Coś w ogóle nie wracam do OCN
Behemoth
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Behemoth
No, Horse nie działa za bardzo jako otwieracz, imo.
Coś w ogóle nie wracam do OCN
Coś w ogóle nie wracam do OCN
Re: Behemoth
Wytną środkowe odkopy w tej setliscie z dawnych lat i tyle. Ten set powtórzą tylko na Wacken.
www.last.fm/user/darkfuneral18
Re: Behemoth
No i byłaby to najgorsza opcja, bo Demigod i FtPV to dla mnie najmocniejsze argumenty za odwiedzeniem Wawy.
Cud, że Daimonosa nie było
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Behemoth
A na co to komu?
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Behemoth
Ta płyta ma syndrom ostatniego Accept. Po prostu brzmi jakby została wygenerowana przez AI i zeszła z taśmy produkcyjnej.
www.last.fm/user/darkfuneral18
Re: Behemoth
Jakoś nie pimpowali tej płyty jsk np. ILYAYD. Sam Ner w premierę mówił, ze to nie jest już świeży album, bo to jest covidowy materiał i już wtedy twarzył kolejny.
Re: Behemoth
Ostatni Accept to płyta znacznie lepsza niż OCN. Robiona według wzorca, ale przebojowa, lekka i co najważniejsze - nie na siłę. To jest sprawdzona szkoła Motorhead, którzy może natłukli sporo krążków dalekich od ideału, ale były to albumy, które z pewnością można określić jako "enjoyable". A ostatni Behe to właśnie krążek pozbawiony tych cech. Ja dostrzegam smaczki na OCN, które nie pojawiają się na wcześniejszych płytach, ale sęk w tym, że one niekoniecznie są jakieś powalające i mają za słabą siłę przebicia.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Behemoth
No, odgrażałem się, że odpalę OCN i tak też uczyniłem 
Ogólnie to odsłuch był zaskakująco spoko. Myślę, że gdyby ta płyta wyszła przed The Satanist, to postrzegałbym ją w zupełnie innych kategoriach, ale w 2022 oczekiwałem jednak lepszego krążka. To jest sprawnie wykonany zarobkowy blackened death metal, skrojony pod Amerykanów chodzących w fullcapach z napisem "hail seitan" i z piercingiem w nosie. Nieźle się do tego wajbuje, bez żadnych zobowiązań. Najgorsza jest ta świadomość, że wcześniejsze albumy były po prostu dużo lepsze i bardziej kreatywne. Ale ogólnie erę OCN będę wspominał naprawdę dobrze, koncert na Mysticu był wyśmienity, a katowicki też bardzo przyjemny (choć ze średniawym setem).
Czy zespół w ogóle cokolwiek mówił na temat wydania XXX Years ov Blasphemy? Bo dla mnie to dużo ciekawsza produkcja od In Absentia Dei, czas leci, a w temacie nic się nie dzieje. Fajnie byłoby mieć możliwość słuchania/oglądania tego w innej formie, niż na YT.
Ogólnie to odsłuch był zaskakująco spoko. Myślę, że gdyby ta płyta wyszła przed The Satanist, to postrzegałbym ją w zupełnie innych kategoriach, ale w 2022 oczekiwałem jednak lepszego krążka. To jest sprawnie wykonany zarobkowy blackened death metal, skrojony pod Amerykanów chodzących w fullcapach z napisem "hail seitan" i z piercingiem w nosie. Nieźle się do tego wajbuje, bez żadnych zobowiązań. Najgorsza jest ta świadomość, że wcześniejsze albumy były po prostu dużo lepsze i bardziej kreatywne. Ale ogólnie erę OCN będę wspominał naprawdę dobrze, koncert na Mysticu był wyśmienity, a katowicki też bardzo przyjemny (choć ze średniawym setem).
Czy zespół w ogóle cokolwiek mówił na temat wydania XXX Years ov Blasphemy? Bo dla mnie to dużo ciekawsza produkcja od In Absentia Dei, czas leci, a w temacie nic się nie dzieje. Fajnie byłoby mieć możliwość słuchania/oglądania tego w innej formie, niż na YT.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Behemoth
Nie ma to jak jesień z ILYAYD.
Dla mnie The Satanist musi się pokłonić, mimo wszystko
Chyba tyłko Zośka rezonuje we mnie tak mocno.
Dla mnie The Satanist musi się pokłonić, mimo wszystko
Chyba tyłko Zośka rezonuje we mnie tak mocno.
Re: Behemoth
Czy ktoś może mu w końcu zamknąć mordę xD
A inna sprawa, że mówi to chłop, który na początku kariery idealnie wpisywał się w całą pogańską otoczkę i podpierdalał od Emperora, by potem robić to samo z kolejnymi zespołami, w zależności od koniunktury. No śmiać się chce.
To jest jakiś ewenement. Pan artysta zniechęca młodych do zakładania zespołów. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem.Jeśli naprawdę myślisz o założeniu kolejnego zespołu blackmetalowego, oto mój apel: na miłość Szatana, nie rób tego. Zwłaszcza jeśli twoją wielką wizją jest bycie kolejną podróbką Mgły lub innego aktualnie popularnego zespołu. Serio, czy scena potrzebuje kolejnej grupy zakapturzonych, pozbawionych osobowości trutni? Absolutnie nie. Bluzy i szaty są już tak wyświechtane, że powinny być podstawą do natychmiastowej dyskwalifikacji.
Tylko dlatego, że potrafisz połączyć kilka melancholijnych mollowych akordów nie oznacza, że świat potrzebuje twojego wkładu w stale rosnący stos miernoty zapychającej Spotify i YouTube. Większość nowych rzeczy jest tak płaska, tak pozbawiona inspiracji, że wszystko rozmywa się w tej samej szarej mgle. Znalezienie czegoś, co faktycznie się wyróżnia – czegoś wartego ponownego wysłuchania – jest jak próba przywołania demona za pomocą instrukcji IKEA. Tak, może generalizuję, ale udowodnij mi, że się mylę.
A inna sprawa, że mówi to chłop, który na początku kariery idealnie wpisywał się w całą pogańską otoczkę i podpierdalał od Emperora, by potem robić to samo z kolejnymi zespołami, w zależności od koniunktury. No śmiać się chce.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Behemoth
To nie jest pierwszy raz, kiedy tak "zachęca". Cóż, ego Adasia jest pewne wielkości jego czoła. Ale też dzięki temu gra w pierwszej lidze 
Re: Behemoth
Przecież gość idealnie opisał siebie i swój zespół xD co za dzban
- Recit The Thornographer
- -#Assassin

- Posty: 2328
- Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
- Skąd: Midian
Re: Behemoth
Mam wrażenie, że jemu chodzi o trochę coś innego. Jak zaczynał Behemoth to skala zjawiska nie była aż taka. Rzeczy dość logicznie z siebie wynikały, była jakaś ewolucja. Podążanie śladem Quorthona i Mayhem to była świeża sprawa. Teraz wszystko się wymieszało i zintenyfikowało dzięki netowi, nie wiem, czy jest ktoś, kto jeszcze jest w stanie wszystko śledzić i ogarniać na bieżąco. Spotify nawet idzie w muzykę tworzoną przez SI, która jak znam życie się przyjmie, bo algorytmy zaraz będą indywidualizować ofertę pod konkretną osobę. A to o czym mówi Nergal - pełno kapel bez osobowości, schowanych za maskami i kapturami... to faktycznie głupio brzmi, żeby ludzie nie zakładali zespołów, ale coś w tym jest. Huj z tymi wszystkimi kopiami kapel, których jedyną tożsamością jest brak tożsamości naśladujący brak tożsamości Mgły i np. Uady. Ostatnio widziałem kapele, która dokładnie jak oni zasłania twarz ręką. Pomysł na muzykę też podpierdolony. Od siebie? Nic. Dla mnie to żenada tego typu kopia, bez pomysłu na siebie.
Nawet można to rozciągnąć na inne nisze. Zobacz, że ludzie wciąż słuchają nawet taśm demo (na co odpowiada rynek wydawniczy) takich klasyków jak Abigor, Sarcofago, czy tam Beherit. Tutaj też jest masa kopii. Z jednej strony fajnie, że ktoś referuje do tamtego klimatu, ale prawdę mówiąc widzę w tym średni sens. Sam lubię wziąć gitarę do ręki, ale żeby zakładać zespół grający jak inny zespół? Po co? A jest ich pełno.
Nawet można to rozciągnąć na inne nisze. Zobacz, że ludzie wciąż słuchają nawet taśm demo (na co odpowiada rynek wydawniczy) takich klasyków jak Abigor, Sarcofago, czy tam Beherit. Tutaj też jest masa kopii. Z jednej strony fajnie, że ktoś referuje do tamtego klimatu, ale prawdę mówiąc widzę w tym średni sens. Sam lubię wziąć gitarę do ręki, ale żeby zakładać zespół grający jak inny zespół? Po co? A jest ich pełno.
Ostatnio zmieniony ndz gru 22, 2024 1:34 am przez Recit The Thornographer, łącznie zmieniany 1 raz.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Re: Behemoth
Bo jebne, Adaś który sam zżynał na potęgę od innych, teraz poucza innych żeby nie zżynać xD (żeby nie było, lubię behemotha)
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
Re: Behemoth
Na pewno generyczność ogólnie stanowi pewien problem dla sceny BM. Akurat jest to nisza, w której oryginalność jest bardzo ceniona i w zasadzie pomimo istnienia pierdyliarda kopii Darkthrone, Mgły, czy Burzum, black metal jest najmniej "generycznym" gatunkiem, bo nie istnieją w nim stylistyczne ograniczenia. Przynajmniej szeroko to ujmując. Osobiście datuję początek gatunku na premierę dwójki Bathory, więc zaraz będzie 40 lat, a nadal wychodzą intrygujące i nieoczywiste płyty, w całkiem sporych ilościach. To robi duże wrażenie, jeżeli pomyśli się o tym, jak szybko wyczerpała się formuła np. groove metalu.Recit The Thornographer pisze: ↑ndz gru 22, 2024 1:28 am Mam wrażenie, że jemu chodzi o trochę coś innego. Jak zaczynał Behemoth to skala zjawiska nie była aż taka. Rzeczy dość logicznie z siebie wynikały, była jakaś ewolucja. Podążanie śladem Quorthona i Mayhem to była świeża sprawa. Teraz wszystko się wymieszało i zintenyfikowało dzięki netowi, nie wiem, czy jest ktoś, kto jeszcze jest w stanie wszystko śledzić i ogarniać na bieżąco. Spotify nawet idzie w muzykę tworzoną przez SI, która jak znam życie się przyjmie, bo algorytmy zaraz będą indywidualizować ofertę pod konkretną osobę. A to o czym mówi Nergal - pełno kapel bez osobowości, schowanych za maskami i kapturami... to faktycznie głupio brzmi, żeby ludzie nie zakładali zespołów, ale coś w tym jest. Huj z tymi wszystkimi kopiami kapel, których jedyną tożsamością jest brak tożsamości naśladujący brak tożsamości Mgły i np. Uady. Ostatnio widziałem kapele, która dokładnie jak oni zasłania twarz ręką. Pomysł na muzykę też podpierdolony. Od siebie? Nic. Dla mnie to żenada tego typu kopia, bez pomysłu na siebie.
Nawet można to rozciągnąć na inne nisze. Zobacz, że ludzie wciąż słuchają nawet taśm demo (na co odpowiada rynek wydawniczy) takich klasyków jak Abigor, Sarcofago, czy tam Beherit. Tutaj też jest masa kopii. Z jednej strony fajnie, że ktoś referuje do tamtego klimatu, ale prawdę mówiąc widzę w tym średni sens. Sam lubię wziąć gitarę do ręki, ale żeby zakładać zespół grający jak inny zespół? Po co? A jest ich pełno.
Natomiast całą sytuację z Nergalem uważam za arcyśmieszną, bo nie dość, że on we wczesnych latach Behemotha był bardzo mocno zapatrzony we wzorce z północy, to potem robił to samo z death metalem. Przecież od dawna mówi się o kopiowaniu Nile czy Morbidów na tych późniejszych krążkach Behe. A jak Watain weszło z tym swoim "duchowym" black metalem na salony, to dokładnie to samo zaczął robić Nergal. Pojawiły się jakieś maski ślimaków, szaty i inne teatralne akcenty, mocno kontrastujące z bardziej bezpośrednią estetyką, która cechowała zespół wcześniej.
No i ciekawi mnie, co by było, gdyby porad tego typu zaczęły udzielać kapele te kilkadziesiąt lat temu. W zasadzie cały stoner/doom idzie do kosza, bo Black Sabbath i Pentagram robiło te rzeczy wcześniej. NWOBHM w ogóle nie istnieje, bo poza wyjątkami chodziło o bawienie się wymieszanymi patentami zaprezentowanymi przez kapele hard 'n' heavy w latach 70. Slayer w sumie też mógłby nie istnieć, bo początkowo nie był to jakoś zajebiście oryginalny zespół, a raczej dość jawnie nawiązujący do swoich idoli (takie Evil Has No Boundaries, które Adaś zresztą wykonał z Zabójcą w Gliwicach, to przecież wariacja na temat Venom).
W black metalu jest sporo kapel i bardzo wiele z nich nie ma w sobie niczego ciekawego do zaoferowania, ale jednocześnie jak miałoby to wyglądać inaczej, jeżeli zespół tworzą nieszczególnie doświadczeni muzycy? Każdy od czegoś zaczynał i ciężko tu winić jakiś zespolik za wzorowanie się na wykonawcach, których podziwiają. Ja o znakomitej większości tego typu projektów nigdy nawet nie usłyszę, zostawię te smakołyki brodatemu YouTuberowi w okularach i czapce Behemotha
A co do tych wydawnictw nawiązujących do klasycznych zespołów: no u mnie to bardzo zależy. Przykładowo znaczna większość pogrobowców Dissection według mnie nie jest w stanie dobrze oddać zimna bijącego z riffów Storm of the Light's Bane, ani zaserwować melodii na poziomie oryginału. Ale już na przykład jest kilka projektów, które całkiem nieźle odwzorowują wczesnego Emperora (Vargrav, Warmoon Lord) i puszczenie sobie takiej płyty raz na jakiś czas jest dla mnie okej. Głównie dlatego, że sam Emperor wiele się nie nagrał, więc tego rodzaju sumplement to niezła ciekawostka i być może odpowiedź na pytanie "Co jeśli między debiutem a Anthems to the Welkin at Dusk powstała jeszcze jedna płyta". To wszystko kręci się wokół nostalgii, bez wątpienia, ale jednocześnie nie są to projekty, które funkcjonują w sposób zarobkowy.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Behemoth
Nergal to ostatnia osoba która ma prawo oceniać innych. Zaczynał od śpiewania że ' Dobrze że Bory zwierza są pełne, bo pozwoli to utrzymać naszą drużynę na nogach ' jak była moda na pogański Black Metal. Jak NILE zaczęło być popularne, to nagle na Demigod i Apostasy zaczęli brzmieć jak oni. Pojawiły się trąby i utwory o Pazuzu. Jak popularność zyskał religijny ortodoksyjny Black Metal spod znaku Watain to nagle powstał The Satanist i tak do zajebania.
I pisze to jako MEGA FAN Behemoth.
I pisze to jako MEGA FAN Behemoth.
www.last.fm/user/darkfuneral18
Re: Behemoth
Nie jestem wielkim fanbojem Nera, ale doceniam jego determinację i drogę do sukcesu - od obsranych i zalanych uryną ruskich szczurowni, po granie w boku Slayera. Miałem chyba 3 razy okazję zamienić z nim kilka zdań i było... spoko. Zawsze starałem się nie być oczywistym i nie pytać o bzdety, np. zapytałem, dlaczego The Satanist miksował jednak Hyde, nie Richardson, no i widziałem, że od razu podłapał flow do gadki. Łatwiejszy w obsłudze jest Orion, a najtrudniejszy Dziadek - jak chłop spojrzy na Ciebie, z miną mowiąćą, jak bardzo nie chce być w tym miejscu, to się odechciewa pytać 
Wszyscy kimś się inspirowali i podpierdalali patenty, więc Adaś serwuje odklejona papkę :/
Wszyscy kimś się inspirowali i podpierdalali patenty, więc Adaś serwuje odklejona papkę :/
Re: Behemoth
Ale chyba nie zrozumieliście przekazu
nie chodzi o to, że podrabiane jest złe. Tylko o to, że tych wszystkich zespołów jest po prostu za dużo.
Z Nergalem 2 razy gadałem dłużej. Raz na jakimś dzikim afterparty po wroclawskim koncercie (finalnie wyjście do jakiejś knajpy i biesiada do rana w jakieś 30 osób
), a drugi raz na czilku dzień po ich koncercie na Hellfeście. To drugie spotkanie bardzo fajne, bo wpadłem na niego w strefie prasowej i był tylko z osobą towarzyszącą
więc na spokojnie można było pogadać 
Z Nergalem 2 razy gadałem dłużej. Raz na jakimś dzikim afterparty po wroclawskim koncercie (finalnie wyjście do jakiejś knajpy i biesiada do rana w jakieś 30 osób
www.MetalSide.pl
Re: Behemoth
A skąd on może to wiedzieć, czyżby siedział głęboko w podziemiu bm i angażował się w wybicie się najlepiej prosperujących według niego kapel? 

