Kevin Shirley - 11 lat pracy dla IRON MAIDEN.
: pn paź 04, 2010 11:14 am
Kevin Shirley, w tej chwili jeden z najbardziej znanych producentów muzycznych, człowiek pracujący dla Aerosmith, Dream Theater, Tiną Arena, Deep Purple, Led Zeppelin, Silverchair, Black Crowles, Slayer, Metallicą, Joe Bonamassą, Black Country, Journey, Mr.Big czy Rush.
W tym roku mija 11 lat od chwili kiedy został "mistrzem stołu mikserskiego" na usługach Iron Maiden. Jego brzmienia przyniosły wszystkie albumy brtyjskich gigantów, wydane w ostatniej dekadzie. Dla jednych, - twórca wspaniałego "klangu" "Rock In Rio" oraz oryginalnej produkcji "Brave New World", - dla sporej grupy fanów: człowiek który popsuł to, co przez tyle lat wykreował niezaprzeczalny geniusz konsolety rejestracyjnej: Martin Birch.
Każdy(każda) z nas, - fanów grupy, ma swoje poglądy na ten temat. Pragnę przedstawić szanownemu gremium autorskie tłumaczenie wywiadu, jakiego udzielił Kevin amerykańskiemu magazynowi "GUITAR EDGE", zachęcam do otwartego wyrażania własnego stanowiska w omawianej kwestii!
KEVIN SHIRLEY (również znany jako: „Jaskiniowiec”) jest producentem muzycznym i specjalistą od miksu ścieżek wielu legendarnych artystów, takich jak zespoły: Aerosmith, Journey, Iron Maiden, Metallica, Rush, Led Zeppelin, Joe Bonamassa, Mary Roxx, Dream Theater i Mr. Big.
Urodził się 29 czerwca 1960-ego w Johannesburgu, w Południowej Afryce. Shirley spędził wczesne lata pracy, na produkowaniu i inżynierii płytowej dla artystów z Południowej Afryki – w tym: Robin Auld, Julka, Jonatan Butler, Lesley Rae Dowling, Steve Louw i Sweatband, jak również występując i nagrywając ze swoim własnym zespołem „The Council”, których wokalistą był Brian Davidson.
Przeprowadził się do Australii w 1987-mym, gdzie kontynuował swą pracę z australijskimi artystami, takimi jak: The Hoodoo Gurus, The Angels, Cold Chisel, Girl Monstar, Tina Arena, The Screaming Jest, Baby animals. Po wyprodukowaniu debiutanckiego albumu Silverchair, „Frogstomp”, przeprowadził się do USA.
W Stanach Zjednoczonych, produkował dzieła Aerosmith, Dream Theater, Journey, The Black Crowes a następnie międzynarodowych legend rocka, jak: Iron Maiden, Metallica, ostatnio mastering klasycznych dzieł Deep Purple. Pracował również nad retrospektywnym DVD Led Zeppelin
Shirley wyprodukował kilka albumów dla amerykańskiego blues – rockowego gitarzysty Joe’go Bonamassa’y, ostatni album „Black Rose” (wydany w Stanach 23-ego marca 2010). Shirley obecnie produkuje najnowszy album grupy Mr. Big, który powinien być wydany w 2011 – tym roku.
WYWIAD Z KEVINEM SHIRLEYEM DLA "GUITAR EDGE":
Współpraca producencka Kevin’a Shirley’a z grupą Iron Maiden rozpoczęła się ponad dekadę temu. Od tamtej pory pracował z nimi nad projektami studyjnymi, albumami nagranymi na żywo, remisami, dołączając do nich ponownie przy okazji ostatniego wydawnictwa: „The Final Frontier” (2010). Ponad dziesięć lat, następowały zmiany w składzie Maiden, i stylu produkcji ścieżek dźwiękowych na albumach. Lecz metoda, dzięki której Shirley i legendy heavy metal nagrywają płyty razem, czasem w pewnym stopniu różniące się, nigdy nie zatraciła swego głośnego, hymnicznego klimatu.
„Guitar Edge” rozmawiali ostatnio z Kevin’em Shirley’em, by zyskać wgląd na to jak producent chwyta klasyczne brzmienie Iron Maiden i jak to jest pracować z jednym z najbardziej znaczących, odnoszących wielkie sukcesy i kochanych zespołów rockowych.
Kiedy rozpoczęła się praca nad „The Final Frontier” (2010) ? Czy byłeś z zespołem na etapie przed – produkcji ?
Zespół zebrał się w Paryżu z końcem 2009, żeby pisać i przygotowywać ten album. Zaczęliśmy pracować w styczniu 2010 w Compass Point Studios na Bahamach, przebywaliśmy tam sześć tygodni, rejestrując ścieżki na album – wszystkie bębny, bass, gitary i mnóstwo dobrych ścieżek wokalnych w zarysie, z których wiele w ostateczności użyliśmy. Następnie przeprowadziliśmy się domowego prywatnego studia ”The Cave (Jaskinia)”, w Malibu, gdzie spędziliśmy następny miesiąc, zestawiając wokale i miksując album.
Jak zmieniły się twoje relacje w pracy z Iron Maiden przez te wszystkie lata?
To już 11 lat, wow! „Brave New World”, „Rock In Rio”, „Dance Of Death”, “Death On The Road”, “A Matter Of Life And Death”, ”Flight 666”, remiksy “Live After Death” i “Maiden England”, trochę innego, nie opublikowanego materiału a teraz “The Final Frontier” - co to jest, jakieś osiem albo dziewięć [albumów]?
No tak,- wiele się zmieniło. Myślę, że Steve [Harris], który jest samcem alfa w tej paczce, zwykle bywa dość paranoidalny jeśli chodzi o wszystko, co wiąże się z albumami, ale w tych dniach okazał się bardzo ufnym. Nie czuł, iż potrzebuje się specjalnie martwić o materiał muzyczny i przebywać tutaj cały czas. Lubi moment, w którym wszystko zmierza do końca.
Czy takie stosunki współpracy nie sprawiają, że staje się ona zbyt komfortowa? Czy trudniej jest stawiać wyzwania muzykom, których znasz aż tak dobrze?
Nie, nie jest trudniej. Nigdy nie jest zbyt komfortowo. Ci faceci wychodzą przed szereg przez cały czas pracy. Adrian zawsze stawie sobie wyzwania. Bruce podnosi sobie zawsze poprzeczkę. Wszyscy Tak robią!
Opowiedz nam o pomieszczeniu nagraniowym w Compass Point Studios. Jak wygląda twoje przygotowanie do rejestracji.
Compass Point to w zasadzie jedno ogromne pomieszczenie, które zapisało się w historii. Stało się sławne kiedy AC/DC nagrali tam „Back In Black”, a wszyscy włączając w to The Rolling Stones, którzy nagrywali tam, jak swego czasu Iron Maiden. To bardzo podstawowe pomieszczenie, nie posiadające specyficznego dla siebie brzmienia, co jest dobre! Niektóre pomieszczenia mają swoistew brzmienie, co odbija się na ścieżkach dźwiękowych, lecz Compass Point jest bardzo neutralne.
Zamontowaliśmy perkusję w głównym pokoju, następnie gitarzyści ze swoimi wzmacniaczami i kabinami zostali podłączeni za pomocą wysokiej jakości przewodów w przyległym studio. Zestaw basowy Steve’a znajdował się w studio obok.
Jak zmieniło się twoje nastawienie do rejestrowania ścieżek gitarowych, dzięki zastosowaniu technologii DWA, modelingowi, wtyczkom i tym podobnym?
Nie zmieniło się, to prawdziwe gitary i wzmacniacze nagrywane przez mikrofony.
Cóż jest podobnego i różnego w stylach gry Adrian’a, Dave’a i Janick’a i w jakim stopniu opiera się to na ich własnym brzmieniu i nastawieniu do gitary?
W zasadzie oni wszyscy brzmią tak samo – niczym jeden i ten sam instrument. Sprawiają, że wszystko brzmi dokładnie tak, jak tego chcą, - jak to muzycy, tylko przypiąć mikrofon na froncie i nagrać. Styl brzmienia pochodzi tutaj od grających.
Czy pojawiają się specjalne wyzwania związane z rejestracją trzech gitar w zespole?
To właśnie część mojej pracy. Trzy przesterowane gitary są o wiele trudniejsze do nagrania niż dwie, jeśli dodać do tego bass Steve’a pracujący w zakresie harmonicznym – uśrednionym, tak jak przesterowana gitara prowadząca, wówczas wyzwanie zachowania klarowności poszczególnych instrumentów, staje się rzeczywiście trudne. To taka praca. Wykonujesz ją!
Ten album okazał się być jednym z największych sukcesów w karierze grupy. Czy będąc integralną częścią ich brzmienia, masz kredyt na tą popularność? Ich brzmienie pozostawało niezmienne przez lata. Czy to jest właśnie ten klucz do ich sukcesu i długowieczności?
Nie, kluczem do ich sukcesu jest wiara w to, co robią, nie uleganie kompromisowi względem korporacyjnej filozofii, nie bazowanie na modach i kapryśnych gustach i dostarczanie 110 procent z siebie, za każdym razem kiedy coś tworzą. To nie jest „lizy – dupstwo”, to jest właśnie prawda!
Kevin Shirley dla „Guitar Edge” – numer 12, - październik/listopad 2010.
W tym roku mija 11 lat od chwili kiedy został "mistrzem stołu mikserskiego" na usługach Iron Maiden. Jego brzmienia przyniosły wszystkie albumy brtyjskich gigantów, wydane w ostatniej dekadzie. Dla jednych, - twórca wspaniałego "klangu" "Rock In Rio" oraz oryginalnej produkcji "Brave New World", - dla sporej grupy fanów: człowiek który popsuł to, co przez tyle lat wykreował niezaprzeczalny geniusz konsolety rejestracyjnej: Martin Birch.
Każdy(każda) z nas, - fanów grupy, ma swoje poglądy na ten temat. Pragnę przedstawić szanownemu gremium autorskie tłumaczenie wywiadu, jakiego udzielił Kevin amerykańskiemu magazynowi "GUITAR EDGE", zachęcam do otwartego wyrażania własnego stanowiska w omawianej kwestii!
KEVIN SHIRLEY (również znany jako: „Jaskiniowiec”) jest producentem muzycznym i specjalistą od miksu ścieżek wielu legendarnych artystów, takich jak zespoły: Aerosmith, Journey, Iron Maiden, Metallica, Rush, Led Zeppelin, Joe Bonamassa, Mary Roxx, Dream Theater i Mr. Big.
Urodził się 29 czerwca 1960-ego w Johannesburgu, w Południowej Afryce. Shirley spędził wczesne lata pracy, na produkowaniu i inżynierii płytowej dla artystów z Południowej Afryki – w tym: Robin Auld, Julka, Jonatan Butler, Lesley Rae Dowling, Steve Louw i Sweatband, jak również występując i nagrywając ze swoim własnym zespołem „The Council”, których wokalistą był Brian Davidson.
Przeprowadził się do Australii w 1987-mym, gdzie kontynuował swą pracę z australijskimi artystami, takimi jak: The Hoodoo Gurus, The Angels, Cold Chisel, Girl Monstar, Tina Arena, The Screaming Jest, Baby animals. Po wyprodukowaniu debiutanckiego albumu Silverchair, „Frogstomp”, przeprowadził się do USA.
W Stanach Zjednoczonych, produkował dzieła Aerosmith, Dream Theater, Journey, The Black Crowes a następnie międzynarodowych legend rocka, jak: Iron Maiden, Metallica, ostatnio mastering klasycznych dzieł Deep Purple. Pracował również nad retrospektywnym DVD Led Zeppelin
Shirley wyprodukował kilka albumów dla amerykańskiego blues – rockowego gitarzysty Joe’go Bonamassa’y, ostatni album „Black Rose” (wydany w Stanach 23-ego marca 2010). Shirley obecnie produkuje najnowszy album grupy Mr. Big, który powinien być wydany w 2011 – tym roku.
WYWIAD Z KEVINEM SHIRLEYEM DLA "GUITAR EDGE":
Współpraca producencka Kevin’a Shirley’a z grupą Iron Maiden rozpoczęła się ponad dekadę temu. Od tamtej pory pracował z nimi nad projektami studyjnymi, albumami nagranymi na żywo, remisami, dołączając do nich ponownie przy okazji ostatniego wydawnictwa: „The Final Frontier” (2010). Ponad dziesięć lat, następowały zmiany w składzie Maiden, i stylu produkcji ścieżek dźwiękowych na albumach. Lecz metoda, dzięki której Shirley i legendy heavy metal nagrywają płyty razem, czasem w pewnym stopniu różniące się, nigdy nie zatraciła swego głośnego, hymnicznego klimatu.
„Guitar Edge” rozmawiali ostatnio z Kevin’em Shirley’em, by zyskać wgląd na to jak producent chwyta klasyczne brzmienie Iron Maiden i jak to jest pracować z jednym z najbardziej znaczących, odnoszących wielkie sukcesy i kochanych zespołów rockowych.
Kiedy rozpoczęła się praca nad „The Final Frontier” (2010) ? Czy byłeś z zespołem na etapie przed – produkcji ?
Zespół zebrał się w Paryżu z końcem 2009, żeby pisać i przygotowywać ten album. Zaczęliśmy pracować w styczniu 2010 w Compass Point Studios na Bahamach, przebywaliśmy tam sześć tygodni, rejestrując ścieżki na album – wszystkie bębny, bass, gitary i mnóstwo dobrych ścieżek wokalnych w zarysie, z których wiele w ostateczności użyliśmy. Następnie przeprowadziliśmy się domowego prywatnego studia ”The Cave (Jaskinia)”, w Malibu, gdzie spędziliśmy następny miesiąc, zestawiając wokale i miksując album.
Jak zmieniły się twoje relacje w pracy z Iron Maiden przez te wszystkie lata?
To już 11 lat, wow! „Brave New World”, „Rock In Rio”, „Dance Of Death”, “Death On The Road”, “A Matter Of Life And Death”, ”Flight 666”, remiksy “Live After Death” i “Maiden England”, trochę innego, nie opublikowanego materiału a teraz “The Final Frontier” - co to jest, jakieś osiem albo dziewięć [albumów]?
No tak,- wiele się zmieniło. Myślę, że Steve [Harris], który jest samcem alfa w tej paczce, zwykle bywa dość paranoidalny jeśli chodzi o wszystko, co wiąże się z albumami, ale w tych dniach okazał się bardzo ufnym. Nie czuł, iż potrzebuje się specjalnie martwić o materiał muzyczny i przebywać tutaj cały czas. Lubi moment, w którym wszystko zmierza do końca.
Czy takie stosunki współpracy nie sprawiają, że staje się ona zbyt komfortowa? Czy trudniej jest stawiać wyzwania muzykom, których znasz aż tak dobrze?
Nie, nie jest trudniej. Nigdy nie jest zbyt komfortowo. Ci faceci wychodzą przed szereg przez cały czas pracy. Adrian zawsze stawie sobie wyzwania. Bruce podnosi sobie zawsze poprzeczkę. Wszyscy Tak robią!
Opowiedz nam o pomieszczeniu nagraniowym w Compass Point Studios. Jak wygląda twoje przygotowanie do rejestracji.
Compass Point to w zasadzie jedno ogromne pomieszczenie, które zapisało się w historii. Stało się sławne kiedy AC/DC nagrali tam „Back In Black”, a wszyscy włączając w to The Rolling Stones, którzy nagrywali tam, jak swego czasu Iron Maiden. To bardzo podstawowe pomieszczenie, nie posiadające specyficznego dla siebie brzmienia, co jest dobre! Niektóre pomieszczenia mają swoistew brzmienie, co odbija się na ścieżkach dźwiękowych, lecz Compass Point jest bardzo neutralne.
Zamontowaliśmy perkusję w głównym pokoju, następnie gitarzyści ze swoimi wzmacniaczami i kabinami zostali podłączeni za pomocą wysokiej jakości przewodów w przyległym studio. Zestaw basowy Steve’a znajdował się w studio obok.
Jak zmieniło się twoje nastawienie do rejestrowania ścieżek gitarowych, dzięki zastosowaniu technologii DWA, modelingowi, wtyczkom i tym podobnym?
Nie zmieniło się, to prawdziwe gitary i wzmacniacze nagrywane przez mikrofony.
Cóż jest podobnego i różnego w stylach gry Adrian’a, Dave’a i Janick’a i w jakim stopniu opiera się to na ich własnym brzmieniu i nastawieniu do gitary?
W zasadzie oni wszyscy brzmią tak samo – niczym jeden i ten sam instrument. Sprawiają, że wszystko brzmi dokładnie tak, jak tego chcą, - jak to muzycy, tylko przypiąć mikrofon na froncie i nagrać. Styl brzmienia pochodzi tutaj od grających.
Czy pojawiają się specjalne wyzwania związane z rejestracją trzech gitar w zespole?
To właśnie część mojej pracy. Trzy przesterowane gitary są o wiele trudniejsze do nagrania niż dwie, jeśli dodać do tego bass Steve’a pracujący w zakresie harmonicznym – uśrednionym, tak jak przesterowana gitara prowadząca, wówczas wyzwanie zachowania klarowności poszczególnych instrumentów, staje się rzeczywiście trudne. To taka praca. Wykonujesz ją!
Ten album okazał się być jednym z największych sukcesów w karierze grupy. Czy będąc integralną częścią ich brzmienia, masz kredyt na tą popularność? Ich brzmienie pozostawało niezmienne przez lata. Czy to jest właśnie ten klucz do ich sukcesu i długowieczności?
Nie, kluczem do ich sukcesu jest wiara w to, co robią, nie uleganie kompromisowi względem korporacyjnej filozofii, nie bazowanie na modach i kapryśnych gustach i dostarczanie 110 procent z siebie, za każdym razem kiedy coś tworzą. To nie jest „lizy – dupstwo”, to jest właśnie prawda!
Kevin Shirley dla „Guitar Edge” – numer 12, - październik/listopad 2010.