Judas Priest
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Judas Priest
Właśnie na Tvp Kultura leci koncert Judas Priest 
Re: Judas Priest
Właśnie dziś się dowiedziałem, że wczoraj leciało, super, rychło w czas 
Re: Judas Priest
http://www.youtube.com/watch?v=vm4THtbba1o a widziałem wczoraj, jak sobie przełączyłem to akurat to "męczyli"
Tak mi się przypomniało że ktoś tu niedawno piał z zachwytu że Halford to najlepszy metalowy śpiewak
Tak mi się przypomniało że ktoś tu niedawno piał z zachwytu że Halford to najlepszy metalowy śpiewak
Re: Judas Priest
eeeee tma takie pieprzenie że najlepszy. Miał facet duuuże możliwości to fakt ale bez przesady z tym najlepszym.
Re: Judas Priest
Był jednym z najlepszych wokalistów w heavy metalu, wiek jednak robi swoje. Dla mnie wielka trójka wokalistów w heavy metalu to Dickinson, Dio i własnie Halford...
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
-
Son after sin
- -#Prisoner

- Posty: 132
- Rejestracja: sob wrz 18, 2010 2:56 pm
Re: Judas Priest
Absolutni geniusze muzyki heavy metalowej.
Moi idiole obok Iron Maiden w tej dziedzinie. Ukochany album to "Defenders Of The Faith".
"The Sentinel" zmienił moje postrzeganie w kategoriach wokalnych. Tam co Halford robi z głosem to jest jakichś kosmos. Jeśli miałbym wybierac najwspanialszy wokalny popis w historii muzyki, to wybrałbym chyba własnie ten.
Aż serce się kraje jak w tym wątku czytałem, że niektórzy nie znali tej kapeli. Rozumiem jak ktoś zaczyna z muzyką i dopiero chce JP poznać, ale jak ktoś się uważa za fana metalu i zadaje pytanie : "Jaką płytę JP polecacie na początek" to wręcz nóż w kieszeni się otwiera
Oprócz wielkiej czwórki, która jest genialna, czyli "Defenders", "Screaming", "British Steel" i "Painkiller", polecam jeszcze "Sad Wings of Destiny", "Sin After Sin", "Killing Machine" i "Stained Class".
Dodatkowo dwie najbardziej niedoceniane płyty moim zdaniem "Point of Entry" i "Turbo".
Pierwszą bardzo lubię za to, że jest po prostu mocna i rockowa, a cierpi bo znalazła się po prostu między prawdziwym młotem ("British Steel"), a kowadłem ("Screaming For Vengeance"), a druga jest niedoceniana bo jest zmianą stylu. Którą sobie bardzo cenię bo ileż można napier ****
Trochę odpoczynku chociażby dla złapania świeżości się przydaje 
"Ram It Down" jest po prostu solidna dla mnie. Ma parę mocnych punktów, ale i parę słabszych.
Za "Nostradamusem" nie przepadam, ale "Angel of Retribution" lubię.
Debiut pominę zasłoną milczenia, bo wypada wg mnie dość nijako.
Doceniam Rippera i jego rolę. "Jugulator" jest dla mnie niesłusznie mieszany z błotem. Fajna płytka moim zdaniem. Tak jak "X Factor" Maiden. Niestety "Demolition" jak i "Virtual XI" to dla mnie obniżka formy.
Koncertówki lubię wszystkie, ale "Unleashed In the East" to dla mnie dłuuuugo był absolutny nr 1 jeśli idzie o płyty koncertowe. Tak czy inaczej dalej, obok "Beast Over Hammersmith" nim jest
Ten zespół ogólnie wg mnie był zawsze baaaardzo niedoceniany. Zarówno jeśli idzie o sprzedaż, jak i o ich wkład.
Nie chcę się kłócić o to jaka płyta rozpoczęła "Heavy metal" ale dla mnie jest nią "British Steel". Ucinam się tu od dyskusji czy to pierwsza płyta heavy metalowa, gdzie tą muzykę wymyślona czy pierwsza która była cała stricte taka. Po prostu dla mnie jest ona czymś w rodzaju "wielkiego wybuchu" w uniwersum metalowym, który perfekcję osiągnął na płytach "The Number Of The Beast" i "Defenders Of The Faith", a która zakończyła się wraz " Seventh Son Of A Seventh Son" (wiem, że progresja, ale dla mnie to ciąglem mocny i silny heavy tylko dodatki stanowią tutaj super uzupełnienie, a nie przejaskrawienie, co jest szczytem perfekcji) i Painkillerem". Potem bywało lepiej, lub gorzej, ale wg mnie tego poziomu nie udawało się zbyt często osiągać
Fakt faktem nie wyobrażam sobie historii ciężkiej muzyki bez Judas Priest. Pewnie Iron Maiden, Metallica, Megadeth i tysiące innych kapel nie miałyby swojego kształtu gdyby nie oni. Metal Gods po prostu
Moi idiole obok Iron Maiden w tej dziedzinie. Ukochany album to "Defenders Of The Faith".
"The Sentinel" zmienił moje postrzeganie w kategoriach wokalnych. Tam co Halford robi z głosem to jest jakichś kosmos. Jeśli miałbym wybierac najwspanialszy wokalny popis w historii muzyki, to wybrałbym chyba własnie ten.
Aż serce się kraje jak w tym wątku czytałem, że niektórzy nie znali tej kapeli. Rozumiem jak ktoś zaczyna z muzyką i dopiero chce JP poznać, ale jak ktoś się uważa za fana metalu i zadaje pytanie : "Jaką płytę JP polecacie na początek" to wręcz nóż w kieszeni się otwiera
Oprócz wielkiej czwórki, która jest genialna, czyli "Defenders", "Screaming", "British Steel" i "Painkiller", polecam jeszcze "Sad Wings of Destiny", "Sin After Sin", "Killing Machine" i "Stained Class".
Dodatkowo dwie najbardziej niedoceniane płyty moim zdaniem "Point of Entry" i "Turbo".
Pierwszą bardzo lubię za to, że jest po prostu mocna i rockowa, a cierpi bo znalazła się po prostu między prawdziwym młotem ("British Steel"), a kowadłem ("Screaming For Vengeance"), a druga jest niedoceniana bo jest zmianą stylu. Którą sobie bardzo cenię bo ileż można napier ****
"Ram It Down" jest po prostu solidna dla mnie. Ma parę mocnych punktów, ale i parę słabszych.
Za "Nostradamusem" nie przepadam, ale "Angel of Retribution" lubię.
Debiut pominę zasłoną milczenia, bo wypada wg mnie dość nijako.
Doceniam Rippera i jego rolę. "Jugulator" jest dla mnie niesłusznie mieszany z błotem. Fajna płytka moim zdaniem. Tak jak "X Factor" Maiden. Niestety "Demolition" jak i "Virtual XI" to dla mnie obniżka formy.
Koncertówki lubię wszystkie, ale "Unleashed In the East" to dla mnie dłuuuugo był absolutny nr 1 jeśli idzie o płyty koncertowe. Tak czy inaczej dalej, obok "Beast Over Hammersmith" nim jest
Ten zespół ogólnie wg mnie był zawsze baaaardzo niedoceniany. Zarówno jeśli idzie o sprzedaż, jak i o ich wkład.
Nie chcę się kłócić o to jaka płyta rozpoczęła "Heavy metal" ale dla mnie jest nią "British Steel". Ucinam się tu od dyskusji czy to pierwsza płyta heavy metalowa, gdzie tą muzykę wymyślona czy pierwsza która była cała stricte taka. Po prostu dla mnie jest ona czymś w rodzaju "wielkiego wybuchu" w uniwersum metalowym, który perfekcję osiągnął na płytach "The Number Of The Beast" i "Defenders Of The Faith", a która zakończyła się wraz " Seventh Son Of A Seventh Son" (wiem, że progresja, ale dla mnie to ciąglem mocny i silny heavy tylko dodatki stanowią tutaj super uzupełnienie, a nie przejaskrawienie, co jest szczytem perfekcji) i Painkillerem". Potem bywało lepiej, lub gorzej, ale wg mnie tego poziomu nie udawało się zbyt często osiągać
Fakt faktem nie wyobrażam sobie historii ciężkiej muzyki bez Judas Priest. Pewnie Iron Maiden, Metallica, Megadeth i tysiące innych kapel nie miałyby swojego kształtu gdyby nie oni. Metal Gods po prostu
I don't give a fuck
Re: Judas Priest
Absolutnie nie co do bycia niedocenianym. To nie jest kwestia niedocenienia,w latach 80 Judasi byli cholernie znani w USA dlatego,że muzyka hard and heavy była tam na topie, podobnie było w przypadku Def Leppard czy Whitesnake. Zespoły te postawiły na popularność w USA i dziś praktycznie nic z tego nie zostało. Starczy zobaczyć trasy takich płyt jak Defenders of the Faith,Turbo czy Ram it Down gdzie koncerty w USA to 80-90% wszystkich, natomiast trasy Screaming for Vengeance to 100% koncertów w USA co budziło w Europie wielkie kontrowersje. Dlatego, że w Europie byli bardzo popularni i uwielbiani bo grali po prostu świetny heavy-metal, jednak zapominali o publiczności z Europy coraz bardziej.
Wydaję się ,że mentalnie oni dalej tkwią w innej epoce bo trasa podsumującą 30-lecie British Steel (swoją drogą bardzo się zawiodłem ,że nie mogę tego zobaczyć ) była grana tylko w USA, podobnie ostatnie koncerty Halforda. To dziwne,dlatego,że takie granie w Europie przeżywa renesans i można zarobić naprawdę świetne pieniądze na festivalach takich jak Wacken ,Graspop czy Swedish Rock Festival.
Doszedłem do tego wniosku niedawno gdy zobaczyłem trasy koncertowe Priest z lat 80, kiedyś tez myślałem ,że Judas Priest jest niedoceniane, niszowe wręcz i nieraz traktowałem to jako atut przy bardziej masowych Iron Maiden. Ale ta masowość Iron Maiden to poprostu skutek ich o wiele większego szacunku dla fanów, u Judas Priest niestety względy komercyjne były na pierwszym miejscu i stracili na tym ...także finansowo,bo kogo teraz w USA obchodzi heavy-metal?
Co do kwestii wpływu na Ironów tez się nie zgadzam, to znaczy tak, British Steel(tu zgoda ,że to pierwsza płyta w 100% heavy-metalowa) otworzyła wrota wielu młodym zespołom m.in Iron Maiden, ale muzycznie nie widzę wielu wpływów Priest u Iron Maiden, raczej te wpływy to kapele takie jak Deep Purple,Budgie,Jethro Tull czy Ufo, zresztą jak dla mnie Judas Priest z Iron Maiden różni bardzo wiele,przede wszystkim stosunek do zmian muzycznych, Iron Maiden pod tym względem jest o wiele bardziej konserwatywne .
Te zmiany u Judas Priest czasem nie wynikały zresztą z jakiegoś pomysły na muzykę,tylko gonienia za obecną modą (Turbo,Jugulator)
A co do samej muzyki, to Judas Priest przeżywa u mnie ostatnio kryzys, oczywiście ciągle uważam takie albumy jak Sad Wings of Destiny, British Steel czy Defenders of the Faith za wspaniałe, ale jakoś slucham ich dużo mniej, te wszystki szybkie agresywne utwory jak Freewheel Burning, Ram it Down ,All Guns Blazing czy Metal Meltdown które w liceum kochałem ,teraz jakoś mnie tak nie kręcą ,podobnie jak typowe hity z lat 80 których jest mnóstwo na Screaming np. O ile Iron Maiden z heavy lat 80 wręcz u mnie zyskuję z czasem,to Judas Priest bardzo traci. Natomiast coraz bardziej cenię Judas Priest lat 70 ,choć muszę przyznać ,że Ufo,Thin Lizzy,Motorhead w II połowie lat 70 znaczyły trochę więcej.
Do tego dochodzi reunion ze średnim Angel of Retribution i beznadziejnym Nostradamusem ,nie graniem trasy z BS w Europie i idiotycznymi zagrywkami Halforda solowego (płyta z kolędami) Widać ,że nie ma w tym pomyślunku ,tylko jest chęć zarobienia do emerytury.
Wydaję się ,że mentalnie oni dalej tkwią w innej epoce bo trasa podsumującą 30-lecie British Steel (swoją drogą bardzo się zawiodłem ,że nie mogę tego zobaczyć ) była grana tylko w USA, podobnie ostatnie koncerty Halforda. To dziwne,dlatego,że takie granie w Europie przeżywa renesans i można zarobić naprawdę świetne pieniądze na festivalach takich jak Wacken ,Graspop czy Swedish Rock Festival.
Doszedłem do tego wniosku niedawno gdy zobaczyłem trasy koncertowe Priest z lat 80, kiedyś tez myślałem ,że Judas Priest jest niedoceniane, niszowe wręcz i nieraz traktowałem to jako atut przy bardziej masowych Iron Maiden. Ale ta masowość Iron Maiden to poprostu skutek ich o wiele większego szacunku dla fanów, u Judas Priest niestety względy komercyjne były na pierwszym miejscu i stracili na tym ...także finansowo,bo kogo teraz w USA obchodzi heavy-metal?
Co do kwestii wpływu na Ironów tez się nie zgadzam, to znaczy tak, British Steel(tu zgoda ,że to pierwsza płyta w 100% heavy-metalowa) otworzyła wrota wielu młodym zespołom m.in Iron Maiden, ale muzycznie nie widzę wielu wpływów Priest u Iron Maiden, raczej te wpływy to kapele takie jak Deep Purple,Budgie,Jethro Tull czy Ufo, zresztą jak dla mnie Judas Priest z Iron Maiden różni bardzo wiele,przede wszystkim stosunek do zmian muzycznych, Iron Maiden pod tym względem jest o wiele bardziej konserwatywne .
Te zmiany u Judas Priest czasem nie wynikały zresztą z jakiegoś pomysły na muzykę,tylko gonienia za obecną modą (Turbo,Jugulator)
A co do samej muzyki, to Judas Priest przeżywa u mnie ostatnio kryzys, oczywiście ciągle uważam takie albumy jak Sad Wings of Destiny, British Steel czy Defenders of the Faith za wspaniałe, ale jakoś slucham ich dużo mniej, te wszystki szybkie agresywne utwory jak Freewheel Burning, Ram it Down ,All Guns Blazing czy Metal Meltdown które w liceum kochałem ,teraz jakoś mnie tak nie kręcą ,podobnie jak typowe hity z lat 80 których jest mnóstwo na Screaming np. O ile Iron Maiden z heavy lat 80 wręcz u mnie zyskuję z czasem,to Judas Priest bardzo traci. Natomiast coraz bardziej cenię Judas Priest lat 70 ,choć muszę przyznać ,że Ufo,Thin Lizzy,Motorhead w II połowie lat 70 znaczyły trochę więcej.
Do tego dochodzi reunion ze średnim Angel of Retribution i beznadziejnym Nostradamusem ,nie graniem trasy z BS w Europie i idiotycznymi zagrywkami Halforda solowego (płyta z kolędami) Widać ,że nie ma w tym pomyślunku ,tylko jest chęć zarobienia do emerytury.
-
Son after sin
- -#Prisoner

- Posty: 132
- Rejestracja: sob wrz 18, 2010 2:56 pm
Re: Judas Priest
Wg mnie byli niedoceniani. Zgoda, że zachłysnęli się sukcesem w USA i nastawili się na tamtejszy mainstream. Inna sprawa, że to oni jakby się nastawili i starali, ale ten mainstream nie do końca ich przyjął. Właściwie jedyną brytyjską "metalową" kapelą, która się tam przyjęła mocno było Def Leppard, ale oni dosłownie sprzedali swoje dusze amerykańcom. Judas może chcieli osiągnąć wielki sukces komercyjny, ale to głównie miało odzwierciedlenie w koncertach, a dokładniej planowanych trasach, bo samo ich brzmienie (poza płytą "Turbo", która była dla szerszego grona odbiorców) pozostawało dalej mocno metalowe i tu nie było kompromisu.IM_Power pisze:Absolutnie nie co do bycia niedocenianym. To nie jest kwestia niedocenienia,w latach 80 Judasi byli cholernie znani w USA dlatego,że muzyka hard and heavy była tam na topie, podobnie było w przypadku Def Leppard czy Whitesnake. Zespoły te postawiły na popularność w USA i dziś praktycznie nic z tego nie zostało. Starczy zobaczyć trasy takich płyt jak Defenders of the Faith,Turbo czy Ram it Down gdzie koncerty w USA to 80-90% wszystkich, natomiast trasy Screaming for Vengeance to 100% koncertów w USA co budziło w Europie wielkie kontrowersje. Dlatego, że w Europie byli bardzo popularni i uwielbiani bo grali po prostu świetny heavy-metal, jednak zapominali o publiczności z Europy coraz bardziej.
A czemu ich maintstream nie przyjął ? Możemy tylko gdybać, a moja teoria jest po prostu taka, że nie złagodzili brzmienia jak Leppard i robili dalej metal, a na to szeroki odbiorca nie był nastawiony mimo wszystko (mimo całej popularności metalu lat 80.). Nie dziwię się Priest, że chcieli zaatakowac amerykańskie media, bo mieli wreszcie ku temu okazję. Wyszli wreszcie z cienia wielkich lat 70, czyli Purpli, Zeppelinów i Sabbath i nie było wtedy konkurencji widać dopóki nie pojawili się Maiden, a potem amerykańskie kapele jak Metallica, Megadeth i Guns 'N Roses. Poza tym "Screaming" był jakby idealnym preludium do sławy. Szybka platyna (ale na podwójną musieli poczekać aż do 2001 roku) i hitowy singiel. To nastawiało optymistycznie, ale absolutnie nie była to topowa sprzedaż nawet jak na tamte lata, bo żeby mówić o PRAWDZIWYM sukcesie w USA w tamtych latach to trzeba było mieć nie milionowy, ale conajmniej 5-10 milionowy nakład. A taki mieli tylko Leppard, którzy byli najlepiej sprzedającym się zespołem rockowym lat 80. w USA.
Pewnie Priest myśleli, że szybka platyna "Screaming" i dobry singiel to tylko przetarcie do jeszcze większej sławy. Niestety" Defenders" i jego sprzedaż ich szybko sprowadziła na ziemię. Jednak umówmy się. Tacy anonimowi nie byli, bo do "Priest...Live" włącznie każda ich płyta dostawała platynę w USA.
Wydaję się ,że mentalnie oni dalej tkwią w innej epoce
[/quote]
Zgadzam się.
Może i przeżywa renesansa, ale nigdy nie będzie ta dochodowe jak w USA, a Priest wątpię, że nia wiele takich festiwali by się załapali. Ponadto oni zawsze byli (jak mówiliśmy) nastawieni na USA i tak już zostanie pewnie. Sam Halford też sobie już tam od wielu lat na stałe mieszka i pewnie dupy mu się ruszać nie chceIM_Power pisze: bo trasa podsumującą 30-lecie British Steel (swoją drogą bardzo się zawiodłem ,że nie mogę tego zobaczyć ) była grana tylko w USA, podobnie ostatnie koncerty Halforda. To dziwne,dlatego,że takie granie w Europie przeżywa renesans i można zarobić naprawdę świetne pieniądze na festivalach takich jak Wacken ,Graspop czy Swedish Rock Festival.
Priest nie było nigdy niszowe. A niedoceniane było zawsze i jest moim zdaniem. Może źle się wyraziłem i dlatego wyjaśnię. Chodziło mi o to, że jakoś nigdy nie stawia ich się w pierwszym rzędzie wielkich. Zawsze wymienia się Maiden, Metallikę, Purpli, Sabbath, Zeppelin, a Priest są zawsze jakby na drugim planie. A wg mnie to strasznie niesprawiedliwe, bo swymi płytami do "Painkillera" zbudowali monument nie mniejszy niż wyżej wymienione zespoły.IM_Power pisze: Doszedłem do tego wniosku niedawno gdy zobaczyłem trasy koncertowe Priest z lat 80, kiedyś tez myślałem ,że Judas Priest jest niedoceniane, niszowe wręcz i nieraz traktowałem to jako atut przy bardziej masowych Iron Maiden.
Tu też się zgodzę. Priestom trochę sława odwaliła w latach 80. do czego sam Halford się kiedyś przyznał.IM_Power pisze: Ale ta masowość Iron Maiden to poprostu skutek ich o wiele większego szacunku dla fanów
Zdzwiłbyś się. Może nie jest to sława lat 80. ale nie jest to broń boże niszowa sprawa. Jednak wiele ludzi patrzy na sprzedaż płyt. Ta faktycznie jest dużo niższa. Niemniej te staremetalowe zespoły nie mają absolutnie żadnych problemów z miejscami do koncertów i ich zapełnieniem. NA tym aktualnie robią kasę, bo wiadomo że nie na sprzedaży płyt. W przypadku Maiden dochodzi dodatkowo poteżny marketing i gadżetyIM_Power pisze: , u Judas Priest niestety względy komercyjne były na pierwszym miejscu i stracili na tym ...także finansowo,bo kogo teraz w USA obchodzi heavy-metal?
Ja też nie. Nie chodziło mi całkowicie o wpływy muzyczne, tylko na otworzenie pewnych ścieżek i sam fakt, że byli dla nich pewnąinspiracją. Niejednokrotnie Harris czy Dickinson mówli, że byli dzieciakami słuchającymi Purpli, Jethro Tull czy Judas Priest. To, że nie kopiowali ich muzyki i nie zżynali wszystkiego nie znaczy, że Priest nie mieli na nich wpływu. Wg mnie mieli bardzo dużyIM_Power pisze: Co do kwestii wpływu na Ironów tez się nie zgadzam, to znaczy tak, British Steel(tu zgoda ,że to pierwsza płyta w 100% heavy-metalowa) otworzyła wrota wielu młodym zespołom m.in Iron Maiden, ale muzycznie nie widzę wielu wpływów Priest u Iron Maiden
U mnie renesansIM_Power pisze: A co do samej muzyki, to Judas Priest przeżywa u mnie ostatnio kryzys
A Maiden to nie robią tego też dla pieniędzy ?IM_Power pisze:Widać ,że nie ma w tym pomyślunku ,tylko jest chęć zarobienia do emerytury.
Wiadomo, że pewnie chcą grać ale trafili na idealny moment dodatkowo jest jakaś tam koniuktura na nich i to świetnie wykorzystują. Stali się maszynką do robienia pieniędzy. Dlatego ja wątpię, że nie doczekamy się jeszcze albumu czy dwóch. Nie zdziwiłyby mnie nawet trzy
I don't give a fuck
Re: Judas Priest
Zasadniczo zgodzę się z Kol. Son After Sin (nb. gratuluję nicka - rewelacyjny
). Też najbardziej lubię DoF i Painkillera i też kocham Sentinela oraz Hell Patrol. To dwie najlepsze arie Roba Halforda, które stawiają go tuż obok śp. Ronniego Dio (ale jednak Stargazer i Gates Of Babylon są nie do dogonienia)
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
-
Deleted User 4432
Re: Judas Priest
A ja bym zwrócił uwagę na kawałek Stained Class jeśli chodzi o jego popisy wokalnekrusejder pisze:kocham Sentinela oraz Hell Patrol. To dwie najlepsze arie Roba Halforda
Fragment zaczynający się od "Lethal, deadly, hung, drawn and quartered..." jest niesamowity jak on wyśpiewuje te wersy na jednym oddechu. Zresztą reszta utworu też miażdży . W ogóle na Stained Halford brzmi bardzo piskliwie , wysoko co nie znaczy , że gorzej .
Re: Judas Priest
Co do Sentinela zgadzam się, ogólnie Judasi w tej epoce grali poprostu rewelacyjny ale jednak standardowy heavy-metal, ten utwór to jednak totalna magia, ten dramatyzm, pomysł i klimat, obok tylko kilku innych najlepszy utwór Judasów.
- Mr.Hankey
- -#Lord of the flies

- Posty: 3001
- Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
- Skąd: Hoooowdy Hoooow
Re: Judas Priest
No i jakie sola...
-
Son after sin
- -#Prisoner

- Posty: 132
- Rejestracja: sob wrz 18, 2010 2:56 pm
Re: Judas Priest
Dziękikrusejder pisze:Zasadniczo zgodzę się z Kol. Son After Sin (nb. gratuluję nicka - rewelacyjny)
Stained Class to osobna bajka, ale The Sentinel to dla mnie coś wręcz niedoścignionego
I don't give a fuck
Re: Judas Priest
słucham sobie nowego Halforda, na którym niektórzy np. Wicker Man
, powiesili już sporo psów i powiem Wam, że im więcej słucham, tem bardziej mi pasuje
ulubiony utwór: MATADOR !!
ulubiony utwór: MATADOR !!
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
-
Deleted User 622
Re: Judas Priest
Tragiczna ta płyta jest. Dobre numery policzę na palcach jednej ręki i to pod warunkiem, że ułożę dłoń w rogikrusejder pisze:słucham sobie nowego Halforda, na którym niektórzy np. Wicker Man, powiesili już sporo psów i powiem Wam, że im więcej słucham, tem bardziej mi pasuje
ulubiony utwór: MATADOR !!
Re: Judas Priest
Ostatni numer jedynie zasługuje na wyróżnienie, reszta jest mocno kiepska 
Re: Judas Priest
Oczywiście album jest bardzo dobry, na luzie, jest więcej utworów lepszych niż gorszych i słucha się tego bardzo przyjemnie.
Why so serious?
Re: Judas Priest
właśnie, płyta jest na luzie. To nie jest dzieło sztuki, ale przynajmniej nie nuży i nie wkurzy jak to ma miejsce w przypadku większości TFFa
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: Judas Priest
Słuchałem kilku nowych kawałków na youtube i muszę stwierdzić, że baaardzo przeciętny materiał, może połowa tej klasy co Crucible i Resurrection. Lepiej zająłby się czymś z Priestami, razem na pewno stworzyli by coś konkretnego.


