03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12618
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
kocham ten festiwal i chuj
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
To nie zwalnia z lokalnego marudzenia na fest w '27
Można zaczynać od niedzieli 
- Shedao Shai
- -#Rainmaker

- Posty: 6340
- Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:30 pm
- Skąd: Wrocław
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
Wladza wie wszystkoShedao Shai pisze: ↑sob cze 06, 2026 9:22 amDoceniam inwigilację. Niestety, odczytałem dopiero o 4 zapadając w śpiączkę na dworcu xD
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
- Shedao Shai
- -#Rainmaker

- Posty: 6340
- Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:30 pm
- Skąd: Wrocław
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
Biorę na klatę z pokorą. Wczorajsza pogoda mnie pokonała. Ale to już w relacji, która będzie nie wiem kiedy, bo póki co to dotarłem do Wrocławia i muszę odespać 
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12618
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
Ja wychodze z założenia, że no szkoda w chuj, bo miejscówka była wybitna, a z tego co piszą Gdańszczanie to ten teren pod stadionem to mega lipa. ALE raczej staram się nie narzekać jak coś się jeszcze nie wydarzyło, tylko raczej po fakcie, więc poczekamy i zobaczymy co będzie.
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
Zaczną się za rok teksty: "To już nie to samo. W Stoczni było różnie, ale był klimat" itd 
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
SPEC to oczywiście duży sentyment, ale z drugiej strony w kategoriach sikaczy wciąż wolę jego od większości polskiej koncernowej konkurencji, zarówno tej z niskiej półki (Harnasie) jak i teoretycznie wyższej (marki podstawowe żywiec, tyskie, lech). Z tego co zdarza mi się wypić to chyba tylko żubra i bosmana oceniłbym minimalnie lepiej, Tylko, ze ja pijam 3 razy w roku, na MF i na wyjazdach na żagle na Mazury.beaviso pisze: ↑pt cze 05, 2026 8:01 pmWiedziałem, że to napiszesz, SPECJALnie wszedłem się przekonać. Wypiłem ostatnio lanego czarnucha. Miałem ochotę na "powrót do lat młodości", ale srodze się zawiodłem. Był totalnie nijaki, zmarnowane pieniądze (zwłaszcza, że piłem na lotnisku). Nie chodzi o gust, to był produkt fatalnej jakości. Jak wypiłem Żywca, tego zwykłego januszowego lanego full lighta, to bez porównania lepszy.
M.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
Całkiem prawdopodobne. Wczoraj słyszałem taką rozmowę na MF. W dodatku prowadzoną po angielsku.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
Już zaczynam marudzić, że na stoczni było fajniej. xD
Letnica jest spora. Zobaczymy czy się ograniczą do stadionu i Amber Expo, czy wykorzystają niezagospodarowane działki w okolicy. Jestem ciekawa.
Póki co ogarniam się, żeby w końcu tam dotrzeć.
mam nadzieję, że pogodowo nie będzie powtórki z wczoraj. 
Letnica jest spora. Zobaczymy czy się ograniczą do stadionu i Amber Expo, czy wykorzystają niezagospodarowane działki w okolicy. Jestem ciekawa.
Póki co ogarniam się, żeby w końcu tam dotrzeć.
- Recit The Thornographer
- -#Assassin

- Posty: 2328
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
Ludzie zawsze marudzą. Jeżeli faktycznie będzie więcej przestrzeni i większe zespoły, a chyba jest na to parcie, to szybko będzie OK.
Osobiście te większe zespoły mam zazwyczaj najbardziej w dupie, ale popieram zmianę. Stocznia jest zajebista, klimat nie do podrobienia, ale wkurwiał mnie ten ścisk w tym roku bardziej niż poprzednio. Nawet główna scena ma istotne ograniczenia co do szerokości przestrzeni dla ludzi. Z moimi autyzmami i niechęcią do tłumów to ten fest jest trudniejszy niż właściwie jakiekolwiek inne wydarzenie.
Z wrażeń muzycznych krótko, mam absolutny hit w postaci... opóźnienia Marduka
Dzięki temu Carach Angen bez poczucia straty zaliczony w całości. Ludzi mało, między filarami się wszyscy zmieścili. Fajne brzmienie. No ale znów - pomimo skromnego audytorium wciąż terrarium w B90.
Marduk jest Mardukiem i nie ma o czym gadać. Nie był to może ich najlepszy koncert, który widziałem, ale pierwszy pod chmurką. Wkurwiała mnie tylko Sepultura dochodząca z Parka. Cavalerów widziałem tylko końcówkę po Marduk i rok po roku przynajmniej nie ma wątpliwości, który band to Sepa, a który to coverband.
Blood Incantation. Chociaż lirycznie stoi za tym strasznie naiwna ezoteryka i opowieści z archiwum x, w które panowie zdają się wierzyć na 100%, to ich muzyka naprawdę przenosi absolutnie gdzieś indziej. Kiedyś bym się śmiał na wieść, że można połączyć Morbid Angel z Pink Floyd, a tu proszę. Wybitne. Zresztą słucham od "Hidden History of the Human Race".
Co tam jeszcze... Overkill na ogromny plus. Mam zawsze wrażenie, że to zespół skandalicznie niedoceniany. Taki dla kontrastu Anthrax większość sławy zawdzięcza włączeniu ich na potrzeby retoryki do big 4, a to przecież kapela jak z jakiegoś amerykańskiego filmu o licealistach, którzy przeżywają miłosne kombinacje, a wieczorami chodzą na imprezy. I tam gra zespół szkolnego, serialowego dziwaka i to właśnie Anthrax.
Nawiasem, jak ktoś spał w Mercure to mógł ich łatwo spotkać, bo kręcili się przy restauracji i recepcji. Ja na nich wpadłem dwa razy ok 16, a żona jak ruszała się na festiwal ok 19.
Megadeth fajnie. Drugi raz live i znów miałem taki podziw dla tego rudzielca, że tyle zajebistych riffów stworzył. Te nowe piosenki jak najbardziej się bronią. Wykonawczo fajnie. Wokal, no cóż, to zawsze była słabość tego zespołu i mam wrażenie, że bariera do jeszcze większej popularności. Koncert jednak bardzo udany. Jeżeli to pożegnanie, to trzeba przyznać, że zostawia dobre wrażenie.
Z pozamuzycznych rzeczy jeszcze. Nie czaję tych dodatków. Wrestling, gierki... Dla mnie to dystraktory i strata miejsca, a nie urozmaicenie. W szczególności wrestling zabrał miejsce na żarcie - kolejny dowód, że jest za ciasno.
W ogóle zjadłem pizzę niedaleko ringu i dosiadła się do mnie parka młodych ludzi. Laska bardzo rozmowna, koleś w ogóle. Pogadaliśmy i ona mówi, że przychodzą tu, bo są z Gdańska, ale ogólnie to wkurza ją, że w programie jest pełno starych dziadów i tak mocno ignoruje się nowy metal. Poczułem się wręcz personalnie dotknięty, normalnie ageshaming, no i na tylko na tych dziadów tu przyjeżdżam, a nie jestem z Gdańska. Podała przykład Mega Dave'a ,który "wygląda i brzmi jakby go mieli już zabalsamować", a co gorsza weszła na zespół z mojej koszulki (Cradle, okładka "Midian") który rok temu był "dziwny, ale nawet spoko, chociaż ciężko jej się jarać zespołem, którego zna tylko ostatnią płytę, a życia jej nie starczy, żeby się dokopać do starych rzeczy".
No to jej mówię, żeby się rozejrzała i zobaczyła ile ludzi jest w koszulkach Megadeth, na kogo ludzie tu przyszli. Gdyby tych ludzi nie było, to zestaw kapel byłby inny, ale to takie zespoły mają masę fanów. Jej zdaniem to nie fair, bo jest tak tylko dlatego, że starsze pokolenie ma w dupie nowe kapele, które nie są gorsze, tylko nie są tak związane z klasycznymi stylami, łączą wszystko. Dlatego fanów starszego metalu jest wiecej. No cóż, mówię jej, że ja tego nowego metalu nie czuję po prostu, ale żeby mi poleciła jakieś kapele. Wymieniła 3 i już posłuchałem. Dla mnie każda brzmi jak metalcore, czyli gówno xD
I nie mówię, trochę ją rozumiem. Był taki odcinek South Parku, w którym Randy próbował słuchać muzyki młodych i słyszał zawsze tylko pierdy. Może taka kolej rzeczy, teraz już jestem Randym.
Osobiście te większe zespoły mam zazwyczaj najbardziej w dupie, ale popieram zmianę. Stocznia jest zajebista, klimat nie do podrobienia, ale wkurwiał mnie ten ścisk w tym roku bardziej niż poprzednio. Nawet główna scena ma istotne ograniczenia co do szerokości przestrzeni dla ludzi. Z moimi autyzmami i niechęcią do tłumów to ten fest jest trudniejszy niż właściwie jakiekolwiek inne wydarzenie.
Z wrażeń muzycznych krótko, mam absolutny hit w postaci... opóźnienia Marduka
Marduk jest Mardukiem i nie ma o czym gadać. Nie był to może ich najlepszy koncert, który widziałem, ale pierwszy pod chmurką. Wkurwiała mnie tylko Sepultura dochodząca z Parka. Cavalerów widziałem tylko końcówkę po Marduk i rok po roku przynajmniej nie ma wątpliwości, który band to Sepa, a który to coverband.
Blood Incantation. Chociaż lirycznie stoi za tym strasznie naiwna ezoteryka i opowieści z archiwum x, w które panowie zdają się wierzyć na 100%, to ich muzyka naprawdę przenosi absolutnie gdzieś indziej. Kiedyś bym się śmiał na wieść, że można połączyć Morbid Angel z Pink Floyd, a tu proszę. Wybitne. Zresztą słucham od "Hidden History of the Human Race".
Co tam jeszcze... Overkill na ogromny plus. Mam zawsze wrażenie, że to zespół skandalicznie niedoceniany. Taki dla kontrastu Anthrax większość sławy zawdzięcza włączeniu ich na potrzeby retoryki do big 4, a to przecież kapela jak z jakiegoś amerykańskiego filmu o licealistach, którzy przeżywają miłosne kombinacje, a wieczorami chodzą na imprezy. I tam gra zespół szkolnego, serialowego dziwaka i to właśnie Anthrax.
Nawiasem, jak ktoś spał w Mercure to mógł ich łatwo spotkać, bo kręcili się przy restauracji i recepcji. Ja na nich wpadłem dwa razy ok 16, a żona jak ruszała się na festiwal ok 19.
Megadeth fajnie. Drugi raz live i znów miałem taki podziw dla tego rudzielca, że tyle zajebistych riffów stworzył. Te nowe piosenki jak najbardziej się bronią. Wykonawczo fajnie. Wokal, no cóż, to zawsze była słabość tego zespołu i mam wrażenie, że bariera do jeszcze większej popularności. Koncert jednak bardzo udany. Jeżeli to pożegnanie, to trzeba przyznać, że zostawia dobre wrażenie.
Z pozamuzycznych rzeczy jeszcze. Nie czaję tych dodatków. Wrestling, gierki... Dla mnie to dystraktory i strata miejsca, a nie urozmaicenie. W szczególności wrestling zabrał miejsce na żarcie - kolejny dowód, że jest za ciasno.
W ogóle zjadłem pizzę niedaleko ringu i dosiadła się do mnie parka młodych ludzi. Laska bardzo rozmowna, koleś w ogóle. Pogadaliśmy i ona mówi, że przychodzą tu, bo są z Gdańska, ale ogólnie to wkurza ją, że w programie jest pełno starych dziadów i tak mocno ignoruje się nowy metal. Poczułem się wręcz personalnie dotknięty, normalnie ageshaming, no i na tylko na tych dziadów tu przyjeżdżam, a nie jestem z Gdańska. Podała przykład Mega Dave'a ,który "wygląda i brzmi jakby go mieli już zabalsamować", a co gorsza weszła na zespół z mojej koszulki (Cradle, okładka "Midian") który rok temu był "dziwny, ale nawet spoko, chociaż ciężko jej się jarać zespołem, którego zna tylko ostatnią płytę, a życia jej nie starczy, żeby się dokopać do starych rzeczy".
No to jej mówię, żeby się rozejrzała i zobaczyła ile ludzi jest w koszulkach Megadeth, na kogo ludzie tu przyszli. Gdyby tych ludzi nie było, to zestaw kapel byłby inny, ale to takie zespoły mają masę fanów. Jej zdaniem to nie fair, bo jest tak tylko dlatego, że starsze pokolenie ma w dupie nowe kapele, które nie są gorsze, tylko nie są tak związane z klasycznymi stylami, łączą wszystko. Dlatego fanów starszego metalu jest wiecej. No cóż, mówię jej, że ja tego nowego metalu nie czuję po prostu, ale żeby mi poleciła jakieś kapele. Wymieniła 3 i już posłuchałem. Dla mnie każda brzmi jak metalcore, czyli gówno xD
I nie mówię, trochę ją rozumiem. Był taki odcinek South Parku, w którym Randy próbował słuchać muzyki młodych i słyszał zawsze tylko pierdy. Może taka kolej rzeczy, teraz już jestem Randym.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
Chuj jej w dupę
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- Caracalized
- -#Moonchild

- Posty: 1960
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
Niby to boomerzy narzekają ciągle, że kiedyś to była muzyka, a teraz to nie ma, ale pierdolenie młodszych to chyba jeszcze bardziej akurat wkurwia xD I tak jak Schizoid powiedział, chociaż szkoda chuja.
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12618
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
Ogólnie mam wrażenie, że tego metalcore'u jest mniej niż w tamtym i 2 lata temu. I bardzo kurwa dobrze. Choć nie ukrywam, że brakuje mi młodych kapel typu Messa, Brutus, Dool, Unto Others, Hallas... Co roku próbowali coś takiego przemycać, a w tym jakoś tak brak.
Jeszcze co do zmiany miejscówki i formatu festiwalu - ja wolę dużo średnich i małych nazw, które chętnie odkryję i zostaną ze mną na dłużej niż nacisk na dużych headów, których jak już lubię to wolę oglądać na koncertach solowych, a nie wśród festiwalowej tłuszczy.
Jeszcze co do zmiany miejscówki i formatu festiwalu - ja wolę dużo średnich i małych nazw, które chętnie odkryję i zostaną ze mną na dłużej niż nacisk na dużych headów, których jak już lubię to wolę oglądać na koncertach solowych, a nie wśród festiwalowej tłuszczy.
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
Dobrze gada. Chociaż metalcore to gówno to "starzy" nie tylko nie słuchają nowych zespołów, ale również nowych nagrań starych zespołów.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
Wczoraj zabrakło czasu na napisanie relacji z czwartkowych koncertów, więc dzisiaj zaczynam nadrabiać.
Drugi dzień festiwalu rozpoczęliśmy od solidnej rozgrzewki. 30km po stogach na rowerach miejskich to nie była lekka przejażdżka. Pozwiedzaliśmy nieoczywiste okolice Gdańska - lasy, piach, port, tory. Zwłszcza pchanie mieszczuchów przez leśne piachy wymagało trochę wysiłku. W planach było podjechanie też na Westerplatte, ale okazało się, że trzeba wracać, bo niedługo otwarcie bram MF.
Szybki prysznic i SPECJALny energetyk pomogły nam się odświeżyć i przygotować do „koncertowania". Na początek Return to Dust. Biorąc pod uwagę, że koncert był na Desert-Shrine, był to powrót dosłowny. 45 minut grania wypełniło mi nos kurzem. Sam koncert bardzo solidny, dobry początek dnia. Kolejny na mojej liście był Heathen. Po drodze na Main Stage opierdzieliliśmy kanapkę i posłuchaliśmy fragmentu Letlive. Zdecydowanie nie moje granie. Wokalista strasznie darł ryja. Na Heathen zajęliśmy miejsce blisko sceny, po prawej stronie. Na środku barierki widać było @bartka_ i @dzosefa. (mi by sie nie chciało tam sterczeć cały dzień). Koncert na plus. Solidnie zagrane, dobry dźwięk. Można było rozruszać szyję. Z Main wróciliśmy pod Desert na Truckfighters. Stonerowe granie na żywo zazwyczaj oznacza dużo dobrej zabawy, ale w tym przypadku byłem rozczarowany. Niby wszystko się zgadzało, ale zupełnie mnie nie porwali. Z występu najlepiej zapamiętałem prlowskie spodenki gitarzysty i fakt, że basista potrafił rzucić kostkami przez całą długość publiki. Po Truckfighters był czas na chwilę odpoczynku. Poszliśmy do B90 na Winterfylleth. Duchota wygoniła nas z klubu, słuchaliśmy więc koncertu z kanap w przejściu do klubu. Bardzo sympatyczna muzyka, kołysaneczka możnaby powiedzieć, bo zaliczyłem 15 minutową drzemkę. Prosto z hali poszliśmy na Psychonaut. To był koncert, na który najbardziej się nastawiałem w czwartek i się nie zawiodłem. Godzina świetnego grania, zdecydowanie zrobili mi dzień. Chętnie zobaczyłbym ich na solowym występie. Potem przerwa na żarcie połączona z oglądaniem końcówki występu Decapitated. Zaskakująco mi sie podobał. Szkoda, że nakładka z Psychonaut była tak duża. Plany na dalszą część wieczoru zakładały obejrzenie pół godziny Marduka i przeniesienie się na Park i coverband Sepy. Niestety plany popsuł mi Marduk, który zaczął z półgodzinnym opóźnieniem. Podejrzewam problemy logistyczne, bo odwołali też signing session. W efekcie Marduka widziałem tylko chwilę. W sumie jeden numer jak wszystkie. Za Sepulturą nie przepadam, ale muszę przyznać, że w wersji Cavalerów brzmi to dużo lepiej niż w wykonaniu Sepultury. Jedyny minus koncertu to powtórzenie numeru. Zaczęli i skończyli Refuse. Świetnie bujało, nie spodziewałem się tak dobrej zabawy. Kolejny przystanek to Main Stage i Rudy. 2 lata temu jego koncert na MF był świetny. Tym razem było gorzej. Przede wszystkim wokal Rudego. Momentami mocno nie domagał. Poza tym świetnie. Chyba dobry humor Dave'a. Świetne przyjęcie przez publikę. Koncert na plus. Dzień zamykało Blood Incantation. I co to było za zamknięcie. Niesamowity, potężny dźwięk. Bez wątpliwości koncert dnia. Szkoda, że nie grali z pół godziny wcześniej, bo o 1 czuć było mocne zmęczenie.
Na koniec wspomnę o największym rozczarowaniu drugiego dnia festiwalu - brak zapowiadanego różańca za nasze dusze.
Cdn.
Drugi dzień festiwalu rozpoczęliśmy od solidnej rozgrzewki. 30km po stogach na rowerach miejskich to nie była lekka przejażdżka. Pozwiedzaliśmy nieoczywiste okolice Gdańska - lasy, piach, port, tory. Zwłszcza pchanie mieszczuchów przez leśne piachy wymagało trochę wysiłku. W planach było podjechanie też na Westerplatte, ale okazało się, że trzeba wracać, bo niedługo otwarcie bram MF.
Szybki prysznic i SPECJALny energetyk pomogły nam się odświeżyć i przygotować do „koncertowania". Na początek Return to Dust. Biorąc pod uwagę, że koncert był na Desert-Shrine, był to powrót dosłowny. 45 minut grania wypełniło mi nos kurzem. Sam koncert bardzo solidny, dobry początek dnia. Kolejny na mojej liście był Heathen. Po drodze na Main Stage opierdzieliliśmy kanapkę i posłuchaliśmy fragmentu Letlive. Zdecydowanie nie moje granie. Wokalista strasznie darł ryja. Na Heathen zajęliśmy miejsce blisko sceny, po prawej stronie. Na środku barierki widać było @bartka_ i @dzosefa. (mi by sie nie chciało tam sterczeć cały dzień). Koncert na plus. Solidnie zagrane, dobry dźwięk. Można było rozruszać szyję. Z Main wróciliśmy pod Desert na Truckfighters. Stonerowe granie na żywo zazwyczaj oznacza dużo dobrej zabawy, ale w tym przypadku byłem rozczarowany. Niby wszystko się zgadzało, ale zupełnie mnie nie porwali. Z występu najlepiej zapamiętałem prlowskie spodenki gitarzysty i fakt, że basista potrafił rzucić kostkami przez całą długość publiki. Po Truckfighters był czas na chwilę odpoczynku. Poszliśmy do B90 na Winterfylleth. Duchota wygoniła nas z klubu, słuchaliśmy więc koncertu z kanap w przejściu do klubu. Bardzo sympatyczna muzyka, kołysaneczka możnaby powiedzieć, bo zaliczyłem 15 minutową drzemkę. Prosto z hali poszliśmy na Psychonaut. To był koncert, na który najbardziej się nastawiałem w czwartek i się nie zawiodłem. Godzina świetnego grania, zdecydowanie zrobili mi dzień. Chętnie zobaczyłbym ich na solowym występie. Potem przerwa na żarcie połączona z oglądaniem końcówki występu Decapitated. Zaskakująco mi sie podobał. Szkoda, że nakładka z Psychonaut była tak duża. Plany na dalszą część wieczoru zakładały obejrzenie pół godziny Marduka i przeniesienie się na Park i coverband Sepy. Niestety plany popsuł mi Marduk, który zaczął z półgodzinnym opóźnieniem. Podejrzewam problemy logistyczne, bo odwołali też signing session. W efekcie Marduka widziałem tylko chwilę. W sumie jeden numer jak wszystkie. Za Sepulturą nie przepadam, ale muszę przyznać, że w wersji Cavalerów brzmi to dużo lepiej niż w wykonaniu Sepultury. Jedyny minus koncertu to powtórzenie numeru. Zaczęli i skończyli Refuse. Świetnie bujało, nie spodziewałem się tak dobrej zabawy. Kolejny przystanek to Main Stage i Rudy. 2 lata temu jego koncert na MF był świetny. Tym razem było gorzej. Przede wszystkim wokal Rudego. Momentami mocno nie domagał. Poza tym świetnie. Chyba dobry humor Dave'a. Świetne przyjęcie przez publikę. Koncert na plus. Dzień zamykało Blood Incantation. I co to było za zamknięcie. Niesamowity, potężny dźwięk. Bez wątpliwości koncert dnia. Szkoda, że nie grali z pół godziny wcześniej, bo o 1 czuć było mocne zmęczenie.
Na koniec wspomnę o największym rozczarowaniu drugiego dnia festiwalu - brak zapowiadanego różańca za nasze dusze.
Cdn.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
- Recit The Thornographer
- -#Assassin

- Posty: 2328
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
Marduk jeden jak wszystkie?
A różaniec był. Na transparentach nawet po angielsku napisy dla przyjezdnych. Nie było ich dużo, jeden ksiądz tylko i on prowadził modły. Jak miał przerwę to podszedłem i zapytałem, czy może się za mnie pomodlić i powiedział, że może. Chwilę pogadaliśmy. Szczęść Boże, podziękowałem i tyle. Osobiście nie mam nic przeciw, taki koloryt. Mam przeciw odwoływaniu, ale takie coś to część demokracji. Zmieniając lokację zmienili też termin, więc pewnie ta atrakcja towarzysząca zniknie.
A różaniec był. Na transparentach nawet po angielsku napisy dla przyjezdnych. Nie było ich dużo, jeden ksiądz tylko i on prowadził modły. Jak miał przerwę to podszedłem i zapytałem, czy może się za mnie pomodlić i powiedział, że może. Chwilę pogadaliśmy. Szczęść Boże, podziękowałem i tyle. Osobiście nie mam nic przeciw, taki koloryt. Mam przeciw odwoływaniu, ale takie coś to część demokracji. Zmieniając lokację zmienili też termin, więc pewnie ta atrakcja towarzysząca zniknie.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
Recit The Thornographer pisze: ↑sob cze 06, 2026 12:31 pm Ludzie zawsze marudzą. Jeżeli faktycznie będzie więcej przestrzeni i większe zespoły, a chyba jest na to parcie, to szybko będzie OK.
Osobiście te większe zespoły mam zazwyczaj najbardziej w dupie, ale popieram zmianę. Stocznia jest zajebista, klimat nie do podrobienia, ale wkurwiał mnie ten ścisk w tym roku bardziej niż poprzednio. Nawet główna scena ma istotne ograniczenia co do szerokości przestrzeni dla ludzi. Z moimi autyzmami i niechęcią do tłumów to ten fest jest trudniejszy niż właściwie jakiekolwiek inne wydarzenie.
Z wrażeń muzycznych krótko, mam absolutny hit w postaci... opóźnienia MardukaDzięki temu Carach Angen bez poczucia straty zaliczony w całości. Ludzi mało, między filarami się wszyscy zmieścili. Fajne brzmienie. No ale znów - pomimo skromnego audytorium wciąż terrarium w B90.
Marduk jest Mardukiem i nie ma o czym gadać. Nie był to może ich najlepszy koncert, który widziałem, ale pierwszy pod chmurką. Wkurwiała mnie tylko Sepultura dochodząca z Parka. Cavalerów widziałem tylko końcówkę po Marduk i rok po roku przynajmniej nie ma wątpliwości, który band to Sepa, a który to coverband.
Blood Incantation. Chociaż lirycznie stoi za tym strasznie naiwna ezoteryka i opowieści z archiwum x, w które panowie zdają się wierzyć na 100%, to ich muzyka naprawdę przenosi absolutnie gdzieś indziej. Kiedyś bym się śmiał na wieść, że można połączyć Morbid Angel z Pink Floyd, a tu proszę. Wybitne. Zresztą słucham od "Hidden History of the Human Race".
Co tam jeszcze... Overkill na ogromny plus. Mam zawsze wrażenie, że to zespół skandalicznie niedoceniany. Taki dla kontrastu Anthrax większość sławy zawdzięcza włączeniu ich na potrzeby retoryki do big 4, a to przecież kapela jak z jakiegoś amerykańskiego filmu o licealistach, którzy przeżywają miłosne kombinacje, a wieczorami chodzą na imprezy. I tam gra zespół szkolnego, serialowego dziwaka i to właśnie Anthrax.
Nawiasem, jak ktoś spał w Mercure to mógł ich łatwo spotkać, bo kręcili się przy restauracji i recepcji. Ja na nich wpadłem dwa razy ok 16, a żona jak ruszała się na festiwal ok 19.
Megadeth fajnie. Drugi raz live i znów miałem taki podziw dla tego rudzielca, że tyle zajebistych riffów stworzył. Te nowe piosenki jak najbardziej się bronią. Wykonawczo fajnie. Wokal, no cóż, to zawsze była słabość tego zespołu i mam wrażenie, że bariera do jeszcze większej popularności. Koncert jednak bardzo udany. Jeżeli to pożegnanie, to trzeba przyznać, że zostawia dobre wrażenie.
Z pozamuzycznych rzeczy jeszcze. Nie czaję tych dodatków. Wrestling, gierki... Dla mnie to dystraktory i strata miejsca, a nie urozmaicenie. W szczególności wrestling zabrał miejsce na żarcie - kolejny dowód, że jest za ciasno.
W ogóle zjadłem pizzę niedaleko ringu i dosiadła się do mnie parka młodych ludzi. Laska bardzo rozmowna, koleś w ogóle. Pogadaliśmy i ona mówi, że przychodzą tu, bo są z Gdańska, ale ogólnie to wkurza ją, że w programie jest pełno starych dziadów i tak mocno ignoruje się nowy metal. Poczułem się wręcz personalnie dotknięty, normalnie ageshaming, no i na tylko na tych dziadów tu przyjeżdżam, a nie jestem z Gdańska. Podała przykład Mega Dave'a ,który "wygląda i brzmi jakby go mieli już zabalsamować", a co gorsza weszła na zespół z mojej koszulki (Cradle, okładka "Midian") który rok temu był "dziwny, ale nawet spoko, chociaż ciężko jej się jarać zespołem, którego zna tylko ostatnią płytę, a życia jej nie starczy, żeby się dokopać do starych rzeczy".
No to jej mówię, żeby się rozejrzała i zobaczyła ile ludzi jest w koszulkach Megadeth, na kogo ludzie tu przyszli. Gdyby tych ludzi nie było, to zestaw kapel byłby inny, ale to takie zespoły mają masę fanów. Jej zdaniem to nie fair, bo jest tak tylko dlatego, że starsze pokolenie ma w dupie nowe kapele, które nie są gorsze, tylko nie są tak związane z klasycznymi stylami, łączą wszystko. Dlatego fanów starszego metalu jest wiecej. No cóż, mówię jej, że ja tego nowego metalu nie czuję po prostu, ale żeby mi poleciła jakieś kapele. Wymieniła 3 i już posłuchałem. Dla mnie każda brzmi jak metalcore, czyli gówno xD
I nie mówię, trochę ją rozumiem. Był taki odcinek South Parku, w którym Randy próbował słuchać muzyki młodych i słyszał zawsze tylko pierdy. Może taka kolej rzeczy, teraz już jestem Randym.
Carach rewelacyjny koncert. Intensywność wokalisty była porażająca. Jak on to robi ? Jak pocisnęli Carriage Wheel Murder czy Bloodstains To miałem ciarki.
www.last.fm/user/darkfuneral18
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
Widocznie za wcześnie przyszedłem, bo jeszcze ich nie było, a potem nie wychodziłem.Recit The Thornographer pisze: ↑sob cze 06, 2026 1:17 pm Marduk jeden jak wszystkie?
A różaniec był. Na transparentach nawet po angielsku napisy dla przyjezdnych. Nie było ich dużo, jeden ksiądz tylko i on prowadził modły. Jak miał przerwę to podszedłem i zapytałem, czy może się za mnie pomodlić i powiedział, że może. Chwilę pogadaliśmy. Szczęść Boże, podziękowałem i tyle. Osobiście nie mam nic przeciw, taki koloryt. Mam przeciw odwoływaniu, ale takie coś to część demokracji. Zmieniając lokację zmienili też termin, więc pewnie ta atrakcja towarzysząca zniknie.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Re: 03-06/06/2026 - Mystic Festival - Gdańsk
Piątek dla odmiany rozpoczęliśmy od lenistwa. Padało, więc nie chciało nam się ruszać. Odpuściliśmy nawet pierwsze z planowanych koncertów (Gatecreeper, Species), żeby przeczekać największe opady. Zaczęliśmy od fragmentu Black Tusk. Fajnie łoili, ale na Parku rozkładał się już Coroner, którego chciałem zobaczyć. Zespół mocno promował ostatnie wydawnictwo, z którego dostaliśmy aż 4 numery. Lubię takie podejście. Widać, że zespół jest zadowolony ze swojej pracy. Koncert dobry. Dynamika zachowana przez cały występ. Kolejnym przystankiem był Main Stage i Corrosion of Conformity. Dla odmiany ten koncert był nijaki. Posłuchaliśmy prawie całego, ale emocje zerowe. Wyszliśmy przed końcem, żeby zająć dobre miejsce na Death to All. Trzeba przyznać, że kumpel @nugza od papieroska wraz z zespołem wysoko zawiesili poprzeczkę dla kolejnych wykonawców. Moc, świetny dźwięk i połamane rytmy robiły robotę. Wykonawczo nie było się do czego przyczepić. Publiczność wokół zachwycona. Niestety trafił się moment z żenującym, "staropolskim" napierdalać. Mało rzeczy mnie tak irytuje. Chyba tylko jaranie w tłumie, które na MF też jest w pakiecie. Po Śmierci poszliśmy na chwilę obejrzeć naziola z Down. Lepiej niż CoC, ale pewnie dałoby się znaleźć coś lepszego. Przed końcem ewakuowaliśmy się na Park, bo wkrótce miał się zacząć pokaz cycków. Znaczy koncert Electric Wizzard. Wizualizacje jak w kawale „-Co pan widzi?... -Jest pan zboczony! -Ja! A kto mi te gołe baby pokazuje!". Jak ktoś nie słyszy, to mógł sobie popatrzeć. Jak dodatkowo nie widzi, to miał mocne wrażenia sensoryczne-basy na klacie i trawa w nosie. Zespół dla każdego.
Muzycznie może trochę monotonnie - kolejne numery podobnie brzmiały - ale bujało niesamowicie. Death to All jednak nie przebili. Po tym koncercie poszedłem na Void zobaczyć Ard. Kontynuacja spokojnych klimatów. Wokalista podziękował wszystkim, którzy przyszli na nich mając do wyboru Zakka (było dość pusto). Grali fajnie. Zadowolony jestem z wyboru sceny. Po koncercie szybki transfer na sąsiedni Desert i występ dzikusów z Primordial. Dla mnie koncert wieczoru. Nie wiem o co chodzi, ale póki co najlepsze były koncerty kończące kolejne dni: Priest, Blood Incantation i Primordial (oraz CB, ale o tym za chwilę). Dzika energia płynąca ze sceny nie pozwalała stać spokojnie. Niestety dźwięk trochę nie dowoził. Ogólnie mam wrażenie, że na tej scenie jest najsłabszy. Na koniec zaliczyliśmy 30 minut dyskoteki na Park Stage. Piękny był widok starych metaluchów bujających się do Carpenter Brut. Sami też się miło pobujaliśmy.
Mimo sporych obaw dzień uważam za udany. Coroner i wszystko od Death to All było warte przyjechania i moknięcia przez cały dzień.
Mimo sporych obaw dzień uważam za udany. Coroner i wszystko od Death to All było warte przyjechania i moknięcia przez cały dzień.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen

