Strona 1 z 4
Bruce Dickinson
: wt sie 24, 2010 6:23 pm
autor: lolowiecki
Nie wiecie czy on po odejściu z IM w 1992 roku brał jakieś lekcje śpiewu czy coś? Pytam ponieważ na płycie Fear Of the Dark i na trasie promującej tą płytę śpiewał dużo gorzej niż na Brave New World (2000) i na trasie z 2000 roku. Jakby odmłodniał. A tak wogóle. Wielki muzyk.
Re: Bruce Dickinson
: wt sie 24, 2010 7:31 pm
autor: Siwy
W czasie nagrywania Fear Of The Dark trochę już męczyło go granie z Ironami i pewnie wtedy już myślał o odejściu. Na trasie, kiedy podjął tą decyzję, już mu się zwyczajnie nie chciało wysilać i śpiewał od niechcenia. Troszkę brzydko się zachował, ale cóż...
Re: Bruce Dickinson
: wt sie 24, 2010 7:58 pm
autor: matik
Kiedys powiedzial w wywiadzie ze odejscie w 1993 i nagranie zwłaszcza 2 pierwszych solowych płyt po odejsciu od IM a takze wspolpraca z innymi producentami , muzykami itd dala mu duzo nowych doswiadczen i troche zmienila jego styl spiewania , wzbogacila go.
Re: Bruce Dickinson
: śr sie 25, 2010 9:33 am
autor: ttomasz
W 1993 mruczał coś pod nosem i dobrze śpiewał tylko na dużych koncertach, a nwaet tam nie było energii. Pozatym imponował mu nowy śpiew z chrypą
Nic go nie wzbogaciło, tylko zatęsknił za dziewicą, wrócił i śpiewał normalnie.
Re: Bruce Dickinson
: śr sie 25, 2010 11:02 am
autor: IM_Power
Po pierwsze Bruce celowo zmienił niektóre partie wokalne na Fear of the Dark by brzmiały bardziej eksperymentalnie, po drugie na trasie płyty i przede wszystkim na ostatniej trasie z 1993 r. (dokumentane koncerty Real Live One/Real Dead One) w ogóle się nie starał.
Kwestia jego wokali z Brave New World myślę to kwestia ogromnej motywacji całego zespołu ,wiadomo reunion rządzi się zawsze swoimi prawami.
Re: Bruce Dickinson
: śr sie 25, 2010 7:11 pm
autor: baxi100
Re: Bruce Dickinson
: śr sie 25, 2010 10:11 pm
autor: Budziol
bezstronna ocena kobiety

Re: Bruce Dickinson
: śr sie 25, 2010 10:37 pm
autor: DaveM
baxi100 pisze:och on jest idealny w każdym calu i wszędzie jeste jak dla mnie rewelacyjny
Och, tak i ma takie sexowne włosy na klacie <zakochany>. A tak na poważnie to jak na swój wiek wygląda całkiem nieźle a śpiewa jeszcze lepiej.
Re: Bruce Dickinson
: czw sie 26, 2010 12:42 am
autor: Stokrotka
baxi100 pisze:och on jest idealny w każdym calu i wszędzie jeste jak dla mnie rewelacyjny
Budziol pisze:bezstronna ocena kobiety
Póki co nastolatki

Jak byłam w wieku baxi myślałam podobnie

Fakt faktem Bruce był wtedy młodszy. Ale muszę przyznać, że w dalszym ciągu Bruce coś w sobie ma.
molojuh pisze:śpiewa jeszcze lepiej
trafione w sedno

Re: Bruce Dickinson
: czw sie 26, 2010 1:07 am
autor: WICKER MAN
To tak, ciekawe w sumie ile ma tych cali skoro są tak idealne.

Re: Bruce Dickinson
: czw sie 26, 2010 8:37 am
autor: IM_Power
Często się lansuję tezę, że w latach 1990-1993 Bruce miał kryzys śpiewania, a potem nastąpiło jego odrodzenie, sam się z tym zgadzałem ale
-polubiłem jego wokal na NPFD i FotD
-zauważyłem,że pewne niedociągniecia na tych płytach i przede wszystkim trasie FotD i pożegnalnej to kwestia nie utraty głosu co chęci ,których miał od cholery na AoB i CW
-gdy słucham DoD i przede wszystkim AMOLAD i TFF to raczej tutaj można bardziej mówić o kryzysie
-BNW to reunion a płyty reunion rządzą się swoimi prawami, zespół chcę wypaść jak najlepiej i gra na 120%
Re: Bruce Dickinson
: czw sie 26, 2010 8:58 am
autor: Rafaello
Bruce nie miał kryzysu formy tylko brak chęci, co było słychać na koncertach z trasy FOTD. Jak teraz, po latach oglądam choćby Live Donington, czy słucham kompilacji Real Dead/Live One, gdzie jak zakładam wybrali lepsze wykonania, to słychać chyba bez większej analizy, że teraz śpiewa lepiej. wtedy coś tam mamrotał do mikrofonu od niechcenia. Poza tym, zmiany stylu śpiewania w tym okresie nie przeszkadzały mi. Ten bardziej rockowy wokal na NPFTD i FOTD pasował do całości stylu kapeli w tym czasie.
Re: Bruce Dickinson
: czw sie 26, 2010 9:01 am
autor: IM_Power
rockowy jak rockowy w Run Silent Run Deep wchodzi w takie górki ,że na ostatnich płytach to można o takich tylko pomarzyć
poza tym polecam posłuchać bootlegów np. z Holandii z 1990 czy z Meksyku z 1992 r. ,forma znakomita
Re: Bruce Dickinson
: pn lip 11, 2011 6:34 pm
autor: krusejder
wklejam tu, bo chyba pasuje
http://muzyka.onet.pl/publikacje/artyku ... omosc.html
Dlatego by zobaczyć prawdziwego rockmana, zamiast na Open'er lepiej się wybrać na koncert w rodzaju niedawnego Sonisphere Festival w Warszawie. Tam wciąż występują dinozaury. Tacy jak Bruce Dickinson z Iron Maiden, który chwalił się, że uprawiał seks z tysiącem kobiet, i Lemmy z Motörhead, którego twarz mówi wszystko o tym, co oznacza rockandrollowy styl życia. A nazwa jego zespołu była kiedyś slangowym określeniem człowieka zażywającego amfetaminę.
autorem wypowiedzi jest niejaki Michał Cieślik z Newsweek Polska. Gość konfabuluje jakby był z GWna

Re: Bruce Dickinson
: wt lip 12, 2011 10:37 am
autor: Mr. M
krusejder pisze:
autorem wypowiedzi jest niejaki Michał Cieślik z Newsweek Polska. Gość konfabuluje jakby był z GWna

I w Newsweeku również się to pojawiło... widać, jak wielu "znawców" mamy w tym kraju

Re: Bruce Dickinson
: wt lip 12, 2011 11:47 am
autor: PanPrezes
Re: Bruce Dickinson
: wt lip 12, 2011 12:31 pm
autor: RALF
Co do artykułu o przemianach rocka. Dla mnie U2 czy Coldplay to nie są już od dawna grupy rockowe. To pop wzmocniony gitarami, ugłaskany - poprawny politycznie, lansowany przez media, podłączony często pod politykierstwo (U2). Muzyka taka, tworzona jest przez konformistów, nie przez "rebeliantów".
Autor opisuje gwiazdy 'Open'era" - cóż, to zdecydowanie popowy festiwal, niech mi nikt nie mówi, że PRINCE to rock...
Jednym słowem - absolutne przeciwieństwo tego czym jest/był "ROCK" - a w konsekwencji Heavy Metal - apoteozą buntu, postaw non - konformistycznych, afirmacją indywidualizmu, nawet - jeśli dla jednostki oznaczałby on drogę do autodestrukcji ...
Dzisiejsi "rockmani" zachowują się tak, jak pokolenie przed-hippisowskie, którego nawyki i etos był przedmiotem ostrej krytyki pokolenia WOODSTOCK!!!
Dickinson programów w rodzaju "The Voice" nie potrzebuje. IM nigdy nie zabiegali o przypadkowych słuchaczy, zaś estetyka takich szopek w TV jest dalece dyskusyjna. Bruce ma dość sławy i pieniędzy grając w Maiden, od lat zawdzięcza wszystko fanom i muzyce. Szacunek się należy dla faceta, który publicznie tego wszystkiego odmówił i wykpił program będący skrajnym przykładem tandety. Jego koledzy po fachu zabijaliby się o miejsce w podobnym przedsięwzięciu, z Nergalem na czele...
Cóż - nigdy nie pytajcie o porównania typu IM vs Reszta Metalu, to wyjątkowy band i wyjątkowi ludzie (...)
Re: Bruce Dickinson
: wt lip 12, 2011 7:34 pm
autor: Pawcio
A mnie się wydaje ze to ze odmówił to nic wielkiego, pewnie wiele wiele innych osób także odmówiło, tyle tylko ze nie wszyscy o tym wiedzieli
Re: Bruce Dickinson
: wt lip 12, 2011 7:41 pm
autor: Władysław_Warneńczyk
Bruce przywraca mi wiarę w muzykę bez komercjalizacji, szkoda, że takie postawy jak jego to w dzisiejszych czasach rzadkość
Re: Bruce Dickinson
: wt lip 12, 2011 8:00 pm
autor: ttomasz
Z Ironów to akurat Bruce ostatni mi tą wiarę przywraca
