Savatage
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Savatage
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: Savatage
Faktycznie, 7 utworów. Będą rotować setem, jest dobrze.
Re: Savatage
OUT THERE COMING CLOSER QUICKER
MOVING WITH A SWIFTNESS
CLOSING IN ON ME
CHILDREN OF THE METAL MOVEMENT
THE LEGIONS GROWING STRONGER
STRONGER THAN THEY BELIEVE
IT'S A POWER I'M DRAWING
FROM A LIGHT THAT'S GLOWING
POWER OF THE NIGHT
THE CALL OF THE WILD
POWER OF THE NIGHT
RAISE THE FIST OF THE METAL CHILD
MOVING WITH A SWIFTNESS
CLOSING IN ON ME
CHILDREN OF THE METAL MOVEMENT
THE LEGIONS GROWING STRONGER
STRONGER THAN THEY BELIEVE
IT'S A POWER I'M DRAWING
FROM A LIGHT THAT'S GLOWING
POWER OF THE NIGHT
THE CALL OF THE WILD
POWER OF THE NIGHT
RAISE THE FIST OF THE METAL CHILD
Forum internetowe to poważna sprawa.
Re: Savatage
To nastrój przed gigowy. Hala w Oberhausen nieźle nabita. W środku sauna nie z tej ziemi. Propsy dla ochrony za podawanie wody. Za 15 minut zupełnie nikomu niepotrzebny support
Forum internetowe to poważna sprawa.
Re: Savatage
Nie spodobała Ci się kapela syna Kaia? 
Re: Savatage
Co do koncertu, dobry, bardzo dobry, a momentami zajebisty. Czuć było jednak brak Jona
Forum internetowe to poważna sprawa.
Re: Savatage
Natomiast pocisnęli 2 godziny równo, 22 utwory. Generalnie na te headlinerskie warto w chuj.
Forum internetowe to poważna sprawa.
Re: Savatage
A zatem tak:
Hala - zupełnie nieklimatyzowany moloch jakiś pofabryczny, z cenami napojów z kosmosu (4 euro za wodę, 5 euro za piwo, do tego mieli jakiś pojebany system kuponów), highlightem natomiast było to, że ludzie z tyłu nie widzieli absolutnie nic, mogli sobie pooglądać koncert na ekranie. Nabite było pod korek, na takiej saunie to dawno nie byłem. Kumpel po supporcie się z okolic sceny ewakuował, na szczęście dał radę po szybkim nawodnieniu wrócić. (ścisku pod sceną jako takiego nie było praktycznie wcale). Duże plusy należą się ochronie, woda pod barierkami podawana była praktycznie co chwilę i w dużych ilościach, jednemu mdlejącemu typowi od razu też skombinowali jakiegoś batona żeby się docukrzył.
Support - ja jebie, zakładanie kapel przez dzieci znanych muzyków heavymetalowych powinno być jakoś regulowane.
Kapela syna Kaia Hansena może nie jest aż tak fatalna jak Raven Age, ale jest to najbardziej sztampowy pitupitu powerek jaki jesteście sobie wyobrazić. Jakiś tam plusik można postawić przy wokaliście, który co prawda strasznie piał, ale technicznie tam się wszystko zgadzało i z jakimś lepszym materiałem nawet może by się sprawdził. Dość żenujący spektakl urozmaiciły cover Final Countdown zagrany z dupy w środku setu i utwór o tytule Go to hell kiedy za namową zespołu z chęcią skandowalem jego tytuł.
SAVATAGE
Przepinka po supporcie dość szybka, uwinęli się w około 25 minut i równo 21.10 się zaczęło. Start od Welcome był do przewidzenia ale jako pierwszy właściwy numer Jesus Saves to już dość dziwny wybór, skoro mamy samego Zaka na wokalu. Generalnie widać że muzykom olbrzymią radość sprawia że w końcu znowu grają pod szyldem Savatage, Zak wokalnie w świetnej formie. Jak pisałem, brak Jona niestety odczuwalny, jego utwory wychodziły z Zakiem raz lepiej (Gutter, Believe) raz gorzej (JS, Strange Wings). Brakowało po prostu przeciwwagi dla wokali Zaka jaką dawał Jon - tym bardziej, że w medleyu był fragment I am gdzie wokale Jona zaśpiewał Caffery - i wyszło mu to zajebiście, czemu nie było tego więcej??? Ogólnie set dobry, ale przemagellaniony, o ile tytułowy czy Hourglass sztosy, tak bez Another Way czy Morning Sun na spokojnie moglibyśmy się obejść, a w to miejsce wrzucając coś więcej z Edge (grają tylko tytułowy, absurd)
Ostatnie 40 minut to już w ogóle miazga, po sobie Gutter, Edge, Believe (świetny motyw z Jonem na ekranie i jego wokalami na początku, zespół dołączył po 1 refrenie), Taunting Cobras i Hall. Wydawało się że to będzie tyle, ale pocisnęli jeszcze Power of the Night, które prawdopodobnie było nieplanowane, nie było go na wydrukowanej setliście). Ogółem, nie było to AŻ TAKĄ miazga jaka mogłaby być gdyby był pełny skład, ale z drugiej strony jeszcze niedawno nawet takie koncerty były marzeniem ściętej głowy. Jon na zdjęciach natomiast wygląda już lepiej, więc po cichu jednak liczę, że będzie w stanie wrócić na trasę, bo ewidentnie go brakuje.
Zobaczymy czy w Monachium coś się zmieni
Hala - zupełnie nieklimatyzowany moloch jakiś pofabryczny, z cenami napojów z kosmosu (4 euro za wodę, 5 euro za piwo, do tego mieli jakiś pojebany system kuponów), highlightem natomiast było to, że ludzie z tyłu nie widzieli absolutnie nic, mogli sobie pooglądać koncert na ekranie. Nabite było pod korek, na takiej saunie to dawno nie byłem. Kumpel po supporcie się z okolic sceny ewakuował, na szczęście dał radę po szybkim nawodnieniu wrócić. (ścisku pod sceną jako takiego nie było praktycznie wcale). Duże plusy należą się ochronie, woda pod barierkami podawana była praktycznie co chwilę i w dużych ilościach, jednemu mdlejącemu typowi od razu też skombinowali jakiegoś batona żeby się docukrzył.
Support - ja jebie, zakładanie kapel przez dzieci znanych muzyków heavymetalowych powinno być jakoś regulowane.
Kapela syna Kaia Hansena może nie jest aż tak fatalna jak Raven Age, ale jest to najbardziej sztampowy pitupitu powerek jaki jesteście sobie wyobrazić. Jakiś tam plusik można postawić przy wokaliście, który co prawda strasznie piał, ale technicznie tam się wszystko zgadzało i z jakimś lepszym materiałem nawet może by się sprawdził. Dość żenujący spektakl urozmaiciły cover Final Countdown zagrany z dupy w środku setu i utwór o tytule Go to hell kiedy za namową zespołu z chęcią skandowalem jego tytuł.
SAVATAGE
Przepinka po supporcie dość szybka, uwinęli się w około 25 minut i równo 21.10 się zaczęło. Start od Welcome był do przewidzenia ale jako pierwszy właściwy numer Jesus Saves to już dość dziwny wybór, skoro mamy samego Zaka na wokalu. Generalnie widać że muzykom olbrzymią radość sprawia że w końcu znowu grają pod szyldem Savatage, Zak wokalnie w świetnej formie. Jak pisałem, brak Jona niestety odczuwalny, jego utwory wychodziły z Zakiem raz lepiej (Gutter, Believe) raz gorzej (JS, Strange Wings). Brakowało po prostu przeciwwagi dla wokali Zaka jaką dawał Jon - tym bardziej, że w medleyu był fragment I am gdzie wokale Jona zaśpiewał Caffery - i wyszło mu to zajebiście, czemu nie było tego więcej??? Ogólnie set dobry, ale przemagellaniony, o ile tytułowy czy Hourglass sztosy, tak bez Another Way czy Morning Sun na spokojnie moglibyśmy się obejść, a w to miejsce wrzucając coś więcej z Edge (grają tylko tytułowy, absurd)
Ostatnie 40 minut to już w ogóle miazga, po sobie Gutter, Edge, Believe (świetny motyw z Jonem na ekranie i jego wokalami na początku, zespół dołączył po 1 refrenie), Taunting Cobras i Hall. Wydawało się że to będzie tyle, ale pocisnęli jeszcze Power of the Night, które prawdopodobnie było nieplanowane, nie było go na wydrukowanej setliście). Ogółem, nie było to AŻ TAKĄ miazga jaka mogłaby być gdyby był pełny skład, ale z drugiej strony jeszcze niedawno nawet takie koncerty były marzeniem ściętej głowy. Jon na zdjęciach natomiast wygląda już lepiej, więc po cichu jednak liczę, że będzie w stanie wrócić na trasę, bo ewidentnie go brakuje.
Zobaczymy czy w Monachium coś się zmieni
Forum internetowe to poważna sprawa.
Re: Savatage
super relacja!!
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: Savatage
A zapomniałem o najważniejszym - byłem w 2 rzędzie, nic nie złapałem, dostałem (bez proszenia) kostkę od Johnny'ego po zdjęciu przed koncertem
Forum internetowe to poważna sprawa.
Re: Savatage
I ja trafiłem Sava na tej trasie. W Mediolanie 
Setlista może odrobinę krótsza, 20 numerów, ale zamiast 2 numerów z Handful - kóbr i Stare at sun (jakoś tak) wpadły Power of the Night i All That I Bleed. Set marzeń jak na numery grane AD 2025.
Wiadomo, że brakuje Jona na trasie, że nawet jeśli powstanie nowa płyta, to już bez śp. Paula, nie mówiąc o Chrisie ... Ale mimo tego wszystkiego widać, jak wiele panowie mają do zaoferowania. Wczoraj nie raz i nie dwa oczy zaczynały się pocić ...
Było świetnie, ale czekam na więcej!!
Na marginesie napiszę, że kosztowo ten Mediolan wyszedł bardzo przyzwoicie. Spodziewałem się wyższych cen a w wielu aspektach jest taniej niż w Polsce.
Setlista może odrobinę krótsza, 20 numerów, ale zamiast 2 numerów z Handful - kóbr i Stare at sun (jakoś tak) wpadły Power of the Night i All That I Bleed. Set marzeń jak na numery grane AD 2025.
Wiadomo, że brakuje Jona na trasie, że nawet jeśli powstanie nowa płyta, to już bez śp. Paula, nie mówiąc o Chrisie ... Ale mimo tego wszystkiego widać, jak wiele panowie mają do zaoferowania. Wczoraj nie raz i nie dwa oczy zaczynały się pocić ...
Było świetnie, ale czekam na więcej!!
Na marginesie napiszę, że kosztowo ten Mediolan wyszedł bardzo przyzwoicie. Spodziewałem się wyższych cen a w wielu aspektach jest taniej niż w Polsce.
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...


