Wojtek pisze:Może Mustaine'owi chodziło o to że album stylistycznie podobny jest to Rust-SFSGSW, a chciałby jakby się ukazał po Countdown
No to on w ogóle jakiś dziwny by wtedy był
Wojtek pisze:Nie mogę się doczekać tego krążka, a tym bardziej ogłoszenia europejskiej trasy 2007. Jeśli nie będzie koncertu w Polsce to za nimi jestem gotów pojechać za granicę
Ja również czekam z wielką niecierpliwością na ogłoszenie trasy i liczę, że znajdzie się ktoś, kto zechce zaprosić Megadeth (Mystic ?? ). Megadeth gwarantuje chyba frekwnecję na poziomie kilku tysięcy fanów... Może by tak kolejna edycja Mystic Festiwal tym razem z Megadeth w roli głównej ?? Albo razem z Ironami
Ja za granicę bym chyba jednak nie dał rady.
Wojtek pisze:A i jeszcze jedno ostatnio Rudy wspomniał że Gigantour odbędzie się także w Australii i kto wie, możliwe że do Europy także ten festiwal zawita. Byłoby zabójczo
To byłby hit

Przypomnę, że w trakcie zeszłorocznego Gigantour w skład festiwalu poza Megadeth wchodziły takie zespoły:

Dream Theater

Nevermore

Fear Factory

Symphony X
Natomiast w tym roku skład prezentuje się w zaadzie równie interesująco, że tylko wymienię najbardzij znane zespoły(poza Megadeth rzecz jasna):

Opeth

Overkill

Arch Enemy

Lamb Of God
obserwator pisze:thrash megadeth w sumie nie był niczym nadzwyczajnym, o wiele lepiej robiły to slayer czy testament
Oj błąd Stary

Włąśnie ich thrash jest dla mnie czymś nadzwyczajnym i na pewno nie robili tego gorzej od Testament czy Slayer. W ich muzyce z pierwszego okresu jest sporo takiego szaleństwa, można to doskonale odnaleźć na "PSBWSB" czy "SFSGSW". Szaleńcze gonitwy riffów, w dodatku wszystko z pozoru(ale tylko z pozoru) takie niby chaotyczne, ale tak naprawdę bardzo precyzyjne i po prostu doskonałe. Albumy "Peace Sells... But Who's Buying?" i "Rust In Peace" uważam za jedne z najwybitniejszych dzieł thrashowych, są po prostu doskonałe i ponadczasowe. Są to 2 z 3-ech moich ulubionych albumów Megadeth(trzeci to "Countdown To Extinction"). "So Far, So Good... So What!", mimo że jak na mój gust słabszy od wymienionych, również jest bardzo dobry. Naprawdę nie należy kwestionować thrashowych dokonań Megadeth

Nie od parady "Rust In Peace" jest przez krytyków uznawany za jeden z najlepszych albumów metalowych wszechczasów. Doskonałość i tyle.
obserwator pisze:pewnie coś fajnego napisze, "czuję to"...
Hehe

Okej.
No więc tak - zespół wybitny bez dwóch zdań. Jak już pisałem, jeden z moich ulubionych zespołów, chociaż szczerze powiem, że z początku nie potrafiłem się do nich przekonać. Pamiętam, że miałem nagrane 4 albumy - "SFSGSW", "PSBWSB", "RIP" i "CTE" i z początku nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia. Przekonałem się do ich muzyki dopiero w liceum, nie pamiętam czy w I czy II klasie. A stało się to tak

Byłem w sklepie muzycznym w Katowicach z qmplem, w którym to sklepie od jakiegoś czasu mieli wyprzedaż kaset(w sumie dalej mają). Jako, że już wcześniej kupiłem tam kilka to dość regularnie tam wpadałem. No i raz wchodzę i patrzę - koncertówka Megadeth("Rude Awakening"). 2 kasety za 8 zł, więc nie mogłem nie skorzystać

Mimo, że wtedy nie kręcili mnie jak już mówiłem zbytnio. Nawet musiałem od qmpla pożyczyć kasę, bo nic prz sobie nie miałem
No i zacząłem słuchać sobie zakupionej kasety i z czasem zaczęło mi się podobać. Największe wrażenie już wtedy zrobił na mnie jeden utwór, który do dziś pozostaje moim ulubionym - "Tornado Of Souls". Sprawdziłem później i okazało się, że pochodzi z albumu "Rust In Peace", który posiadam. No i zacząłem słuchać tego albumu i nagle olśnienie

Przecież to jest totalnie zajebiste

Cała płyta, od deski do deski. I potem to już poszło prawie lawinowo
Co do albumów:
Rust In Peace - jeden z moich megadethowych faworytów. Album po prostu doskonały, same świetne i wspaniałe utwory. Do moich ulubionych zaliczam "Tornado Of Souls" oczywiście, niesamowite "Holy Wars... The Punishment Due", "Hangar 18" z morzem solówek :solo "Take No Prisoners" i tytułowy. Ale bardzo lubię każdy. W dodatku Rudy śpiewa na tym albumie naprawdę świetnie. O grze Friedmana nie ma nawet co pisać, wiadomo, że jest wprost niesamowita. Płyta wybitna i tyle.
10/10
Countdown To Extinction - wiem, że nie wszyscy ten album cenią równie wysoko, ale ja stawiam na równi z "Rust In Peace". Znaczne uproszczenie muzyki, Rudy w książeczce z reedycji wspomina coś o presji i naciskach ze strony wytwórni co zaowocowało wiekszym zaangażowaniem muzyków w proces tworzenia kompozycji. Ale płyta wyszła niesamowicie. dla mnie to jeszcze nie heavy - raczej konglomerat heavy i thrashu. Kompozycje prostsze jak już wspominałem, ale również niesamowite. Dla mnie ta płyta to nie tylko "Symphony Of Destruction"(swoją drogą genialny utwór). Uwielbiam "Architecture Of Aggression", "Ashes In Your Mouth", "This Was My Life", "Foreclosure Of A Dream" czy tytułowy. O "Symphony Of Destruction" nawet nie ma co wspominać. Ale w zasadzie każdy utwór coś w sobie ma. Trochę luzacki "High Speed Dirt", ciekawe "Sweating Bullets", świetne "Skin O' My Teeth", niedoceniany "Psychotron". Płyta dla mnie również wybitna, doskonały następca "Rust In Peace". Bardzo podoba mi się też brzmienie, jest dość masywne. Tak poza tym, to był chyba pierwszy album Megadeth nagrywany techniką cyfrową, czy jakoś tak
10/10
Peace Sells... But Who's Buying? - album, który z biegiem czasu podoba mi się bardziej i bardziej. Jest po prostu doskonały. Pierwszy album Megaśmierci z prawdziwego zdarzenia. Chwilami połamany trochę, ale tutaj właśnie słychać doskonale to szaleństwo, o którym wspominałem. Choćby w "Good Mourning Black Friday" czy fantastycznym "My Last Words". Płyta dośc nieprzystępna, nie ma tutaj tak łatwo zapamiętywalnych fraz jak na "Rust In Peace" choćby. Ale po czasie bardzo doceniłem ten album. Niesamowity jest, taki brudny trochę. Wspaniałe utwory, jak otwierający "Wake Up Dead", "The Conjuring", "Bad Omen" czy "Good Mourning Black Friday". Mimo tego , że, jak wspomniałem, płyta z początku niełatwo zapada w pamięć, mamy tu również utwory doś chwytliwe. Przede wszystkim tytułowy, ale także "Devil's Island". Do tego luźny "I Ain't Superstitious"(cover, tylko nie wim kogo) no na koniec chyba mój faworyt - wspomnainy "My Last Words". Płyta również wybitna.
9,5/10
The System Has Failed - album różnie oceniany, choć przeważają chyba jednak opinie pozytywne. Dla mnie świetny. Chwytliwy, zróżnicowany, pokzaujący, że Rudy ma nadal talent kompozytorski. Szkoda, że nie ma tutaj więcej thrashu, ale trudno. Choć te 2 kawałki, które są niewątpliwie thrashowe wyszły wspaniale. Mowa tutaj oczywiście o "Blackmail The Universe" i "Kick The Chair"(skojarzenia z "Take No Prisoners" jak najbardziej na miejscu). Reszta to już łagodniejsze oblicze Megadeth, znane choćby z "Youthanasii". Bardzo lubię takie utwory jak "The Scorpion", "Back In The Day"(ze świetnym wstepem w postaci "I Know Jack"), "Truth Be Told" czy "My Kingdom Come". Album w moim odczuciu bardzo udany, oczywiście o żadnej rewolucji mowy nie ma, Mustaine nie podjął żadnego ryzyka nagrywając tę płytę, ale co z tego, skoro muzyka jest świetna. Daję nadzieję na to, że kolejna album również będzie udany
9/10
Youthanasia - przyznam, że po ten album być może do dzisiaj bym nie sięgnął, gdybym nie dostał od mojej klasy licealnej reedycji tego albumu w prezencie

I po pierwszym przesłuchaniu raczej mnie rozczarował. Jednak to tylko takie chwilowe załamanie raczej

Okazało się, że łagodniejszy Megadeth to również świetny Megadeth. Płyta cholernie chwytliwa, tutaj już nie ma mowy o jakichś bardziej rozbudowanych kompozycjach, po prostu świetnie podany heavy metal. Jeśli chodzi o moje ulubione utwory to o ile dobrze pamiętam (bo dawno nie słuchałem) były to: "Reckoning Day", fantastycznie bujający(

) "Train Of Consequences", "A Tout Le Monde", "Elysian Fields", "The Killing Road" ze świetnym riffem, "I Thoguth I Knew It All". Ale generalnie jest to wg mnie płyta bardzo równa, nie ma tu wg mnie jakichś genialnych kompozycji może(najbliżej tego chyba jest "Train Of Consequences"), jednak zdecydowana większość utworów jest po prostu bardzo dobra. Doadtkowo świetne sola nagrał Friedman. chwilami też świetnie słychać bas Ellefsona. W ogóle remaster "Youthanasii" świetnie brzmi, selektywnie, przestrzennie. Świetna płyta
8,5/10
So Far, So Good... So What! - to ostatni tak dobrze mi znany album Megadeth. Z początku uważałem, że jest raczej nieudany i kompletnie nie umywa się do najbliższego mu chyba stylistycznie "Peace Sells...". Z czasem było jednak lepiej. Jest to pozycja bardzo dobra. KApitalne otwarcie w postaci 2-óch kapitalnych utworów - "Into The Lungs Of Hell" ze świetnymi solówkami i "Set The World Afire". Później mamy kolejny cover w dyskografii 'Deth - czyli słynne "Anarchy In The U.K." autorstwa The Sex Pistols. Oryginału nie znam

ale to wykonanie jest świetne, zwłaszcza środek utworu. Z kolejnych utworów wyróżniłbym przede wszystkim "In My Darkest Hour" ze świetnymi riffami, dedykowany jak pewnie niektórzy wiedzą Cliff'owi Burtonowi, "Mary Jane" oraz "Liar". "512" i "Hook In Mouth" to chyba najsłabsze utwory tego wydawnictwa co nie znaczy, że kompletnie nieudane. "Hook In Mouth" w sumie mi się podoba, ale początek z samym basem i perkusją jest niezbyt ciekawy. Album przez wielu uważany za jeden z najsłabszych w dyskografii. Cóż, jako, że nie znam całej to się nie wypowiem, ale jeśli ktoś uważa, że jest słaby to się wg mnie myli. Bardzo dobra płyta i tyle.
8/10
Jak widać oceny są bardzo wysokie, ale trzeba pamiętać, że większośc tych płyt uznawana jest za najlepsze dokonania Megadeth. Nie wiem jak "podejdą" mi "Risk", "Crytpic Writings" i "The World Needs A Hero", postaram się z nimi wkrótce zapoznać. Dodam, że dzisiaj sobie debiutu posłuchałem i w sumie to nie jest zła płyta

W sumie nie brzmi aż tak źle jak się przyjęło...
Jeszcze kilka słów o zespole - nie da się ukryć, że zawsze byli w cieniu Metalliki, co odcisnęło piętno na Mustainie, pozostawiając coś w rodzaju "kompleksu Metalliki". Można nawet dostrzec pewne analogie w poczynaniach obydwu zespołów, z tym, że zawsze Meta była jakby o jeden krok wprzód. Jako przykład można podać "Countdown To Extinction", który jawi się jako megadethowa odpowiedź na "Czarny Album" Mety. Również łagodzenie brzmienia przez Megadeth można skojarzyć z poczynaniami Metalliki. Ja jednak uważam, że Megadeth to zespół tej samej klasy co Metallica, Rudy powinien sobie zdać sprawę, że sam nagrał kilka płyt, które już stały się klasyką i nie ma się co oglądać na Ulricha & co.
Marty Friedman za to jest jednym z moich ulubionych gitarzystów. Jego partie solowe na takich płytach jak "Rust In Peace" czy "Youthanasia" powalają melodyką, precyzją. Szkoda, że już go nigdy nie zobaczymy w składzie Megadeth.
Aha - bardzo lubię też wspomnianą przeze mnie koncertówkę "Rude Awakening", nawet pomimo tego, że Mustaine śpiewa tam raczej słabo, że brzmienie jest bardzo sterylne, mało soczyste. Nigdy mi te niedociągnięcia specjalnie nie przeszkadzały, toteż zawsze z przyjemnością wracam do tego albumu.