Strona 1 z 4
Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
: czw sty 26, 2006 2:57 am
autor: Shiro
Co sadzicie o maskotce IM?
W moim odczuciu, mimo ciezkobolesnej tandety, Eddie ma swoj klimacik, tak dlugo jak nie wchodzi na scene bic sie z Janickiem (ew. swiecic oczyma). Pod pewnymi wzgledami pasuje do nie-do-konca-powaznego wizerunku zespolu, ale np. na Rock in Rio mogli go schowac w szafie, bo pasowal tam jak piernik do wiatraka.

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
: czw sty 26, 2006 6:24 am
autor: Misio
Eddie jako tandetny 'znak firmy' świetnie się sprawdzał w latach 70, 80-tych. Wogóle okres tamten to przecież okres tandety w wielu dziedzinach życia. Na dziś dzień brakuje mi jakiejś nowoczesnej formy maskotki zespołu i bynajmniej nie chodzi mi o jakieś gówniane kosmiczne ubranka, tylko ogólną techniczną formę przedstawienia postaci.
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
: czw sty 26, 2006 10:56 am
autor: rasternet
Nie wyobrazam sobie Maiden bez niego. Mi sie on podoba.
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
: czw sty 26, 2006 11:08 am
autor: Wrath
i raczej nie należałoby go zmieniać

jest taki od lat i taki powinien zostać :] tylko na tych nowych okładkach taki nowoczesny jest...
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
: czw sty 26, 2006 11:26 am
autor: M@ti
No Eddie powinien zostać taki jakim jest, bo to znak rozopoznawczy IM, jednak fajnie było by chociaż raz zobaczyć go na wielkim telebimie z efektami specjalnymi, który wchodząc robiłby wielki szum, i byłby jeszcze większych rozmiarów. Taka odskocznia od normalnego Eda, ale wątpię że to by się sprawdziło.

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
: czw sty 26, 2006 2:25 pm
autor: DeaDe
I żeby był bardziej dynamiczny, a nie taki po porstu ledwo ruszający się stu tonowy kloc.
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
: czw sty 26, 2006 2:39 pm
autor: Macias
Eddie jest symbolem zespołu, jest jego nierozłączną częścią, dlatego uważam że ciągle powinnien istnieć, aczkolwiek powinnien ewoluować. Jak na XXI wiek, jest trochę przestarzały. Zgadzam się z Greddo, że powinnien być inaczej przedstawiony, pod względem technicznym, chodząca po scenie postać jest trochę tandetna. I każda zmiana jego ubrania, raczej nic nie da. Jeżeli następny album rzeczywiście będzie albumem koceptowym, to mam nadzieje że zmienią również formę przedstawiania Eddiego na bardziej nowoczesną.
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
: czw sty 26, 2006 2:40 pm
autor: Stranger
Zdecydowanie brakuje nowszym Eddiem dynamiki tego z Powerslave. Chodzi strasznie anemicznie, w sumie czego oczekiwac - ma chlopak swoje lata.
Zgadzam sie ze mogliby go troche lepiej zrobic od strony technicznej. Przykladowo Eddie z Give me ed tour wygladal jak swiety mikolaj. Wszystko takie lsniace i czysciutkie, przy takich nakladach na produkcje naprawde nie trudno zrobic bardziej ciekawe ubranko.
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
: czw sty 26, 2006 3:00 pm
autor: Norx
Przedewszystkim trzeba się zastanowić, co Eddie dał zespołowi. Ma naprawdę rozpoznawalną mordę i o to chodziło, jest znakiem zespołu i według mnie bardzo fajnie przedstawiają się z nim okładki. Mam nadzieje ze nie zmienią go na nic innego, ewentualenie jakieś panny z nim moga być na następnym krążku
Możliwe że jest kiczowaty ale jdnak piękny

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
: czw sty 26, 2006 3:25 pm
autor: Wakterstein
Bez Eddiego nie ma Iron Maiden

... Po co go kasować?
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
: czw sty 26, 2006 3:36 pm
autor: Iron Marcin
Tak, tak nie mozna skaswac eddiego. Wogole nie wiem dlaczego przyszkadza niektorym ludziom. Co prawda ten co pojawaia sie na koncertych jest troche kiczowaty, ale na okladkach jest bardzo fajny. Taki np somewhere in time, moim zdaniem ta okldaka ma swietny klimat.
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
: czw sty 26, 2006 3:43 pm
autor: ropuch
zalezy na ktorej okladce - na jednej wyglada lepiej, na innej gorzej

Eddie to znak rozpoznawalny IM i trudno dzisiaj wyobrazic sobie ten zespol bez swojej maskotki.
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
: czw sty 26, 2006 3:50 pm
autor: Iron Marcin
No moze masz racje, ja nie lubie zbytnio tego z okladki No prayer for the dying, no i moze okladka DoD nie jest najlepsza, ale moim zdaniem glownie przez te postaci, ktore stoja wokol kolesia z kosa( eddiego).
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
: czw sty 26, 2006 4:03 pm
autor: syzygy
Eddie jest kiczowaty i nie ma co zaprzeczać

Ale tak jak napisaliście stał się symbolem zespołu, czymś strasznie charakterystycznym i po prostu nie mogą go teraz wywalić

Ale mogliby go trochę unowocześnić ale nie tak jak na okładc DoD- to już kicz na potęgę

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
: czw sty 26, 2006 4:05 pm
autor: Wrath
glownie przez te postaci, ktore stoja wokol kolesia z kosa( eddiego).
i to one są okropnie tandetne a nie Eddie

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
: czw sty 26, 2006 6:01 pm
autor: Iznogoud
ropuch pisze:zalezy na ktorej okladce - na jednej wyglada lepiej, na innej gorzej Eddie to znak rozpoznawalny IM i trudno dzisiaj wyobrazic sobie ten zespol bez swojej maskotki.
podpisuję się pod tym obiema rękami,a poza tym naprawdę chcielibyście żeby nagle go zabrakło??i co w zamian???
usunąć Eddiego to tak jakby pozbawić Maiden ktoregoś z członków.
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
: czw sty 26, 2006 9:46 pm
autor: Artur
Dla mnie Iron Maiden bez Eddiego byłoby jakieś.....dziwne.... Nie ma wątpliwości, że jego wizerunek tylko przysporzył popularności, stał się znakiem rozpoznawczym zespołu i bez niego jakoś nudno by było.....jak wchodzi na scenę to obojętne czy chodzi jak kaleka czy zawodowy chodziarz - ważne, że nadaje koncertom świetny klimat, publika zawsze na niego czeka...
Owszem, na niektórych okładkach Eddie jest lepiej wykonany, na innych nieco mniej, ale ma zostać z Iron Maiden na zawsze... :rocx
Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
: czw sty 26, 2006 10:03 pm
autor: Paolo
Dla mnie Eda mogloby nie byc. Nie da sie ukryc , ze jest on "znakiem ropoznawczym" zespolu , ale rownie dobrze mogloby zastapic go cos innego
Nie wiem czym Steve sie sugerowal wybierajac wlasnie go

Na okladkach wyglada jeszcze jako tako, ale koncerty?

coz...
Ja tam na niego nie czekam

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
: czw sty 26, 2006 10:04 pm
autor: Wrath
no fakt...Maiden bez Eddiego byłoby dziwne

a z tymi okładkami to mogli by zostawić styl z czasów IM, Killers czy LAD a nie kombinują

nie mówię, że to złe, ale w końcu wyjdzie na to, że nowy Eddie będzie cyfrowy a na koncertach będzie wyświetlany z telebimów

(nie no aż tak źle może nie będzie :]). Tak czy siak: Up The Irons!

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?
: czw sty 26, 2006 10:10 pm
autor: iEvE
Arashi pisze:Nie wiem czym Steve sie sugerowal wybierajac wlasnie go
Dowcipem.