Stawiam piwo przy jakiejś okazji!!
Ogólnie o koncertach
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Ogólnie o koncertach
Łooo Panie SS... wspaniałe opowiadanie
normalnie "życie pod wiatr"...
Stawiam piwo przy jakiejś okazji!!
Stawiam piwo przy jakiejś okazji!!
www.MetalSide.pl
Re: Ogólnie o koncertach
Normalnie jakoś warn by się przydał za tyle tekstu
Czy Ty myślisz, że my tu wszyscy mamy połamane nogi i nadmiar czasu na czytanie 
Przeczytałem z przyjemnością, choć na raty, bo tekst długi, a czasu brak. Podoba mi się podejście do walki z przeciwnościami losu. No i podejście małżonki.
Przeczytałem z przyjemnością, choć na raty, bo tekst długi, a czasu brak. Podoba mi się podejście do walki z przeciwnościami losu. No i podejście małżonki.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Re: Ogólnie o koncertach
Wasze żony i tak mają lepiej niż małżonka tego pana, a także mąż jego towarzyszki.
https://x.com/BuzzingPop/status/1945814211235328294
https://x.com/BuzzingPop/status/1945814211235328294
A
B
C
D
E
B
C
D
E
Re: Ogólnie o koncertach
Przeczytałem relacje kama i Shedao od deski do deski. Obie świetne, dzięki.
Re: Ogólnie o koncertach
@SS - czytało się jak dobre opowiadanie - szacun!
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9569
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: Ogólnie o koncertach
SS, jesteś przekozak jakich mało, podziwiam i gratuluję. Pozdro dla żony
Jak zawsze czytało się świetnie, choć aż noga od tego bolała
Ode mnie masz nominację do relacji roku - z całym szacunkiem dla pozostałych, ale Twoje popierdalanie ze złamaną nogą zasługuje na wszechstronne uznanie 
Re: Ogólnie o koncertach
Myślę, że tu nie ma co nominować. Kategoria zamkniętajohnny_o pisze: ↑pt lip 18, 2025 5:39 pm SS, jesteś przekozak jakich mało, podziwiam i gratuluję. Pozdro dla żonyJak zawsze czytało się świetnie, choć aż noga od tego bolała
Ode mnie masz nominację do relacji roku - z całym szacunkiem dla pozostałych, ale Twoje popierdalanie ze złamaną nogą zasługuje na wszechstronne uznanie
![]()
www.MetalSide.pl
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9569
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: Ogólnie o koncertach
Jutro Mejdin w Łomiankach, może kogoś zainteresuje - ja będę.
https://www.kultura.lomianki.pl/wydarze ... -9251.html
https://www.kultura.lomianki.pl/wydarze ... -9251.html
Re: Ogólnie o koncertach
W kwestii tematów popytu na koncerty i nagłośnienia na Narodowym: Mata na tymże, 15.05.2026. Tak, jest już sold out
.
Re: Ogólnie o koncertach
Fajny myk odkryli polscy popularni muzycy że zamiast cisnąć trasy po Polsce w mniejszych miejscach lepiej zrobić koncert na Narodowym i zgarnąć kokosy.
www.last.fm/user/darkfuneral18
Re: Ogólnie o koncertach
Otymalizacja kosztów
www.MetalSide.pl
Re: Ogólnie o koncertach
Nie ma w tym nic dziwnego, prowincja i małe miasta w Polsce się zwijają, zostają tam głównie emeryci, którzy na taki koncert raczej nie pójdą. Za to największe aglomeracje rosną, więc w samej Warszawie i okolicach znajdzie się tylu chętnych, aby zapełnić cały stadion, nie mówiąc o przyjezdnych.
Re: Ogólnie o koncertach
Na tej wersji ich koncertu jeszcze nie byłem, więc tym bardziej się wybieramjohnny_o pisze: ↑sob lip 19, 2025 8:40 am Jutro Mejdin w Łomiankach, może kogoś zainteresuje - ja będę.
https://www.kultura.lomianki.pl/wydarze ... -9251.html
Do zobaczenia
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9569
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: Ogólnie o koncertach
Super, do zobaczenia 
Re: Ogólnie o koncertach
Wracam z małego urlopu, a tu taka siekiera od SS do poczytania rano. Grube historie i wojaże. Wychodzi na to, że się przecieliśmy na Tauron.
Mam nadzieje, że na Sanatorium ukazą się jeszcze w tym roku jakies potężne relacji koncertowe tego typu tu, zeby miec co do poczytania do porannej herbaty.
Aż sie chce sparafrazować klasyka z tekstem: "Marcin, co ty żes odjebał"
https://youtu.be/1dk_lkr4E_Y?si=_l-R4sfjqXLctt7m&t=60
Mam nadzieje, że na Sanatorium ukazą się jeszcze w tym roku jakies potężne relacji koncertowe tego typu tu, zeby miec co do poczytania do porannej herbaty.
Shedao Shai pisze: ↑czw lip 17, 2025 2:57 pm PI to właśnie tam, idąc już pod hotel, miało miejsce wydarzenie które przekreśliło moje plany na caly tydzień (a i miesiąc) - nie zauważyłem małego krawężnika, źle stanąłem i złamałem nogę.
Aż sie chce sparafrazować klasyka z tekstem: "Marcin, co ty żes odjebał"
https://youtu.be/1dk_lkr4E_Y?si=_l-R4sfjqXLctt7m&t=60
https://www.last.fm/user/kamooo
- Shedao Shai
- -#Rainmaker

- Posty: 6335
- Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:30 pm
- Skąd: Wrocław
Re: Ogólnie o koncertach
O Judas Priest na tej trasie nie trzeba już pisać w sposób szczegółowy, chyba wszyscy którzy byli tutaj na koncercie w Łodzi mieli podobnie emocjonalne odczucia co do tamtego koncertu. Koncert w Oberhausen mógł być więc w zasadzie czystą powtórką tego widowiska. Nie był jednakowoż. Występ Judasów w Oberhausen był odpięciem wrotek i maksymalną przejażdżką z tym zespołem. Rob wczoraj przekroczył w zasadzie jakiekolwiek spodziewane ramy swoich możliwości. Tam na każdym utworze chłop wyciągał 110% wokalnie, przybudowując to jakimiś kompletnie niestosowanymi przez niego wcześniej improwizacjami. Genialny i jak zawsze kontaktowny Rysiu, przy mało kontaktownej publice. Ale z tego wynika też klasyczny na zagranicznych koncertach „atut”. Stanie na barierce nie jest próbą przetrwania prasy przemysłowej. W Oberhausen wyciągnąłem kognitywnie maksimum Judas Priest, absolutny full. Ten koncert nawet nie zleciał jak za pstryknięciem palca, trwał i dawkował przeżycia w bardzo uczciwy sposób. Kontakt z Robem również fantastyczny. Wskazał na mnie dość losowo na Night Crawler, na Schizoida bardziej oficjalnie na Between, a finalnie zostaliśmy oficjalnie obwieszczeni „regularsami”. No nie mam pytań xD.
Sporo osób rzuciło w wątku z Łodzi, że tamten koncert to ich najlepsze JP. Rozumiem takie odczucie, ale muszę chyba lekko zepsuć zabawę po fakcie. Oberhausen absolutnie zdeklasyfikowało Łódź. I to nie jest jakaś ujma dla tamtego show. Poprzedni koncert był bardzo bardzo dobry, ten był zwyczajnie absolutem heavy metalowym. Tutaj po prostu nie widzę nic więcej do dodania w muzycznym doznaniu, pełnia. Takiej przepaści na trasach 2022 czy 2024 pomiędzy dwoma koncertami JP z każdego legu nie doznałem. Taka dysproporcja w ofercie doznań jest wręcz nieuczciwa. Także możecie składać im tam reklamację za Atlas
Moje najlepsze Priest, od A do Z.
A teraz vol.2 recki. W zasadzie wychodzimy z tematu o koncercie JP (spokojnie, będzie temat areny) żeby pogadać o pewnym miejscu. Miejsce to zwie się Niemcy. Nie wiem czy rozkładać to na Zagłębie Ruhry, cały kraj, ale to co zobaczyłem w Dortmundzie, Essen czy w Oberhausen całkiem nietuzinkowo sprało mi mózg.
Lubię jeździć na wyjazdy aby mieć dobrą zabawę i wybić się z rutyny w robocie. Toteż nieprzewidziane odkrycia na miejscu docelowym są - mówiąc prosto - całkiem niechciane. A przyjazd tutaj to był Totek nieszczęść. Po lekko opóźnionym lądowaniu trafiliśmy na lotnisko pod Dortmundem, na którym przyszło nam spędzić z 1,5 godziny gdyż… oskamował nas kierowca autobusu. Nie wsiedliśmy dwa razy mając bilet, bo wciskał nam śpiewkę o przystanku który zapewne nie istniał. Tym samym mieliśmy kupić u niego nowy bilet za 10€. Pięknie XD. Po tym uberek do centrum, no bo chyba nas nie pogrzało z płaceniem typowi. Na miejscu dostawa ćpunów, inżynierów, neonazistów i jehowych. To było wszystko koło dworca, zauważone na przestrzeni kilkunastu minut. Architektura wyglada na zaniedbaną, nieprzemyślaną i … no z czapy. Tam żadna bryła do siebie nie pasowała. Z Dortmundu uciekliśmy do Essen, gdzie muszę przyznać że było jakoś lepiej. W docelowym Oberhausen również dało się przełknąć tę przestrzeń. No ale nie obyło się tam bez niespodzianek.
Niespodzianką była - a jakże - organizacja wejścia na arenę. Nie widziałem czegoś tak losowego. Brak adnotacji o wejściu na płytę zakończył się bardzo miło - musieliśmy ustawić się pod jakimiś schodami, zrobić trzy kolejki gęsiego (XDDD) i czekać tak na otwarcie. Kolejki nie wyszły „do końca”. Zorganizowane przez dziewczynę z Niemiec, która uzgodniła to z ochroną, zakończyły się wpieprzaniem się losowych ludzi przed nas, albo komentarzem jednego rodaka, że on to w sumie pierdoli i stanie sobie obubocznie (na arenie chciał się wjebać na miejsce ziomka XD). Nie było nawet zasadniczej kontroli z trzepaniem, wykrywacze metalu stały sobie dla beki przed wejściem głównym. No jeżeli w Niemczech tak wygląda organizowanie koncertów, to faktycznie naród profeski i jakości.
Do Niemiec na duży koncert już raczej nie pojadę po takich akcjach i chyba w ogóle będę się mało przymierzał do podróżowania tam po miastach. Doceniajcie co polskie, jak choćby ulice nie oblepione gumami do żucia czy… a no tak.
Oficjalne apology letter dla PKP. Przepraszam, że wątpiłem i narzekałem na ceny lub stan stacji Łódź Kaliska. Chylę czoła. Jak chcecie pójść z torbami i zgubić się na peronach, to podróż 50km przez Niemcy jest właśnie dla was. VRR do likwidacji. Jak już musicie to absolutnie pobierzcie aplikacje Flixa i korzystajcie z ich pociągów (tak, teraz mają pociągi).
Zaraz ląduje w Pyrzowicach. Pomimo DZIWNYCH doświadczeń będę wspominał całość bardzo dobrze, w końcu zobaczyłem swoje najlepsze Priest. Podziękowania dla @Schizoid za podjęcie wspólnie słusznej decyzji o przecierpienie tego wszystkiego dla takiej uczty muzycznej oraz dla kolegi M, którego nie ma na forum (jeszcze). The Priest will be back.
No i niestety nie złapałem kostki rzuconej mi bezpośrednio przez Rysia, bo zniosło ją na kolesia po lewej.
Sporo osób rzuciło w wątku z Łodzi, że tamten koncert to ich najlepsze JP. Rozumiem takie odczucie, ale muszę chyba lekko zepsuć zabawę po fakcie. Oberhausen absolutnie zdeklasyfikowało Łódź. I to nie jest jakaś ujma dla tamtego show. Poprzedni koncert był bardzo bardzo dobry, ten był zwyczajnie absolutem heavy metalowym. Tutaj po prostu nie widzę nic więcej do dodania w muzycznym doznaniu, pełnia. Takiej przepaści na trasach 2022 czy 2024 pomiędzy dwoma koncertami JP z każdego legu nie doznałem. Taka dysproporcja w ofercie doznań jest wręcz nieuczciwa. Także możecie składać im tam reklamację za Atlas
Moje najlepsze Priest, od A do Z.
A teraz vol.2 recki. W zasadzie wychodzimy z tematu o koncercie JP (spokojnie, będzie temat areny) żeby pogadać o pewnym miejscu. Miejsce to zwie się Niemcy. Nie wiem czy rozkładać to na Zagłębie Ruhry, cały kraj, ale to co zobaczyłem w Dortmundzie, Essen czy w Oberhausen całkiem nietuzinkowo sprało mi mózg.
Lubię jeździć na wyjazdy aby mieć dobrą zabawę i wybić się z rutyny w robocie. Toteż nieprzewidziane odkrycia na miejscu docelowym są - mówiąc prosto - całkiem niechciane. A przyjazd tutaj to był Totek nieszczęść. Po lekko opóźnionym lądowaniu trafiliśmy na lotnisko pod Dortmundem, na którym przyszło nam spędzić z 1,5 godziny gdyż… oskamował nas kierowca autobusu. Nie wsiedliśmy dwa razy mając bilet, bo wciskał nam śpiewkę o przystanku który zapewne nie istniał. Tym samym mieliśmy kupić u niego nowy bilet za 10€. Pięknie XD. Po tym uberek do centrum, no bo chyba nas nie pogrzało z płaceniem typowi. Na miejscu dostawa ćpunów, inżynierów, neonazistów i jehowych. To było wszystko koło dworca, zauważone na przestrzeni kilkunastu minut. Architektura wyglada na zaniedbaną, nieprzemyślaną i … no z czapy. Tam żadna bryła do siebie nie pasowała. Z Dortmundu uciekliśmy do Essen, gdzie muszę przyznać że było jakoś lepiej. W docelowym Oberhausen również dało się przełknąć tę przestrzeń. No ale nie obyło się tam bez niespodzianek.
Niespodzianką była - a jakże - organizacja wejścia na arenę. Nie widziałem czegoś tak losowego. Brak adnotacji o wejściu na płytę zakończył się bardzo miło - musieliśmy ustawić się pod jakimiś schodami, zrobić trzy kolejki gęsiego (XDDD) i czekać tak na otwarcie. Kolejki nie wyszły „do końca”. Zorganizowane przez dziewczynę z Niemiec, która uzgodniła to z ochroną, zakończyły się wpieprzaniem się losowych ludzi przed nas, albo komentarzem jednego rodaka, że on to w sumie pierdoli i stanie sobie obubocznie (na arenie chciał się wjebać na miejsce ziomka XD). Nie było nawet zasadniczej kontroli z trzepaniem, wykrywacze metalu stały sobie dla beki przed wejściem głównym. No jeżeli w Niemczech tak wygląda organizowanie koncertów, to faktycznie naród profeski i jakości.
Do Niemiec na duży koncert już raczej nie pojadę po takich akcjach i chyba w ogóle będę się mało przymierzał do podróżowania tam po miastach. Doceniajcie co polskie, jak choćby ulice nie oblepione gumami do żucia czy… a no tak.
Oficjalne apology letter dla PKP. Przepraszam, że wątpiłem i narzekałem na ceny lub stan stacji Łódź Kaliska. Chylę czoła. Jak chcecie pójść z torbami i zgubić się na peronach, to podróż 50km przez Niemcy jest właśnie dla was. VRR do likwidacji. Jak już musicie to absolutnie pobierzcie aplikacje Flixa i korzystajcie z ich pociągów (tak, teraz mają pociągi).
Zaraz ląduje w Pyrzowicach. Pomimo DZIWNYCH doświadczeń będę wspominał całość bardzo dobrze, w końcu zobaczyłem swoje najlepsze Priest. Podziękowania dla @Schizoid za podjęcie wspólnie słusznej decyzji o przecierpienie tego wszystkiego dla takiej uczty muzycznej oraz dla kolegi M, którego nie ma na forum (jeszcze). The Priest will be back.
No i niestety nie złapałem kostki rzuconej mi bezpośrednio przez Rysia, bo zniosło ją na kolesia po lewej.
Ostatnio zmieniony pn lip 21, 2025 9:06 pm przez manichean, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Ogólnie o koncertach
Hehe, no nic innego, jak się tylko pod tym podpisać. Dodać można, że dziwna sytuacja z ustawianiem ludzi gęsiego wynikła z faktu, że zeszło tylko 6,5k tixów, więc orgowie uznali, że otworzą JEDNO wejście dla WSZYSTKICH uczestników koncertu. Jakby, kurwa mać, to był szczyt idiotyzmu, bo wbrew pokrętnej logice Helmutów czuwających nad tym koncertem, tego rodzaju rozwiązanie nie przyczynia się do sprawniejszego załatwienia sprawy - wręcz przeciwnie xD Żenadą było też to, że fani pod areną sami musieli latać do pracowników areny po nowe informacje (których treść była dynamiczna), nic nie zostało nam powiedziane oficjalnie aż do jakiejś godziny przed wpuszczaniem. Dodatkowo (oj, jakże ironicznie) Niemcy zakazali wywieszania flagi na barierce - no ale tam nawet bluzy nie można było mieć przewieszonej (??? xDDD), bo tak im się ujebało z jakiegoś powodu. Szkoda, ale niczego to nie zmieniło, bo zespół skojarzył nas tak czy siak, no ale nie atencja jest powodem wożenia tej flagi, tylko przekaz i złudna nadzieja, że kiedyś adresat ją zobaczy... No i nie ukrywam, że jest jakaś satysfakcja w wywieszaniu jej w tym kraju
Rok temu w Berlinie nie było z tym żadnych problemów. Aaaaa, no i liczyliśmy na kubki z wodą, wzorem Łodzi, no i... Przeliczyliśmy się, nic nie rozdawano xD Halford raz sam poszedł na backstage po butelkę wody i podał jakiejś osobie na publice z pomocą ochroniarza.
Co do oceny samego regionu - również zgoda. Jednym z ważniejszych fragmentów twórczości H.P. Lovecrafta jest opis podwodnego miasta, w którym śpi Cthulhu, czyli pradawne bóstwo z innego wymiaru. Tak jak i jego mieszkaniec, miasto to jest niemożliwe do opisania, wymyka się ludzkiemu pojmowaniu rzeczywistości i zaprojektowane jest za pomocą matematyki nieeuklidesowej. Do tej pory miałem pewne problemy z wizualizacją tego opisu, ale od teraz zawsze będę łączył go z Dortmund - krainą gówna i absurdu, miejscem zupełnie odpychającym, pozbawionym w swej architekturze jakiejkolwiek radości. Pierwsze, co nas przywitało: wieża z wielkim "U" na szczycie, na której wyświetlano ruszającą się flagę LGBT. A dookoła, jak @manichean już pisał, koneserzy helupy, kolorowi przybysze, miłośnicy swastyk i sekciarze. Wstrętne miejsce, nie polecam i do tej hali w Oberhausen też nie jeździjcie. Wcześniej byłem tylko w Berlinie, nie miałem pełniejszego obrazu tego kraju, ale obecnie cały ten mit praktycznego, zorganizowanego, solidnego Niemca pierdolnął u mnie z hukiem w piach.
A co do samego koncertu JP, to swoje lakoniczne przemyślenia zamieściłem w wątku zespołowym. Dodać mogę teraz tylko to, że po trasie Shield of Pain naprawdę czuję, że teraz mogą już się zwijać. Dali mi wszystko, nie oczekuję niczego więcej. Jeśli na tym koniec, to ja nie będę miał żalu. Wcześniej też bym go nie miał, bo przecież to dziadki i każdy koncert kapeli tego pokroju traktuję jako potencjalnie ostatni, ale obecnie wiadomość o emeryturze przyjąłbym nawet bez większego żalu, bo tutaj po prostu już nie da się lepiej. Oczywiście nie żebym ich zachęcał do odłożenia statywu mikrofonu do szafki z mopami, ale jak mówię - no było to zjawisko nieporównywalne do czegokolwiek, co wcześniej u nich widziałem.
Niemcy to też gówniana publika. Tak cicho śpiewanego War Pigs na intro nie słyszałem NIGDY
Ogólnie plusem była plaża, zero chamówy, ale zaangażowanie Niemców bardzo średnie (choć nie podważam tego, że bawili się dobrze - po prostu robili to na swój sposób). Nie pamiętam, bym widział wcześniej jakieś gadżety rzucane na scenę na Priest, ale tym razem były i Rob jednym prawie dostał. Była to chyba jakaś szmata, ale wciąż uważam to za masakryczną wiochę. A, no i Niemcy kochają rzucać w powietrze kubkami z piwem. Kurwa, co za chlew tam robili, to głowa mała.
Również pozdro dla @manichean i nieforumowego kolegi M. (może przeczyta) - cieszę się, że obecnie jesteśmy już w Polsce xD
Co do oceny samego regionu - również zgoda. Jednym z ważniejszych fragmentów twórczości H.P. Lovecrafta jest opis podwodnego miasta, w którym śpi Cthulhu, czyli pradawne bóstwo z innego wymiaru. Tak jak i jego mieszkaniec, miasto to jest niemożliwe do opisania, wymyka się ludzkiemu pojmowaniu rzeczywistości i zaprojektowane jest za pomocą matematyki nieeuklidesowej. Do tej pory miałem pewne problemy z wizualizacją tego opisu, ale od teraz zawsze będę łączył go z Dortmund - krainą gówna i absurdu, miejscem zupełnie odpychającym, pozbawionym w swej architekturze jakiejkolwiek radości. Pierwsze, co nas przywitało: wieża z wielkim "U" na szczycie, na której wyświetlano ruszającą się flagę LGBT. A dookoła, jak @manichean już pisał, koneserzy helupy, kolorowi przybysze, miłośnicy swastyk i sekciarze. Wstrętne miejsce, nie polecam i do tej hali w Oberhausen też nie jeździjcie. Wcześniej byłem tylko w Berlinie, nie miałem pełniejszego obrazu tego kraju, ale obecnie cały ten mit praktycznego, zorganizowanego, solidnego Niemca pierdolnął u mnie z hukiem w piach.
A co do samego koncertu JP, to swoje lakoniczne przemyślenia zamieściłem w wątku zespołowym. Dodać mogę teraz tylko to, że po trasie Shield of Pain naprawdę czuję, że teraz mogą już się zwijać. Dali mi wszystko, nie oczekuję niczego więcej. Jeśli na tym koniec, to ja nie będę miał żalu. Wcześniej też bym go nie miał, bo przecież to dziadki i każdy koncert kapeli tego pokroju traktuję jako potencjalnie ostatni, ale obecnie wiadomość o emeryturze przyjąłbym nawet bez większego żalu, bo tutaj po prostu już nie da się lepiej. Oczywiście nie żebym ich zachęcał do odłożenia statywu mikrofonu do szafki z mopami, ale jak mówię - no było to zjawisko nieporównywalne do czegokolwiek, co wcześniej u nich widziałem.
Niemcy to też gówniana publika. Tak cicho śpiewanego War Pigs na intro nie słyszałem NIGDY
Również pozdro dla @manichean i nieforumowego kolegi M. (może przeczyta) - cieszę się, że obecnie jesteśmy już w Polsce xD
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Ogólnie o koncertach
Kontynuując w takim razie wątek niemieckich koncertów, napiszę parę słów o wczorajszym koncercie Kreatora w Obertraubling. Nazwa miejscówki Airport Eventhalle jest dość myląca i nie ma nic wspólnego z lotniskiem. Klub jest max na 500 - 600 osób. Na wyjazd skusił mnie fakt, że Kreator zaplanował trzy koncerty w niewielkich klubach, gdzie miał wykopać parę deep-cutów. A że w rotowaniu setlistą Kreator jest dość leniwy, taka okazja mogła się nie powtórzyć. Na koncert zgadałem sie z Dzosefem, który wracał z Paryża po kolejnym koncercie Iron Maiden, a że miał dogodne połaczenie do Norymbergi, to w sumie fajnie wyszło. Ale po kolei.
Pierwszym zespołem był Warbringer i mimo, że go kompletnie nie znam, to koncert odbieram bardzo pozytywnie. Nie wiem co sie stało, że na scenie nie było basisty, ale i tak zagrali bardzo fajnie, a nózka sama chodziła. Dam tej kapeli więcej szans na Spotify.
Jako drugi wystąpił Rotting Christ - nigdy nie widziałem tej kapeli na żywo i tez Grecy zostawili po sobie bardzo pozytywne wrażenie mimo tylko 40 minut na scenie. Kompozycyjnie troche czerpią jak dla mnie z Bathory, ale myslę, że to dobry ruch był zakontraktowac Rotting Christ przed Kreatorem.
No i wkoncu danie główne. Dla mnie Kreator zajmuje miejsce szczególne, Pierwszy koncert w zyciu na którym byłem to Kreator własnie w 1990 roku, jestem ich fanem na dobre i na złe. Tutaj miałem okazje zobaczyć ich na wyciągnięcie ręki w kameralnym otoczeniu. I ponownie powtórzę...nie rozumiem stwierdzeń, że Kreator koncertowo się skończył. Mille dalej ma kawał głosu, a Ventor za perkusją, brzmi jakby czas dla niego stanął w miejscu. Mimo bardzo małej miejscówki, było sporo pirotecniki i laserów. I było naprawdę głośno. Byłem troche przygłuchawy po koncercie i myslalem, że cos mi sie autem stało bo słyszałem inną prace silnika, le to tylko zmęczenie słuchowe było.
Nie rozumiałem co Mille gadał po niemiecku, ale zachęcanie do przetaczania się po tłumie do fosy...bezcenne. Dawno nie byłem na koncercie, gdzie ochrona miał tyle roboty z wyciaganiem ludzi z fosy, ale wszystko to w ramach dobrej zabawy. Troche komicznie wygladała "sciana smierci", bo na środku płyty był stolik, gdzie ludzie piwo pili.....ot takie niemieckie klimaty. Natomiast klub rzeczywiście był nabity niczym sardynki w puszce.
Można narzekać na niemieckich fanów, że nie są tak żywiołowi jak w Polsce, ale jednak kultura koncertowa jest tam zupełnie inna. Tak naprawdę dzięki Niemcom wielu kapelom spinają sie koncertowe trasy, bo tam po prostu ludzie na te koncerty przychodzą. Odrębna kwestia są kamizelki czy skóry niektórych fanów. Niektóre z nich to prawdziwe dzieła sztuki.
Ceny merchu akceptowalne miedzy 30 a 40 EUR. Koszulki nie kupiłem, ale kostkę złapałem....i Dzosef tez złapał.
setlista Kreatora jest na amerykańskim portalu. Troszkę może krótka, ale treściwa. Trochę starych numerów rzeczywiście odkurzyli. Ja najbardziej z When The Sun Burns Red jestm szczęśliwy.
https://www.setlist.fm/setlist/kreator/ ... add5c.html
Pierwszym zespołem był Warbringer i mimo, że go kompletnie nie znam, to koncert odbieram bardzo pozytywnie. Nie wiem co sie stało, że na scenie nie było basisty, ale i tak zagrali bardzo fajnie, a nózka sama chodziła. Dam tej kapeli więcej szans na Spotify.
Jako drugi wystąpił Rotting Christ - nigdy nie widziałem tej kapeli na żywo i tez Grecy zostawili po sobie bardzo pozytywne wrażenie mimo tylko 40 minut na scenie. Kompozycyjnie troche czerpią jak dla mnie z Bathory, ale myslę, że to dobry ruch był zakontraktowac Rotting Christ przed Kreatorem.
No i wkoncu danie główne. Dla mnie Kreator zajmuje miejsce szczególne, Pierwszy koncert w zyciu na którym byłem to Kreator własnie w 1990 roku, jestem ich fanem na dobre i na złe. Tutaj miałem okazje zobaczyć ich na wyciągnięcie ręki w kameralnym otoczeniu. I ponownie powtórzę...nie rozumiem stwierdzeń, że Kreator koncertowo się skończył. Mille dalej ma kawał głosu, a Ventor za perkusją, brzmi jakby czas dla niego stanął w miejscu. Mimo bardzo małej miejscówki, było sporo pirotecniki i laserów. I było naprawdę głośno. Byłem troche przygłuchawy po koncercie i myslalem, że cos mi sie autem stało bo słyszałem inną prace silnika, le to tylko zmęczenie słuchowe było.
Nie rozumiałem co Mille gadał po niemiecku, ale zachęcanie do przetaczania się po tłumie do fosy...bezcenne. Dawno nie byłem na koncercie, gdzie ochrona miał tyle roboty z wyciaganiem ludzi z fosy, ale wszystko to w ramach dobrej zabawy. Troche komicznie wygladała "sciana smierci", bo na środku płyty był stolik, gdzie ludzie piwo pili.....ot takie niemieckie klimaty. Natomiast klub rzeczywiście był nabity niczym sardynki w puszce.
Można narzekać na niemieckich fanów, że nie są tak żywiołowi jak w Polsce, ale jednak kultura koncertowa jest tam zupełnie inna. Tak naprawdę dzięki Niemcom wielu kapelom spinają sie koncertowe trasy, bo tam po prostu ludzie na te koncerty przychodzą. Odrębna kwestia są kamizelki czy skóry niektórych fanów. Niektóre z nich to prawdziwe dzieła sztuki.
Ceny merchu akceptowalne miedzy 30 a 40 EUR. Koszulki nie kupiłem, ale kostkę złapałem....i Dzosef tez złapał.
setlista Kreatora jest na amerykańskim portalu. Troszkę może krótka, ale treściwa. Trochę starych numerów rzeczywiście odkurzyli. Ja najbardziej z When The Sun Burns Red jestm szczęśliwy.
https://www.setlist.fm/setlist/kreator/ ... add5c.html
15.08 Rock Castle (Running Wild), 23.08 Turbo - Śląskie Larmo, 21.09 Lady Pank - Opole, 08.11 Mikkey Dee - Oslo
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12617
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Ogólnie o koncertach
Właśnie z ciekawości wszedłem sobie na sklep Winiary Bookings, żeby zajrzeć na tixy na Hughesa. Okazało się, że WB robi kolekcjonerskie bilety z tworzywa sztucznego na smyczce. Super sprawa. Koszt takiej przyjemności? P I Ę Ć D Z I E S I Ą T polskich złotych + koszt wysyłki. Wyścig o tytuł największej kurwy rynku pomiędzy WB, AA i LN w pełni...
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***


