Dream Theater - syntetyczny przegląd twórczości

Dyskusje o innych zespołach i albumach

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
mimski
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2087
Rejestracja: ndz wrz 07, 2003 3:23 pm
Skąd: Falubazy

Dream Theater - syntetyczny przegląd twórczości

Post autor: mimski »

Jakiś czas temu zrobiłem sobie wielki come back do Iron Maiden, wiadomo zespół młodości, wspomnień czar, szmery - bajery itd. Lata 2000 - 2003 upłynęły pod znakiem IM. Zainteresowanych zapraszam do poczytania:

viewtopic.php?p=1115578#p1115578

Jako że drugim zespołem, który zdobył moje całkowite oddanie było Dream Theater, które królowało w latach 2004 - 2008, to postanowiłem założyć podobny wątek. Skończyłem 40 lat niedawno, więc proszę o wyrozumiałość, że robię takie małe podsumowania. :) Dziś zawierałem pewną umowę z Panią rocznik 99. W 99 roku zaczynałem pierwsze nieśmiałe przesłuchania IM, a dziś zawieram umowy na całkiem sporą kasę z osobami, które się wtedy rodziły... Masakrujące jest to, jak stary już jestem...

Wracając do wątku, będę przesłuchiwał sobie kolejne albumy i starał się z totalnie otwartą głową oceniać płyty zupełnie na nowo, oczywiście przez pryzmat słuchania metalu od 26 lat i ze stosownym doświadczeniem. Jestem po prostu ciekaw, jak dzisiaj będę odbierał niektóre wydawnictwa.

Podkreślenia wymaga fakt, że w zasadzie od 2009 roku DT nie słucham w ogóle. W 2008 roku poszedłem jeszcze bardziej w kierunku extremy jak Nile, Meshuggah, Strapping Young Lad, czyli musiało być szybko, głośno, mocno, ciężko, z growlem na wokalu, bez żadnego zawodzenia i wycia. Wyciu zacząłem mówić definitywne nie. W dodatku DT wydali fatalny BCASL. Liczyłem, że zmiana garowego pomoże, miałem nadzieję, że odświeżenie składu zaowocuje nową energię, nowymi pomysłami... otóż nie zaowocowało, a przynajmniej tak to odbierałem 15 lat temu. Dramatic Turn Of Events okazał się bardzo DRAMATIC. Kolejnych płyt w ogóle nie słuchałem, dlatego nie mam w ogóle pojęcia, co tam znajdę, dzięki temu projektowi sięgnę po nie pierwszy raz.

Na początek mamy When Dream and Day Unite, które będzie stanowić duże wyzwanie. Wokal Dominici jest dla mnie trudny do strawienia, więc będzie przeprawa. Oczywiście najbardziej nastawiam się na I&W, Awake, Metropolis, 6 Degrees, ToT. Potem raczej będzie równia pochyła, ale będę wytrwały i choćby nie wiem, jakie gnioty czekały mnie pod koniec, to zaliczę z kronikarskiego obowiązku wszystko.

Wypada tylko życzyć sobie wytrwałości w przetrwaniu WDADU. :)
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
Awatar użytkownika
Zajzajer
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9837
Rejestracja: ndz cze 22, 2025 1:25 am
Skąd: Bat Country

Re: Dream Theater - syntetyczny przegląd twórczości

Post autor: Zajzajer »

WDaDu spoko, top 3 kiedyś u mnie był, ale teraz spadło na 7, dla mnie DT to tylko pierwsze 6 płyt + SC i Epka A Change... nie ukrywam, że będę czekać na DT z wypiekami na twarzy, będą jaja jak Ci któraś z tych co nie znasz podejdzie, ale wszystko jest możliwe. Jakby z tych wszystkich płyt zrobić jedną dobrą, to by było dobrze :)
Zajzajer on the Road 2026:
Awatar użytkownika
Kevin18
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1998
Rejestracja: sob mar 27, 2010 4:17 pm

Re: Dream Theater - syntetyczny przegląd twórczości

Post autor: Kevin18 »

Masz Zajzazer bardzo niezdrową relację z tym zespołem. Z jednej strony ciągle o nich piszesz, analizujesz setlisty, zastanawiasz się czy Portnoy coś specjalnego wymyśli na nagrywanie DVD, a potem regularnie ich obrażasz bo coś tam coś tam.

Pierwszy raz widzę kogoś kto tyle pisze o zespole który w sumie go nie obchodzi, nudzi i w ogóle to skończył się na Six Degrees.

A co do meritum posta - Czekam z ciekawością na tę analizę. Zespół wybitny, mający w swojej dyskografii Prog Metalowe perełki. Ostatnio rozkochałem się w Black Clouds i A Dramatic Turn. Kopalnia wybitnych ciosów. Shattered Fortress, Lost Not Forgotten, Outcry, Night To Remember, Count Of Tuscany. Niesamowite płyty.
www.last.fm/user/darkfuneral18
Awatar użytkownika
Zajzajer
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9837
Rejestracja: ndz cze 22, 2025 1:25 am
Skąd: Bat Country

Re: Dream Theater - syntetyczny przegląd twórczości

Post autor: Zajzajer »

No byłem fanatykiem, ale od kilku lat staram się mieć ''zdrowsze'' podejście ;) ja nie mogę już słuchać takiego Train of Thought, dla mnie za dużo popisów, ale jak już kiedyś pisałem to skręciłem w prostszą muzykę. Teraz wolę sobie szybkiego Slayera puścić (który kiedyś nawet nie był w moim top 50 zespołów) albo jakiegoś Genesis popowego, to nie jest tak, że tylko DT spadło u mnie, sporo takich gigantów jak Yes czy właśnie Genesis z lat 70tych, albo Pink Floyd (choć tutaj jeszcze 4 rewelacyjne płyty znajdę)

Zresztą nie pamiętam, żebym gdzieś obrażał zespół, że np Serek to frajer? nie pisałem tak chyba. Jestem krytyczny, ale nie obrażam.

Te utwory, które wymieniłeś kompletnie już mnie nie ruszają poza Toskanią
Zajzajer on the Road 2026:
Awatar użytkownika
mimski
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2087
Rejestracja: ndz wrz 07, 2003 3:23 pm
Skąd: Falubazy

Re: Dream Theater - syntetyczny przegląd twórczości

Post autor: mimski »

Na rozgrzewkę odpaliłem sobie Voices - ależ to jest miodne!
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
Awatar użytkownika
krusejder
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 11505
Rejestracja: wt sie 10, 2010 12:46 pm

Re: Dream Theater - syntetyczny przegląd twórczości

Post autor: krusejder »

Ja chyba mam podobnie jak Mimski ... Płyt po ToT nie słuchałem w całości, nie kupowałem. Ot tak wrzucałem na max kwadrans i niestety nie spełniały oczekiwań. Z tego, co patrzę w dyskografię, to Six Degrees i Octavarium zasługują na ponowny odsłuch. Do nich postaram się dotrzeć !
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Awatar użytkownika
Zajzajer
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9837
Rejestracja: ndz cze 22, 2025 1:25 am
Skąd: Bat Country

Re: Dream Theater - syntetyczny przegląd twórczości

Post autor: Zajzajer »

mimski pisze: pt maja 22, 2026 12:31 am Na rozgrzewkę odpaliłem sobie Voices - ależ to jest miodne!
Kocham, ostatnio wg mojego rankingu ich drugi najlepszy utwór, teraz też robię top 10 (pozmieniało się trochę)
Zajzajer on the Road 2026:
Awatar użytkownika
Zajzajer
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9837
Rejestracja: ndz cze 22, 2025 1:25 am
Skąd: Bat Country

Re: Dream Theater - syntetyczny przegląd twórczości

Post autor: Zajzajer »

krusejder pisze: pt maja 22, 2026 12:33 am Ja chyba mam podobnie jak Mimski ... Płyt po ToT nie słuchałem w całości, nie kupowałem. Ot tak wrzucałem na max kwadrans i niestety nie spełniały oczekiwań. Z tego, co patrzę w dyskografię, to Six Degrees i Octavarium zasługują na ponowny odsłuch. Do nich postaram się dotrzeć !
Imo Six Degrees jak najbardziej, całe życie wolałem dysk drugi, od 2 lat gdzieś jednak stawiam na dysk pierwszy (ich najbardziej eksperymentalna muzyka) każdy utwór to sztos od The Glass Prison po Disappear. Jedynie te popisy pietruchy w Misunderstood na końcu bym wyciął, ale to detale, płyty się wybornie słucha. Za to Ósemka bardzo straciła. Tytułowy utwór to straszny kloc, nawet bym go do top 100 ich wałków nie dał, serio.
Zajzajer on the Road 2026:
Awatar użytkownika
Kevin18
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1998
Rejestracja: sob mar 27, 2010 4:17 pm

Re: Dream Theater - syntetyczny przegląd twórczości

Post autor: Kevin18 »

Zajzajer pisze: pt maja 22, 2026 12:40 am
krusejder pisze: pt maja 22, 2026 12:33 am Ja chyba mam podobnie jak Mimski ... Płyt po ToT nie słuchałem w całości, nie kupowałem. Ot tak wrzucałem na max kwadrans i niestety nie spełniały oczekiwań. Z tego, co patrzę w dyskografię, to Six Degrees i Octavarium zasługują na ponowny odsłuch. Do nich postaram się dotrzeć !
Imo Six Degrees jak najbardziej, całe życie wolałem dysk drugi, od 2 lat gdzieś jednak stawiam na dysk pierwszy (ich najbardziej eksperymentalna muzyka) każdy utwór to sztos od The Glass Prison po Disappear. Jedynie te popisy pietruchy w Misunderstood na końcu bym wyciął, ale to detale, płyty się wybornie słucha. Za to Ósemka bardzo straciła. Tytułowy utwór to straszny kloc, nawet bym go do top 100 ich wałków nie dał, serio.
Pierwsza płyta Six Degrees jest o wiele lepsza od trochę przereklamowanej suity. Tam są jednak słabizny typu Solitary Shell a na pierwszym albumie już Glass Prison wgniata w ziemię. Szkoda że to chyba już za trudny utwór dla zespołu, bo olewają go od kilkunastu lat.
www.last.fm/user/darkfuneral18
Awatar użytkownika
Zajzajer
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9837
Rejestracja: ndz cze 22, 2025 1:25 am
Skąd: Bat Country

Re: Dream Theater - syntetyczny przegląd twórczości

Post autor: Zajzajer »

Kevin18 pisze: pt maja 22, 2026 12:56 am
Zajzajer pisze: pt maja 22, 2026 12:40 am
krusejder pisze: pt maja 22, 2026 12:33 am Ja chyba mam podobnie jak Mimski ... Płyt po ToT nie słuchałem w całości, nie kupowałem. Ot tak wrzucałem na max kwadrans i niestety nie spełniały oczekiwań. Z tego, co patrzę w dyskografię, to Six Degrees i Octavarium zasługują na ponowny odsłuch. Do nich postaram się dotrzeć !
Imo Six Degrees jak najbardziej, całe życie wolałem dysk drugi, od 2 lat gdzieś jednak stawiam na dysk pierwszy (ich najbardziej eksperymentalna muzyka) każdy utwór to sztos od The Glass Prison po Disappear. Jedynie te popisy pietruchy w Misunderstood na końcu bym wyciął, ale to detale, płyty się wybornie słucha. Za to Ósemka bardzo straciła. Tytułowy utwór to straszny kloc, nawet bym go do top 100 ich wałków nie dał, serio.
Pierwsza płyta Six Degrees jest o wiele lepsza od trochę przereklamowanej suity. Tam są jednak słabizny typu Solitary Shell a na pierwszym albumie już Glass Prison wgniata w ziemię. Szkoda że to chyba już za trudny utwór dla zespołu, bo olewają go od kilkunastu lat.
Ja Solitary lubię, dla mnie z suity najsłabsze (overture i dwie ciężkie War/Test) przejadły mi się troszczkę,. Podobno Portnoy specjalnie nic z tej płyty nie brał do setu, bo za rok 25 lecie będzie i ktoś mówił, że mają coś z tego pocisnąć. Jeśli zagrają AA Suite to jest szansa na The Glass Prison, mieli grać na trasie w 2011, ale jak wiemy Mike odszedł rok wcześniej :(
Zajzajer on the Road 2026:
Awatar użytkownika
Kevin18
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1998
Rejestracja: sob mar 27, 2010 4:17 pm

Re: Dream Theater - syntetyczny przegląd twórczości

Post autor: Kevin18 »

Zajzajer pisze: pt maja 22, 2026 12:17 am No byłem fanatykiem, ale od kilku lat staram się mieć ''zdrowsze'' podejście ;) ja nie mogę już słuchać takiego Train of Thought, dla mnie za dużo popisów, ale jak już kiedyś pisałem to skręciłem w prostszą muzykę. Teraz wolę sobie szybkiego Slayera puścić (który kiedyś nawet nie był w moim top 50 zespołów) albo jakiegoś Genesis popowego, to nie jest tak, że tylko DT spadło u mnie, sporo takich gigantów jak Yes czy właśnie Genesis z lat 70tych, albo Pink Floyd (choć tutaj jeszcze 4 rewelacyjne płyty znajdę)

Zresztą nie pamiętam, żebym gdzieś obrażał zespół, że np Serek to frajer? nie pisałem tak chyba. Jestem krytyczny, ale nie obrażam.

Te utwory, które wymieniłeś kompletnie już mnie nie ruszają poza Toskanią
Ja właśnie uwielbiam muzyczny onanizm i dlatego między innymi słucham Dream Theater. Ostatnio zasłuchuje się w jammowej płycie LTE 3 ( bonusowa ) , Planet X, Return To Forever, Animals As Leaders , siedzi mi też solowy Sherinian ( zwłaszcza płyta Vortex ) , dwójka Virgila Donati, kapitalny Marco Sfogli i moje odkrycie tego roku czyli Fernando Molinari, polecam miłośnikom środkowego Dream Theater.
www.last.fm/user/darkfuneral18
Awatar użytkownika
Zajzajer
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9837
Rejestracja: ndz cze 22, 2025 1:25 am
Skąd: Bat Country

Re: Dream Theater - syntetyczny przegląd twórczości

Post autor: Zajzajer »

Kevin18 pisze: pt maja 22, 2026 1:05 am
Zajzajer pisze: pt maja 22, 2026 12:17 am No byłem fanatykiem, ale od kilku lat staram się mieć ''zdrowsze'' podejście ;) ja nie mogę już słuchać takiego Train of Thought, dla mnie za dużo popisów, ale jak już kiedyś pisałem to skręciłem w prostszą muzykę. Teraz wolę sobie szybkiego Slayera puścić (który kiedyś nawet nie był w moim top 50 zespołów) albo jakiegoś Genesis popowego, to nie jest tak, że tylko DT spadło u mnie, sporo takich gigantów jak Yes czy właśnie Genesis z lat 70tych, albo Pink Floyd (choć tutaj jeszcze 4 rewelacyjne płyty znajdę)

Zresztą nie pamiętam, żebym gdzieś obrażał zespół, że np Serek to frajer? nie pisałem tak chyba. Jestem krytyczny, ale nie obrażam.

Te utwory, które wymieniłeś kompletnie już mnie nie ruszają poza Toskanią
Ja właśnie uwielbiam muzyczny onanizm i dlatego między innymi słucham Dream Theater. Ostatnio zasłuchuje się w jammowej płycie LTE 3 ( bonusowa ) , Planet X, Return To Forever, Animals As Leaders , siedzi mi też solowy Sherinian ( zwłaszcza płyta Vortex ) , dwójka Virgila Donati, kapitalny Marco Sfogli i moje odkrycie tego roku czyli Fernando Molinari, polecam miłośnikom środkowego Dream Theater.
Te co wymieniłeś znam wszystkie, poza Donatim i tym Molinari, mnie już taka muza zbrzydła, takie Animals as Leaders już mnie kompletnie nie rusza. Nie wiem, no gusta się czasem zmieniają. Niby popisy też są w takim Metropolis czy Under a Glass Moon, ale tam to jest fajnie podane i mnie to przekonuje, a te popisy z takiego Outcry (swoją drogą brzmi jak Metropolis) już nie, zresztą nigdy nie przepadałem za tym utworem. Ja DT bardziej dla klimatu, żeby było to coś, jakieś wzruszenia (taki Disappear czy Space, no palce lizać) mam 2 dziarki DT (serce z Images i dziewczynę z Six, wiesz która) w planach logo i całe plecy Awake w kolorze, kocham ten band, ale nie mam już klapek na oczach jak kiedyś (oczywiście nie twierdzę, że Ty masz) i stąd ta krytyka.
Zajzajer on the Road 2026:
Awatar użytkownika
mimski
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2087
Rejestracja: ndz wrz 07, 2003 3:23 pm
Skąd: Falubazy

Re: Dream Theater - syntetyczny przegląd twórczości

Post autor: mimski »

No dobra, to trochę poleciało.

WDADU - płyta kompozycyjnie ma wielki potencjał. Kawałki są bardzo dobre. Jest w tym dużo świeżości, jest flow, dobrze to brzmi, kompozycje nie są męcząco wydłużone. Zespół co miał do opowiedzenia, opowiedział w bardzo syntetyczny sposób, utwory trwają w zakresie 5-7 minut. Nie ma zbędnego mielenia kolejnych solówek, nie ma zbędnego rozciągania kawałków w nieskończoność, krótko, zwięźle i na temat. To mi się podoba, momentami nawet bardzo. Problemem jest Dominici. Facet ma niezły głos, tylko że bardziej do boysbandu, a nie progmetalu. Żebym był dobrze zrozumiany, nigdy nie byłem fanem również LaBrie, uważam, że to poprawny wokalista, pasuje w miarę do stylistyki zespołu, ma trochę pazura, więc w progmetalu ujdzie, wokal nie odrzuca, ale to zdecydowanie nie jest wybitny śpiewak, natomiast Dominici nie pasuje w ogóle do jakiegokolwiek metalu, ani prog, ani heavy, ani nawet power. Gość ma stylistykę bardziej popową niestety i to psuje w dużej mierze odbiór płyty. Przez niego myślę debiut przeszedł w latach '80 raczej niezauważony, całe szczęście wymienili faceta i na drugiej płycie kapela ruszyła z kopyta. Tak jak napisałem na wstępie, zespół znam doskonale od I&W do Systematic Chaos, Metropolis Pt. 2 znam każdą nutę na pamięć, natomiast niemal w ogóle nie słuchałem WDADU przez wokal, więc odsłuch w ramach projektu był faktycznie niemal dziewiczy, jakbym zespołu faktycznie nie znał. Po przesłuchaniu całości uważam, że kompozycje są na spokojnie 8/10, może i bym się pokusił o 9/10, ze względu na ich zwięzłość, ale wokal obniża ocenę o przynajmniej dwa punkty, dlatego ostatecznie daję 6/10. Niemniej pozytyw jest taki, że pewnie do płyty będę wracał i dawał jej kolejne szanse, bo warto.

I&W - To była jedna z dwóch płyt, którą katowałem mojego kuzyna. Graliśmy regularnie razem w Championship Managera 3 sezon 99/00 (najlepszy CM, w którym najważniejsza była wiedza i doświadczenie, a mecze wygrywało się dobrymi taktykami, potem go zbyt rozbudowali i dodali za dużo zmiennych, na które nie mieliśmy wpływu, a które miały duży wpływ na ostateczne wyniki) i żeby się dobrze pykało, to puszczałem muzyczkę. Z Dreamów najczęściej leciało Metropolis pt. 2 i I&W właśnie. Dopiero po latach kuzyn zwierzył mi się, że nie cierpiał w tamtym czasie Dreamów, a zwłaszcza nie trawił I&W. Widocznie jednak podprogowo coś się zadziało, bo potem był porównywalnym fanem. Razem jeździliśmy na koncerty, razem kupowaliśmy Octavarium i Systematic Chaos. Wracając do I&W i odsłuchu po dobrych kilku latach, to stwierdzam, że to bardzo dobry album, zmiana wokalisty doprowadziła do tego, że kapela weszła na wyższy poziom. Nagrali w efekcie kilka absolutnych bangerów i to jest chyba największy dla mnie problem tej płyty. Po prostu kompozycje dobre jak Surrounded, czy Wait for Sleep dostają po dupie od Take The Time i Metropolis. Leci taki Another Day, ale już się nie mogę doczekać Take The Time, już sam wstęp w tym utworze rozwala mnie na łopatki, potem przelatuje Surrounded, bez specjalnych emocji, bo czekam na Metropolis, a potem leci Under a Glass Moon, a ja mam ochotę cofnąć do poprzedniego kawałka. Metropolis uważam za ich top 3 utworów, obok Voices i Home. W efekcie uważam, że płyta zasługuje na 8/10, są tu dwie absolutne perły i reszta po prostu solidnych kompozycji, których nie niszczy wokalista. Z drugiej strony, tak jak napisałem wyżej, jakoś specjalnie też nie ubogaca, po prostu nie przeszkadza instrumentom.

Teraz lecę Awake. Na początku przygody z Dream Theater niezbyt często gościła w odtwarzaczu, ale z każdym kolejnym rokiem zyskiwała. Obecnie uważam, że prześciga I&W, ale szczegóły po zakończeniu odsłuchu.
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
Awatar użytkownika
Zajzajer
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9837
Rejestracja: ndz cze 22, 2025 1:25 am
Skąd: Bat Country

Re: Dream Theater - syntetyczny przegląd twórczości

Post autor: Zajzajer »

Fajnie się czyta, Charlie przed DT śpiewał właśnie w takim pop rockowym zespole, to może jego wokal nie pasuje faktycznie do metalu :)

Images to był mój nr 1, ale od marca zeszłego roku musiał ustąpić miejsca Awake. Ja IaW dałem 9/10 ostatnio. Mnie te popisy na Metropolis trochę znudziły i obecnie jest to dla mnie jeden z dwóch najsłabszych kawałków na płycie, Pull Me Under za to (zawsze uważałem za najsłabszy obok Wait) teraz stawiam najwyżej, piękna okładka i piękna płyta. Metropolis pt.1 to był przez lata w moim top 2-3 ich kawałków, teraz szykuje moje top 10 to wrzucem w Dreamowym temacie.
Zajzajer on the Road 2026:
Awatar użytkownika
mimski
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2087
Rejestracja: ndz wrz 07, 2003 3:23 pm
Skąd: Falubazy

Re: Dream Theater - syntetyczny przegląd twórczości

Post autor: mimski »

Awake - mocarna płyta. Kawałki wciąż trzymają się w doskonałych granicach, czyli 5 - 7 minut. Są spójne, są kompletne, bez zbędnego ogrywania kolejnych skal, za to ze świetnymi pomysłami na riffy. Pierwsze trzy kawałki- wstęp do płyty, są rewelacyjne, a następnie Erotomania, Voices, The Mirror i Lie, to absolutny peak twórczości DT. Końcówka płyty, czyli Lifting, Scarred i Space trochę mniej mi leżą, choć podobno jest wielu fanów Koszulki. Ja się jednak do nich nie zaliczam. Uważam, że płyta jest doskonale wyważona, mamy trochę popisów, mamy trochę łamańców, ale wszystko to jest podane w takiej przyjemnie strawnej formie, niesporne jest, że to prog metal, ale gdyby puścić w radiu, to nawet by ludzie nie marudzili, że szatany lecą i trzeba zmienić stację. Uważam, że to jest ich najbardziej przystępna płyta, gdzie znaleźli idealny balans między właśnie popisami, a chwytliwością. Daję 9/10, punkt odejmuję wyłącznie przez wzgląd na 3 ostatnie utwory, które nie są złe, ale mi nie leżą już tak, jak wcześniejsze osiem. Zdecydowanie jednak przez te 25 lat zyskała. W okresie liceum i studiów, wolałem I&W, albo Octavarium. Dziś uważam, że Awake to kamień milowy w ich twórczości, potrafili zachować równowagę, trzymało się to wszystko w rozsądnych ryzach, tworzyli kompletne utwory, a nie uprawiali jam session. Nie ma zamulania, nie ma ciągnięcia na siłę, to jest to samo co z IM, słucham takiego Powerslave i jest ogień na każdym utworze. A potem leciało takie Book Of Souls i połowa kawałków wymęczona, nie wiadomo po co. Obciąć połowę i byłoby OK. Tutaj na razie jest podobnie, zarówno WDADU, jak i IW i Awake mają ogień, są utwory lepsze, gorsze, wybitne, ale wszystko z pomysłem, słychać w tym myśl przewodnią, nagrali dokładnie tyle ile uważali za stosowne, a nie byle tylko płyta trwała milion minut, a Petrucci mógł tworzyć kolejne gitarowe pasaże. Na razie bardzo dobrze się bawię i miło się tego wszystkie słucha i to nie tylko przez wzgląd na sentyment, ale przede wszystkim dlatego, że to cholernie dobre albumy.

Teraz zacząłem Change of Seasons. Niby EP, ale utwór bardzo ważny, nie można pominąć tej kompozycji, a covery też dobrze wypadły, więc sobie leci.
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
Awatar użytkownika
Zajzajer
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9837
Rejestracja: ndz cze 22, 2025 1:25 am
Skąd: Bat Country

Re: Dream Theater - syntetyczny przegląd twórczości

Post autor: Zajzajer »

No dla mnie Awake to płyta wszech czasów, od marca 2025, wcześniej zawsze stawiałem wyżej IaW. Ja Awake daję 10/10 Scarred to moje top 1 ich wałków, a w najlepszej 10tce są aż 4 utwory(6:00, Voices i Lie) z tej płyty :)
Zajzajer on the Road 2026:
Awatar użytkownika
mimski
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2087
Rejestracja: ndz wrz 07, 2003 3:23 pm
Skąd: Falubazy

Re: Dream Theater - syntetyczny przegląd twórczości

Post autor: mimski »

Change Of Seasons kopie dupsko, aż miło. Tytułowa suita jest genialna, choć z drugiej strony nie wiem, czy nie jest to czasem ich pierwszy gwóźdź do trumny, paradoksalnie. Utwór otworzył nowe możliwości, z których potem chyba zbyt często korzystali i efekt był odwrotny. Niemniej jednak w tym konkretnym wypadku się udało. Jest ciekawie, są fajne momenty, jest to spójne, jest jeden kierunek, opowieść ma sens, wszystko się zazębia. Co do coverów, to rewelacyjnie im wyszły. Funeral for a Friend/Love Lies Bleeding i Perfect Strangers są wyborne. The Rover/Achilles Last Stand/The Song Remains the Same i The Big Medley nieco gorzej, aczkolwiek też bardzo przyjemnie się słucha. Ogólnie bardzo udana EP-ka. W przeszłości słuchałem jej wielokrotnie, myślę, że w równym stopniu co Awake, na pewno mniej niż I&W i Metropolis Pt 2, ale właśnie ten poziom Awake, to chyba było porównywalne. Pewnie częściej niż ToT i SC. Daję 8/10.

Teraz leci Falling, szału nie ma, ale mini recka jak skończę.
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
Awatar użytkownika
mimski
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2087
Rejestracja: ndz wrz 07, 2003 3:23 pm
Skąd: Falubazy

Re: Dream Theater - syntetyczny przegląd twórczości

Post autor: mimski »

Kolejne albumy za mną, więc parę zdań podsumowania.

Falling Into Infinite - jeden z najmniej osłuchanych przeze mnie albumów. Parę razy przesłuchałem w przeszłości, ale bez zachwytów, nie wracałem w ogóle. Podzielałem te zarzuty, które były dość powszechne, że zbyt komercyjny, że zbyt schlebiający mniej wyszukanym gustom, ble ble ble. Po latach odpaliłem go z otwartą głową i uważam, że jest istotnie mało ciekawie, ciągle i wciąż. Większość kompozycji w ogóle nie zapada w pamięć. Sporo banalnego plumkania, bardziej to się zrobił taki prog rock niż metal. Nie ma to pazura, nie ma charakteru, jest po prostu nudne. Chyba najjaśniejsze punkty to Hell's Kitchen i Lines In The Sand. Reszta do zapomnienia. Oczywiście jest Hollow Years, ale mnie ten kawałek nudzi, jeszcze na Budokan ujdzie, solo Pietruchy nadaje temu kawałkowi charakter, ale wykonanie studyjne jest strasznie banalne. Taka pościelówa, schlebiająca najniższym instynktom. Płyta słaba, od biedy 4/10.

Metropolis Pt 2 - to dla odmiany najbardziej osłuchany przeze mnie LP. Znam każdą nutę na pamięć. Dla mnie zawsze to był ich opus magnum. Po kilkuletniej przerwie stracił. Dalej uważam, że to rewelacyjna płyta, ale kawałki, które kiedyś przyjmowałem, że są niezbędne, teraz mnie wynudziły. Through her eyes - nuda, One Last Time - nuda, Finally Free - można by połowę uciąć i nic by nie stracił. Stracił też Home, jak pisałem wcześniej był w TOP 3, teraz z niej wypada. Ta środkowa sekcja jest po prostu nieciekawa, a zbędnie przedłuża utwór. Są absolutne bangery jak Overture, Strange Deja Vu, Fatal Tragedy, Beyond This Life, ale druga część płyty, już się trochę rozwleka, można było to skompresować i album by zyskał, ale niestety uznali, że skoro CD ma pojemność 80 minut, to trzeba je wypełnić niemal w całości. Trudno mi było ocenić tę płytę, bo przez ostatnie 20 lat to był oczywisty wybór, ale teraz... jestem trochę rozczarowany. Awake jest konkretny, są fajne riffy, są fajne solówki, kompozycje zapadają w pamięć, można sobie pośpiewać chwytliwe refreny, tutaj powoli riffy się tracą, zaczynają się pasaże, w dodatku znów są pościelówy. Przecież Through Her Eyes, to jest wybitnie radiowy kawałek. Ostatecznie daję 8/10... Masakrycznie duży spadek.

Six Degrees - drugie największe zaskoczenie po WDADU. Zawsze lubiłem ten album (ale wyżej było I&W, Awake i Metropolis), ale po ostatnim przesłuchaniu uważam, że jest rewelacyjny. Nie ma tu słabego momentu. Glass Prison zawsze uwielbiałem, ale teraz zajmuje miejsce Home, absolutne TOP 3 obok Metropolis i Voices. Blind Faith zawsze uwielbiałem i nadal kopie dupę, Misunderstood... ja pierdziele, ale energia, The Great Debate ciut słabszy od poprzednich, ale wciąż rewelacyjny. Disappear jedyny, który mnie nie bardzo przekonuje. Jest OK, ale w porównaniu z wcześniejszą czwórką po prostu blednie. No i po nim jest tytułowa suita, szczęśliwie podzielona na sekcje. Jedne są absolutnie wybitne - War Inside My Head, The Test ..., About to Crash (Reprise), inne są dobre - Overture, czy About to Crash. Niemniej jako całość broni się bardzo dobrze. Mamy tu już dużo pasaży, ale wciąż sporo fajnych riffów Ostatecznie oceniam na 9/10. To jest poziom Awake, gdzie są pewne słabsze chwile, ale te dobre są po prostu miażdżące.

Train Of Thought - najbardziej metalowy i w ogóle cud malina, ale zawsze coś mi w nim nie pasowało. I chyba już doszedłem co, to jest to samo, na co zwrócił uwagę Zajzajer, za dużo tu popisów. Kiedyś byłem fanem In The Name Of God, Stream, czy Endless, dziś uważam, że najlepsze są As I Am i Honor Thy Father, czyli dwa utwory, gdzie tych popisów jest najmniej. W ogóle Honor to kopalnia kozackich riffów, jeden z lepszych kawałków DT. Za to właśnie This Dying Soul, Endless, czy Stream po prostu męczą tymi niekończącym się solówkami i tymi ciągłymi wyścigami Petrucciego i Rudessa. Vacant to w ogóle kawałek z dupy, pasuje do tej płyty jak pięść do nosa. Nie wiem, po co on jest, zwyczajny zapychacz. Podsumowując daję 7/10

Teraz nadchodzi równia pochyła. :) Chociaż może znów coś mnie zaskoczy. Na taką rozgrzeweczkę odpaliłem Root... szału nie ma, ale tragedii też nie. Jestem wciąż optymistycznie nastawiony. :)
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
Awatar użytkownika
Zajzajer
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9837
Rejestracja: ndz cze 22, 2025 1:25 am
Skąd: Bat Country

Re: Dream Theater - syntetyczny przegląd twórczości

Post autor: Zajzajer »

Odniosę się do tego co napisałeś (jeśli mogę) :)

FII - dla mnie ta płyta z biegiem czasu tylko zyskuje (była w top 3 DT najwyżej i 7 miejsce płyt wszech czasów wtedy) teraz jest na 4 miejscu płyt DT, i może w okolicach 30 miejsca płyt wszech czasów. Właśnie fajnie, że materiał jest lżejszy imo to było wtedy coś innego, fani kręcili nosem, wytwórnia zrobiła swoje, dla mnie tam wszystkie kompozycje są albo genialne albo bardzo dobre. Trial of Tears i You Not Me są oba w top 10 wałków DT :) 8,5/10

SFAM - U mnie też stracił przez lata miejsce 2 płyt wszech czasów (za IaW) teraz tak spadło, że ostatnio nie dawałem do mojego top 50 płyt wszech czasów nawet, jest trochę pościelówek, dla mnie Home akuart sie jeszcze broni, ) Finally też ma piekna solówke i zabójcze solo na perce, ale rozumiem, ze Ci mogło spaść, dla mnie te popisy w beyond this life czy fatal tragedy (koncowka) sa przesadzone, w ogole jak doszedł rudess to zaczely sie te masturbacje, kiedys to kochalem, ale z biegiem czasu człowiek co innego ceni w muzyce. Oczywiscie moga być swietne popisy (ale z głową tak jak jest to np na Awake czy Images wlasnie ) :) 7,5/10 u mnie, a mixu Botrilla słuchałeś? pewnie tak, jak coś jest w serii oficial bootlegs

SDoIT - Kurwa? tytan nie płyta, ja daje 8,5/10, suita troche straciła zawsze wolałem dysk drugi, od dwóch lat gdzieś preferuje dysk pierwszy to co sie tam dzieje to głowa mała, TGP I BF (oba w moim top 10 kawałków DT) Misunderstood - ,swietny, tylko to koncowe solo Pietruchy bym wycial, bo przesada, ale refren i ogólna struktura kompozycji nektar bogów, The Great Debate dla mnie najsłabszy na tym dysku, ale dalej imo lepszy niż suita, świetny nr i Howard Portnoy gościnnie gra gong :) RIP. Do Disappear dawno sie nie mogłem przekonać, ale od dawna już mi leży, piekna kompozycja i imo najlepsza z tych smutasów obok Space. Top 3 ich płyt za Awake i Images imo.

ToT - u mnie As i Am i vacant teraz wiodą prym, stream ma momenty i honor też moze byc, za to rzygam pozostałą trójką. Dla mnie kiepska płyta z biegiem lat coraz bardziej sie od niej oddalalem, nie tego szukam w muzyce, tak jak w mojej recenzji tak jak i teraz to daje 3/10

Octavarium - dzis sluchalem, dla mnie momenty ma I Walk i Panick, najlepsze Octavarium, ale pierwsze 10 minut to nudy potem sie akcja troche rozkreca, i ostatnia część The Razor's Edge z finałową solówką JP dopiero pokazuje dawny poziom. Imo jedna z 3 najsłabszych płyt DT, ze 2,5/10 chyba dałem w recenzji. uff to tyle sie rozpisałem też

Zobaczymy jak Tobie wejdzie :)
Zajzajer on the Road 2026:
Awatar użytkownika
mimski
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2087
Rejestracja: ndz wrz 07, 2003 3:23 pm
Skąd: Falubazy

Re: Dream Theater - syntetyczny przegląd twórczości

Post autor: mimski »

Zajzajer pisze: sob cze 13, 2026 12:28 am Odniosę się do tego co napisałeś (jeśli mogę) :)
Be my guest. :pijak:
FII - dla mnie ta płyta z biegiem czasu tylko zyskuje (była w top 3 DT najwyżej i 7 miejsce płyt wszech czasów wtedy) teraz jest na 4 miejscu płyt DT, i może w okolicach 30 miejsca płyt wszech czasów. Właśnie fajnie, że materiał jest lżejszy imo to było wtedy coś innego, fani kręcili nosem, wytwórnia zrobiła swoje, dla mnie tam wszystkie kompozycje są albo genialne albo bardzo dobre. Trial of Tears i You Not Me są oba w top 10 wałków DT :) 8,5/10

SFAM - U mnie też stracił przez lata miejsce 2 płyt wszech czasów (za IaW) teraz tak spadło, że ostatnio nie dawałem do mojego top 50 płyt wszech czasów nawet, jest trochę pościelówek, dla mnie Home akuart sie jeszcze broni, ) Finally też ma piekna solówke i zabójcze solo na perce, ale rozumiem, ze Ci mogło spaść, dla mnie te popisy w beyond this life czy fatal tragedy (koncowka) sa przesadzone, w ogole jak doszedł rudess to zaczely sie te masturbacje, kiedys to kochalem, ale z biegiem czasu człowiek co innego ceni w muzyce. Oczywiscie moga być swietne popisy (ale z głową tak jak jest to np na Awake czy Images wlasnie ) :) 7,5/10 u mnie, a mixu Botrilla słuchałeś? pewnie tak, jak coś jest w serii oficial bootlegs

SDoIT - Kurwa? tytan nie płyta, ja daje 8,5/10, suita troche straciła zawsze wolałem dysk drugi, od dwóch lat gdzieś preferuje dysk pierwszy to co sie tam dzieje to głowa mała, TGP I BF (oba w moim top 10 kawałków DT) Misunderstood - ,swietny, tylko to koncowe solo Pietruchy bym wycial, bo przesada, ale refren i ogólna struktura kompozycji nektar bogów, The Great Debate dla mnie najsłabszy na tym dysku, ale dalej imo lepszy niż suita, świetny nr i Howard Portnoy gościnnie gra gong :) RIP. Do Disappear dawno sie nie mogłem przekonać, ale od dawna już mi leży, piekna kompozycja i imo najlepsza z tych smutasów obok Space. Top 3 ich płyt za Awake i Images imo.

ToT - u mnie As i Am i vacant teraz wiodą prym, stream ma momenty i honor też moze byc, za to rzygam pozostałą trójką. Dla mnie kiepska płyta z biegiem lat coraz bardziej sie od niej oddalalem, nie tego szukam w muzyce, tak jak w mojej recenzji tak jak i teraz to daje 3/10

Octavarium - dzis sluchalem, dla mnie momenty ma I Walk i Panick, najlepsze Octavarium, ale pierwsze 10 minut to nudy potem sie akcja troche rozkreca, i ostatnia część The Razor's Edge z finałową solówką JP dopiero pokazuje dawny poziom. Imo jedna z 3 najsłabszych płyt DT, ze 2,5/10 chyba dałem w recenzji. uff to tyle sie rozpisałem też

Zobaczymy jak Tobie wejdzie :)
Home się broni, jest kozacki, ale to już nie jest top 3. :)


OCTAVARIUM - jak została wydana, to oczywiście kupiłem w dniu premiery. Po zakupie słuchałem dużo, myślę że kilkadziesiąt razy się zbierze, ale potem wracałem już raczej rzadko. Nie chwyciła mnie za serce jak Metropolis PT 2, IW. Wracałem chętnie jedynie do These Walls i Panic Attack.

Po latach nadal uważam, że to już bardzo średni album. The root jest OK, potem mamy nudny Answer, następnie These Walls, który nadal moim zdaniem kopie tyłek. Bardzo udana kompozycja, pasująca absolutnie do dotychczasowej twórczości i trzymająca poziom, z powodzeniem mogłaby wylądować na Awake, albo IW. Są dobre riffy, jest modelowanie nastroju, chwytliwy refren, nieprzesadzona długość, nie ma popisów, za to solidna solóweczka Pietruchy. Niestety potem poziom jest już niski. I walk beside You to dla mnie pomyłka. Panic Attack, niby ciężki, ale nie dzieje się nic ciekawego, podobnie na Never Enough i Sacrificed Sons, które przelatują bez zwracania na siebie uwagi, nie ma ani jednego intrygującego riffu, solówki, refrenu, czegokolwiek, po prostu muzyka leci i nawet się nie orientuję, że kawałki przeminęły. Na koniec Octavarium, 24 minutowy kloc, który zaczyna się od pitolenia Rudessa, które trwa stanowczo za długo (3:50...) i nie ma w tym nic tajemniczego, niepokojącego, intrygującego, cokolwiek. Dalej mamy pitolenie Pietruchy i zawodzenie LaBrie, które jest tak samo nieinteresujące jak początek Rudessa. Utwór zaczyna intrygować dopiero koło 8 minuty i potem, jak się rozkręca to jest dobrze, ale zanim tam dojdziemy, to idzie usnąć. Dlatego jest to już średni album ze wskazaniem raczej w kierunku słabego, 4/10 - 2 pkt za These Walls i po punkcie za Octavarium i całą resztę, to jest jakieś fragmenty Panic Attack, czy The Root.
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są źródłem dobrobytu.
ODPOWIEDZ