Top 50 płyt - WYZWANIE - Pucha

Zbiór ankiet i Waszych opinii dotyczących innych zespołów.

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Deleted User 2259

Top 50 płyt - WYZWANIE - Pucha

Post autor: Deleted User 2259 »

Możesz zaczynać, miłej zabawy :)

Top 50 Pucha:

2. JUDAS PRIEST - Painkiller
3. IRON MAIDEN - Powerslave
4. BLACK SABBATH - Heaven And Hell
5. ARIA - Igra S Ogniom
6. TURBO - Kawaleria Szatana
7. HALFORD - Resurrection
8. GAMMA RAY - Land Of The Free
9. JUDAS PRIEST - Defenders of the Faith
10. IRON MAIDEN - Brave New World
11. IRON MAIDEN - The Number Of The Beast
12. X-JAPAN - Blue Blood
13. BRUCE DICKINSON - The Chemical Wedding
14. HELLOWEEN - Keeper Of The Seven Keys Part 1
15. HAMMERFALL - Glory To The Brave
16. ANTHEM - Tightrope
17. GHOST - Meliora
18. WARLOCK - Triump & Agony
19. BLACK SABBATH - Headless Cross
20. MANOWAR - Hail To England
21. RAINBOW - Rising
22. JUDAS PRIEST - Firepower
23. ARIA - Kreszczenije Ogniom
24. RIOT - Thundersteel
25. POKOLGEP - Pokoli Szinjatek
26. LOUDNESS - Thunder In The East
27. RUNNING WILD - Under Jolly Roger
28. MANOWAR - Kings Of Metal
29. ETERNAL CHAMPION - The Armor Of Ire
30. ICED EARTH - The Glorious Burden
31. DRAGONFORCE - Inhuman Rampage
32. VOLBEAT - Guitar Gangsters And Cadillac Blood
33. SORTILEGE - Metamorphose
34. TURBO - Piąty Żywioł
35. FATUM - Mania Szybkości
36. VISIGOTH - Conqueror's Oath
37. BRAGDARLOGI - Flytifjoll
38. DIO - Holy Diver
39. KAT - Oddech Wymarłych Światów
40. HELLOWEEN - The Dark Ride
41. GRAND MAGUS - Triumph And The Power
42. WAGAKKI BAND - Vocalo Zanmai
43. SATAN'S HALLOW - Satan's Hallow
44. TOKYO BLADE - Night of the Blade
45. ANTHEM - Bound To Break
46. ARIA - Mania Wieliczija
47. MIECZ WIKINGA - Grona Gniewu
48. SABATON - Carolus Rex
49. DIVLJE JAGODE - Konji
50. GRAND MAGUS - The Hunt

HM:

HELLOWEEN - Helloween
BRUCE DICKINSON - Scream For Me Brazil
BARON ROJO - Baron Al Rojo Vivo
DEEP PURPLE - Made In Japan
LED ZEPPELIN - The Song Remains The Same
IRON MAIDEN - Live After Death
MARDUK - Panzer Division Marduk
CANNIBAL CORPSE - Butchered At Birth
NILE - In Their Darkened Shrines
Rotting Christ - Κατά Τον Δαίμονα Εαυτού
Ostatnio zmieniony pt maja 17, 2019 5:55 pm przez Deleted User 2259, łącznie zmieniany 14 razy.
Awatar użytkownika
pucha
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 766
Rejestracja: śr sie 24, 2011 4:21 pm
Skąd: Lublin, Polska

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Pucha

Post autor: pucha »

Na wstępie to powiem, że ten ranking wciąż jeszcze tworzę, przesuwam, wyrzucam, wrzucam z powrotem...

Zacznę jednak od albumów z poza TOP50 z dodatkowej dychy.

Pierwsza czwórka to albumy z kręgu death / black, którego raczej zbyt często nie słucham i koneserem raczej bym siebie nie nazwał. Istnieje jednak kilka takich płyt do których wracam kiedy najdzie mnie chęć na coś naprawdę ekstremalnego. Na pewno nie jest to moje TOP50, ale są to albumy o których wspomnieć muszę.


Obrazek
MARDUK - Panzer Division Marduk (1999)

W sumie wszystko co tu się dzieje wielbię bezgranicznie. Perkusyjna kanonada, riffy ostre jak żyleta i ten obłąkany skrzek. Sterylna, bezduszna produkcja tylko dodaje uroku temu materiałowi. Urzeka mnie też tu bezpośredniość i dosadne "skurwysyństwo" tego materiału. Ja generalnie lubię jazdę po bandzie w metalu, więc może dlatego tak lubię "Panzer...".

Ulubione kawałki: "Baptism by Fire", "Christraping Black Metal"

Obrazek
CANNIBAL CORPSE - Butchered At Birth (1991)

Wydaje mi się, że Cannibal Corpse to jedna z najbardziej popierdolonych rzeczy, jakie wydarzyły się w muzyce metalowej ever. Ja wiem, że był i grindcore i jakieś inne ekstremalne tematy, ale Cannibale, ich muza, ich styl, ich okładki, to wciąż rzecz która wstrząsa mną dogłębnie. Muzyczne metalowe wynaturzenie, które nie ma słabego momentu od początku do końca. Najbardziej cenię tutaj wokale Barnes'a i blasty Mazurkiewicza. No i basowe solówki na "zwisających" strunach.

Ulubione kawałki: "Meat Hook Sodomy", "Rancid Amputation"

Obrazek
NILE - In Their Darkened Shrines (2002)

Nile uznaje jako nieco bardziej rozbudowaną formę Cannibali, jednak pozbawioną tych wszystkich wynaturzeń o których wspomniałem przy okazji "Butchered at Birth". Tu mamy bardzo sprawnych muzyków i solidny koncept w okół którego obudowana jest muzyka. Ten dwupłytowy kolos to majstersztyk jeśli chodzi o death metal, a konkretne, death metalowe walce świetnie korespondują z akustycznymi, genialnymi wstawkami granymi na gitarach akustycznych czy wszelkiego rodzaju oudach czy sazach.

Ulubiony numer: "Unas Slayer of the Gods"

Obrazek
ROTTING CHRIST - Κατά Τον Δαίμονα Εαυτού (2013)

Rotting Christ to dla mnie taki zespół jednego, złotego strzału. Nigdy mnie ich wcześniejsze płyty nie pociągały, późniejsze jak się okazało też nie, ale "Κατά Τον Δαίμονα Εαυτού" to jest dla mnie majstersztyk. Szkielety kompozycji są nad wyraz proste, ale całość, obudowana na wielokrotnych dublach gitar, wstawkach instrumentów ludowych czy chórach, jest zrobiona z niezwykłym smakiem i mądrością. Klimat tej płyty po latach cały czas uwodzi.

Ulubione kawałki: "Grandis Spiritus Diavolos", "In Yumen Xibalba"
Ostatnio zmieniony pn kwie 29, 2019 2:23 pm przez pucha, łącznie zmieniany 1 raz.
Deleted User 2259

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Pucha

Post autor: Deleted User 2259 »

No to masz jeszcze 6 płyt HM, ja też bym zaczynał od nich własnie, a dopiero później robił 50:) co do wartości muzycznej, głownie znam zespoly tylko z nazwy (poza CC) Nile coś kiedyś słuchałem i było całkiem spoko. Czekamy na więcej, zapowiada się fajnie.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Pucha

Post autor: Vorgel »

CC chcieli na siebie zwrócić uwagę okładkami płyt i tekstami, bo muzycznie to raczej uwagi nie zwracają. A tutaj taka ciekawostka.

https://www.youtube.com/watch?v=fc-V3NYckOI
Awatar użytkownika
Bon Dzosef
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 11843
Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Pucha

Post autor: Bon Dzosef »

Zgadzam się z opinia o plycie, ale nie z opinia o zespole. Rottingi nagrali sporo dobrych płyt
Lubie Iron Maiden i Megadeth

pz = shakin stevens

oddawac długie podpisy
Awatar użytkownika
pucha
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 766
Rejestracja: śr sie 24, 2011 4:21 pm
Skąd: Lublin, Polska

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Pucha

Post autor: pucha »

Dobra, jadę z kolejnymi tematami, żeby zamknąć temat tej przed-topowej dyszki.

Kolejna część do koncertówki. Generalnie nie jestem wielkim fanem albumów live, bo moim zdaniem naprawdę niewiele zostało zrobionych na tyle dobrze, żeby oddać klimat koncertów na których były nagrywane. Niemniej, są takie koncertówki które wielbię. Gdyby nie regulamin, to na pewno wskoczyłyby do TOP50 :)

Obrazek
IRON MAIDEN - Live After Death (1985)

Od tego się wszystko zaczęło. To ten album wystrzelił mnie w inny kosmos po którym dryfuje już prawie 20 lat. Wszystko tu kocham, energię jaka bije z nagrań, gadki Dickinsona, bezbłędnie zagrane kawałki, brzmienie... Legenda, czy muszę coś jeszcze dodawać?

Ulubione kawałki: "The Trooper", "Running Free", "Run To The Hills", "Flight of Icarus" (!!!!)

Obrazek
LED ZEPPELIN - The Song Remains The Same (1976)

Za małolata oglądałem to na zdartej kasecie VHS jak zahipnotyzowany. Wersja "Stairway to Heaven" z tego albumu to dla mnie wciąż chyba jeden z najlepszych muzycznych momentów w życiu. Tak samo uwielbiam swobodną wariację Planta i Page'a w okół "Since I've Been Loving You". No i zabawę Jimmiego maszyną Theremina w środku "Whole Lotta Love". Po latach kupiłem to sobie na rozszerzonej edycji CD i wsiąkłem od nowa. Potęga!

Ulubione kawałki: te co wymieniłem wyżej :)

Obrazek
DEEP PURPLE - Made In Japan (1972)

To był chyba pierwszy świadomy odsłuch czegoś mocniejszego niż Budka Suflera :D Już po pierwszym takcie "Highway Star" wiedziałem że to może zmienić moje życie. Miałem 11 lat, a "Made In Japan" przejechało się po mnie jak walec po rozgrzanym asfalcie. Na zawsze będę wielbił dialog Gillana z Blackmore'm w środku "Strange Kind of Woman", charakterystyczną pomyłkę Blackmore'a w riffie do "Smoke on the Water" i genialne solo Paice'a w "The Mule". Co ciekawe, pierwsze wydanie z jakiego to odsłuchiwałem to było nielicencjonowane wydanie firmy Selles, z całkowicie inną okładką i powycinanymi gadkami Gillana między utworami. Po latach, odsłuchując oryginalną wersję, nieźle się zdziwiłem że są tam fragmenty których nie znałem, choć przecież miałem ten krążek przekatowany za małolata wzdłuż i wszerz.

Ulubione kawałki: "Strange Kind Of Woman", "The Mule", "Smoke On The Water"

Obrazek
BARON ROJO - Baron Al Rojo Vivo (1984)

Po wielu latach do zestawu klasyków w wersji live dołączyła jeszcze ta płyta. To esencja grania live, ze świetnym solo gitarowym, kapitalną solówką na bębnach no i dzikimi wykonaniami live klasyków i przyszłych klasyków, bo zespół niektóre z numerów dopiero testował przed nagrywką w studio. Hiszpanie zawsze balansowali między punkiem, rock'n'rollem i heavy metalem i w zasadzie na "Baron Al Rojo Vivo" to wszystko zostało uchwycone. Jedyne co mi w tej płycie przeszkadza, to fakt że kawałki mają przerwy, są wyciszane poprzez fade outy, a nie jak na "Live After Death" są zespolone w całość. Niemniej, to wciąż koncertowy majstersztyk!

Ulubione kawałki: "Flores Del Mal", "Drum Solo", "Campo Del Concentracion"

Obrazek
BRUCE DICKINSON - Scream For Me Brazil (1999)

To jest chyba najbardziej przekatowana przeze mnie koncertówka ever. Miałem (w sumie dalej mam!) to na kasecie z Mystica, która swego czasu zacięła się w kieszeni odtwarzacza w moim Cinquecento. A że jeździłem CC prawie codziennie, to mogłem słuchać tylko Dickinsona :) Niemniej jednak, wciąż uwielbiam ten materiał, Bruce jest tam w kapitalnej formie, Adrian z Royem Z wygrywają tu fenomenalne partie, a Dave Ingraham z Eddiem Casillasem są wręcz bezlitośnie perfekcyjni jeśli chodzi o nabijanie rytmu. Do tego szalona, brazylijska publiczność która nakręca muzyków i dodaje tego ostatecznego kolorytu i tak już przecież genialnej muzyce. Szkoda trochę że nigdzie nie mogę ustrzelić pełnej wersji tego koncertu, bo wiem że przecież Bruce wykonywał tam masę innych numerów które nie zostały włączone w repertuar płyty.

Ulubione kawałki: "Tears of the Dragon", "Accident of Birth", "Chemical Wedding"


I jeszcze dziesiąta płyta, która nie jest ani black / death metalem, ani koncertówką. To EPka.

Obrazek
HELLOWEEN - Helloween (1985)

Mówcie co chcecie, ale dla mnie to jest wciąż najlepsze wydawnictwo Helloween ever. Na tej płytce Hansen i spółka są tacy niepokorni, brudni, wkurwieni... Są jak nadlatująca pięść, nie kalkulują, cisną do przodu bez litości. Nawet zwolnienie w "Victim of Fate" czy początek "Cry For Freedom" są tak złe, że wiesz że za moment coś "ugryzie". Uwilebiam wokal Hansena, nigdy później już nie śpiewał i nie brzmiał tak jak tutaj. Kanon!

Ulubione kawałki: "Starlight", "Victim of Fate", "Warrior"
Deleted User 2259

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Pucha

Post autor: Deleted User 2259 »

LaD - To absolutny top, katowałem na kasecie za malolata, super wydawnictwo. Tez bym wyróżnił Running Free, ale nie jest to moj ulubiony koncert IM.
Made In Japan - DP to mój pierwszy rockowy zespół (nie liczę proga) koncertówka jest świetna, DP w formie jak nigdy.
Scream For Me Brazil - Niezły wybór, nie słuchałem tego od dawna, będę musiał sobie przypomnieć jak to leciało :)

Reszty nie słucham/ jednej płyty nie znam (wiadomo której)
Awatar użytkownika
pucha
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 766
Rejestracja: śr sie 24, 2011 4:21 pm
Skąd: Lublin, Polska

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Pucha

Post autor: pucha »

Invader pisze: pn kwie 29, 2019 3:31 pm Reszty nie słucham/ jednej płyty nie znam (wiadomo której)
Sądzę że Baron Rojo to ogólnie mało kto na forum będzie kojarzył, choć wiem że są użytkownicy którzy znają :)

W głównym rankingu też kilka perełek o mało znanych nazwach mam.
Awatar użytkownika
widman
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 7768
Rejestracja: ndz lip 24, 2005 7:52 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Pucha

Post autor: widman »

O, Baron Rojo!
Awatar użytkownika
LukaSieka
-#The Man Who Would Be Spammer
-#The Man Who Would Be Spammer
Posty: 18846
Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
Skąd: Konin

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Pucha

Post autor: LukaSieka »

pucha pisze: pn kwie 29, 2019 2:24 pm BARON ROJO - Baron Al Rojo Vivo (1984)
Obrazek
Bez dwóch zdań jedna z najlepszych płyt metalowych live w historii.
Vorgel pisze: pn kwie 29, 2019 1:49 pm CC chcieli na siebie zwrócić uwagę okładkami płyt i tekstami, bo muzycznie to raczej uwagi nie zwracają.
Nie wiem jak tak można pisać o jednym z najważniejszych i najbardziej wpływowych zespołów death metalowych. Tzn. wiem, bo wystarczy, że ten zespół się po prostu komuś nie podoba. Świadczy to jednak o słabej znajomości tematu, bo wkład Cannibal Corpse w te muzykę jest nie do przecenienia. Amerykański death metal to jednak w gruncie rzeczy właśnie Cannibal Corpse, Morbid Angel, Death, Deicide. Te zespoły są generalnie najważniejsze i zrobiły więcej niż np. Master, Massacre albo Obituary, który jak wiadomo był niemalże kalą Celtic Frost. Tak na dobra sprawę po 1994 roku większość młodych kapel death metalowych powstających w USA dzieliły się na dwa rodzaje: te diabelskie inspirowane Morbid Angel, Deicide oraz te trupie, gore'owe czerpiące garściami z Cannibal Corpse. Zespołów grających w stylu Cynic, Death było sto razy mniej. Tak w sumie jest do dziś.
Sam lp "Butchered At Birth" jest bardzo dobry, ale o wiele lepszy jest dla mnie nastepny "Tomb Of The Mutilated". Z resztą "The Bleeding" też. Tak czy owak pierwsze 4-5 płyt Cannibal Corpse są w takim stylu grania poza konkurencją.
So what if the master walked on the water. I don't see him trying to stop the slaughter.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Pucha

Post autor: Vorgel »

Dla mnie Obituary zjada na śniadanie Cannibal Corpse. CC to był nawet fajny dowcip w tamtych czasach i w tych dokładnie kategoriach ich traktuję. Oczywiście że mało zespołów grało jak Death, bo tak trzeba umieć grać. CC to przeciętniacy.
Awatar użytkownika
LukaSieka
-#The Man Who Would Be Spammer
-#The Man Who Would Be Spammer
Posty: 18846
Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
Skąd: Konin

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Pucha

Post autor: LukaSieka »

Vorgel pisze: pn kwie 29, 2019 7:57 pm Dla mnie Obituary zjada na śniadanie Cannibal Corpse.
Też bardzo lubię Obituary, ale kopiowanie Celtic Frost przez ponad 30 lat, a wyznaczenie nowych standardów, stylistyki w death metalu i pociągniecie za sobą milionów kapel na świecie, tak jak to miało miejsce w przypadku Cannibal Corpse to jednak nie to samo.
So what if the master walked on the water. I don't see him trying to stop the slaughter.
Awatar użytkownika
Djuk_416
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3463
Rejestracja: wt lis 24, 2015 8:29 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Pucha

Post autor: Djuk_416 »

Vorgel pisze: pn kwie 29, 2019 7:57 pm CC to był nawet fajny dowcip w tamtych czasach i w tych dokładnie kategoriach ich traktuję.
Jak ktoś słucha z death metalu trzech zespołów na krzyż to może tak twierdzić. Cannibal Corpse i ich pierwsze płyty odcisnęły bardzo duże piętno na śmierć metalu. Ciężko w tym gatunku o inny tak charakterystyczny zespół. Tak jak napisał LukaSieka oni i debiut Suffocation dał podwaliny pod to co przez kolejne 20 lat działo się w death metalu. Z drugiej strony własnie były zespoły które obracały się w klimatach Morbid Angel, Vital Remains i Deicide. Dla technicznego death metalu traktującego o tematyce gore, śmierci i tego typu sprawach to na pewno oni są numerem jeden. Chociaż jeżeli miałbym być szczery to wole od nich Autopsy. Wolę ich ohydny i obskurny styl od technicznego deathowego grania. No ale jeżeli mam byc obiektywny to miano najlepszych w tym stylu przypada kanibalom. I nie wiem czy nawet nie leżą mi bardziej późniejsze płyty z Fisherem bo przez ostatnie pare lat ich czesciej słucham.
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21471
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Pucha

Post autor: pz »

Na temat CC się nie wypowiem, bo nie słucham takiej muzyki. Pamiętam tylko, że okładki i teksty zrobiły na mnie wrażenie, jak mi je w czasach liceum pokazał kumpel słuchający takiej muzyki. Za to EPka Helloween to dla mnie jedno z ulubionych wydawnictw. Krótkie, ale szybkie, ostre. Mogę słuchać tego w kółko. Zdecydowanie top-1 Helloween (chociaż Walls i Keepery też bardzo lubię). Gdyby w naszej zabawie na najlepsze debiuty można było uwzględniać również EPki, to właśnie Helloween byłoby u mnie na pierwszym miejscu.

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Defenders of Steel
06: Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), Linkin Park
07: Judas Priest
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Pucha

Post autor: Vorgel »

LukaSieka pisze: pn kwie 29, 2019 8:07 pm
Vorgel pisze: pn kwie 29, 2019 7:57 pm Dla mnie Obituary zjada na śniadanie Cannibal Corpse.
Też bardzo lubię Obituary, ale kopiowanie Celtic Frost przez ponad 30 lat, a wyznaczenie nowych standardów, stylistyki w death metalu i pociągniecie za sobą milionów kapel na świecie, tak jak to miało miejsce w przypadku Cannibal Corpse to jednak nie to samo.
Łatwo jest naśladować CC, a oni stali się sławni nie dzięki muzyce, a dzięki okładkom i tekstom. Absolutny banał podobnie jak Deicide z tym swoim groteskowym satanizmem. Stawianie ich w jednym szeregu z Death i Morbid Angel uważam za trochę niepoważne. Chuck i Trey to muzycy z prawdziwego zdarzenia, słychać to w ich grze i widać po wywiadach o co byli pytani. Zaś Barnes i Benton to dwa największe wały w death metalu (Benton sie chyba nawet udzielał gościnnie w Kanibalach). Obaj uwielbiali gadać o wszystkim tylko nie o muzyce. Barnesa bardziej niż zespól obchodziło Ace Ventura gdzie wystąpili z CC i jego marzenie zagrania w filmie porno , bo tego się z wywiadów można było dowiedzieć.
Awatar użytkownika
Felcio
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4174
Rejestracja: wt lis 17, 2015 11:42 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Pucha

Post autor: Felcio »

Vorgel pisze: pn kwie 29, 2019 10:53 pm Barnesa bardziej niż zespól obchodziło Ace Ventura gdzie wystąpili z CC i jego marzenie zagrania w filmie porno , bo tego się z wywiadów można było dowiedzieć.
To Jim Carrey zaprosił Cannibal Corpse do zagrania epizodu w filmie Ace Ventura bo był ich wielkim fanem.
Muzycznie Cannibal Corpse i Deicide byli świetni. Nagrali kilka death metalowych kamieni milowych. Alex Webster jest jednym z najlepszych basistów death metalowych i to bez dwóch zdań. Lata świetlne wyprzedzał wszystkich basistów z Morbid Angel i Obituary.
Chris Barnes był niesamowitym wokalistą. Niestety później w Six Feet Under sie mocno opuścił. Benton choć świr to bardzo utalentowany muzyk. Basistą był przednim, wokalista również.
I nie porównywałbym Obituary z Cannibal Corpse nawet pomimo tego ze oba to death metalowe zespoły. To dwie różne szkoły grania. Obituary jak już ktoś wspominał to kultywowanie starej szkoły grania zapoczątkowanej przez szwajcarów z Celtic Frost. Może nie wymyślili koła na nowo ale byli jednym z najlepszych (jak nie najlepszym) spadkobierców po Celtic Frost. Cannibal Corpse to rozwiniecie wątków znanych z pierwszych dwóch płyt Death i debiutu Autopsy. Ale oni od siebie dodali sporo. Już na pierwszej płycie. Dalej robili w death metalu rewulucje. Poprzez muzyke, okładki, teksty. Koncertowo kanibale byli precyzyjnie zabójczy. Ścisła czołówki na scenie death metalowej. Widziałem po kilka razy Obituary i Cannibal i trzeba przyznać że Cannibal Corpse nie mieli sobie równych. Nie wiem jak teraz bo z 10 lat ich nie widziałem ale koncerty na Metalmaniach 1993 i 1994 oraz koncert w Poznaniu w 2000 nie pozostawiały wątpliwości kto cały czas rządzi. Obituary najlepiej wspominam u boku Napalm Death w 1992. Te późniejsze były dobre, solidne ale juz tak nie porywały.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Pucha

Post autor: Vorgel »

Na Metalmanii 1993 od CC nawet lepsze było Messiah. Przynajmniej tak to pamiętam. Ale to bez znaczenia, bo później przyszli Carcass i Death i wszystko pozamiatali. I nikt w Cannibal Corpse nie wyprzedzał nikogo o lata świetlne, bo to byli przeciętni muzycy jeśli porównać z naprawdę dobrymi, a do tego rodzaju grania nie potrzeba zresztą wybitnych instrumentalistów. To jaka jest różnica między muzykami z prawdziwego zdarzenia, a CC pokazuje przykład Death. To jest też przykład rozwoju. CC się nie rozwijali. Grali cały czas to samo. No chyba, że w XXI wieku grają co innego, nie wiem, bo nie śledzę od lat 90.
Ostatnio zmieniony wt kwie 30, 2019 10:24 am przez Vorgel, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
pucha
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 766
Rejestracja: śr sie 24, 2011 4:21 pm
Skąd: Lublin, Polska

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Pucha

Post autor: pucha »

No dobra, zabawa się skończyła, lecimy z rankingiem TOP50.

Na początek
Obrazek
50. GRAND MAGUS - The Hunt (2012)

Prostota i surowizna tego materiału zawsze mnie urzekały. Generalnie to bardzo lubię formułę typu power-trio, a u Szwedów sprawdza się ona wybornie. Dużo tu dobrych riffów i nośnych refrenów, które na długo zapadają w pamięć. Fajnie też, że często zdarza im się nawiązywać do swojej kultury ludowej, co dodaje dodatkowego smaczku, zwłaszcza kiedy sięgają po instrumenty akustyczne czy wzbogacają kawałki wiolonczelą. No i charakterystyczne, nieco brudne, "garażowe" brzmienie. Dla mnie bardzo autentyczny materiał.

Ulubione kawałki: "Starlight Slaughter", "Iron Hand"

Obrazek
49. DIVLJE JAGODE - Konji (1990)

Legenda bałkańskiego heavy w najbardziej ekscytującym wydaniu. Divlje Jagode to zespół który zawsze grał po swojemu, niby heavy inspirowany głównie NWOBHM, ale zdradzający też wpływy chociażby twórczości Bijelo Dugme. "Konji" to siódmy album studyjny i zdecydowanie najdojrzalszy i najlepiej brzmiący. Wspaniałe pasaże gitarowe Lipovacy wsparte są potężnymi hammondami, które trochę kojarzą się z Deep Purple, ale wobec galopującego heavy wiadomego pochodzenia, brzmią jednak zdecydowanie bardziej charakternie. Płyta jest dość zróżnicowana, prócz solidnego heavy, są i dwie bardzo ładne ballady i kilka nieco bardziej rock'n'rollowych odjazdów.

Ulubione kawałki: "Konji", "London", "Zaboravi"

Obrazek
48. SABATON - Carolus Rex (2012)

Tak, wiem. Wiocha, pozerka, gimbaza. Ale mam to gdzieś, bo ten album jest naprawdę potężny. Być może dlatego, że panowie pierwszy raz skupili się tylko i wyłącznie na historii własnego kraju i zagrali tak jak to czuli, a nie tak żeby zagrać pod publikę. Kawał solidnego power / heavy z monumentalnymi refrenami i masą konkretnych riffów. Ze względu na moje "etniczne" upodobania, bardziej cenię sobie Szwedzką wersję językową.

Ulubione kawałki: "Lion From The North", "Carolus Rex", "The Carolean's Prayer"

Obrazek
47. MIECZ WIKINGA - Grona Gniewu (2003)

Co tu dużo mówić, monument jeśli chodzi o rodzimy heavy metal. Co ciekawe, wśród zagorzałych fanów polskiego heavy, oryginalne wydanie tej płyty to Święty Graal. Nie zdawałem sobie sprawy z tego kiedy kupowałem to w chwili premiery, zwłaszcza że byłem rozczarowany wydaniem, które jest zwykłym CD-R z wkładką pełną błędów :P Ale za to muzyka to pierwsza klasa, bardzo surowy i porywający heavy metal spod znaku niemieckiej szkoły typu wczesne Running Wild czy Helloween (z Hansenem na wokalu). Trzyma w napięciu od początku do końca, zwłaszcza że wiele tu kapitalnych melodii i zadziornych riffów. Kapela reprezentowała naprawdę wysoki poziom i szkoda, że panom przeszła miłość do heavy metalu i zboczyli z kursu kładąc jednocześnie kres tej wspaniałej kapeli.

Ulubione kawałki: "Żelazne Miraże", "Husaria Lepszego Stworzenia"

Obrazek
46. ARIA - Mania Wieliczija (1985)

Gdy poznawałem ten album, byłem już dobrze zaznajomiony z takimi płytami jak "Gieroj Asfalta" czy "Igra S Ogniom" i jakoś mi nie siadło. Po latach jednak wróciłem do tego albumu i stwierdziłem, że musiałem być jakiś głupi wtedy albo dawno nie ruchać, że nie doceniłem tego materiału. Zawartość tej płyty jest tak monumentalna jak okładka która ją zdobi. Nie ma tu słabego numeru, a jest coś znacznie więcej - stuprocentowe zaangażowanie na pohybel warunkom w których przyszło nagrywać ten wiekopomny debiut. Nie ma tu świetnie brzmiącej gitary ani markowego zestawu perkusyjnego, ale jest wielka pasja i ogrom umiejętności, zarówno technicznych jak i kompozytorskich. Riffy którymi strzelają Rosjanie mają wielką siłę rażenia a refreny i wokale które tworzy Kipiełow, to majstersztyk. Zaskakuje brzmienie, które przez użycie klawiszy, przywodzi na myśl nieco "Somewhere In Time" (POZOR! Zwróćcie uwagę na daty wydania oby płyt :) ). Monument Europejskiego heavy.

Ulubione utwory: "Torero", "Biwni Czernych Skał", "Wolontjor"

To be continued...
Awatar użytkownika
Bon Dzosef
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 11843
Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Pucha

Post autor: Bon Dzosef »

Az sobie włączyłem ten Sałaton i nie chce tu się wypowiadać o jakości, bo moje zdanie każdy zna, ale brzmialo to dokladnie tak samo jak dwie pierwsze plyty (jedyne które znam, bo słuchałem jak wychodziły), na tych samych patentach. A co do poteznego brzmienia to tez trochę szok, biorąc pod uwagę plastikowe klawisze i plaskie gitary :p
Lubie Iron Maiden i Megadeth

pz = shakin stevens

oddawac długie podpisy
Awatar użytkownika
pucha
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 766
Rejestracja: śr sie 24, 2011 4:21 pm
Skąd: Lublin, Polska

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Pucha

Post autor: pucha »

Nie kłócę się, ja wiem jaki status ma Sabaton generalnie i ja też ich wielkim fanem nie jestem, toleruję w zasadzie tylko dwie płyty. Uważam ich za najlepszy z tych wszystkich plastikowych produktów które zalały jakiś czas temu metalowy świat. Choć z drugiej strony, lubię perwersję, więc zapewne jeszcze kilka takich "kwiatków" w tym rankingu się znajdzie ;)
ODPOWIEDZ