Strona 1 z 1

Iron Maiden mnie zachwyciło gdy...

: wt gru 03, 2019 1:34 pm
autor: dostoevsky
Zakładam niniejszy temat jako przeciwwagę dla istniejącego tematu o rozczarowaniach związanych z Iron Maiden. :)

Nie chciałbym narzucać Wam żadnych ram czasowych, niemniej jednak ja w swoim poście skupię się na latach reunion, czyli 1999-2019, bo na te lata przypadają największe rozczarowania użytkowników tego forum.

Dziesięć największych zachwytów związanych z Maiden (lata 1999-2019). Kolejność przypadkowa:

- Koncert "Rock In Rio" i DVD jako całość. Kapitalny występ zespołu, nagrania spoza koncertu i easter eggs;
- Flight 666 - zatrudnienie Sama Dunna, autora "Metal: A Headbanger's Journey" było strzałem w dziesiątkę;
- AMOLAD i trasa promująca ten album. Znakomity a zarazem bardzo niedoceniony album w dyskografii Maiden. Zagranie całego albumu było ryzykownym, ale z perspektywy czasu, dobrym posunięciem wnoszącym trochę świeżości;
- Trasa "Early Days" - mój pierwszy koncert, Chorzów 2005. Świetny set pełen długo niegranych perełek;
- Album "The Book of Souls";
- Postawa zespołu podczas "Eggfest" czyli ostatniego występu trasy Ozzfest 2005. Dzięki trasie zespół zyskał mnóstwo młodych fanów w USA;
- Trasa "Somewhere Back in Time" i odgrzebanie "Rime of the Ancient Mariner";
- Trasa "Legacy of the Beast" - dla mnie najlepsza trasa Iron Maiden od czasów trasy "Somewhere Back in Time". No i oczywiście "Sign of the Cross" i "Flight of Icarus";
- Mówiłem już o trasie "Legacy of the Beast", natomiast fakt, że w zeszłym roku zespoł zagrał dwa koncerty w Krakowie traktuję osobno. Znakomity weekend w moim ukochanym polskim mieście;
- DVD "Early Days". Podobają mi się wszystkie DVD Ironów, niemniej jednak to DVD zasługuje na szczególnie wyróżnienie za świetny dokument i wydanie dwóch znakomitych koncertów, czyli "Live at the Rainbow" oraz "Beast over Hammersmith", w wersji DVD.

Re: Iron Maiden mnie zachwyciło gdy...

: wt gru 03, 2019 5:13 pm
autor: lochinvar
... zatrudniło na stanowisku wokalisty Paula Dianno.
... drugim wiosłowym został Dennis Stratton.
... praktycznie samodzielnie, z pomocą inzynierów dźwięku i swojego menadżera, nagrało i wydało rewelacyjną jedynkę, bez przeszkadzania ze strony producenta i z ostrymi jak brzytwa partiami gitary, soczystym wokalem Paula Dianno, znakomitym basem Steva Harisa, ciekawymi bębnami Cliva Burra.
... zdecydowało się na oficjalne wydanie zarówno na CD jak i DVD wielu niepublikowanych nagrań z czasów gdy wokalistą był Paul Dianno.
... przeniosło ciężkie granie na wyższy wymiar a ich wczesne nagrania stały się inspiracją dla wielu późniejszych zespołów metalowych.

Re: Iron Maiden mnie zachwyciło gdy...

: wt gru 03, 2019 7:00 pm
autor: pz
dostoevsky pisze: wt gru 03, 2019 1:34 pm Zakładam niniejszy temat jako przeciwwagę dla istniejącego tematu o rozczarowaniach związanych z Iron Maiden. :)

Bardzo dobry temat. Nie można tylko narzekać.

Trzymając się podobnego schematu jak Ty wyróżniłbym następujące rzeczy:
- wydanie Brave New World - dla mnie to jeden z najlepszych ich albumów, z jednym z moich ulubionych Dream of Mirrors. Bardzo lubię X-Factor (Virtual XI mniej), ale to energia BNW mnie urzekła.
- wydanie Rock in Rio - świetny koncert, świetne nagranie. Do dziś lubię oglądać.
- trasa AMOLAD - nie byłem na tej trasie, ale granie całego albumu to odważna decyzja i coś co lubię (nawet jak album mi nie całkiem pasuje)
- trasy Early Days (zwłaszcza) i Somewhere Back in Time
- trasa Legacy - może chciałbym więcej, może zamiast WickerMana czy Revelations wrzuciłbym co innego, ale zasadniczo to czepialstwo, bo set i oprawa są świetne

Re: Iron Maiden mnie zachwyciło gdy...

: wt gru 03, 2019 7:01 pm
autor: Deleted User 7842
-Zatrudnienie na stanowisko wokalisty Bruce'a Dickinsona
-Wydanie dwóch wyśmienitych koncertówek „Live After Death" oraz „Rock in Rio"
-Praktycznie wszystkie albumy z lat osiemdziesiątych, może z małym wyjątkiem Somewhere in Time (proszę mnie źle nie zrozumieć, lubię tę płytę, ale odstaje ona poziomem od tego, co wydawało IM w 80s IMO)
-Cały album „Brave New World", w szczególności „Dream of Mirrors" oraz „The Nomad"

Re: Iron Maiden mnie zachwyciło gdy...

: czw gru 05, 2019 12:32 pm
autor: Siwy
gdy w maju 2001 roku przesłuchałem świadomie całe BNW i od tego czasu zaczęła się moja przygoda z zespołem ;)
w 2003 roku we Wrocławiu prawie sikałem po nogach ze szczęścia i do dzisiaj mam odgniecenia na żebrach od trzymania się barierek pod sceną :P
W ten sposób mógłbym pisać o każdej płycie, każdym kawałku, oraz każdym koncercie do 2011 roku, na jakim byłem, kiedy to wydany wcześniej TFF raczej mnie zawiódł, oraz co gorsza właśnie koncert na bemowskim lotnisku był pierwszym, gorzej odebranym przeze mnie show. Myślę, że ten rok mógł być pewną cezurą i trochę zmienić nastawienie do zespołu, na bardziej rozsądne i obiektywne ;)

Powyższe 4 zdania są pewnym elementem mojego "głośnego myślenia" nad sensowną odpowiedzią w tym temacie, bo czy właściwe jest rozprawianie o zachwytach pochodzących z młodzieńczej fascynacji, czy raczej powinniśmy pisać o naszych odczuciach z względnie ostatnich kilku lat?
Na pewno mogę napisać z perspektywy wracania do nagrań, wydawnictw i różnych występów live, kiedy to na nowo zacząłem się zachwycać np. kawałkiem Powerslave, który wcześniej odbierałem jako taki tam, spoko, typowo maidenowy, a teraz odkryłem, jaka tam jest zajbista solóweczka z kontrą nieśmiertelnego plumkania na basie Harrisa. Albo jak po latach zaczynam doceniać takie Stranger in a Strange Land, za którym za młodu nie przepadałem szczególnie, tak samo jak za poprzedzającym go kawałkiem o najdłuższym tytule na świecie ;) Wreszcie taki Talisman z niezbyt lubianego TFF okazuje się rzeczywiście bardzo fajny. Pamiętam też jak IM zachwyciło mnie głupiutkim kawałkiem, jakim jest The Red and the Black, z którego tak wiele osób się śmieje. Słuchałem pierwszy raz TBOS, leci sobie jakieś tam meh, a później nagle wjeżdża część instrumentalna, a ja siedzę jak debil z bananem na ryju, gęsią skórką i ciarami na plecach.
Na koniec napiszę jeszcze o trasie Early Years, mój drugi koncert, tym razem już bez barierki, ale doskonale pamiętam w jakim byłem szoku, zmiażdżony potęgą tych kawałków a przede wszystkim formą zespołu, która za mojej świadomości nigdy nie była lepsza. I całe szczęście, że jest w nawet niezłej jakości nagranie z Ullevi, bo moim zdaniem, o ile RiR jest najlepszą oficjalną koncertówką, to Ullevi jest najlepszym zarejestrowanym występem Maidenów ever. Miesiąc temu jakoś przez przypadek na YT mi się nasunęło i puściłem sobie ot tak, w tle a jednak musiałem wszystko rzucić i oglądać, bo tak dobre to jest.

Oczywiście mam nadzieję, że zespół nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i nadal będzie mnie zachwycał. co prawda nie robię sobie jakiś wielkich nadziei, bo wiadomo, wiek już nie ten, forma nie ta i nie ma się co nastawiać na powtórkę sprzed 15 lat, ale myślę że przy adekwatnych oczekiwaniach, zespół ten dalej ma ogromną moc i pole do zachwytu ;)

Re: Iron Maiden mnie zachwyciło gdy...

: czw gru 05, 2019 3:37 pm
autor: remi
1. Czasowe odejście Bruce'a by "odświeżyć" zespół i na fali reunion rozpocząć pozyskiwanie nowej generacji fanów (wiem, że kontrowersyjne:)).

2. Rock In Rio 2001 - klasa sama w sobie, koncert wychodzi poza ramy widowiska tylko dla metalowców. Wspaniała wizytówka do polecenia osobom nieznających muzyki IM, aby ich przekonać - wiem po sobie i po kolejnych osobach, które "Zaraziłem".

3. Trasy historyczne i wspaniałe Early Days DVD. (spieprzenie HIstory of IM opisałem w temacie, czym mnie zawiedli).

3. Flight 666 - Peak PR'owy na miarę lat 80-tych (domyślam się, bo mnie wtedy nie było). Wspaniała realizacja Audio-Video. Niesamwita pozytywna energia charakteryzuje okres 2008-2009.

4. Legacy - gra/trasa/komiks/figurki. Jako fan pogłębiania lore/uniwersum bardzo to doceniam, że ktoś w zarządzie Maiden ogarnia to naprawdę wyjątkowe uniwersum. Obecnie "uniwersum" stara się stworzyć wokół siebie nie tylko dobry serial (GoT/ Stranger Things, a nawet Breaking Bad (chemia, beczułka z wydania DVD, tablica Mendelejewa, podróże po Abq!), gra (Fortnite) czy książka. Maiden już od lat 80tych to tworzyło (czczionka, słowa klucze 'fly"; "beast" ; "madness", maidenowa wizja Egiptu/cyborga/piekła etc), a teraz zebrało to w końcu do kupy w produkt Legacy. Brawo. I dla geeków ma to znaczenie i dla osób postronnych wygląda na cały skrupulatny plan. Trąci to też trochę komercją, ale co dzisiaj do tego nie zmierza? Wszystko.

5. Setlista Legacy - Sposób ulożenia kawałów w akty tematyczne + oprawa z gry (nawet szczegóły typu wkurzające żołnierze z gry - obecni na scenie, płynąca lawa z gry jest i na scenie w 2018r.) pokazują, że się przyłożyli. Odkurzenie kawałków z ery Blaze'a + Eagles, Icarus to prawdziwy statement i definicja słowa Legacy. Można było liczyć na więcej, jak zawsze, ale pamiętajmy o proporcji hitów do piosenek mniej znanych - to musi być zachowane, gdy chce się grać na stadionach.

Re: Iron Maiden mnie zachwyciło gdy...

: pt gru 27, 2019 3:49 am
autor: PowerSeventhSon
Gdy trzymało się z daleka od mediów i miało raczej kiepskie oceny w prasie. Gdy był to zespół dla ludzi siedzących w muzyce. Gdy siłą ich koncertów była muzyka, a nie gadżety. Mimo wszystko Up the Irons!