Strona 32 z 33
Re: 02/08/2025 Warszawa, PGE Narodowy
: sob sie 09, 2025 11:32 am
autor: Pawlo84
johnny_o, ja wciąż nie widzę Twojej relacji

Re: 02/08/2025 Warszawa, PGE Narodowy
: sob sie 09, 2025 11:39 am
autor: johnny_o
Dłuży się niczym intra na Senjutsu, ale w końcu się ukaże

Re: 02/08/2025 Warszawa, PGE Narodowy
: sob sie 09, 2025 3:08 pm
autor: Michał123
Pawlo84 Dzięki

Po prostu kompletnie nie spodziewałem się takiego odbioru swojej relacji, zwłaszcza, że jestem tu zupełnie anonimowy, a niektórzy z was, jak widzę, siedzą tu wiele lat

Ale przyjemnie mi czyta się również i Wasze relacje, bo to pokazuje, że raz, to nie jest taka zwyczajna sprawa, że nie wystarczy tylko kupić bilet i wyjść z domu, a dwa, każdy z nas był tam po coś, a nie choćby, by zapełnić sobie czas w wolny wieczór.
Dzięki i wzajemnie pozdrawiam.
Re: 02/08/2025 Warszawa, PGE Narodowy
: sob sie 09, 2025 7:29 pm
autor: Pawlo84
panzerschreck - Twoje słowa n/t koncertu również dobrze się czytało. Oby to nie był jednorazowy strzał i powrót na chwilę.
Re: 02/08/2025 Warszawa, PGE Narodowy
: ndz sie 10, 2025 1:03 pm
autor: erosinho
MaidenZary pisze: ↑pt sie 08, 2025 4:15 pm
Na swoim instagramie John McMurtrie podaje, że na narodowym było 70k ludzi. Możliwe ?
Sam Bruce na koncercie mówił o 55 k.
Natomiast te 70k na Narodowym jest możliwe, tyle osób podobno było na Jennifer Lopez tydzień wcześniej.
Re: 02/08/2025 Warszawa, PGE Narodowy
: ndz sie 10, 2025 1:41 pm
autor: Siwy
Na Wikipedii jest info z dupy moim zdaniem, bo nie widzę źródła- rzekomo frekwencja to 72500 ludzi
Re: 02/08/2025 Warszawa, PGE Narodowy
: ndz sie 10, 2025 3:04 pm
autor: Schizoid
Siwy pisze: ↑ndz sie 10, 2025 1:41 pm
Na Wikipedii jest info z dupy moim zdaniem, bo nie widzę źródła- rzekomo frekwencja to 72500 ludzi
A teraz zgadnij, kto tam te dane uzupełnia

Re: 02/08/2025 Warszawa, PGE Narodowy
: ndz sie 10, 2025 3:10 pm
autor: johnny_o
Kusy z kolegami?

Re: 02/08/2025 Warszawa, PGE Narodowy
: ndz sie 10, 2025 3:11 pm
autor: Schizoid
Nie, Ralf

Re: 02/08/2025 Warszawa, PGE Narodowy
: wt sie 12, 2025 7:39 am
autor: nugz
beavisto, dobre oko, Gray Lady nie grała, może chodzi o wagę pod koniec trasy, jest cięższa od czarnej, chociaż Adrian preferuje sound szarej.
Tak samo nie pojawiła się gitara na 2 Minutes, z dedykowaną grafiką na korpusie. Dave za to dorzucił trochę wioseł.
Re: 02/08/2025 Warszawa, PGE Narodowy
: śr sie 13, 2025 9:05 pm
autor: Brooce
Widzę że niemal wszyscy są zachwyceni, pozwolę się więc podzielić swoją niepopularną opinią: to był najgorszy koncert Maidenów, jak nie w ogóle, na jakim byłem! Nie ze względu na zespół oczywiście (czyżby Bruce z czasem zaczął brać Viagrę na głos?

), nagłośnienie też miałem świetne, ale... publiczność! Z początku myślałem że ludzie nie kojarzyli tych najstarszych utworów, ale na hiciorach było niewiele lepiej - wszyscy stali okazjonalnie tylko pokrzykując

Na koncerty chodzę by się wyskakać i wyśpiewać, tu natomiast - bałem się czy mój fałsz nie przeszkodzi innym... stałem dość niedaleko drugiej barierki, z prawej strony - choć patrząc wokół to i w innych miejscach było spokojnie. Rozumiem że nie każdy ma ochotę od razu na pogo, ale żeby w ogóle nie skakać? Na żadnym wcześniejszym ich koncercie nie spotkała mnie taka stypa. Patrzę na swoje nagranie wokół tłumów z Aces High (nie mogę załączyć) - przecież to powinna cała publika "falować" (jak choćby na zeszłomiesięcznych Judasach w Łodzi), a jedynie ręce w górze widać i pojedyncze "kociołki"
No i lekki żal za brak jakichkolwiek artefaktów nad sceną. Animacje były świetnie dopracowane (wręcz za bardzo jak dla mnie), ale jednak nie zrobiły takiego wrażenia co realne konstrukcje. I gdzie ten maidenowy kicz
Najbardziej pochwalę nagłośnienie. Może szczęśliwie trafiłem patrząc na niektóre relacje, ale nie wiem czy kiedyś ich lepiej słyszałem na żywo.
Re: 02/08/2025 Warszawa, PGE Narodowy
: śr sie 13, 2025 9:54 pm
autor: nugz
Magia PGE - od skrajności w skrajność

Re: 02/08/2025 Warszawa, PGE Narodowy
: pt sie 15, 2025 8:36 pm
autor: Gary91
Brooce pisze: ↑śr sie 13, 2025 9:05 pm
Widzę że niemal wszyscy są zachwyceni, pozwolę się więc podzielić swoją niepopularną opinią: to był najgorszy koncert Maidenów, jak nie w ogóle, na jakim byłem! Nie ze względu na zespół oczywiście (czyżby Bruce z czasem zaczął brać Viagrę na głos?

), nagłośnienie też miałem świetne, ale... publiczność! Z początku myślałem że ludzie nie kojarzyli tych najstarszych utworów, ale na hiciorach było niewiele lepiej - wszyscy stali okazjonalnie tylko pokrzykując

Na koncerty chodzę by się wyskakać i wyśpiewać, tu natomiast - bałem się czy mój fałsz nie przeszkodzi innym... stałem dość niedaleko drugiej barierki, z prawej strony - choć patrząc wokół to i w innych miejscach było spokojnie. Rozumiem że nie każdy ma ochotę od razu na pogo, ale żeby w ogóle nie skakać? Na żadnym wcześniejszym ich koncercie nie spotkała mnie taka stypa. Patrzę na swoje nagranie wokół tłumów z Aces High (nie mogę załączyć) - przecież to powinna cała publika "falować" (jak choćby na zeszłomiesięcznych Judasach w Łodzi), a jedynie ręce w górze widać i pojedyncze "kociołki"
No i lekki żal za brak jakichkolwiek artefaktów nad sceną. Animacje były świetnie dopracowane (wręcz za bardzo jak dla mnie), ale jednak nie zrobiły takiego wrażenia co realne konstrukcje. I gdzie ten maidenowy kicz
Najbardziej pochwalę nagłośnienie. Może szczęśliwie trafiłem patrząc na niektóre relacje, ale nie wiem czy kiedyś ich lepiej słyszałem na żywo.
Powiem, że z lewej strony nie było wcale lepiej.. po Doctor Doctor czekałem, aż tłum zacznie napierać, ale tu cisza.. wlatuje Murders, a znając z autopsji poprzednie koncerty, myślałem, że zaraz cały tył ruszy do przodu i będę fruwać..nic takiego się nie stało.. na szczęście znalazłem wokół siebie parę koncertowych duszyczek, które skakały i darły japę w niebogłosy xD trochę z zazdrością patrzałem na młyn, jaki się wytworzył pośrodku sceny, ale nijak nie było się tam dostać, każdy wytworzył ścianę, a też nie jestem jakiś tam duży, żeby na siłę się przepchać. Na wyróżnienie zasługuje "tatuś", który prawdopodobnie cały koncert kręcił video w pionie, no spoko, ale non toper zamiast patrzeć się chociaż na scenę, to patrzał się, a to na telefon, a to na telebim... koło "tatusia" była zapewne "córeczka", która podrygiwała się tylko przy największych kotletach Ironów. No spoko, nie mam nic do kręcenia filmów na koncercie, sam też coś tam nakręcę, ale zawsze się patrzę na scenę, żeby nic nie stracić, żeby wszystko zapamiętać, a to jak się nakręci film to już pal licho. Ten "tatuś" to przykład tego co mówił Bruce, że ludzie się lampią na telefon, zamiast przeżyć koncert... na bisy, coś we mnie wstąpiło i niczym Mojżesz rozstąpiłem tłum i znalazłem się w tym młynie spod środka sceny, także chociaż bisy przeżyłem uszczęśliwiony.
Re: 02/08/2025 Warszawa, PGE Narodowy
: pt sie 15, 2025 9:02 pm
autor: Schizoid
Młyny na Maiden to wieś jak chuj
Re: 02/08/2025 Warszawa, PGE Narodowy
: pt sie 15, 2025 9:32 pm
autor: nugz
Totalnie.
Re: 02/08/2025 Warszawa, PGE Narodowy
: pt sie 15, 2025 9:46 pm
autor: Geri666
Narodowy to był drugi koncert, który zrobiłem na trasie. Zacząłem na spontanie od drugiego Budapesztu, gdzie załapałem się dzień przed koncertem na jakiś ticket na trybuny i w sumie podjąłem decyzję, że lecę.
Warszawa - studnia narodowa - wiadomo, ale zaletą było to, że od domu miałem 6 przystanków metrem. Bilet miałem na trybuny, stwierdziłem, że ja Maiden przeżywam za mocno, żeby stać w tłumie i ocierać się o pijanych januszy jebiących szlugami. Tak to sobie klubówki zwykle robię i jest git. Maiden traktuję inaczej, jak spektakl, widowisko. Tym razem trybuny to był błąd. Praktycznie w całym moim sektorze byłą stypa. Jedynie jakiś ziomek za mną, razem ze mną przeżywał ten koncert jakby to był ostatni w jego życiu. Ekstaza była na Killers, Phantomie, Rime i Seventh Son. Ziomek na Seventh sonie stanął, rozłożył ręce i darł ze mną japę jakby przyzywał jakieś starodawne bóstwo

Obok mnie dzieciaczki po 10 lat z matką, cała trójka w telefonie, a jedyne emocje okazali na Fear of the dark.
Ja natomiast totalnie przesiedziałem Run to the hills i Fear właśnie. Pierwszego numeru nigdy nie kochałem. Refren jest dla mnie przaśny i weselny. Jeśli chodzi o Fear to uwielbiam klimat na płycie i może na A real live dead one. Natomiast nie rozumiem ekstazy tłumów akurat na tym numerze podczas koncertów. Wg mnie jest przeciętny - taki Hallowed powinien być hymnem live Iron Maiden. Nie wiem na ile przyczyniło się do tego Rock in Rio, gdzie 250 tys osób to śpiewało, ale szczerze - Fear jest średni jeśli chodzi o Maiden i ani to się nie wyróżnia melodiami, ani jakimiś zagrywkami. Taki Hallowed np jest sto razy lepszy. Nie wiem... nigdy nie pojmę koncertowego fenomenu tego kawałka.
Na two minutes szkoda, że Bruce odpuścił śpiewanie całego refrenu. Mega to efekt robiło w Budapeszcie. Wasted Years tym razem ścisnął mnie za gardło. Z Simonem ten numer jest świetny, bo trzyma tempo
Tak jak po Budapeszcie - najbardziej cieszyło Murders, Killers, Phantom, Rime, Hallowed, Powerslave, Son i WY. Jeśli chodzi o nagłośnienie to niestety mocny pogłos i dudnienie. Nawet ze stoperami gitary zlewały się w jedną masę.
Co zapamiętam z moich dwóch koncertów? Kapitalna forma Brucea i Dave. Solówki Murraya robiły robotę i przebijały nawet Smitha. Simon Dawson bardzo fajnie się wpasował w zespół, mimo, że niektóre przejścia gra wg mnie kwadratowo (np Powerslave po solówkach). Zespół zyskał dzięki niemu nową energię, to widać. Oby ten zastrzyk był minimum na kolejne 5 lat
PS. Genialny był jeden ziomek na trybunach, który po każdym utworze darł japę "Brave New World". Chyba tematyki trasy nie załapał

Re: 02/08/2025 Warszawa, PGE Narodowy
: pt sie 15, 2025 9:49 pm
autor: blackcocker
Geri666 pisze: ↑pt sie 15, 2025 9:46 pm
Chyba tematyki trasy nie załapał
Myślę, że tam były takie randomy, które nawet jej nie znały

Re: 02/08/2025 Warszawa, PGE Narodowy
: pt sie 15, 2025 9:59 pm
autor: Gary91
Schizoid pisze: ↑pt sie 15, 2025 9:02 pm
Młyny na Maiden to wieś jak chuj
Kiedyś młyny na IM to była dla mnie totalna wiocha, więc po części się zgadzam. Chciałem koncert przeżyć po swojemu, wyskakać się, podrzeć mordę i wchłonąć każdą cząstkę koncertu każdym zmysłem. W pip mnie denerowalo jak ktoś się łokciami rozpychał i napierdzielał pogo, kurde nie raz się z takiego łokcia w papę dostało, to już tym bardziej wiocha na maksa i nawet lekko niebezpiecznie. Jednak wszystko zaczęło się od 2016 roku: chcąc nie chcąc zostałem wchłonięty przez młyn, jakoś udało mi się przetrwać i ku swojemu zdziwieniu zostałem wypluty właściwie pod samą sceną, 3 głowy tylko przede mną. No lepszej miejscówki nie mogłem sobie na koncert wymarzyć, także od tamtej pory młyny traktuję w innej kategorii: wejść na chwilę, wyszaleć się i zostać wyplutym jak najbliżej sceny.
Re: 02/08/2025 Warszawa, PGE Narodowy
: sob sie 16, 2025 12:46 am
autor: Timothy Dalton
Podpisuję się pod wszystkim co napisaliście. Dodam tylko, że utwór Killers to jednak maestro Paul Di Anno lepiej śpiewał. Jego czasy, jego klimat.
Ta miejscówka pod mostem Poniatowskiego cudna.
Re: 02/08/2025 Warszawa, PGE Narodowy
: sob sie 16, 2025 12:56 pm
autor: Schizoid
Gary91 pisze: ↑pt sie 15, 2025 9:59 pm
Schizoid pisze: ↑pt sie 15, 2025 9:02 pm
Młyny na Maiden to wieś jak chuj
Kiedyś młyny na IM to była dla mnie totalna wiocha, więc po części się zgadzam. Chciałem koncert przeżyć po swojemu, wyskakać się, podrzeć mordę i wchłonąć każdą cząstkę koncertu każdym zmysłem. W pip mnie denerowalo jak ktoś się łokciami rozpychał i napierdzielał pogo, kurde nie raz się z takiego łokcia w papę dostało, to już tym bardziej wiocha na maksa i nawet lekko niebezpiecznie. Jednak wszystko zaczęło się od 2016 roku: chcąc nie chcąc zostałem wchłonięty przez młyn, jakoś udało mi się przetrwać i ku swojemu zdziwieniu zostałem wypluty właściwie pod samą sceną, 3 głowy tylko przede mną. No lepszej miejscówki nie mogłem sobie na koncert wymarzyć, także od tamtej pory młyny traktuję w innej kategorii: wejść na chwilę, wyszaleć się i zostać wyplutym jak najbliżej sceny.
Nie no, ogólnie - jeżeli okoliczności pozwalają - to wykorzystanie tego zjawiska w taki sposób jest okej. Aczkolwiek Maiden to po prostu według mnie (Bruce'a chyba też) nie jest muzyka do takich rzeczy. Jak będę oglądał Kerry'ego Kinga za parę dni, to mosh będzie wręcz oczekiwany, bo thrash to inny temat.
Timothy Dalton pisze:
Dodam tylko, że utwór Killers to jednak maestro Paul Di Anno lepiej śpiewał. Jego czasy, jego klimat.
Zdecydowanie. Ogólnie utwory z dwóch pierwszych płyt w wykonaniu Dickinsona to dla mnie takie hit or miss. Niektóre śpiewa bdb, przy innych mam takie "spoko, ale jednak brakuje tego czegoś". Killers to chyba najbardziej dobitny przykład numeru tego rodzaju. To są kompozycje napisane jednak dla innego wokalisty, dla innego typu wokalu i niekiedy tylko on może im zapewnić adekwatny klimat.