Zgadzam się też, że produkcja jest bardzo OK.
28/07/2026 - Judas Priest - Warszawa
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: 28/07/2026 - Judas Priest - Warszawa
Schiz, przezacna relka, poszła na 4 raty
Jesteś tutaj Szefem jeśli chodzi o PRIEST.
Zgadzam się też, że produkcja jest bardzo OK.
Zgadzam się też, że produkcja jest bardzo OK.
Re: 28/07/2026 - Judas Priest - Warszawa
Jako że zakończyłem bieżącą trasę z Priest, to również mogę się pokusić o małe podsumowanie. Po ogłoszeniu trasy w grę wchodziły w zasadzie 3 koncerty: Halle, Warszawa i Ostrawa. Halle mieliśmy już przećwiczone 4 lata temu, Warszawa wiadomo, a do Ostrawy też nie jest specjalnie daleko, a droga dobra. Ostatecznie skończyło się na dwóch pierwszych.
Na samo Halle zdecydowaliśmy ok. półtora tygodnia przed koncertem. Było trochę wahania, ale poprzedni koncert pod Lipskiem dobrze wpominaliśmy, a że dzieci na obozie, to decyzja mogła być tylko jedna. Na szczęście Niemcy tym razem dawali e-tickety, więc nie było problemu z zakupem. Pobudka w niedzielę o 7 rano, o 8 ruszyliśmy z Warszawy. Po drodze zgarnęliśmy @barsiarza i już ok. 16 byliśmy pod halą. Pomijajać 40 minutowy korekt na granicy (spowodowany faszystowskimi kontrolami granicznymi), który obejchaliśmy bocznym przejściem, droga upłynęła raczej spokojnie. Może nawet zbyt spokojnie, bo po dotarciu na miejsce miałem sporą ochotę na drzemkę. Kolejka pod wejściem nie duża, zajęliśmy miejsce na jej końcu i zaczęliśmy się zastanawiać, o której otwarcie bram. W necie brak informacji, ale okazało się, że takowa jest nadrukowana na bilecie. 17. Szybko, fajnie. Opóźniło się ok. 20 minut, ale zdażyliśmy wejść przed nadchodzącym deszczem. W środku zajęliśmy miejsce przed Ryśkiem, drugi rząd. Po parunastu minutach dołączył do nas @caracalized i w ten sposób sformowała się najaktywniejsza grupa fanów na sali
Niemcy oczywiście spokojni. Najważniejsze na takich imprezach jest piwko i wurst, więc stali, pili i żarli. Tuż za mną stał stary Niemiec wpiedzielający bułkę z wurstem i musztardą. Gdy na scenie pojawił się U.D.O., skubaniec pierdzielnął resztki pod nogi. Na musztardzie się mało co nie wyglebiłem, a resztkę kiełby kopałem pół koncertu. Sam występ Dirkschneidera całkiem spoko. Acceptowe kotlety, U.D.O. głos wciaż niezły, więc nie mogło być inaczej. Zdziwił mnie brak basu na scenie (nie wiedziałem o wypadku Baltesa), a brzmiało wszystko bardzo dobrze. Publika pośpiewała, pofałszowała na różnych "oooooo" (chóru z Niemców nie zrobimy). Po godzinie U.D.O. podziękował i poszedł. Szybka przekładka i nadszedł czas na danie główne. Od razu zaznaczę, że nie znaliśmy (ja i @barsiarz) setlisty. Żona coś zerknęła, @caracalized oczywiście znał, bo był dzień wcześniej, ale dla nas dwóch to była niespodzianka (dopiero pod koniec zobaczyłem na ziemi setlistę kamerzysty, więc końcówka nie była już tajemnicą). YGATC na start wypadło bardzo fajnie. Spokojniejszy numer, ale bujający dobrze wprowadził publikę we flow koncertu. Metal Gods też dobrze siadło, chociaż jak pisali przedmówcy tutaj można było już pograć mocnie. Sam flow przypadł mi do gustu. Wszedłem raczej spokojnie, a potem się rozkręcało. Dźwięk super. Wyjąłem stopery i poziom był optymalny. Do tego bardzo selektywnie. Ogólnie pod tym względem lepiej niż dwa dni później w Warszawie. W połowie koncertu dwie laski postanowiły opuścić barierkę, więc @barsiarz i żona zajęli ich miejsce, a my z @caracalized przesunęliśmy się do drugiego rzędu. W hali było koszmarnie duszno. Publika spokojna, przez cały koncert praktycznie nikt mnie nie doknął, miałem przestrzeń, a i tak byłem cały mokry (jak w Warszawie po zabawie pół koncertu w kotle). Ręce na barierce się ślizgały. Masakra pod tym względem. Pamiętam, że 4 lata temu było podobnie, ale wtedy otworzyli boczne drzwi hali i zrobił się przewiem. Ochroniarze mega sympatyczni. Uśmiechnięci, uczynni. Podawali kostki, jeden nawet szukał jej na ziemi jak laska na barierce zamist złapać, gdzieś ją odbiła. Muzycznie bardzo dobrze. Były drobne wyjebki, ale praktycznie niezauważalne. Rob brzmiał bardzo fajnie i był świetnie słyszalny. Cała czwórka złapała jakieś artefakty, więc można uznać, że koncert w 100% udany. O 21:45 było już po wszystkim. Szybki kibelek, umycie rąk, twarzy, coś do picia, pożegnaliśmy się z @caracalized i zaraz 22:15 ruszyliśmy w do domu. Podobała mi się ta czasówka. O 5 wysiadłem pod biurem, prysznic w szatni i zasiadłem do roboty
Ależ byłem zjebany. Zrobiłem jeszcze 15 minut drzemki zanim pierwszy kumpel dotarł do biura
Wieczorem czułem mocne zmęczenie, ale spać się udało iść dopiero koło 22.
Na koncert na Torwarze na się nie spieszyło. Raz, że to blisko (poszliśmy na piechotę - godzinka spaceru). Dwa, że Bastard Sons, których nie chcieliśmy słuchać. Po wejściu na Towar spokojnie udałem się do kibelka i... spotkałem tam @Sardiego (co za przypadek
), który zaprowadził nas na halę w miejsce, gdzie stał już kolega @manichean. Po jakimś czasie pojawił się koło nas @dzosef i postanowiliśmy przemieścić się do przodu. Idąc spotkaliśmy kolegę @puszkę, a niedługo potem w naszą okolicę dotarł jeszcze @barsiarz. W ten sposób, nie planując tego, rozpoczęliśmy koncert w licznym sanatoryjnym gronie. Bastard Sons-y zdecydowanie lepiej niż poprzednio. Ten nowy wokalista robi robotę, ale jak zauważył (chyba) @schizoid "coverband coverbandu to przesada". Można było się pobujać, ale zdecydowanie wolałbym coś innego. O samych Priest wiele nie będę pisał. Nie odbiegał ten koncert jakoś znacznie od tego w Halle. Dźwięk był słabszy (bas mocniej wyciągnięty, czasem trochę buczało, bez stoperów średnio), a publiczność bardziej żywiołowa. Podczas Panic Attack uznałem, że tego dnia też mam ochotę się spocić, a że wentylacja na Torwarze była kilka klas lepsza niż w Niemczech, uderzyłem w kocioł. Już na koniec PA mogłem wyrzymać koszulkę. Ostatecznie zostałem tam do końca, kończąc w drugim rzędzie na środku na LaM.
Porównując te koncerty zdecydowanie nie żałuję wycieczki do Halle (mimo koszmarnego zmęczenie, które trzymało mnie do wtorku). Wiek robi swoje i te komfortowe niemieckie warunki w przednich rzędach jednak bardziej mi odpowiadają. Do tego dźwięk był tam lepszy. Priest jak zwykle dowiozło, aż chciałby się iść na kolejną sztukę.
Na samo Halle zdecydowaliśmy ok. półtora tygodnia przed koncertem. Było trochę wahania, ale poprzedni koncert pod Lipskiem dobrze wpominaliśmy, a że dzieci na obozie, to decyzja mogła być tylko jedna. Na szczęście Niemcy tym razem dawali e-tickety, więc nie było problemu z zakupem. Pobudka w niedzielę o 7 rano, o 8 ruszyliśmy z Warszawy. Po drodze zgarnęliśmy @barsiarza i już ok. 16 byliśmy pod halą. Pomijajać 40 minutowy korekt na granicy (spowodowany faszystowskimi kontrolami granicznymi), który obejchaliśmy bocznym przejściem, droga upłynęła raczej spokojnie. Może nawet zbyt spokojnie, bo po dotarciu na miejsce miałem sporą ochotę na drzemkę. Kolejka pod wejściem nie duża, zajęliśmy miejsce na jej końcu i zaczęliśmy się zastanawiać, o której otwarcie bram. W necie brak informacji, ale okazało się, że takowa jest nadrukowana na bilecie. 17. Szybko, fajnie. Opóźniło się ok. 20 minut, ale zdażyliśmy wejść przed nadchodzącym deszczem. W środku zajęliśmy miejsce przed Ryśkiem, drugi rząd. Po parunastu minutach dołączył do nas @caracalized i w ten sposób sformowała się najaktywniejsza grupa fanów na sali
Na koncert na Torwarze na się nie spieszyło. Raz, że to blisko (poszliśmy na piechotę - godzinka spaceru). Dwa, że Bastard Sons, których nie chcieliśmy słuchać. Po wejściu na Towar spokojnie udałem się do kibelka i... spotkałem tam @Sardiego (co za przypadek
Porównując te koncerty zdecydowanie nie żałuję wycieczki do Halle (mimo koszmarnego zmęczenie, które trzymało mnie do wtorku). Wiek robi swoje i te komfortowe niemieckie warunki w przednich rzędach jednak bardziej mi odpowiadają. Do tego dźwięk był tam lepszy. Priest jak zwykle dowiozło, aż chciałby się iść na kolejną sztukę.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Re: 28/07/2026 - Judas Priest - Warszawa
Bardzo przyjemny koncert, stałem przy barierce zaraz pod głośnikiem i wszystko bardzo dobrze było słychać.
Chyba kwestia starzenia się bo jakoś ten spokój na płycie w żaden sposób mi nie przeszkadzał. Na plus starszy pan z brodą stojący za mną który nie był po prostu na koncercie, on nim żył.
To był mój pierwszy koncert JP więc do setlisty się nie przyczepię, chociaż imo osobiście mogli dać coś jeszcze z Defenders, coś z Ram, coś z Angel.
Ticketmaster, jak to juz wielokrotnie zauważono, chujnia. Samemu trzeba sobie zrobić pamiątkowy bilet.
Narzekania na Torwar są bezpodstawne. Maiden na Torwarze też by tylko zyskali, no ale więcej hajsu, ups, fanów upchną na narodowym.
Chyba kwestia starzenia się bo jakoś ten spokój na płycie w żaden sposób mi nie przeszkadzał. Na plus starszy pan z brodą stojący za mną który nie był po prostu na koncercie, on nim żył.
To był mój pierwszy koncert JP więc do setlisty się nie przyczepię, chociaż imo osobiście mogli dać coś jeszcze z Defenders, coś z Ram, coś z Angel.
Ticketmaster, jak to juz wielokrotnie zauważono, chujnia. Samemu trzeba sobie zrobić pamiątkowy bilet.
Narzekania na Torwar są bezpodstawne. Maiden na Torwarze też by tylko zyskali, no ale więcej hajsu, ups, fanów upchną na narodowym.
Everything I hear influences me. I can't tell you all my influences as a musician.
Lemmy
Lemmy
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9599
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: 28/07/2026 - Judas Priest - Warszawa
Maiden na Torwarze musieliby zagrać przynajmniej cztery sztuki za miliony monet, na co to komu? Ale piękne marzenie.
Re: 28/07/2026 - Judas Priest - Warszawa
Na jeden bym się wybrał i siedział na VIP 
Re: 28/07/2026 - Judas Priest - Warszawa
Teraz juz tak, co ja bym dał żeby się przenieść do 2000r...;P
Everything I hear influences me. I can't tell you all my influences as a musician.
Lemmy
Lemmy
Re: 28/07/2026 - Judas Priest - Warszawa
Widział ktoś rozpiskę na Ostravę? O której JP zaczyna?
Re: 28/07/2026 - Judas Priest - Warszawa
Gdzieś mi mignęła 21:15, ale nie mogę teraz znaleźć posta :/
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- Caracalized
- -#Moonchild

- Posty: 1964
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: 28/07/2026 - Judas Priest - Warszawa
Przy bilecie na ticketmaster pisze, że start o 20:00 jest, więc jak skurwysynki miałyby o tej godzinie zaczynać to JP pewnie ok. tej 21:15 wyjdzie.
Re: 28/07/2026 - Judas Priest - Warszawa
Wg. tamtej rozpiski to Skurwysynki w ogóle 2h po otwarciu bramek...
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- Caracalized
- -#Moonchild

- Posty: 1964
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: 28/07/2026 - Judas Priest - Warszawa
A o której rozpisce mówisz? Bo na fejsbukowym wydarzeniu pokazuje 18:30, a na ticketmasterze 20:00 - po Cooperze i ZZ Top mniemam, że to start koncertów. Przed Cooperem dzień przed chyba była rozpiska na stronie czeskiego live nation to teraz też może będzie w sobotę na JP.
Re: 28/07/2026 - Judas Priest - Warszawa
Ok, znalazłem to na konfie na FB. Niestety źródła nie podam, bo po prostu wysłałem to tam kilka dni temu. No ale nie wygląda mi na fejura.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- Caracalized
- -#Moonchild

- Posty: 1964
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: 28/07/2026 - Judas Priest - Warszawa
Ehh, dwie godziny do supportu od otwarcia...
Re: 28/07/2026 - Judas Priest - Warszawa
Dziękuje za podpowiedzi
21:15 brzmi nieźle.
No support cover bandu cover bandu mi się nie pali. Widziałem ich jeszcze jak byli tylko cover bandem i podziękuje
21:15 brzmi nieźle.
No support cover bandu cover bandu mi się nie pali. Widziałem ich jeszcze jak byli tylko cover bandem i podziękuje
Re: 28/07/2026 - Judas Priest - Warszawa
Damy radę
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9599
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: 28/07/2026 - Judas Priest - Warszawa
Przynajmniej jest support i można mieć telefon, a z towarzystwem to już w ogóle elegancko... Ghost w Łodzi na zawsze w moim sercu 
- Caracalized
- -#Moonchild

- Posty: 1964
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: 28/07/2026 - Judas Priest - Warszawa
Ano, powinno szybko zlecieć to oczekiwanie 
Re: 28/07/2026 - Judas Priest - Warszawa
W tej konkretnej sytuacji:
Telefon - in plus
Support - in minus
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: 28/07/2026 - Judas Priest - Warszawa
W dwie godziny można wytrzeźwieć, a akurat na tym supporcie Bałtyk mógłby trochę szumieć w głowie dla znieczulenia


