A tribute to Nicko "not too shabby" McBrain
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
A tribute to Nicko "not too shabby" McBrain
Myślę, że już ochłonąłem po tym jak nastąpiło to, co było niestety nieuniknione, czyli ustąpienie przez Nicko ze stołka perkusisty IM.
Ochłonąłem, ale nie pogodziłem się z tym. Sześciocylidrowy silnik IM stracił właśnie jeden z nich, ten który nadawał mu tak bardzo charakterystyczne brzmienie i styl.
Dla wielu zmiana pewnie niespecjalnie istotna, jednak dla mnie, jako byłego już bębniarza, to koniec pewnej epoki, zamknięcie jednego z rozdziałów jakże barwnej historii. Miałem 13-14 lat gdy na mojej wirtualnej perkusji grałem w powietrzu do partii Nicko na Life After Death, później przenosiłem jego zagrywki już na realny zestaw, a nawet podobnie jak on grałem na stopie bosą stopą.
No właśnie - trochę o jego stylu. Cóż to za odmiana po Clivie. Nigdy nie byłem fanem "kwadratowego" grania Burra (co nie znaczy, że nie doceniam jego warsztatu). Grał mocno, równo to fakt, ale do bólu jednostajnie, nie pozwalając sobie na jakąkolwiek improwizację. Jego gra live to kopia zagrywek ze studia. Jedni powiedzą - tak ma być. Ja jednak zupełnie inaczej rozumiem granie live - grasz tak jak czujesz danego dnia, dodając od siebie tu i ówdzie to i owo. Jakże zyskały kawałki z NOTB (czy wcześniejsze) w wykonaniu Nicko.
I nagle dostajemy w pysk intrem na Where Eagles Dare. No pozamiatane. Nagle pojawiły się finezja, zróżnicowana dynamika i jeszcze lepsze granie pod bas. Do tego tak naprawdę co koncert, to nieco inna wersja.
Wracając do stylu Nicko - piekielnie szybka prawa stopa, od SiT to właściwie już klasa sama w sobie. Zawsze powtarzał, że jest perkusistą w starym stylu, podwójna stopa nie jest dla niego, dlatego skupił się na jednej, na której grze osiągnął prawdziwe mistrzostwo. Pociągnęło to za sobą kolejny aspekt jego gry - fantastyczne akcentowanie na hi-hat. Dużo tego jest u niego, nawet gry prawa ręka jest na ride, lewą wstawiał cudne smaczki na upbeat, tuż przed werblem - majstersztyk.
Skoro mowa o lewej ręce - naprawdę nie wiem jak było mu wygodnie tak grać mając w dłoni odwróconą pałeczkę. Tłumaczył to lepszym atakiem na werbel, ale w taki sposób grał nawet ghost notes, co jest dowodem na niesamowitą kontrolę w grze.
Przechodząc na prawą stronę - pionowe ustawienie ride. Cholernie niewygodne, wręcz nienaturalne, ale wymuszone rozmiarem jego zestawu. Ba, co tam jeden ride - jeszcze na Maiden England '88 miał dwa (!). Technika gry? Jedyna w swoim rodzaju jeśli chodzi o sposób akcentowania, zazwyczaj bardzo blisko centrum (tzw bell), niekoniecznie pod ścieżkę basową, ale ogólnie pod rytm całego utworu czy unisona gitar.
No właśnie - zestaw Nicko. Bardzo charakterystyczny, rozbudowany. Gdzieś tutaj niektórzy widza w tym jakąś przesadę, teatralność. Jednak gdy spojrzymy na perkusję jak na instrument, który ma też dawać określone brzmienie, nagle okaże się, że styl gdy Nicko pięknie wydobywał z tej całości to co najlepsze. A to wszystko przy dosyć nieszablonowym usadowieniu - bardzo nisko, przy werblu i bębnach ustawionych pod dosyć wysokim kątem.
Co do rozmiaru zestawu - wstęp do Powerslave dlatego brzmi tak jak brzmi, bo grany jest od 6". Podobnie Trooper, Hallowed, bridge w Iron Maiden (live) i w wielu wielu innych miejscach. Da się zagrać na malutkim zestawie? Oczywiście, ale zabrzmi tak jak zabrzmi. Na gitarze z 3 strunami też się da zagrać...
Kurczę, rozpisałem się - zupełnie jak nie ja.
Chciałbym by tutaj wrzucać to, co uważamy za przejaw wielkości Nicko jako bębniarza. Pewnie - są lepsi technicznie, ale ilu z nich pozostawi po sobie taką spuściznę, tak charakterystyczny styl, taką inspirację dla innych?
Zacznę od Davida Wintera, z którego opinią absolutnie się zgadzam, a sprowadza się ona do krótkiego stwierdzenia - "an absolute hero".
A to przy okazji wykonu The Trooper Live at Adams Drummer Festival https://www.youtube.com/watch?v=0uBJvKv_AA0
Mamy tu wgląd od kuchni w warsztat Nicko, esencję jego stylu, a do tego na okrojonym zestawie.
Nie wiem jak długo i czy w ogóle ten temat pożyje, ale to moje podziękowanie dla jednego z najlepszych bębniarzy w historii metalu.
Ochłonąłem, ale nie pogodziłem się z tym. Sześciocylidrowy silnik IM stracił właśnie jeden z nich, ten który nadawał mu tak bardzo charakterystyczne brzmienie i styl.
Dla wielu zmiana pewnie niespecjalnie istotna, jednak dla mnie, jako byłego już bębniarza, to koniec pewnej epoki, zamknięcie jednego z rozdziałów jakże barwnej historii. Miałem 13-14 lat gdy na mojej wirtualnej perkusji grałem w powietrzu do partii Nicko na Life After Death, później przenosiłem jego zagrywki już na realny zestaw, a nawet podobnie jak on grałem na stopie bosą stopą.
No właśnie - trochę o jego stylu. Cóż to za odmiana po Clivie. Nigdy nie byłem fanem "kwadratowego" grania Burra (co nie znaczy, że nie doceniam jego warsztatu). Grał mocno, równo to fakt, ale do bólu jednostajnie, nie pozwalając sobie na jakąkolwiek improwizację. Jego gra live to kopia zagrywek ze studia. Jedni powiedzą - tak ma być. Ja jednak zupełnie inaczej rozumiem granie live - grasz tak jak czujesz danego dnia, dodając od siebie tu i ówdzie to i owo. Jakże zyskały kawałki z NOTB (czy wcześniejsze) w wykonaniu Nicko.
I nagle dostajemy w pysk intrem na Where Eagles Dare. No pozamiatane. Nagle pojawiły się finezja, zróżnicowana dynamika i jeszcze lepsze granie pod bas. Do tego tak naprawdę co koncert, to nieco inna wersja.
Wracając do stylu Nicko - piekielnie szybka prawa stopa, od SiT to właściwie już klasa sama w sobie. Zawsze powtarzał, że jest perkusistą w starym stylu, podwójna stopa nie jest dla niego, dlatego skupił się na jednej, na której grze osiągnął prawdziwe mistrzostwo. Pociągnęło to za sobą kolejny aspekt jego gry - fantastyczne akcentowanie na hi-hat. Dużo tego jest u niego, nawet gry prawa ręka jest na ride, lewą wstawiał cudne smaczki na upbeat, tuż przed werblem - majstersztyk.
Skoro mowa o lewej ręce - naprawdę nie wiem jak było mu wygodnie tak grać mając w dłoni odwróconą pałeczkę. Tłumaczył to lepszym atakiem na werbel, ale w taki sposób grał nawet ghost notes, co jest dowodem na niesamowitą kontrolę w grze.
Przechodząc na prawą stronę - pionowe ustawienie ride. Cholernie niewygodne, wręcz nienaturalne, ale wymuszone rozmiarem jego zestawu. Ba, co tam jeden ride - jeszcze na Maiden England '88 miał dwa (!). Technika gry? Jedyna w swoim rodzaju jeśli chodzi o sposób akcentowania, zazwyczaj bardzo blisko centrum (tzw bell), niekoniecznie pod ścieżkę basową, ale ogólnie pod rytm całego utworu czy unisona gitar.
No właśnie - zestaw Nicko. Bardzo charakterystyczny, rozbudowany. Gdzieś tutaj niektórzy widza w tym jakąś przesadę, teatralność. Jednak gdy spojrzymy na perkusję jak na instrument, który ma też dawać określone brzmienie, nagle okaże się, że styl gdy Nicko pięknie wydobywał z tej całości to co najlepsze. A to wszystko przy dosyć nieszablonowym usadowieniu - bardzo nisko, przy werblu i bębnach ustawionych pod dosyć wysokim kątem.
Co do rozmiaru zestawu - wstęp do Powerslave dlatego brzmi tak jak brzmi, bo grany jest od 6". Podobnie Trooper, Hallowed, bridge w Iron Maiden (live) i w wielu wielu innych miejscach. Da się zagrać na malutkim zestawie? Oczywiście, ale zabrzmi tak jak zabrzmi. Na gitarze z 3 strunami też się da zagrać...
Kurczę, rozpisałem się - zupełnie jak nie ja.
Chciałbym by tutaj wrzucać to, co uważamy za przejaw wielkości Nicko jako bębniarza. Pewnie - są lepsi technicznie, ale ilu z nich pozostawi po sobie taką spuściznę, tak charakterystyczny styl, taką inspirację dla innych?
Zacznę od Davida Wintera, z którego opinią absolutnie się zgadzam, a sprowadza się ona do krótkiego stwierdzenia - "an absolute hero".
A to przy okazji wykonu The Trooper Live at Adams Drummer Festival https://www.youtube.com/watch?v=0uBJvKv_AA0
Mamy tu wgląd od kuchni w warsztat Nicko, esencję jego stylu, a do tego na okrojonym zestawie.
Nie wiem jak długo i czy w ogóle ten temat pożyje, ale to moje podziękowanie dla jednego z najlepszych bębniarzy w historii metalu.
If 50 million people say a stupid thing, it's still a stupid thing.
Re: A tribute to Nicko McBrain
Bardzo godny post, aż miło
Nawinę więcej w wolniejszej chwili 
Re: A tribute to Nicko McBrain
Liczyłem na Ciebie
If 50 million people say a stupid thing, it's still a stupid thing.
Re: A tribute to Nicko McBrain
Z posta bije wiedza, pasja, ale zero ralfowania 
Re: A tribute to Nicko McBrain
Świetnie się to czytało. Dużo ciekawostek, aż musiałem wejść na YouTube popatrzeć. Brawo.
www.last.fm/user/darkfuneral18
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9548
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: A tribute to Nicko McBrain
Wow... Post roku. Właśnie zdałem sobie sprawę że brakuje takiej, dosyć oczywistej, kategorii w Sanktuariankach. Brawo!
Re: A tribute to Nicko McBrain
Też o tym pomysłem, lemingu. Nawet ja to zjadłem w całości 
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9548
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: A tribute to Nicko McBrain
Na Sanktuarium nie ma trudniejszego acziwmentu niż przykucie uwagi nugza tekstem dłuższym niż kilka linijek, tym bardziej nurni może być z siebie dumny.
Re: A tribute to Nicko McBrain
Brawo!
Ale ... tekst w 60% hermetyczny jak smok, zrozumiały chyba tylko dla bardzo zaawansowanych w temacie. No i, z tego co kojarzę - intro Where Eagles Dare to wejście Harrisa zagrane przez Niko.
Ale ... tekst w 60% hermetyczny jak smok, zrozumiały chyba tylko dla bardzo zaawansowanych w temacie. No i, z tego co kojarzę - intro Where Eagles Dare to wejście Harrisa zagrane przez Niko.
Może tej muzyki nie napisał Mozart,
ale ten kto ją napisał - był Mozartem
Kiedy słuchasz muzyki Mozarta świat staje się lepszy
Muzyka Bacha to muzyka napisana przez Boga
Muzyka Mozarta to muzyka, której Bóg słucha
ale ten kto ją napisał - był Mozartem
Kiedy słuchasz muzyki Mozarta świat staje się lepszy
Muzyka Bacha to muzyka napisana przez Boga
Muzyka Mozarta to muzyka, której Bóg słucha
Re: A tribute to Nicko McBrain
Mamy tutaj perkusistów, więc to bardzo dobre otwarcie do potencjalnie ciekawej dyskusji.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Re: A tribute to Nicko McBrain
Dziś raczej nie przekroczę 2 zdań, więc chociaż pozostawię jeszcze raz historię zestawów Nicko, tylko dla nerdów
: https://www.youtube.com/watch?v=mC-nl5vPZFc
Re: A tribute to Nicko McBrain
Z ciekawości pokopałem chwilę i natknąłem się na coś takiego:pinio pisze: Brawo!
Ale ... tekst w 60% hermetyczny jak smok, zrozumiały chyba tylko dla bardzo zaawansowanych w temacie. No i, z tego co kojarzę - intro Where Eagles Dare to wejście Harrisa zagrane przez Niko.
Bruce Dickinson:
Jestem w pewnym sensie odpowiedzialny za wstęp perkusyjny w „Where Eagles Dare”. Częściowo inspirowałem się wstępem do numeru „Stargazer” zespołu Rainbow, granym przez Cozy'ego Powella, choć chodziło mi raczej o sam efekt, a nie konkretne nuty. Próbowaliśmy różnych rozwiązań, aż wspomniałem, że jest taki motyw grany na tomach w zapomnianym przeboju gitarzysty Gordona Giltrapa. (…)
Pożyczyliśmy sobie ten motyw i potroiliśmy przed wejściem głównego riffu.
- Nie da się tego zagrać na jednym bębnie basowym. Potrzeba podwójnej stopy – uznał Nicko.
Byłem skłonny się z nim zgodzić, ale chciałem go podpuścić.
- Założę się, że Ian Paice dałby radę.
Włożył niesamowity ogrom pracy, żeby zagrać ten motyw jedną stopą. Trzeba mu oddać, że siedział nad tym kilka dni, ale w końcu dał radę.
- Ja pierdolę, dobrze, że mam to już z głowy. Za chuja nie gramy tego na żywo.
Skończyło się na tym, że co wieczór zaczynaliśmy nasze koncerty od tego właśnie numeru. Ups
Vengeance will be mine, take what is yours and leave you to die, Fortune unachieved, riddled with spite, destroying your life, Liar that you are, facing yourself; you think you're a star.
Re: A tribute to Nicko McBrain
Ciekawe. Głowę dał bym (tak to zapamiętałem), że Niko pokazywał co wymyślił, ale nie pasiło. W końcu usiadł Steve i zapodał to co mamy. Poszukam, pogrzebię. W razie czego - odszczekam.
Może tej muzyki nie napisał Mozart,
ale ten kto ją napisał - był Mozartem
Kiedy słuchasz muzyki Mozarta świat staje się lepszy
Muzyka Bacha to muzyka napisana przez Boga
Muzyka Mozarta to muzyka, której Bóg słucha
ale ten kto ją napisał - był Mozartem
Kiedy słuchasz muzyki Mozarta świat staje się lepszy
Muzyka Bacha to muzyka napisana przez Boga
Muzyka Mozarta to muzyka, której Bóg słucha
Re: A tribute to Nicko McBrain
Miło, źe ta ściana tekstu nie przeraziła - zazwyczaj nie bywam tak wylewny 
Co do intra w WED. Nie podałem go w kontekście autorstwa. Wiemy, że Harris często wskazuje innym co i jak powinno być zagrane.
Mogło być tak, że i Steve i Bruce zmotywowali (wtedy) nowego do wysiłku, co nie zmienia faktu, że ten w absolutnie fantastyczny sposób zamanifestował swoją obecność i nową jakość na pozycji pałkera. A wspomniane intro stało się już kultowym.
@pinio chyba tego szukasz:
"Beginning with a brief but brilliant drum intro, this is another excellent album opener. Steve mentioned to Nicko that they needed some kind of drum intro. Nicko was still kind of nervous, being the new kid on the block and all, but he stayed in working almost all day on a drum intro for the song. At the end of the day, he had a little 67-second thing that entailed hitting basically every piece of his kit, going from small tom to big tom, like a kind of ending to a song and then jumped into the chorus. The next day, Nicko played it for Steve and Steve went "no... no... no... nothing like that... just something simple like rat-tat-tat-tat... rat-tat-tat-tat (you get the idea)". Steve tried to play something on Nicko's kit, but he's about as good as that as his grandmother would be... Nicko said "oh... you mean like this?" and played it. "That's it!" replied Steve. And "it" became this brilliant technical piece we all know".
Byłbym daleki od stwierdzenia, że Steve to zagrał
https://youtu.be/vH8Sf_v4444?si=oEig9xTMMbBeOu1C
Co do intra w WED. Nie podałem go w kontekście autorstwa. Wiemy, że Harris często wskazuje innym co i jak powinno być zagrane.
Mogło być tak, że i Steve i Bruce zmotywowali (wtedy) nowego do wysiłku, co nie zmienia faktu, że ten w absolutnie fantastyczny sposób zamanifestował swoją obecność i nową jakość na pozycji pałkera. A wspomniane intro stało się już kultowym.
@pinio chyba tego szukasz:
"Beginning with a brief but brilliant drum intro, this is another excellent album opener. Steve mentioned to Nicko that they needed some kind of drum intro. Nicko was still kind of nervous, being the new kid on the block and all, but he stayed in working almost all day on a drum intro for the song. At the end of the day, he had a little 67-second thing that entailed hitting basically every piece of his kit, going from small tom to big tom, like a kind of ending to a song and then jumped into the chorus. The next day, Nicko played it for Steve and Steve went "no... no... no... nothing like that... just something simple like rat-tat-tat-tat... rat-tat-tat-tat (you get the idea)". Steve tried to play something on Nicko's kit, but he's about as good as that as his grandmother would be... Nicko said "oh... you mean like this?" and played it. "That's it!" replied Steve. And "it" became this brilliant technical piece we all know".
Byłbym daleki od stwierdzenia, że Steve to zagrał
https://youtu.be/vH8Sf_v4444?si=oEig9xTMMbBeOu1C
If 50 million people say a stupid thing, it's still a stupid thing.
Re: A tribute to Nicko McBrain
W zasadzie zgadzam się ze wszystkim 
Sam lubię proste granie jak Burr, nawet bardziej niż jakichś magików, a sam Nicko faktycznie wrzucił granie na innym poziom w Maiden.
Ma bardzo organiczny styl - to chyba lubię najbardziej w jego grze.
Bardzo fajnie ugryzłeś techniczne aspekty jego gry - w punkt.
Nawet Portnoy używa odwróconej pałki w lewej dłoni, więc to tylko preferencje
WED to perfekcyjne wprowadzenie dla nowego pałkera.
Na szczęście w muzie nic nie musi być bardzo skomplikowane, żeby było ponadczasowe i epickie.
Ten numer zapamiętam wyjątkowo z powodu gehenny w Krakowie
Nadal uważam, że rozmiary zestawu były bardziej dla show, a porównanie z gitarą średnie, ta przy zerwanej strunie czasami nie wybaczy, na perce jakoś to będzie. Kąt werbla był taki, że tam rimshoty chyba niemożliwe
I jakoś tak mocno nie kojarzę Nicko z china, mimo że w tym klipie jest wielka '22.
Generalnie, fajnie, że zasila teraz brytyjski BDC - taki endorser pomoże firmie dużo mocniej wypłynąć.
Nicko to taki gentleman, że kiedy zmienił niedawno REMO na CODE, to CEO REMO powiedział, że może wrócić każdego dnia, bez żadnej gadki
Sam lubię proste granie jak Burr, nawet bardziej niż jakichś magików, a sam Nicko faktycznie wrzucił granie na innym poziom w Maiden.
Ma bardzo organiczny styl - to chyba lubię najbardziej w jego grze.
Bardzo fajnie ugryzłeś techniczne aspekty jego gry - w punkt.
Nawet Portnoy używa odwróconej pałki w lewej dłoni, więc to tylko preferencje
WED to perfekcyjne wprowadzenie dla nowego pałkera.
Na szczęście w muzie nic nie musi być bardzo skomplikowane, żeby było ponadczasowe i epickie.
Ten numer zapamiętam wyjątkowo z powodu gehenny w Krakowie
Nadal uważam, że rozmiary zestawu były bardziej dla show, a porównanie z gitarą średnie, ta przy zerwanej strunie czasami nie wybaczy, na perce jakoś to będzie. Kąt werbla był taki, że tam rimshoty chyba niemożliwe
Generalnie, fajnie, że zasila teraz brytyjski BDC - taki endorser pomoże firmie dużo mocniej wypłynąć.
Nicko to taki gentleman, że kiedy zmienił niedawno REMO na CODE, to CEO REMO powiedział, że może wrócić każdego dnia, bez żadnej gadki
Re: A tribute to Nicko McBrain
Dzięki wielkie za ten temat, czyta się z przyjemnością. Ja też już dawno ochłonąłem i z dystansem patrzę na kwestie odejścia Nicko. Z pewnością jego wpływ na brzmienie grupy jest nie do przecenienia. On dodawał utworom witalności, sprawiał, że pięknie się bujały, a jednocześnie trzymał to wszystko w ryzach. Myślę, że ma to swoje uzasadnienie w tym, że Nicko miał styczność również z jazzowym stylem gry. I jego własny z pewnością nie jest kwadratowy. Powiedziałbym, że taki bardziej zakrzywiony
W każdym razie dla mnie też sprawa szczególna, bo ładnych parę lat się bębniło. I tak samo jak autor jako dzieciak pierwsze próby w powietrzu czyniłem słuchając Piece of Mind i Powerslave. A moim ulubionym wówczas numerem było 2 Minutes. Zresztą jest do dzisiaj
Kocham te zmiany tempa, a najbardziej przejścia ze zwrotki do refrenu i z powrotem, gdy mam wrażenie, że McBrain celowo zawiesza tempo, by za chwilę znowu precyzyjnie do niego wrócić. Utwór nabiera przez to swoistego życia. Zresztą takie zagrywki słychać również w innych utworach z tej płyty, np. w Rime. Później w spowolnieniu kapitalnie używa china, a potem znów rozpędza wszystko przejściem na werblu strzelając jak z karabinu. Ciężko usiedzieć jak się tego słucha, przynajmniej ja tak mam
A na koniec w finale jeszcze raz świetnie okłada china.
Inny utwór, który zawsze bardzo ceniłem od strony perkusyjnej (i nie tylko) to Wasted Years. Podobno wstęp na hi-hat i stopę, to koszmar dla wielu pałkerów. Nie potrafią ogarnąć tych charakterystycznych zerwań rytmu w dwóch momentach. W samym kawałku świetna praca na tomach i użycie talerzy. To przejście jedną ręką po kilku bębnach pod rząd, cudo! Niby proste, ale weź to zagraj płynnie bez trafienia w obręcz. To już nieco wyższa szkoła jazdy.
Coś tam kiedyś czytałem, że notabene świetny bębniarz Tommy Lee, wyraził swoje uznanie dla Nicko nazywając go "Fuckin' Octopus". Coś w tym jest, bo facet rzeczywiście gra tak, jakby miał 8 kończyn.
W każdym razie dla mnie też sprawa szczególna, bo ładnych parę lat się bębniło. I tak samo jak autor jako dzieciak pierwsze próby w powietrzu czyniłem słuchając Piece of Mind i Powerslave. A moim ulubionym wówczas numerem było 2 Minutes. Zresztą jest do dzisiaj
Inny utwór, który zawsze bardzo ceniłem od strony perkusyjnej (i nie tylko) to Wasted Years. Podobno wstęp na hi-hat i stopę, to koszmar dla wielu pałkerów. Nie potrafią ogarnąć tych charakterystycznych zerwań rytmu w dwóch momentach. W samym kawałku świetna praca na tomach i użycie talerzy. To przejście jedną ręką po kilku bębnach pod rząd, cudo! Niby proste, ale weź to zagraj płynnie bez trafienia w obręcz. To już nieco wyższa szkoła jazdy.
Coś tam kiedyś czytałem, że notabene świetny bębniarz Tommy Lee, wyraził swoje uznanie dla Nicko nazywając go "Fuckin' Octopus". Coś w tym jest, bo facet rzeczywiście gra tak, jakby miał 8 kończyn.
Re: A tribute to Nicko McBrain
No, half-time w pre-chorus w 2 Minutes jest bardzo satysfakcjonujący na bębnach 
Re: A tribute to Nicko McBrain
Bardzo fajnie się ogląda tę ręczną robotę: https://www.youtube.com/watch?v=FGvQQipue7g
Premier czy Sonor to zacne marki, ale w BDC poszli chyba jeszcze kilka kroków dalej
Premier czy Sonor to zacne marki, ale w BDC poszli chyba jeszcze kilka kroków dalej
Re: A tribute to Nicko McBrain
Istne dzieło sztuki. Powiedzmy, że dostaję coś takiego w prezencie. Po obejrzeniu tego filmu bałbym się zagrać na tym zestawie choćby jedną nutę. Wstawiłbym do sterylnego pomieszczenia i oglądał zza szyby.nugz pisze: ↑pn gru 23, 2024 9:26 am Bardzo fajnie się ogląda tę ręczną robotę: https://www.youtube.com/watch?v=FGvQQipue7g
Premier czy Sonor to zacne marki, ale w BDC poszli chyba jeszcze kilka kroków dalej![]()
Natomiast co do w/w filmów o historii kitów, to patrząc na obrazki właśnie zacząłem się zastanawiać, jak on precyzyjnie mógł trafiać w tomy? W kilku miejscach, szczególnie przy ride, jest ewidentny konflikt. Tak się chłop zabudował



