Top 50 utworów IM - Vorgel
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Top 50 utworów IM - Vorgel
50. The Unbeliever (The X Factor, 1995)
Utwór ma ambicje progresywne. Tzn te werbelki brzmią retro czyli w najlepszym stylu rocka progresywnego, co w latach 90 był naturalnie regresywne, ale to bez znaczenia.
49. Strange World (Iron Maiden, 1980)
Wishbone Ash to był naprawdę dobry zespół.
48. Prodigal Son (Killers, 1981)
A tutaj z kolei trochę Jethro Tull, tego starego, śpiewającego o wiedźmach.
47. Purgatory (Killers, 1981)
Idealny szablon do obrabiania przez rudowłosych pionierów thrash metalu.
46. Prowler (Iron Maiden, 1980)
Postanowiłem zmienić trochę listę, wywaliłem jeden numer z X Factor i dałem Prowrel. Nie rozumiem, czemu go pominąłem. To wizytówka wczesnego Maiden.
45. Hooks in You (No Prayer for the Dying, 1990)
Adrian Smith napisał ten numer po czym opuścił Iron Maiden. Właśnie coś takiego chciałbym żeby grali obecnie, zamiast udawać zespół progresywny.
44. Weekend Warrior (Fear of the Dark, 1992)
Podoba mi się jak Dickinson śpiewa ten numer. Niczym Brian Johnson. On w ogóle na tej płycie jest bardziej hard rockowy niż heavy metalowy.
43. Chains of Misery (Fear of the Dark, 1992)
Fajnie, że Dave Murray napisał w końcu coś więcej niż tylko intro do utworu. W sumie to już napisał na poprzedniej płycie, ale zbyt często mu się to nie zdarzało.
42. The Fugitive (Fear of the Dark, 1992)
O zbiegu, który musi oczyścić swoje imię. Cliche aż zęby bolą, ale numer bardzo dobry.
41. Be Quick or Be Dead (Fear of the Dark ,1992)
Idealne na początek albumu. Jak 10 lat wcześniej Invaders. Krótkie i konkretne.
Statystyka dla piątej dziesiątki (po edycji): 4 utwory z Fear of the Dark (To równa płyta, której do najlepszych trochę brakuje, ale można wybrać dużo utworów in total), 2 utwory z Killers (To nierówna płyta, ale zawsze coś killerskiego się znajdzie), 1 utwór z The X Factor (i już więcej nie będzie), dwa utwory z debitu i z No Prayer, łatwo się domyślić, że w obu przypadkach jeszcze będzie.
Utwór ma ambicje progresywne. Tzn te werbelki brzmią retro czyli w najlepszym stylu rocka progresywnego, co w latach 90 był naturalnie regresywne, ale to bez znaczenia.
49. Strange World (Iron Maiden, 1980)
Wishbone Ash to był naprawdę dobry zespół.
48. Prodigal Son (Killers, 1981)
A tutaj z kolei trochę Jethro Tull, tego starego, śpiewającego o wiedźmach.
47. Purgatory (Killers, 1981)
Idealny szablon do obrabiania przez rudowłosych pionierów thrash metalu.
46. Prowler (Iron Maiden, 1980)
Postanowiłem zmienić trochę listę, wywaliłem jeden numer z X Factor i dałem Prowrel. Nie rozumiem, czemu go pominąłem. To wizytówka wczesnego Maiden.
45. Hooks in You (No Prayer for the Dying, 1990)
Adrian Smith napisał ten numer po czym opuścił Iron Maiden. Właśnie coś takiego chciałbym żeby grali obecnie, zamiast udawać zespół progresywny.
44. Weekend Warrior (Fear of the Dark, 1992)
Podoba mi się jak Dickinson śpiewa ten numer. Niczym Brian Johnson. On w ogóle na tej płycie jest bardziej hard rockowy niż heavy metalowy.
43. Chains of Misery (Fear of the Dark, 1992)
Fajnie, że Dave Murray napisał w końcu coś więcej niż tylko intro do utworu. W sumie to już napisał na poprzedniej płycie, ale zbyt często mu się to nie zdarzało.
42. The Fugitive (Fear of the Dark, 1992)
O zbiegu, który musi oczyścić swoje imię. Cliche aż zęby bolą, ale numer bardzo dobry.
41. Be Quick or Be Dead (Fear of the Dark ,1992)
Idealne na początek albumu. Jak 10 lat wcześniej Invaders. Krótkie i konkretne.
Statystyka dla piątej dziesiątki (po edycji): 4 utwory z Fear of the Dark (To równa płyta, której do najlepszych trochę brakuje, ale można wybrać dużo utworów in total), 2 utwory z Killers (To nierówna płyta, ale zawsze coś killerskiego się znajdzie), 1 utwór z The X Factor (i już więcej nie będzie), dwa utwory z debitu i z No Prayer, łatwo się domyślić, że w obu przypadkach jeszcze będzie.
Ostatnio zmieniony pt maja 03, 2019 9:18 am przez Vorgel, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Deleted User 2259
Re: Top 50 utworów IM - Vorgel
The Unbeliever, Weekend (to brzmienie i wokal na poczatku w stylu ac/dc nie dla mnie) i The Fugitive to imo jedne z najsłabszych wałków. Dużo tego Feara, u mnie może 1-2 byłyby tylko z tej płyty w top 50. Strange World i Prodigal Son wysoko cenię. Czekamy na więcej
Re: Top 50 utworów IM - Vorgel
40. Afraid to Shoot Strangers (Fear of the Dark, 1992)
Po pierwszych paru odsłuchach Fear of the Dark, to był dla mnie najlepszy kawałek z tej płyty. Taka oczywistość. Później bardziej doceniłem inne.
39. Fates Warning (No Prayer for the Dying, 1990)
Nie jest to wbrew pozorom utwór w stylu Fates Warning. Ale i tak dobrze wyszedł.
38. Judas Be My Guide (Fear of the Dark, 1992)
Fajny rock and rollowy kawałek o tym jaki świat jest zły.
37. No Prayer for the Dying (No Prayer for the Dying, 1990)
Bardzo dobra ballada, gdzie Steve filozofuje na tematy egzystencjalne, co mu się już wówczas coraz częściej zdarzało.
36. Infinite Dreams (Seventh Son of a Seventh Son, 1988)
To jest taka sytuacja jak z Afraid to Shoot Strangers, tyle, że to było wcześniej. Na początku najlepszy, ale później to już nie. Wciąż klasyka.
35. Wasting Love (Fear of the Dark, 1992)
Miłosna ballada gdzie się piaski przesypują. Nie będę tego w zasadzie komentował, ale utwór mi się bardzo podoba.
34. Only the Good Die Young (Seventh Son of a Seventh Son, 1988)
Na przykład Jim Morrison. Był dobry. Dobrym wokalistą.
33. Remember Tomorrow (Iron Maiden, 1980)
Utwór powinien śpiewać Bruce, gdyż to kawałek na jego warunki wokalne. Paul podszedł do tego po swojemu, nie wyciąga wokali w syrenę alarmową. Bo nie potrafił, ale i też zapewne nie chciał spróbować. Dlatego też wyleciał z zespołu. Utwór i tak wywołuje ciary.
32. Killers (Killers, 1981)
Zapytany w połowie lat 90 Dave Murray o ulubioną solówkę jaką zagrał w Iron Maiden, wymienił Killers. Solówka jest świetna, ale podoba mi się też o dziwo postawa wokalisty. Przynajmniej na początku. Jest mega.
31. Phantom of the Opera (Iron Maiden, 1980)
Najlepszy utwór z DiAnno. Słychać wpływy wczesnego Genesis. A później da się słyszeć podobne patenty w End of the Line Overkill.
Podsumowanie czwartej dziesiątki: Trzy utwory z Fear (znów najwięcej), po dwa numery z Seventh Sona, No Prayer i debiutu. Jeden numer z Killers. Zapewniam, że będą niespodzianki.
Po pierwszych paru odsłuchach Fear of the Dark, to był dla mnie najlepszy kawałek z tej płyty. Taka oczywistość. Później bardziej doceniłem inne.
39. Fates Warning (No Prayer for the Dying, 1990)
Nie jest to wbrew pozorom utwór w stylu Fates Warning. Ale i tak dobrze wyszedł.
38. Judas Be My Guide (Fear of the Dark, 1992)
Fajny rock and rollowy kawałek o tym jaki świat jest zły.
37. No Prayer for the Dying (No Prayer for the Dying, 1990)
Bardzo dobra ballada, gdzie Steve filozofuje na tematy egzystencjalne, co mu się już wówczas coraz częściej zdarzało.
36. Infinite Dreams (Seventh Son of a Seventh Son, 1988)
To jest taka sytuacja jak z Afraid to Shoot Strangers, tyle, że to było wcześniej. Na początku najlepszy, ale później to już nie. Wciąż klasyka.
35. Wasting Love (Fear of the Dark, 1992)
Miłosna ballada gdzie się piaski przesypują. Nie będę tego w zasadzie komentował, ale utwór mi się bardzo podoba.
34. Only the Good Die Young (Seventh Son of a Seventh Son, 1988)
Na przykład Jim Morrison. Był dobry. Dobrym wokalistą.
33. Remember Tomorrow (Iron Maiden, 1980)
Utwór powinien śpiewać Bruce, gdyż to kawałek na jego warunki wokalne. Paul podszedł do tego po swojemu, nie wyciąga wokali w syrenę alarmową. Bo nie potrafił, ale i też zapewne nie chciał spróbować. Dlatego też wyleciał z zespołu. Utwór i tak wywołuje ciary.
32. Killers (Killers, 1981)
Zapytany w połowie lat 90 Dave Murray o ulubioną solówkę jaką zagrał w Iron Maiden, wymienił Killers. Solówka jest świetna, ale podoba mi się też o dziwo postawa wokalisty. Przynajmniej na początku. Jest mega.
31. Phantom of the Opera (Iron Maiden, 1980)
Najlepszy utwór z DiAnno. Słychać wpływy wczesnego Genesis. A później da się słyszeć podobne patenty w End of the Line Overkill.
Podsumowanie czwartej dziesiątki: Trzy utwory z Fear (znów najwięcej), po dwa numery z Seventh Sona, No Prayer i debiutu. Jeden numer z Killers. Zapewniam, że będą niespodzianki.
-
Deleted User 2259
Re: Top 50 utworów IM - Vorgel
Uwielbiam Fates Warning, mało kto go docenia, albo dałby go do swojej top 50
Infinite to mój nr 2 w ogóle od dawna, ale nie będę spojlerować. Phantom nigdy mi nie leżał, ale wielu fanów go uwielbia o czym swiadczy fakt, ze wygrał nasz ostatni survivor na najlepszy utwór IM!
Re: Top 50 utworów IM - Vorgel
W mojej liście widać już na tym etapie pewną prawidłowość. Dwa ostatnie (w latach 90) z Brucem to dwie ostatnie dziesiątki (ale będą jeszcze niespodzianki w top 30!), podobnie dwa albumy z Paulem i album z Blazem. To jest jednak dość charakterystyczne jak patrzę na ten zespół z perspektywy trzech dekad odkąd ich słucham.
Re: Top 50 utworów IM - Vorgel
Ciekawe wybory. U mnie obie ballady z Paulem i numery z No Prayer byłyby chyba wyżej.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Defenders of Steel
06: Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), Linkin Park
07: Judas Priest
Re: Top 50 utworów IM - Vorgel
Zrobiłem edycję, gdyby ktoś nie zauważył. W miejsce Judgement of Heaven dałem Prowler, a w zasadzie to Prowler jest parę oczek wyżej.
Re: Top 50 utworów IM - Vorgel
30. The Evil That Men Do (Seventh Son of a Seventh Son, 1988)
Dość obleśny numer. Ale muzyka romantyczna. Żartowałem. Po prostu jeden z hiciorów Maiden. Lubię.
29. Hallowed Be Thy Name (The Number of the Beast, 1982)
I wtedy go zamknęli, a on się zorientował, że go powieszą i zaśpiewał parę banałów. Muzycznie to ważny numer, kiedyś bardziej lubiłem. Wciąż jednak klasyka.
28. Sun and Steel (Piece of Mind, 1983)
Wiemy o czym opowiada ten utwór, ale dla mnie jest on o czymś innym. Generalnie świetne rock and rollowe oblicze Iron Maiden. Trochę takie UFO, trochę... a zresztą, po co szukać porównań.
27. Invaders (The Number of the Beast, 1982)
Numer o tym jak Wikingowie napadli na Anglików i spuścili im łomot. Krótki i szybki, idealny na otwieracz albumu. Zawsze bujał.
26. Flash of the Blade (Powerslave, 1984)
Ostry, momentami agresywny (w zwrotkach) utwór o tym jak szewczyk dratewka zabił smoka. Albo coś w tym rodzaju.
25. Where Eagles Dare (Piece of Mind, 1983)
Te triole na początku albumu to najlepszy wstęp do albumu jaki słyszałem. Mimo, iż trwa zaledwie 3 sekundy. Dalej jest parę historyjek o asach w przestworzach, nieco dłużej i ambitniej niż w późniejszym hicie.
24. Moonchild (Seventh Son of a Seventh Son, 1988)
Z moich obliczeń wynika, że jak się doda siedem czegoś do siedmiu owego, to wyjdzie "dziecię księżyca". To niekoniecznie tak idzie, ale ponoć Dickinson był bardzo zadowolony z tego numeru.
23. Rime of the Ancient Mariner (Powerslave, 1984)
Długa historia o albatrosie. Coś jak ten z Monty Pythona, ale niezupełnie. Kulminacyjnym punktem utworu jest wymiana solówek między Adrianem i Davem. Całkiem zgrabnie wyszło.
22. Wasted Years (Somewhere in Time, 1986)
Adrian Smith zapytany o czym jest ten utwór odparł, że o robieniu zamieszania syntezatorem gitarowym. Ale tak naprawdę jest o czymś więcej. Np. o tym, że warto jechać na trasę do Polski.
21. 2 Minutes to Midnight (Powerslave, 1984)
Słuchając tego utworu zawsze przed oczyma mam Dickinsona na Long Beach Arena ze słynnego Live After Death. On oprócz tego że jest świetnym wokalistą, to jeszcze całkiem niezłym aktorem (teatralnym).
Podsumowanie trzeciej dziesiątki. Jest tu parę hitów, ale generalnie prawie po równo z każdej wybranej płyty. 3 numery z Powerslave (a wiadomo, że jeszcze będą), po dwa numery z Bestii, Pieców i Syna (a też wiadomo, że jeszcze będą), no i jeden numer z Somewhere, a też wiadomo, że....
Dość obleśny numer. Ale muzyka romantyczna. Żartowałem. Po prostu jeden z hiciorów Maiden. Lubię.
29. Hallowed Be Thy Name (The Number of the Beast, 1982)
I wtedy go zamknęli, a on się zorientował, że go powieszą i zaśpiewał parę banałów. Muzycznie to ważny numer, kiedyś bardziej lubiłem. Wciąż jednak klasyka.
28. Sun and Steel (Piece of Mind, 1983)
Wiemy o czym opowiada ten utwór, ale dla mnie jest on o czymś innym. Generalnie świetne rock and rollowe oblicze Iron Maiden. Trochę takie UFO, trochę... a zresztą, po co szukać porównań.
27. Invaders (The Number of the Beast, 1982)
Numer o tym jak Wikingowie napadli na Anglików i spuścili im łomot. Krótki i szybki, idealny na otwieracz albumu. Zawsze bujał.
26. Flash of the Blade (Powerslave, 1984)
Ostry, momentami agresywny (w zwrotkach) utwór o tym jak szewczyk dratewka zabił smoka. Albo coś w tym rodzaju.
25. Where Eagles Dare (Piece of Mind, 1983)
Te triole na początku albumu to najlepszy wstęp do albumu jaki słyszałem. Mimo, iż trwa zaledwie 3 sekundy. Dalej jest parę historyjek o asach w przestworzach, nieco dłużej i ambitniej niż w późniejszym hicie.
24. Moonchild (Seventh Son of a Seventh Son, 1988)
Z moich obliczeń wynika, że jak się doda siedem czegoś do siedmiu owego, to wyjdzie "dziecię księżyca". To niekoniecznie tak idzie, ale ponoć Dickinson był bardzo zadowolony z tego numeru.
23. Rime of the Ancient Mariner (Powerslave, 1984)
Długa historia o albatrosie. Coś jak ten z Monty Pythona, ale niezupełnie. Kulminacyjnym punktem utworu jest wymiana solówek między Adrianem i Davem. Całkiem zgrabnie wyszło.
22. Wasted Years (Somewhere in Time, 1986)
Adrian Smith zapytany o czym jest ten utwór odparł, że o robieniu zamieszania syntezatorem gitarowym. Ale tak naprawdę jest o czymś więcej. Np. o tym, że warto jechać na trasę do Polski.
21. 2 Minutes to Midnight (Powerslave, 1984)
Słuchając tego utworu zawsze przed oczyma mam Dickinsona na Long Beach Arena ze słynnego Live After Death. On oprócz tego że jest świetnym wokalistą, to jeszcze całkiem niezłym aktorem (teatralnym).
Podsumowanie trzeciej dziesiątki. Jest tu parę hitów, ale generalnie prawie po równo z każdej wybranej płyty. 3 numery z Powerslave (a wiadomo, że jeszcze będą), po dwa numery z Bestii, Pieców i Syna (a też wiadomo, że jeszcze będą), no i jeden numer z Somewhere, a też wiadomo, że....
-
Deleted User 2259
Re: Top 50 utworów IM - Vorgel
Rime i Hallowed dosyć nisko, u wielu fanów oba są w pierwszej 10. Dzięki temu emocje są coraz większe.
Re: Top 50 utworów IM - Vorgel
6-7 z wymienionych numerów byłoby i mnie w top 10 i całe podium już było.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Defenders of Steel
06: Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), Linkin Park
07: Judas Priest
Re: Top 50 utworów IM - Vorgel
Miejcie na uwadze, że moje top 10 może Was totalnie zaskoczyć. Jestem z nimi od 30 lat i nie ma dla mnie żadnych obiektywnych kryteriów. Invader podejrzewam, że będzie w szoku;)
-
Deleted User 2259
Re: Top 50 utworów IM - Vorgel
Jak tylko nie wygra Blood Brothers, to będzie dobrze. No, ale ta płyta ma mniej niz 30 lat.
Re: Top 50 utworów IM - Vorgel
Pozostały utwory z pierwszych pięciu płyt z Dickinsonem
-
Deleted User 2259
Re: Top 50 utworów IM - Vorgel
Czyli nic od Virtuala nie dajesz, tak myślałem.
Re: Top 50 utworów IM - Vorgel
Cala lista to 80-95. Zostały najlepsze płyty, w sumie to 7 , pomyliłem się.
Re: Top 50 utworów IM - Vorgel
20. Gangland (The Number of the Beast, 1982)
Najostrzejszy i najbardziej bezkompromisowy numer Maiden. Niedoceniony, także przez samych muzyków.
19. The Clairvoyant (Seventh Son of a Seventh Son, 1988)
Fajnie wypadł tu kontrast między syntezatorami, a energiczną pracą sekcji rytmicznej. Dużo przestrzeni.
18. The Loneliness of the Long Distance Runner (Somewhere in Time, 1986)
Nie ma najmniejszych wątpliwości, że utwór był konstruowany w oparciu o stare szlachetne patenty rocka progresywnego.
17. The Prophecy (Seventh Son of a Seventh Son, 1988)
Utwór opowiada o proroku, który nie został uznany za proroka, a za tego, który ściągnął klątwę swoją "przepowiednią". Kultowe już intro napisał Dave Murray.
16. Public Enema Number One (No Prayer for the Dying, 1990)
Rock and roll 4/4, utwór Murraya (o dziwo), genialnie oddający klimat upadającej pod ciężarem hedonizmu Kalifornii. Tekst napisał Bruce, generalnie kontynuuje tematykę z Tattooed Millionaire. Kto nie w temacie niech sprawdzi.
15. Back in the Village (Powerslave, 1984)
Takich rock and rolli powinno być w Ironach więcej. I nawet w tamtych czasach starodawnych marynarzy. Jak to buja.
14. The Prisoner (The Number of the Beast, 1982)
Moja pierwsza płyta Ironów, pierwszy faworyt. Tego się nie da zapomnieć. I dalej buja w starym najlepszym stylu.
13. 22 Acacia Avenue (The Number of the Beast, 1982)
Najlepszy popis wokalny Bruce'a w Maiden. Oczywiście numer wyrywa podeszwy z butów, a są opisane przypadki, gdzie wyrwał pineski wbite w podeszwy. Tak czy owak, arcydzieło Smitha. PS. Kiedyś ta Charlotte miała osiągnąć 40, ale teraz to musi mieć z 70.
12. Seventh Son of a Seventh Son (Seventh Son of a Seventh Son, 1988)
Harris nauczył się jak robić progresywny heavy metal (po próbkach z Marynarzem). Naprawdę genialne nagranie, ale później załapał, że on jednak do progresu się nie nadaje. Ten numer polecam wszystkim fanom wszelakiej muzyki. Poza disco. Bo rapu za muzykę nie uznaję.
11. Powerslave (Powerslave, 1984)
Ta szczera, nieskrywana miłość do Yes. Ten nastrojowy fragment w środku. Nie mogę wyjść z podziwu. Oni naprawdę byli lepsi niż wszyscy inni metalowcy w tamtym czasie.
Podsumowanie jest takie, że z Powerslave i Seventh Sona nic w top 10 nie będzie. To może się wydać kontrowersyjne, ale dla mnie nie ma na tym etapie kalkulacji. Znam Maiden od 30 lat i wybieram tak jak uważam. Seventh Son zresztą, co wynika z ilości utworów (procentowo), to najbardziej wybierana przeze mnie płyta. Bo naprawdę jest świetna. Powerslave zresztą też.
Najostrzejszy i najbardziej bezkompromisowy numer Maiden. Niedoceniony, także przez samych muzyków.
19. The Clairvoyant (Seventh Son of a Seventh Son, 1988)
Fajnie wypadł tu kontrast między syntezatorami, a energiczną pracą sekcji rytmicznej. Dużo przestrzeni.
18. The Loneliness of the Long Distance Runner (Somewhere in Time, 1986)
Nie ma najmniejszych wątpliwości, że utwór był konstruowany w oparciu o stare szlachetne patenty rocka progresywnego.
17. The Prophecy (Seventh Son of a Seventh Son, 1988)
Utwór opowiada o proroku, który nie został uznany za proroka, a za tego, który ściągnął klątwę swoją "przepowiednią". Kultowe już intro napisał Dave Murray.
16. Public Enema Number One (No Prayer for the Dying, 1990)
Rock and roll 4/4, utwór Murraya (o dziwo), genialnie oddający klimat upadającej pod ciężarem hedonizmu Kalifornii. Tekst napisał Bruce, generalnie kontynuuje tematykę z Tattooed Millionaire. Kto nie w temacie niech sprawdzi.
15. Back in the Village (Powerslave, 1984)
Takich rock and rolli powinno być w Ironach więcej. I nawet w tamtych czasach starodawnych marynarzy. Jak to buja.
14. The Prisoner (The Number of the Beast, 1982)
Moja pierwsza płyta Ironów, pierwszy faworyt. Tego się nie da zapomnieć. I dalej buja w starym najlepszym stylu.
13. 22 Acacia Avenue (The Number of the Beast, 1982)
Najlepszy popis wokalny Bruce'a w Maiden. Oczywiście numer wyrywa podeszwy z butów, a są opisane przypadki, gdzie wyrwał pineski wbite w podeszwy. Tak czy owak, arcydzieło Smitha. PS. Kiedyś ta Charlotte miała osiągnąć 40, ale teraz to musi mieć z 70.
12. Seventh Son of a Seventh Son (Seventh Son of a Seventh Son, 1988)
Harris nauczył się jak robić progresywny heavy metal (po próbkach z Marynarzem). Naprawdę genialne nagranie, ale później załapał, że on jednak do progresu się nie nadaje. Ten numer polecam wszystkim fanom wszelakiej muzyki. Poza disco. Bo rapu za muzykę nie uznaję.
11. Powerslave (Powerslave, 1984)
Ta szczera, nieskrywana miłość do Yes. Ten nastrojowy fragment w środku. Nie mogę wyjść z podziwu. Oni naprawdę byli lepsi niż wszyscy inni metalowcy w tamtym czasie.
Podsumowanie jest takie, że z Powerslave i Seventh Sona nic w top 10 nie będzie. To może się wydać kontrowersyjne, ale dla mnie nie ma na tym etapie kalkulacji. Znam Maiden od 30 lat i wybieram tak jak uważam. Seventh Son zresztą, co wynika z ilości utworów (procentowo), to najbardziej wybierana przeze mnie płyta. Bo naprawdę jest świetna. Powerslave zresztą też.
-
Deleted User 2259
Re: Top 50 utworów IM - Vorgel
Gangland wolę w jazzowej wersji graną przez DT.
Public Enema - bardzo wysoko go stawiasz, to był zawsze mój faworyt z No Prayera, ale u mnie chyba będzie niewiele dalej.
Akacja i Prisoner dwa najlepsze moim zdaniem z TNotB zasłużona pozycja.
Powerslave zawiera moje ulubione solo Dave'a <wiadomo które>
Już tylko 10 utworów zostało.
Public Enema - bardzo wysoko go stawiasz, to był zawsze mój faworyt z No Prayera, ale u mnie chyba będzie niewiele dalej.
Akacja i Prisoner dwa najlepsze moim zdaniem z TNotB zasłużona pozycja.
Powerslave zawiera moje ulubione solo Dave'a <wiadomo które>
Już tylko 10 utworów zostało.
Re: Top 50 utworów IM - Vorgel
Raczej nie chcę słuchać jazzowe wersji Gangland. Że coś takiego w ogóle istnieje... szok.
Re: Top 50 utworów IM - Vorgel
Rozumiem, że każda lista jest tworem wybitnie subiektywnym, ale Sun and Steel, Back In the Village czy Gangland przed Hallowed, Infinite Dreams, Phantom Of The Opera czy Moonchild to moim zdaniem przegięcie. Jeszcze tylko The Apparition przed Rime Of The Ancient Mariner i mamy komplet :-)


