Prawda, zawsze można mieć nadzieję
The Future Past Tour 2024 - trasa
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
-
Piotr Lange
- -#Moonchild

- Posty: 1535
- Rejestracja: czw paź 27, 2022 5:06 pm
- Skąd: Łódź
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
2023
, oby nie kombinowali jak z Nights of the Dead. W przypadku Maiden to trzeba nagrywać Europę w pierwszym roku danej trasy, co potwierdza Legacy i FuturePast.
-
Deleted User 8263
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
To może parę slow o Yokohamie.
Tym razem maszyna losującą była łaskawa. Udało się trafić sektor A3, na srodku sceny - czyli dużo Brusa.
Koncert bardzo dobry, Bruce sporo narzekał na AC rzeczywiście zdarzało się ze było pod scena chlodno, a potem parno. Dym na Celtach w ogóle nie leciał w strone publiki.
Drugi gig to już Bruce naprawdę odpalony. Przestawił statyw pod perkusje i powiedział, że musi spiewac stojac z tyłu żeby nie zachorować. Krył gardło pod płaszczem przez cały czas i wyglądało to naprawdę surrealistycznie. Całe intro Time Machine zagrane bez Murraya i Adriana, którzy nie zdazyli wrócić zza sceny. Nicko przed Hell on Earth pozdrowił popijaną herbatką, wholesome obrazek.
Publika bardzo głosna kiedy trzeba, na pierwszej Yoko nawet było lekkie pchanko.
Podsumowujac drugi leg mojej podróży dookola swiata, Japonia to świetne miejsce i podoba mi się tak samo jak 5 lst temu. Wspinaczki, małpie parki, genialna wołowina, przepyszne ryby, umiesnione kelnerki w szalonym barze, szlaki samurajów, szybkie pociągi, onigiri z tuńczykiem, ocean, bułki ryżowe, a przede wszystkim dziesiątki kumpli, znajomych i mordeczek spotykanych na każdym kroku. TFP24 to chyba moja ulubiona trasa, właśnie przez to że zamiast odwiedzac po raz 10. Berlin/Paryz/Prage czy Barcelone praktycznie każdy gig to nowe miejsce.
Teraz trochę odpoczynku na Hawajach i dalej na west coast. Chwilo trwaj!
Tym razem maszyna losującą była łaskawa. Udało się trafić sektor A3, na srodku sceny - czyli dużo Brusa.
Koncert bardzo dobry, Bruce sporo narzekał na AC rzeczywiście zdarzało się ze było pod scena chlodno, a potem parno. Dym na Celtach w ogóle nie leciał w strone publiki.
Drugi gig to już Bruce naprawdę odpalony. Przestawił statyw pod perkusje i powiedział, że musi spiewac stojac z tyłu żeby nie zachorować. Krył gardło pod płaszczem przez cały czas i wyglądało to naprawdę surrealistycznie. Całe intro Time Machine zagrane bez Murraya i Adriana, którzy nie zdazyli wrócić zza sceny. Nicko przed Hell on Earth pozdrowił popijaną herbatką, wholesome obrazek.
Publika bardzo głosna kiedy trzeba, na pierwszej Yoko nawet było lekkie pchanko.
Podsumowujac drugi leg mojej podróży dookola swiata, Japonia to świetne miejsce i podoba mi się tak samo jak 5 lst temu. Wspinaczki, małpie parki, genialna wołowina, przepyszne ryby, umiesnione kelnerki w szalonym barze, szlaki samurajów, szybkie pociągi, onigiri z tuńczykiem, ocean, bułki ryżowe, a przede wszystkim dziesiątki kumpli, znajomych i mordeczek spotykanych na każdym kroku. TFP24 to chyba moja ulubiona trasa, właśnie przez to że zamiast odwiedzac po raz 10. Berlin/Paryz/Prage czy Barcelone praktycznie każdy gig to nowe miejsce.
Teraz trochę odpoczynku na Hawajach i dalej na west coast. Chwilo trwaj!
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
Na swoim Instagramie Adrian Smith przyznał że jego ulubionym utworem do grania na nowej trasie jest ' Writing On The Wall '
www.last.fm/user/darkfuneral18
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
Naprawdę dobre solo Smitha ma ten numer.
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
Za bardzo sie Janick nie przejal:
https://www.facebook.com/share/r/d6ghbF ... tid=WC7FNe
https://www.facebook.com/share/r/d6ghbF ... tid=WC7FNe
UP THE IRONS !!!
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
I słusznie, to nie jego problem, a niedawno ta gitara i tak była klejona 
-
Deleted User 8263
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
USA zrobiły się tak intensywne, że nawet nie było kiedy wejsc na forum. Nie pamietam keidy bylem tak zmeczony.
San Diego - jeden z najlepszych Maiden w moim życiu. Amfiteatr, bardzo blisko scena, w zasadzie przez cały koncert miało się wrażenie, że zespół na Ciebie patrzy. I jestem przekonany, że takie wrażenie mieli wszyscy na barierce. Mega energia, vibe prawie jak na klubówce.
Vegas - w ostatniej chwili wypadło mi FTTB ale udało sie pobiec na GA i wbić na drugi rząd. Bdb koncert.
LA - venue koło lotniska i to jest plus. Na tym koniec plusów bo Los Angeles to straszna zasyfiona i śmierdząca dziura, przy polskich miastach to jakiś 3 świat. Sam koncert dosyć cichy, Bruce zresztą naigrywał się z publiki.
Phoenix - tu oglądałem gig z 5 rzędu bo spóźniełm się na barierkę, ale atmosfera dookoła była na tyle fajna, że w ogóle to nie bolało.
Z ciekawych rzeczy to w LA (chyba) Jankowi wyleciała gitara, a Bruce w trakcie koncertu grał na jego nodze. W LA było też wyśmianie Bidena, a Phoenix delikatne puszczenie oka w stronę republikanów, przykryte szybko MAKE METAL GREAT AGAIN (Steve widziałem, że nie był zachwycony politykowaniem Bruca). Widzę w tym roku wiecej spontanu u gitarzystów i Bruce'a zmieniają miejsca na scenie, łażą bardziej swobodnie, pozwalają sobie na więcej interakcji niż w EU, tak samo dzień po dniu zachowuje się tylko Stefan. Nicko na jednym z gigów pokazał ochronie żeby dali mi frotę, w San Diego poszedłem na koncert w hawajskiej koszuli, wianku z kwiatów i masce konia, McMurtrie zrobił mi masę fotek.
Sam west coast piekielnie drogi, ale też przepiękny. W Arizonie i Utah mógłbym spokojnie spędzić kilka tygodni. W 2026 trzeba tam zrobić road tripa i faktycznie odpuścić Maiden na 2 tyg i intensywnie pojeździć, bo udało się zwiedzieć bardzo dużo, ale jeszcze więcej zostało do eksploracji.
6 tygodni, pełne dookoła świata - wystartowałem w Wwie i lecąc cały czas na wschód wróciłem do domu, czym zrealizowałem jedno ze swoich marzeń. 14 Maiden, Australia, Japonia, Kalifornia, Nevada, Arizona. Do tego zwiedzanie Utah, przystanki po drodze na zwiedzenie Hawajów i Singapuru. 60k kilometrów w samolotach, masa nieprzespanych nocy, odwiedzone Uluru, japońskie wiochy, amerykańskie góry... najbardziej spektakularny trip w moim życiu.
Z kronikarskiego obowiązku złapałem 4 froty i chyba 12 kostek.
San Diego - jeden z najlepszych Maiden w moim życiu. Amfiteatr, bardzo blisko scena, w zasadzie przez cały koncert miało się wrażenie, że zespół na Ciebie patrzy. I jestem przekonany, że takie wrażenie mieli wszyscy na barierce. Mega energia, vibe prawie jak na klubówce.
Vegas - w ostatniej chwili wypadło mi FTTB ale udało sie pobiec na GA i wbić na drugi rząd. Bdb koncert.
LA - venue koło lotniska i to jest plus. Na tym koniec plusów bo Los Angeles to straszna zasyfiona i śmierdząca dziura, przy polskich miastach to jakiś 3 świat. Sam koncert dosyć cichy, Bruce zresztą naigrywał się z publiki.
Phoenix - tu oglądałem gig z 5 rzędu bo spóźniełm się na barierkę, ale atmosfera dookoła była na tyle fajna, że w ogóle to nie bolało.
Z ciekawych rzeczy to w LA (chyba) Jankowi wyleciała gitara, a Bruce w trakcie koncertu grał na jego nodze. W LA było też wyśmianie Bidena, a Phoenix delikatne puszczenie oka w stronę republikanów, przykryte szybko MAKE METAL GREAT AGAIN (Steve widziałem, że nie był zachwycony politykowaniem Bruca). Widzę w tym roku wiecej spontanu u gitarzystów i Bruce'a zmieniają miejsca na scenie, łażą bardziej swobodnie, pozwalają sobie na więcej interakcji niż w EU, tak samo dzień po dniu zachowuje się tylko Stefan. Nicko na jednym z gigów pokazał ochronie żeby dali mi frotę, w San Diego poszedłem na koncert w hawajskiej koszuli, wianku z kwiatów i masce konia, McMurtrie zrobił mi masę fotek.
Sam west coast piekielnie drogi, ale też przepiękny. W Arizonie i Utah mógłbym spokojnie spędzić kilka tygodni. W 2026 trzeba tam zrobić road tripa i faktycznie odpuścić Maiden na 2 tyg i intensywnie pojeździć, bo udało się zwiedzieć bardzo dużo, ale jeszcze więcej zostało do eksploracji.
6 tygodni, pełne dookoła świata - wystartowałem w Wwie i lecąc cały czas na wschód wróciłem do domu, czym zrealizowałem jedno ze swoich marzeń. 14 Maiden, Australia, Japonia, Kalifornia, Nevada, Arizona. Do tego zwiedzanie Utah, przystanki po drodze na zwiedzenie Hawajów i Singapuru. 60k kilometrów w samolotach, masa nieprzespanych nocy, odwiedzone Uluru, japońskie wiochy, amerykańskie góry... najbardziej spektakularny trip w moim życiu.
Z kronikarskiego obowiązku złapałem 4 froty i chyba 12 kostek.
-
Piotr Lange
- -#Moonchild

- Posty: 1535
- Rejestracja: czw paź 27, 2022 5:06 pm
- Skąd: Łódź
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
Dzosef pisze: ↑śr paź 16, 2024 1:50 pm USA zrobiły się tak intensywne, że nawet nie było kiedy wejsc na forum. Nie pamietam keidy bylem tak zmeczony.
San Diego - jeden z najlepszych Maiden w moim życiu. Amfiteatr, bardzo blisko scena, w zasadzie przez cały koncert miało się wrażenie, że zespół na Ciebie patrzy. I jestem przekonany, że takie wrażenie mieli wszyscy na barierce. Mega energia, vibe prawie jak na klubówce.
Vegas - w ostatniej chwili wypadło mi FTTB ale udało sie pobiec na GA i wbić na drugi rząd. Bdb koncert.
LA - venue koło lotniska i to jest plus. Na tym koniec plusów bo Los Angeles to straszna zasyfiona i śmierdząca dziura, przy polskich miastach to jakiś 3 świat. Sam koncert dosyć cichy, Bruce zresztą naigrywał się z publiki.
Phoenix - tu oglądałem gig z 5 rzędu bo spóźniełm się na barierkę, ale atmosfera dookoła była na tyle fajna, że w ogóle to nie bolało.
Z ciekawych rzeczy to w LA (chyba) Jankowi wyleciała gitara, a Bruce w trakcie koncertu grał na jego nodze. W LA było też wyśmianie Bidena, a Phoenix delikatne puszczenie oka w stronę republikanów, przykryte szybko MAKE METAL GREAT AGAIN (Steve widziałem, że nie był zachwycony politykowaniem Bruca). Widzę w tym roku wiecej spontanu u gitarzystów i Bruce'a zmieniają miejsca na scenie, łażą bardziej swobodnie, pozwalają sobie na więcej interakcji niż w EU, tak samo dzień po dniu zachowuje się tylko Stefan. Nicko na jednym z gigów pokazał ochronie żeby dali mi frotę, w San Diego poszedłem na koncert w hawajskiej koszuli, wianku z kwiatów i masce konia, McMurtrie zrobił mi masę fotek.
Sam west coast piekielnie drogi, ale też przepiękny. W Arizonie i Utah mógłbym spokojnie spędzić kilka tygodni. W 2026 trzeba tam zrobić road tripa i faktycznie odpuścić Maiden na 2 tyg i intensywnie pojeździć, bo udało się zwiedzieć bardzo dużo, ale jeszcze więcej zostało do eksploracji.
6 tygodni, pełne dookoła świata - wystartowałem w Wwie i lecąc cały czas na wschód wróciłem do domu, czym zrealizowałem jedno ze swoich marzeń. 14 Maiden, Australia, Japonia, Kalifornia, Nevada, Arizona. Do tego zwiedzanie Utah, przystanki po drodze na zwiedzenie Hawajów i Singapuru. 60k kilometrów w samolotach, masa nieprzespanych nocy, odwiedzone Uluru, japońskie wiochy, amerykańskie góry... najbardziej spektakularny trip w moim życiu.
Świetnie, pozazdrościć wspomnień i zabawy. A powiedz, jak na tych koncertach wyglądała frekwencja?
Z kronikarskiego obowiązku złapałem 4 froty i chyba 12 kostek.
-
Piotr Lange
- -#Moonchild

- Posty: 1535
- Rejestracja: czw paź 27, 2022 5:06 pm
- Skąd: Łódź
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
Świetnie, pozazdrościć wspomnień i zabawy. A powiedz, jak na tych koncertach wyglądała frekwencja, dużo dyskutowaliśmy na ten temat?Piotr Lange pisze: ↑śr paź 16, 2024 7:18 pmDzosef pisze: ↑śr paź 16, 2024 1:50 pm USA zrobiły się tak intensywne, że nawet nie było kiedy wejsc na forum. Nie pamietam keidy bylem tak zmeczony.
San Diego - jeden z najlepszych Maiden w moim życiu. Amfiteatr, bardzo blisko scena, w zasadzie przez cały koncert miało się wrażenie, że zespół na Ciebie patrzy. I jestem przekonany, że takie wrażenie mieli wszyscy na barierce. Mega energia, vibe prawie jak na klubówce.
Vegas - w ostatniej chwili wypadło mi FTTB ale udało sie pobiec na GA i wbić na drugi rząd. Bdb koncert.
LA - venue koło lotniska i to jest plus. Na tym koniec plusów bo Los Angeles to straszna zasyfiona i śmierdząca dziura, przy polskich miastach to jakiś 3 świat. Sam koncert dosyć cichy, Bruce zresztą naigrywał się z publiki.
Phoenix - tu oglądałem gig z 5 rzędu bo spóźniełm się na barierkę, ale atmosfera dookoła była na tyle fajna, że w ogóle to nie bolało.
Z ciekawych rzeczy to w LA (chyba) Jankowi wyleciała gitara, a Bruce w trakcie koncertu grał na jego nodze. W LA było też wyśmianie Bidena, a Phoenix delikatne puszczenie oka w stronę republikanów, przykryte szybko MAKE METAL GREAT AGAIN (Steve widziałem, że nie był zachwycony politykowaniem Bruca). Widzę w tym roku wiecej spontanu u gitarzystów i Bruce'a zmieniają miejsca na scenie, łażą bardziej swobodnie, pozwalają sobie na więcej interakcji niż w EU, tak samo dzień po dniu zachowuje się tylko Stefan. Nicko na jednym z gigów pokazał ochronie żeby dali mi frotę, w San Diego poszedłem na koncert w hawajskiej koszuli, wianku z kwiatów i masce konia, McMurtrie zrobił mi masę fotek.
Sam west coast piekielnie drogi, ale też przepiękny. W Arizonie i Utah mógłbym spokojnie spędzić kilka tygodni. W 2026 trzeba tam zrobić road tripa i faktycznie odpuścić Maiden na 2 tyg i intensywnie pojeździć, bo udało się zwiedzieć bardzo dużo, ale jeszcze więcej zostało do eksploracji.
6 tygodni, pełne dookoła świata - wystartowałem w Wwie i lecąc cały czas na wschód wróciłem do domu, czym zrealizowałem jedno ze swoich marzeń. 14 Maiden, Australia, Japonia, Kalifornia, Nevada, Arizona. Do tego zwiedzanie Utah, przystanki po drodze na zwiedzenie Hawajów i Singapuru. 60k kilometrów w samolotach, masa nieprzespanych nocy, odwiedzone Uluru, japońskie wiochy, amerykańskie góry... najbardziej spektakularny trip w moim życiu.
Z kronikarskiego obowiązku złapałem 4 froty i chyba 12 kostek.
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
To chłopaki w formie, zostało im jeszcze ponad 20 sztuk i Future Past Tour przejdzie do historii. Na zimę odpoczynek, a wiosną trza ćwiczyć przed kolejna mega trasą. Że też im się chce 
-
Piotr Lange
- -#Moonchild

- Posty: 1535
- Rejestracja: czw paź 27, 2022 5:06 pm
- Skąd: Łódź
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
Ja mam nadzieję, że trasa na prawdę będzie spektakularna, jeszcze nigdy, żadna ich trasa nie sprzedawała się w takim tempie.
-
Deleted User 8263
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
Szczerze to nie wiem. Kompletnie nie zwróciłem uwagi. Spartan był w Phoenix na trybunach i mówił, że były luzy na płycie.Świetnie, pozazdrościć wspomnień i zabawy. A powiedz, jak na tych koncertach wyglądała frekwencja, dużo dyskutowaliśmy na ten temat?
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
Nie spodziewałem się niczego innego po Bronku, jak właśnie głoszenie trumpowskich haseł 
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9579
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
Ciekawe czy żałuje swojego gardłowania za Brexitem? 
Re: The Future Past Tour 2024 - trasa
Dzosef pisze: ↑śr paź 16, 2024 1:50 pm USA zrobiły się tak intensywne, że nawet nie było kiedy wejsc na forum. Nie pamietam keidy bylem tak zmeczony.
San Diego - jeden z najlepszych Maiden w moim życiu. Amfiteatr, bardzo blisko scena, w zasadzie przez cały koncert miało się wrażenie, że zespół na Ciebie patrzy. I jestem przekonany, że takie wrażenie mieli wszyscy na barierce. Mega energia, vibe prawie jak na klubówce.
Vegas - w ostatniej chwili wypadło mi FTTB ale udało sie pobiec na GA i wbić na drugi rząd. Bdb koncert.
LA - venue koło lotniska i to jest plus. Na tym koniec plusów bo Los Angeles to straszna zasyfiona i śmierdząca dziura, przy polskich miastach to jakiś 3 świat. Sam koncert dosyć cichy, Bruce zresztą naigrywał się z publiki.
Phoenix - tu oglądałem gig z 5 rzędu bo spóźniełm się na barierkę, ale atmosfera dookoła była na tyle fajna, że w ogóle to nie bolało.
Z ciekawych rzeczy to w LA (chyba) Jankowi wyleciała gitara, a Bruce w trakcie koncertu grał na jego nodze. W LA było też wyśmianie Bidena, a Phoenix delikatne puszczenie oka w stronę republikanów, przykryte szybko MAKE METAL GREAT AGAIN (Steve widziałem, że nie był zachwycony politykowaniem Bruca). Widzę w tym roku wiecej spontanu u gitarzystów i Bruce'a zmieniają miejsca na scenie, łażą bardziej swobodnie, pozwalają sobie na więcej interakcji niż w EU, tak samo dzień po dniu zachowuje się tylko Stefan. Nicko na jednym z gigów pokazał ochronie żeby dali mi frotę, w San Diego poszedłem na koncert w hawajskiej koszuli, wianku z kwiatów i masce konia, McMurtrie zrobił mi masę fotek.
Sam west coast piekielnie drogi, ale też przepiękny. W Arizonie i Utah mógłbym spokojnie spędzić kilka tygodni. W 2026 trzeba tam zrobić road tripa i faktycznie odpuścić Maiden na 2 tyg i intensywnie pojeździć, bo udało się zwiedzieć bardzo dużo, ale jeszcze więcej zostało do eksploracji.
6 tygodni, pełne dookoła świata - wystartowałem w Wwie i lecąc cały czas na wschód wróciłem do domu, czym zrealizowałem jedno ze swoich marzeń. 14 Maiden, Australia, Japonia, Kalifornia, Nevada, Arizona. Do tego zwiedzanie Utah, przystanki po drodze na zwiedzenie Hawajów i Singapuru. 60k kilometrów w samolotach, masa nieprzespanych nocy, odwiedzone Uluru, japońskie wiochy, amerykańskie góry... najbardziej spektakularny trip w moim życiu.
Z kronikarskiego obowiązku złapałem 4 froty i chyba 12 kostek.
Zazdroszczę. Świetna relacja . Marzenia trzeba spełniać.
www.last.fm/user/darkfuneral18


