Bruce Solo
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Bruce Solo
Wydaje mi się, że Bruce mówił gdzieś, że chciał żeby płyta brzmiała płasko XD coś w stylu, że produkcja jest płaska, ale jest dużo instrumentów i efektów nałożonych w utworach.
Re: Bruce Solo
Narracja jest epicka , proponuje przewertowac zeszyty ze szkoly podstawoej i sprawdzic definicje .
Re: Bruce Solo
Bruce jakoś nie chce przyjąć do wiadomości, że jego wysokie wokale nie mają już tego pazura, tej lekkości co 30 lat temu. Za to teraz bardzo dobrze śpiewa nisko - młody Bruce tak by nie zawarczał jak w zwrotkach i pod koniec nowego kawałka (choć tutaj to pewnie w dużej części zasługa produkcji).Pierre Dolinski pisze: ↑sob gru 02, 2023 10:46 am Dla mnie to wszystko mogłoby być w stylu King in Crimson. Brzmieniowo gitarowo i w używanej skali wokalnej. Wtedy byłoby znośnie.
Powinien warczeć, krzyczeć i pluć takim mięchem, zamiast wchodzić w górne rejestry. W Book of Thel mieszanka "piania" i warczenia była doskonała, miała feeling, wszystko było na swoim miejscu... Obok warczącego "rotten" były wyższe partie i to się wszystko doskonale kleiło. Ale teraz trzeba byłoby zejść tylko do niższych rejestrów, a jak wchodzić na wyższe, to krótko i bez przeciągniętego, starczego wibrato
..ale jak Bruce śpiewał tak całe życie, nadal jakoś dociąga, to pewnie chce tak śpiewać. Chce dać radę.. a powinien krzyknąć coś w stylu Satan has left his killing floor i byłbym w siódmym niebie
..a wokale na ToS są w moim odczuciu nadal doskonałe, nie wiem jak można się ich czepiać. Bruce brzmi z jednej strony potężnie, z drugiej delikatnie w balladkach; przekornie i zadziornie w takim Devil On The Hog. Rozpiętość, różnorodność wokaliz jest spora i we wszystkich brzmi świetnie. Wokale są o niebo lepsze niż na DoD.
-
Deleted User 5490
Re: Bruce Solo
Bruce Dickinson uwielbia baby z balonami zaporowymi i płaskie brzmienie. Co kto lubi. Nie ma co go za to potępiać. Każdy kocha jak umie. Mogło być odwrotnie płaskie baby i baloniaste brzmienie. 
Re: Bruce Solo
Każdy ma swoje priorytetyPierre Dolinski pisze: ↑pn gru 04, 2023 9:17 pm Bruce Dickinson uwielbia baby z balonami zaporowymi i płaskie brzmienie. Co kto lubi. Nie ma co go za to potępiać. Każdy kocha jak umie. Mogło być odwrotnie płaskie baby i baloniaste brzmienie.![]()
www.MetalSide.pl
Re: Bruce Solo
Niestety :-)
Re: Bruce Solo
Duze cycki gora , Bruce mowil ze przestal liczyc przy tysiacu
Re: Bruce Solo
Jak dla mnie to tam nic nie ma "zjebanego", bo kiepskie brzmienie, które mi się nie podoba, o czym już pisałem, wygląda na efekt decyzji artystycznej. W jakiejś z ostatnich wypowiedzi Bruce mówił, że chciał bardziej płaskiej, wielowarstwowej produkcji. W tym stylu realizował albumy np George Martin od Beatlesów, czy z bliższych metalu, robi tak Devin Townsend. Ale tutaj się to, według mnie nie sprawdziło, bo słucha się tego tak sobie, przynajmniej mi. Ale nie wygląda to na jakiś błąd czy wypadek, to świadoma decyzja.
Ostatnio zmieniony sob gru 09, 2023 9:07 am przez IgorW, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Piotr Lange
- -#Moonchild

- Posty: 1535
- Rejestracja: czw paź 27, 2022 5:06 pm
- Skąd: Łódź
Re: Bruce Solo
Ja słucham wszelkich nagrań na podstawowej korekcji, głównie dynamiki, zatem dla mnie to brzmi nawet ok.
Re: Bruce Solo
Po pierwszym przesłuchaniu miałem mieszane odczucia, ale po drugim i trzecim okazało się, że wkręcił mi się w głowę.
To dobry znak, tam mam z kawałkami które potem długo mi "siedzą".
Co do brzmienia - gdy się trochę rozkręci wzmak to nie jest najgorzej. Byleby było spójne dla całego albumu, bo jak już tu pisał @pierre dolinski, ToS to takie "młotkiem klepane", słychać że składane przy okazji. Szkoda tylko, że bas znowu obsługuje Roy Z. Całe Tribe of Gypsies naprawdę dawało radę.
To dobry znak, tam mam z kawałkami które potem długo mi "siedzą".
Co do brzmienia - gdy się trochę rozkręci wzmak to nie jest najgorzej. Byleby było spójne dla całego albumu, bo jak już tu pisał @pierre dolinski, ToS to takie "młotkiem klepane", słychać że składane przy okazji. Szkoda tylko, że bas znowu obsługuje Roy Z. Całe Tribe of Gypsies naprawdę dawało radę.
If 50 million people say a stupid thing, it's still a stupid thing.
Re: Bruce Solo
Ja ostatnio puściłem Chemical i brzmienie tej płyty jest tragiczne, aż sprawdzę w najbliższym czasie jak to wygląda w przypadku ToS, którego też chwilę nie słuchałem.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Piotr Lange
- -#Moonchild

- Posty: 1535
- Rejestracja: czw paź 27, 2022 5:06 pm
- Skąd: Łódź
Re: Bruce Solo
Mam wrażenie, iż Chemical jest totalnie zmulony brzmieniowo, taki "duszny".
Re: Bruce Solo
Dla mnie największym problemem są bębny, wyciągnięte z najgorszych odmętów lat 90-tych. No i w tych gitarach też trochę brak życia.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Bruce Solo
Mnie się akurat brzmienie CW nawet podoba, choć nie uważam jednocześnie, że to jakoś ekstra brzmiący album. Jest za to solidny i pełen ciekawych pomysłów muzycznych, jak to spreparowane brzmienie gitar z niskim strojem i struną jedna od gitary basowej. Nie wspominając już o kapitalnych utworach, z których każdy to sztos. Natomiast przez lata urosł jakiś niezrozumiały mit, jakoby Roy Z był świetnym producentem, którego magia zapewniać by miała jakość brzmienia. Tylko coś albumów potwierdzających te tezy brak. AoB i CW brzmią fajne, to jest chyba jego peak. Brzmią lepiej niż dwie płyty IM z Balzem, ale to akurat słaby materiał porównaczy. Halford i JP - to samo, jest dobrze, ale też nic specjalnego. Helloween - dla mnie nieciekawie brzmiący album. Coś innego się wybija? Jakiejś specjalnej kariery w roli producenta Roy też nie zrobił, choć trudno tu wyrokować z jakich konkretnie powodów.
Re: Bruce Solo
Posłuchaj debiutu Spirits of Fire.
Zresztą, dla mnie wszystko od Roya kopie po ryju- i solowy Halford, i Judas, i Dark Ride, i Dickinson.
Zresztą, dla mnie wszystko od Roya kopie po ryju- i solowy Halford, i Judas, i Dark Ride, i Dickinson.
Re: Bruce Solo
Spirits of Fire nie znam, sprawdzę. Nie chcę nadmiernie krytykowac Rota, dla mnie sporo płyt w których maczał palce jest ok produkcyjnie. Ale nie słyszę tam niczego ekstra, jeśli chodzi o sferę realizacyjną. Co inne muzycznie, pracował przecież w szytowym dla niego okresie z Dickinsonem, nagrał co najmniej dwie super udane płyty Halforda, Dark Ride Helloween to też ciekawy krążek, bodaj ich ostatni, który da się słuchać w całości bez żenady itd.
-
Deleted User 5490
Re: Bruce Solo
łomatkoicórko... Na pociechę. Bruce raczej nie dożyje tego widoku jak ona brzydko się zestarzeje, i chyba lepiej dla niego.... a balony zaporowe pewnie mają jakiś dość długi okres gwarancyjny, więc może starczy ich na wystarczająco długo, żebyśmy jeszcze chłopem zdążyli się nacieszyć.


