Limp Bizkit
: pn paź 21, 2013 5:43 pm
Przeszukałem forum, ale o dziwo nie znalazłem wątku o jednej z najbardziej znanych kapel, budzącej często skrajne emocje tj. Limp Bizkit. Jakie są Wasze opinie o tym zespole? Jakie są Wasze ulubione utwory, płyty? Dlaczego te, a nie inne?
Osobiście, dawno, dawno temu, kiedy byłem fest truu metalowcem Limp Bizkit unikałem jak ognia, a sam zespół był dla mnie synonimem tandety, komerchy itd. Komopozycje były dla mnie banalne i kiczowate, a rapowanie Dursta przyprawiało o mdłości. W końcu jednak chyba dojrzałem...
U kumpla w samochodzie jakiś czas temu leciała sobie Chocolate Starfish. Dobrze się tego słuchało, więc mówię kumplowi puść od początku, a potem jeszcze raz i jeszcze raz. Po paru dniach powiedziałem, by mi pożyczył Chocolate na parę dni, wrzuciłem do odtwarzacza w aucie i płyta zagościła na dobre, co więcej sięgnąłem po całą dyskografię od niego i od dobrych dwóch tygodni zapoznaję się z całą twórczością LB i na prawdę mi się spodobało. Chocolate jest świetnym albumem, każdy utwór jest nagrany z głową, w ogóle nie ma na nim wypełniaczy, natomiast Boiler
http://www.youtube.com/watch?v=qex0OjXolzc
to dla mnie absolutny hit. Kawałek ten potrafię słuchać kilka razy pod rząd, nie nudzi się, świetny tekst, genialne riffy, dobry wokal Dursta. W zasadzie na tej płycie jedyny utwór, którego nie trawię to "Getcha Groove On", przy czym zaznaczam, że nie wynika to z faktu, że jest mocno osadzony w klimatcie hip-hop, bo dla odmiany remix Rollin uwielbiam, ot po prostu nie przypadł do gustu z przyczyn nieznanych.
Po osłuchaniu się z Chocolate odpaliłem 3 Dollar i również płyta przypadła mi do gustu, jest troszeczkę surowa, kompozycje nie są tak przebojowe, ale czuć w niej powiew świeżości, a całość stanowi zgrabną płytkę, z którą warto obcować. Nieco niżej oceniam natomiast pozostałe albumy - Significant Other jest OK, dla mnie to taki trochę pomost pomiędzy surowym graniem na 3 Dollar, a dojrzałym Chocolate, z jednej strony już nie tak intrygujący jak debiut, a z drugiej nie ma tego charakteru trzeciego albumu, tym niemniej jest nieźle.
Results May Vary to już obniżenie lotów i w zasadzie nie znajduje na tym albumie niczego ani odkrywczego, ani ciekawego, podobnie na Gold Cobra, który to album również jak na razie nie porwał.
Unquestionalbe Truth natomiast także jest dobrym krążkiem, jednakże jako EP-ka musi być chyba traktowana nieco inaczej. Gdyby panowie z LB stworzyli z tego pełnoprawnego longplay'a to płyta miała potencjał na powtórkę Chocolate, szkoda że ograniczyli się tylko do w zasadzie 6 utworów.
Osobiście, dawno, dawno temu, kiedy byłem fest truu metalowcem Limp Bizkit unikałem jak ognia, a sam zespół był dla mnie synonimem tandety, komerchy itd. Komopozycje były dla mnie banalne i kiczowate, a rapowanie Dursta przyprawiało o mdłości. W końcu jednak chyba dojrzałem...
http://www.youtube.com/watch?v=qex0OjXolzc
to dla mnie absolutny hit. Kawałek ten potrafię słuchać kilka razy pod rząd, nie nudzi się, świetny tekst, genialne riffy, dobry wokal Dursta. W zasadzie na tej płycie jedyny utwór, którego nie trawię to "Getcha Groove On", przy czym zaznaczam, że nie wynika to z faktu, że jest mocno osadzony w klimatcie hip-hop, bo dla odmiany remix Rollin uwielbiam, ot po prostu nie przypadł do gustu z przyczyn nieznanych.
Po osłuchaniu się z Chocolate odpaliłem 3 Dollar i również płyta przypadła mi do gustu, jest troszeczkę surowa, kompozycje nie są tak przebojowe, ale czuć w niej powiew świeżości, a całość stanowi zgrabną płytkę, z którą warto obcować. Nieco niżej oceniam natomiast pozostałe albumy - Significant Other jest OK, dla mnie to taki trochę pomost pomiędzy surowym graniem na 3 Dollar, a dojrzałym Chocolate, z jednej strony już nie tak intrygujący jak debiut, a z drugiej nie ma tego charakteru trzeciego albumu, tym niemniej jest nieźle.
Results May Vary to już obniżenie lotów i w zasadzie nie znajduje na tym albumie niczego ani odkrywczego, ani ciekawego, podobnie na Gold Cobra, który to album również jak na razie nie porwał.
Unquestionalbe Truth natomiast także jest dobrym krążkiem, jednakże jako EP-ka musi być chyba traktowana nieco inaczej. Gdyby panowie z LB stworzyli z tego pełnoprawnego longplay'a to płyta miała potencjał na powtórkę Chocolate, szkoda że ograniczyli się tylko do w zasadzie 6 utworów.