Mnie to nie bawiło bo uważałem zawsze, że zagranie tego utworu to powinna być dla nich przyjemność i jakaś taka jednocześnie powinność wobec fanów. Dla wielu osób Mariner-Alexander-Seventh Son to taka swoista Wielka Trójca Harrisa i każdy chyba chciał mieć to zaliczone. Cieszę się, że należę do tych osób. Niewiele rzeczy w życiu osiągnąłem, w życiu osobistym/zawodowym ale choć na szczeblu głównego hobby to całkiem sporo.
Jeszcze z mitów to np. te dziwne opinie, że Ironi dopiero na Powerslave zaczęli zarabiać duże pieniądze, tak jakby na trasach Numbera i Piece of Mind już nie byli bardzo dużym zespołem. Choć prawda jest taka, że taka naprawdę ogromna kasa to dopiero im wpada od gdzieś 20 lat.
MaidenFan pisze: ↑pt cze 16, 2023 5:33 pm
Mnie zarówno cieszy jak i smuci fakt, że nie będzie już można żartować, że „na tej trasie na pewno zagrają Alexandra”. Przecież pisanie o ATG w secie przy setlistowych predykcjach, to tradycja ciągnąca się już ze 20 lat.
To co teraz, może OTGDY
Albo Still Life. Żelazny to nawet chyba w 2005 roku przed Chorzowem miał taki avatar, że chce ten utwór. Mnie wtedy tyle braków zasmuciło, mimo tego, że przecież ten set był świetny. To świadczy jak genialnym okresem dla Iron Maiden jest 1980-1983!
MaidenFan pisze: ↑pt cze 16, 2023 5:33 pm
Mnie zarówno cieszy jak i smuci fakt, że nie będzie już można żartować, że „na tej trasie na pewno zagrają Alexandra”. Przecież pisanie o ATG w secie przy setlistowych predykcjach, to tradycja ciągnąca się już ze 20 lat.
To co teraz, może OTGDY
To obecnie chyba jedyny niegrany utwór, który ma szanse na zadebiutowanie na żywo. Dziwi mnie, że nigdy nie zagrali Como Estais Amigos, bo to niby nie jest nic wielkiego, ale refren ma bardzo duży potencjał koncertowy. Na pewno sprawdziłby się jako kilka minut odpoczynku dla Bruce'a.
Niegranie Alexandra to było nic innego, jak lenistwo. Nie ma tu żadnej innej odpowiedzi. Teraz po prostu musieli go zagrać, bo przecież tyralibyśmy z nich bekę do końca świata, jakby zabrakło go w secie
Natomiast nurtuje mnie kwestia, co takiego działo się na próbach do SBiT, jeżeli Rod nie zaaprobował CSiT. Teoretycznie wtedy powinni być w stanie zagrać go lepiej, niż teraz. A pomijając aspekt perkusyjny, to w 2023 ten kawałek brzmi bardzo dobrze. Sprawa Infinite Dreams też jest dziwna, bo na Maiden England Bruce był jeszcze w swoim (już blednącym, ale jednak) peaku.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Już to pisałem w temacie Lublanowym czy okolotrasowym, ale te wszystkie rodzynki z Somewhere to tak naprawdę sztuczne rarytasy, wygenerowane przez sam zespół, które powinny być zagrane już dawno temu (co oczywiście zostało zanegowane przez tych bezkrytycznych )
Nie ma żadnego racjonalnego wytłumaczenia dlaczego te utwory nie były grane podczas SBiT, Legacy, czy nawet Maiden England
Dobrze, że są, ale przykro że nie usłyszeliśmy uwspolczesnionej wersji tych wałków z czasów gdy Nicko jeszcze był w formie
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
No ja teraz napiszę jak typowy Janusz 100/100 ale czuję się dziwnie, że jako taki popierdolony ultrafanatyk Iron Maiden od ponad 20 lat żyjący tym zespołem mam z Somewhere in Time mniej więcej tyle samo posłuchane na żywo co 14 letni Kuba, początkujący metal, który poszedł w koszulce Fear of the Dark do Taurona a za 3 lata będzie słuchał artystycznego rapu. Oni jednak tą trasę strasznie zrównali fanów, w takim nie do końca tego słowa dobrym tego znaczeniu.
Albo Still Life. Żelazny to nawet chyba w 2005 roku przed Chorzowem miał taki avatar, że chce ten utwór. Mnie wtedy tyle braków zasmuciło, mimo tego, że przecież ten set był świetny. To świadczy jak genialnym okresem dla Iron Maiden jest 1980-1983!
O kurwa, szanuję za dobrą pamięć, bo faktycznie tak było
Do tamtego czasu Sanktuarium mam bardzo miły i wyjątkowy stosunek. Moje posty z tamtego okresu to był jakiś słowotok. nomad85, można sobie sprawdzić. Nie wiem jak u Was, ale właśnie chyba wtedy mój fanatyzm do Iron Maiden był największy. Wiekowo między 19 a 20, dopiero drugi koncert, początki życia we Wrocławiu i jakaś taka naturalna chęć zgłębiania wiedzy o wszystkim co dotyczy naszych 6 kochanych Brytyjczyków.
MaidenFan pisze: ↑pt cze 16, 2023 5:33 pm
Mnie zarówno cieszy jak i smuci fakt, że nie będzie już można żartować, że „na tej trasie na pewno zagrają Alexandra”. Przecież pisanie o ATG w secie przy setlistowych predykcjach, to tradycja ciągnąca się już ze 20 lat.
Samo to, że ludzie to mówili w żartach znaczy, że sporo ludzi to w ogóle miało postawę, że już niech będzie co chcą a i tak pójdą. Być może teraz ludzie zrobią się wybredni w końcu.
MaidenFan pisze: ↑pt cze 16, 2023 5:33 pm
Mnie zarówno cieszy jak i smuci fakt, że nie będzie już można żartować, że „na tej trasie na pewno zagrają Alexandra”. Przecież pisanie o ATG w secie przy setlistowych predykcjach, to tradycja ciągnąca się już ze 20 lat.
Ojjjj taak
Definitywnie coś się skończyło
To było bardzo złośliwe z ich strony. Pewnie przez to, że Harris przychodzi na nasze forum, pierdoli głupoty i podsłuchuje. Wredny staruszek z farbowanymi włosami. Trzeba go opierdolić raz a porządnie. Niech zna miejsce w szeregu i nie psuje naszych tradycji.
Ale nie wszystko stracone. Zostało nam Infinite Dreams.
1-utwory z Somewhere in Time usłyszeliśmy nie dzięki jakiejś trasie historycznej tylko przy promocji ich najgorszej płyty w dziejach
2-okazało się, że głównym maestro sceny wcale nie musi być Dickinson czy Harris
3-takie utwory jak Caught Somewhere in Time, Stranger in a Strange Land, Alexander the Great dopiero teraz będą miały jakieś zapisy koncertowe z prawdziwego zdarzenia (ten 3 jakiekolwiek)
4-podejrzewam, że dla sporej grupy osób możliwość usłyszenia rarytasów z SiT na swoim pierwszym koncercie albo przeszła bez echa albo wręcz była wadą ( brak Numbera, Hills, Hallowed, Evila itd)
ÓsmyUtwórNaBNW pisze: ↑pn cze 19, 2023 8:44 am
4-podejrzewam, że dla sporej grupy osób możliwość usłyszenia rarytasów z SiT na swoim pierwszym koncercie albo przeszła bez echa albo wręcz była wadą ( brak Numbera, Hills, Hallowed, Evila itd)
A to już pełno takich komentarzy na fejsie znalazłem, że niby było fajnie, ale oprócz kilku hitów, były same anonimowe utwory.
Gdy ktoś wyjaśnił, że Stranger, CSIT, czy ATG, nie były grane bardzo długo / nigdy nie grane, to pojawiały się głosy, że fajnie, ale są lepsze utwory, których zabrakło. I na pewno te osoby nie miały na myśli Parchmenta czy Deja Vu
Sprawdza się to, co było pisane tutaj już wiele razy - większość ludzi idzie tylko i wyłącznie na kotlety.
Tak jest przy każdy zespole, który gra na stadionach, halach czy w dużych klubach. W piwnicach można liczyć na większość fanatyków.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
pz pisze: ↑śr cze 21, 2023 1:33 pm
Tak jest przy każdy zespole, który gra na stadionach, halach czy w dużych klubach. W piwnicach można liczyć na większość fanatyków.
dlatego ostatnio pokochałem koncerty w małych klubach czy piwnicach.
Może się narażę teraz niektórym, ale dla mnie szczytowe osiągnięcia Maiden to teraz pierwsze 5 płyt, cytując Wojtek Hoffman (wkładka o Maiden 2003 teraz rock) powiedział po odsłuchaniu Synka - ''bryndza, koniec'' do Fear of the Dark jeszcze wszystko było ok, potem zaczęły się ta intra/outra Harrisa. Factor i Virtual też udane jeszcze były. Albumów po Reunion nie słuchałem raczej z przyjemnością ostatnio. Jest masa zespołów, które są więźniami swojego stylu - i Maiden już od lat się do nich zalicza, podobnie jak od dawna DT, Meta czy Megadeth. Mimo, że AMOLAD uważam za top 3 najgorszych dokonań IM, to jeszcze coś próbowali nowego zrobić, potem kaplica. Na co komu 18minutowy kloc bez ładu i składu? zapatrzyli się chyba na DT grając z nimi lega w 2010 (tylko niestety to DT w gorszym wydaniu)
Co jeszcze? Rime i Synek to dla mnie teraz straszne klocki. Z epików najwyżej cenię To Tame A Land (od zawsze ulubiony utwór IM) i Olka, Hallowed nie do końca leży mi w wersji studynej, ale podoba mi się i tak bardziej niż ostatnio. Phantom of the Opera nie jest taki zły jak zawsze myślałem, to nagranie z Budapesztu z tego roku mnie przekonało do niego w końcu. Gość z TR chyba redaktor Paweł Brzykcy napisał kiedyś, że SiT to najlepszy album Dickinsona pod względem wokalu, nie zgadzam się. Number i Piece a potem Powerslave, zresztą te 3 albumy Maiden teraz najwyżej sobie cenię. Smith od SiT był można powiedzieć ''dominującym gitarzystą w Maiden'' chłopa szanuje najbardziej z Maiden, widać, że jemu jednemu jeszcze się chce i ma jakieś pomysły i szkoda, że Starblind nigdy nie zagrali na żywo, bo to kapitalny numer.
To takie moje luźne przemyślenia dotyczące Maiden, nie wiedziałem w którym Topicu to umieścić, ale skoro ''kontrowersje'' to można trochę tego co napisałem do tego tutaj zaliczyć.
Kompletnie się nie zgadzam z tym boomerskim podejściem. Dla mnie na Brave New World, DoD czy A Matter jest masa utworów lepszych niż to co Maiden ugotowało w latach 80.
Talisman, Thin Line, Wicker Man, Dance Of Death, Paschendale, Hell On Earth, The Legacy
Z tych co wymieniłeś lubię słuchać Talismana, Dance od Death i Paschendalne.
Nie wiem czy jestem głuchy, ale raczej innej muzyki słuchamy, ja sobie mogę puścić Darkthrone a na drugi dzień Biebera czy Mabela. Staram się mieć otwarty umysł. Jest tu dużo fanów, którzy stawiają te pierwsze 7 płyt z lat 80tych najwyżej w czołówce. Gadałem z Nomadem wiele razy o Maiden na naszych ''piwnych'' spotkaniach, to bardzo mu się nie podoba droga jaką obrał teraz zespół. Narzeka jeszcze więcej niż ja. Kevin - Szanuje Twoje zdanie na temat i fajnie, że się wypowiedziałeś. Myślę, że Maiden ma tyle ciekawych płyt, że każdy znajdzie coś dla siebie Dla mnie te utwory z reunion nie wytrzymują próby czasu, choć kilka perełek się znajdzie. Lubię jak zespół ma każdą płytę inną, np weźmy takie A7X, coraz bardziej odchodzą od metalu. Wokalista powiedział, że teraz myślami jest bardzo daleko od ostatniego albumu jaki nagrali i to są artyści, sam się zastanawiam w jakim kierunku pójdą, są nieprzewidywalni w tym co robią (pomijając ich koncerty, bo tam sporo utworów z roku na rok się powtarza) Ja ogólnie nigdy nie byłem fanem heavy, nawet nie jestem fanem prog metalu. Słucham tego co mi odpowiada, z gatunków najbardziej cenie prog rocka.
Ale to nawet nie było uderzenie w ciebie tylko w opinię wielu fanów, zwłaszcza tych z USA że Maiden po reunion jest słabe. Pamiętam jaki był płacz za Oceanem jak Maiden w 2010 grało set złozony głównie z kawałków po 2000.
Dla mnie jako osoby która zaczęła słuchać Maiden po Dance Of Death płyty po powrocie Bruce'a to petardy, w sumie z wyjątkiem Final Frontier dałbym wszystkim 8/10. Uwielbiam nawet Senjutsu.
A takie Killers czy Piece Of Mind potrafie nie słuchać rok.
A co do otwartości umysłu - spokojnie. Ja jednego dnia słucham Cannibal Corpse, potem Genesis a kończę Scooterem w aucie
No ja Final Frontier cenię najwyżej z okresu Renion, świetny gig w Budapeszcie w 2010 wtedy, chyba też byłeś z tego co pamiętam no to jak masz otwarty umysł to fajnie z takimi ludźmi da się rozmawiać. Jak ktoś utknie w jednej bańce to już nie ma dla niego ratunku. Znałem gościa Wojtka, który przez kilka lat słuchał tylko Iron Maiden, Pink Floyd mówie do niego posłuchaj, a on, że gówno a nawet nie słuchał xD. Bo powiedział, że on jest wierny Maiden, sam sobie zrobił wtedy krzywdę, ale teraz z tego co wiem to słucha różnej muzy. No w Usa jest w ogóle ''inne'' podejście do muzyki/klasyków. Petrucci np najwyżej stawia Number i Piece of Mind, podobnie jak Portnoy. A i okładka Dance of Death zawsze mi się podobała jak coś, nie wiem może nie mam gustu , te kolory mi pasują. A to, że postacie krzywo zrobione, to jakoś mi nie przeszkadza.
Kevin18 pisze: ↑pn cze 30, 2025 10:53 am
Kompletnie się nie zgadzam z tym boomerskim podejściem. Dla mnie na Brave New World, DoD czy A Matter jest masa utworów lepszych niż to co Maiden ugotowało w latach 80.
Talisman, Thin Line, Wicker Man, Dance Of Death, Paschendale, Hell On Earth, The Legacy
Trzeba być głuchym by nie wielbić tych utworów.
Kontrując - trzeba być głuchym, żeby nie słyszeć tragicznego wokalu Dickinsona, kaleczącego cześć tych utworów (tzn. wszystkich wydanych pod DoD, gdzie wokalny kryzy był już słyszalny). I to już niezależnie od niedopracowania/powtarzalności/rozwleczenia niemal wszystkiego do AMOLAD włącznie. To nie ma nic wspólnego z boomerskim podejściem.