Nie jakaś, a scjentolodzy zdaje się. I jakie to ma znaczenie w kontekście darcia gęby na scenie.
johnny_o pisze: "nie cierpię na taki nadmiar gotówki, żeby wydawać ponad pięć stów na masakrowanie wokalu Chestera" i autentycznie byłem ciekaw.
Chester na żywo brzmiał... średnio, więc ciężko mówić o masakrowaniu. Też po prostu się darł. Daleko temu było do wykonań z płyt.



