem na debiutanckim albumie (śmiech). Wracając do twojego pytania, w mojej głowie nie zaszła żadna drastyczna zmiana. Po prostu przyjęliśmy taki, a nie inny image zespołu. Potem mi się to bardzo spodobało, a jeszcze później już nie było od tego odwrotu (śmiech)."
-Kiedyś czytałem twoją następującą wypowiedź. Ktoś znowu nagabywał cię o zagranie koncertu z BATHORY i sformułował to dość nieszczęsne zdanie "Kiedy zabawisz ludzi?" Odpowiedziałeś wtedy "zabawiam się ze sobą codziennie, chodź i dołącz do mnie!" Musze przyznać, ze cholernie szanuje cię za to, że z żelazną konsekwencją odrzucasz oferty z Wacken, które oscylują wokół kwoty miliona marek!
Q: "Mam tego dość, że co roku znajdzie się jakiś baran, który wmawia mi, że muszę zagrać ten jeden, jedyny koncert BATHORY i że ma się to odbyć właśnie na jego festiwalu. Obiecuje jak on to wszystko świetnie zorganizuje, wypromuje i obaj zarobimy górę kasy. Pytam wtedy nieodmiennie jak on to sobie wyobraża? Jak mam do cholery odtworzyć na scenie 12 ścieżek wokalnych, chory, odgłosy natury, kotły, bębny, kilkanaście partii gitar? Czy mam oprzeć koncert na płytach "nordyckich', czy może tych pierwszych, a może lepiej zagrać trzy godziny, pół koncertu jako satanista, drugie pół z wielką scenografią i z fruwającymi smokami, rycerzami, okrętami, piorunami, wichrami? Sam widzisz, że jest to po prostu niedorzeczne. Pewnie, że chciałbym zarobić ten milion marek, ale na pewno nie zgodzę się na coś takiego. Pogódźcie się z tym, nigdy nie odbędzie się koncert BATHORY! Czy to tak trudno zrozumieć?"
-Powiedz mi proszę jak to się stało, że zatwardziały punkowiec nagle nagrywa płytę. która staje się kamieniem milowym w muzyce black metalowej?
Q: "To proste, w moim środowisku nie było metalu! Nikt nie słuchał takiej muzyki. Zawsze powtarzam, jak mogłem kopiować VENOM, nie słysząc nawet jednego utworu tego zespołu! Kiedy byłem gnojkiem, za punkt honoru stawiałem sobie być największym rebeliantem jak tylko to było możliwe. Wiesz, bójki w szkole, cały czas na bakier se starymi, w końcu ucieczka z budy, picie alkoholu, zaliczanie panienek. To był mój świat.Pogardzałem wszystkim i wszystkimi, pierdoliłem autorytety. Słuchałem MOTORHEAD, BLACK SABBATH, KISS, ale moim ulubionym zespołem był wtedy G.B.H.. O kurwa, jak ja chciałem być taki jak oni! To było dla mnie ucieleśnienie anarchii i wolności. Z paroma podobnymi mi zapaleńcami założyliśmy śmieszną, amatorską kapelę i wyszło nam to coś, co znacie z płyty "Bathory". Czysty, pieprzony przypadek. Także nie dziw się, że nie mogę wyjść z szoku, jak ktoś znając okoliczności powstawania tamtej płyty, może mi dziś mówić: "Stworzyliście arcydzieło satanistycznego metalu". Dla mnie ważniejsze było robienie hałasu, udawanie wielkiego rebelianta, który ma wszystko gdzieś, a w rzeczywistości byłem głupim 17-letnim dzieciakiem, któremu się wydawało, ze potrafi grac muzykę. Prawda jest taka, że nie potrafiłem. Wokół mnie roiło się od pieprzonych hard rockowców, którzy chcieli grac jakieś popłuczyny po WHITESNAKE czy innym RAINBOW, albo Oi- punkowcy, z którymi sympatyzowałem ze względu na moja ówczesną miłość do punka. Jako muzyki, nie ideologii. Nie czułem żadnego związku z metalem, który kojarzył mi się z pedalskim śpiewem, tapirowanymi czuprynami i czymś w rodzaju MOTLEY CRUE. I właśnie taki koleś jak ja, w pewnym sensie wyrzutek społeczeństwa, nagrał coś w piwnicy z dwoma kumplami, wymyślając do tego trochę naciągany diaboliczny wizerunek. Naprawdę, kiedyś było łatwo stworzyć legendę. Żal mi tych wszystkich zespołów, które zaczynają dopiero teraz (śmiech)."
-Podobno zaproponowałeś, że nazwiecie zespół NATAS, co było oczywiście lustrzanym odbiciem słowa SATAN. Skąd w ogóle pojawiły się w twojej zainfekowanej anarchią głowie ciągotki... nazwijmy je satanistyczne?
Q: "Podobał mi się taki klimaty. Poza tym zauważyłem, że zwykłych ludzi taka otoczka przeraża, a w najlepszym przypadku odrzuca. To było to, co chciałem osiągnąć ze swoim zespołem. Szokować, być jak najdalej od powszechnej akceptacji. Nasz zespół nigdy nie nazywał się NATAS, to była luźna propozycja, którą rzuciłem od niechcenia kiedy żadna z moich poprzednich sugestii nie spotykała się z akceptacją chłopaków. Początkowo upierałem się, że musimy nazwać zespół dwoma wyrazami, wiesz to było wtedy na czasie, JUDAS PRIEST, IRON MAIDEN, DEF LEPPARD te sprawy... Gdzieś tam w ten sposób pojawiła się nazwa Countess Bathory, którą ostatecznie skróciliśmy do BATHORY. Zabawne było to, że później okazało się, że VENOM miał tez taki utwór. Pytano mnie czy się nimi inspirowałem i takie tam... Pierwszy mój kontakt z muzyka tego zespołu to był początek 1985 roku. Wtedy mój kolega, także fan punka przyniósł do mnie płytę "Black Metal" i powiedział, że oni grają podobnie do tego co nagrałem z zespołem na debiutanckim albumie (śmiech). Wracając do twojego pytania, w mojej głowie nie zaszła żadna drastyczna zmiana. Po prostu przyjęliśmy taki, a nie inny image zespołu. Potem mi się to bardzo spodobało, a jeszcze później już nie było od tego odwrotu (śmiech)."
-Kiedyś czytałem twoją następującą wypowiedź. Ktoś znowu nagabywał cię o zagranie koncertu z BATHORY i sformułował to dość nieszczęsne zdanie "Kiedy zabawisz ludzi?" Odpowiedziałeś wtedy "zabawiam się ze sobą codziennie, chodź i dołącz do mnie!" Musze przyznać, ze cholernie szanuje cię za to, że z żelazną konsekwencją odrzucasz oferty z Wacken, które oscylują wokół kwoty miliona marek!
Q: "Mam tego dość, że co roku znajdzie się jakiś baran, który wmawia mi, że muszę zagrać ten jeden, jedyny koncert BATHORY i że ma się to odbyć właśnie na jego festiwalu. Obiecuje jak on to wszystko świetnie zorganizuje, wypromuje i obaj zarobimy górę kasy. Pytam wtedy nieodmiennie jak on to sobie wyobraża? Jak mam do cholery odtworzyć na scenie 12 ścieżek wokalnych, chory, odgłosy natury, kotły, bębny, kilkanaście partii gitar? Czy mam oprzeć koncert na płytach "nordyckich', czy może tych pierwszych, a może lepiej zagrać trzy godziny, pół koncertu jako satanista, drugie pół z wielką scenografią i z fruwającymi smokami, rycerzami, okrętami, piorunami, wichrami? Sam widzisz, że jest to po prostu niedorzeczne. Pewnie, że chciałbym zarobić ten milion marek, ale na pewno nie zgodzę się na coś takiego. Pogódźcie się z tym, nigdy nie odbędzie się koncert BATHORY! Czy to tak trudno zrozumieć?"
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: Pozery won- Ankieta Venom vs. Bathory
Zapewne tytuły utworów z debiutu jak Sacrifice, Raise the Dead czy In Conspiracy with Satan też przez przypadek były zbieżne z tytułami kawałków Venom 
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12420
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Pozery won- Ankieta Venom vs. Bathory
Pierdoli, nie ma opcji żeby nie znał Venom w Venom 1984 roku
Re: Pozery won- Ankieta Venom vs. Bathory
Akurat w przypadku Quorthona to on potrafił w wywiadach robić wywiadującego w jajco z pełną świadomością. Też myślę, że znał Venom i na pewno inspirował się G.B.H. i Motorhead.
