Ghost

Dyskusje o innych zespołach i albumach

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

nugz
SMERF MARUDA
Posty: 11562
Rejestracja: ndz lip 15, 2018 10:08 pm

Re: Ghost

Post autor: nugz »

O co chodzi z tym ziarnem?
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13276
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Ghost

Post autor: Schizoid »

Obraz jest robiony na film retro.

Tak wygląda to teraz: https://www.youtube.com/watch?v=IysK_INTllA

A tak wyglądało przy okazji wcześniejszego filmu: https://www.youtube.com/watch?v=blJzeTzV1QU

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13276
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Ghost

Post autor: Schizoid »

Sytuacja z brzmieniem jest rozwojowa i tym bardziej zastanawiam się o chuj tu chodzi xD

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13276
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Ghost

Post autor: Schizoid »

No dobra, ten post z uwagi na ekonomię czasu zaczynam, kiedy koncert jeszcze mi leci, ale skończę go pewnie już po tym, jak wybrzmią ostatnie dźwięki 2B2R.

Wydawnictwo jest... Niejednoznaczne. I to na różne sposoby. Zacznę może od brzmienia, bo to jest najbardziej intrygująca kwestia xD Pierwsze utwory brzmią niedobrze. W tym Spirit, o którym już pisałem wcześniej. Niestety, to nie była wina kompresji YT, ten numer tak tu po prostu brzmi. Mix jest dziwny, absolutnie niewłaściwy. Spirit to jest chyba jakieś apogeum wszystkich tych abominacji. No jak już wspomniałem, źle tam się dzieje, nic się nie zgadza. Szczerze mówiąc, to te pierwsze 15 minut jest dla mnie na granicy akceptowalności, to jest nieprzyzwoite po prostu.

No i nagle... Wjeżdża Majesty. I nie wiem co dokładnie, ale coś się zmienia xD Nagle ten riff otwierający ma powera, bas już nie brzmi tak źle (ale nie oczekujcie od niego zbyt wiele). I przez resztę koncertu ten poziom się mniej-więcej utrzymuje, choć nadal nie jest tak, jakbym chciał, żeby było. Ten wokal jest zwyczajnie za wysoko w mixie, to brzmi trochę tak, jakby Tobias zrobił sobie karaoke, a reszta zespołu była podkładem. Nagminnym problemem są bębny, to się w zasadzie na żadnym etapie koncertu nie zmienia. Talerze często wydają dziwne dźwięki. Pamiętacie to mocarne intro studyjnego Rats? No to tutaj go nie uświadczycie, bo perkusja brzmi płasko. Jak np. wchodzi sekcja na początku Cirice, to pojawiają się jakieś trzaski (?), to mi psuje odbiór. Chórki są ciche, w ogóle nie ma porównania do Rite Here Rite Now, gdzie one odgrywały bardzo znaczącą rolę, niejednokrotnie podbijając jakość wykonów względem oryginałów. No bardzo słabo, że tutaj tak nie jest... A nie, przepraszam. Forge postanowił niezwykle chamsko podgłośnić jedną kobitkę w Monstrance Clock - na jakieś 10 sekund xDDD Tak samo słabo z klawiszami. Super, że budzą się na outro Rats, ale gdzie były podczas innych ważnych momentów w poprzednich numerach (np. na bridge'u Cirice)? Z solówkami gitarowymi bywa podobnie. Są gdzieś w tle, ale nigdy nie dostają pełni uwagi. Kolejny problem to efekty piro/dymne, co dało się odczuć już przy odsłuchu tego nieszczęsnego Spirit. Serio, w takim Year Zero powinni to jakoś wyciszyć, bo w wersji audio niczego one nie dodają, brzmią dziwnie i zaburzają - i tak niezbyt satysfakcjonującą - selektywność brzmienia. Tak właśnie mniej-więcej wyobrażam sobie te huki i potrzaskiwania w niedziałającym obecnie uchu Manicheana :lol: Nie wiem no, Andy Sneap w ciągu dwóch tygodni potrafił wykręcić albumowe brzmienie z jakiegoś (nie)streama Hellfestu z koncertu Judas Priest, Tobias przez pół roku nie potrafi odpowiednio zająć się materiałem dokumentowanym przez najpewniej dużo lepszy sprzęt.

Dobra, to teraz może o samej formie. Ogólnie nie jest źle, obawiałem się gorszego performance'u. Wybitnie też nie jest, miejscami słychać, że Tobias nagrywał to po przejściach. Ale generalnie jest spoko, miejscami wręcz bardzo spoko. Najgorzej wypadło na pewno Satanized, gdzie to "saaaaveee meee" brzmi mega siłowo. Na Peacefield słychać, że dzień wcześniej Tobias nie opuszczał kibla. Aż dziwię się, że tu nie wleciała jakaś korekta studyjna, bo jak się okazuje - do końca surowe to wydawnictwo to nie jest xD Prawdopodobnie jedna poprawka wleciała w Lachrymie, gdzie zaraz po "uch!" baaaardzo płynnie przechodzi do śpiewania tekstu. Niestety wydarzyło się też Monstrance Clock, o którym pisał Mr. M i... O Jezus xDDD No coś takiego to mogłoby się pojawić na bootlegu, ale taki przeskok brzmienia jest wręcz skrajnie jaskrawy, no chyba nigdy czegoś takiego w życiu nie słyszałem na żadnej koncertówce. Takich momentów nie ma wiele, ale to MC bardzo rzuca się w uszy. Od razu rodzi mi się pytanie, dlaczego on te overduby potraktował tak selektywnie, bo części wykonów przydałoby się dopracowanie ich w warunkach studyjnych, ale te decyzje podejmowano chyba randomowo. Są też bardzo fajne momenty wokalne, mniej lub bardziej subtelne. Podoba mi się twarrrrde "r" w "rotting carcasses" podczas Majesty. Mummy Dust to w ogóle jest jakiś kosmos. Na start dostajemy... Screama :shock: On jest jaki jest, Tobias brzmi jak kot, którego męczy sraka (xD), ale zaskoczył mnie. Dalej cały utwór Forge leci jakimś quasi-growlem, brzmi bardzo agresywnie. Słychać, że od czasów grania koncertów po szwedzkich piwnicach z Repugnant minęło wiele lat, to nie jest idealnie zaśpiewane, ale przynajmniej czyni tego kotleta INTERESUJĄCYM. Serio, dawno tak dobrze się nie bawiłem na Mummy Dust. Takie Cirice to dla mnie na tym etapie straszne nudy (nigdy nie byłem fanem), a tak: dostajemy jakieś urozmaicenie. No fajnie, fajnie.

Publiczność jest dobra. Prawdziwym sprawdzianem dla niej był refren Satan Prayer, który jak wiemy nawet po Katowicach 2019, bywa... Hmmm, wyzwaniem :mryellow: Ale no jest gites, skandowanie podczas Lachrymy to coś, czego brakowało mi na koncertówkach nagrywanych w Ju Es Ej, bo Hamburgery są pizdowate. Osobliwością jest jednak fakt, że niekiedy Meksykańce aktywują się w dziwnych momentach, jakby zupełnie przypadkowo. Albo brakuje mi kontekstu wizualnego, bo może wtedy się coś działo na scenie (choć miejscami ciężko mi sobie to wyobrazić), albo Tobias majstrował przy nagłośnieniu publiki. Natomiast jest tu kilka dziwnych momentów, kiedy całość brzmi jak nagranie z publiczności, kiedy wyraźnie słychać co jakiś Pablo mówi do Juana, albo gdy ktoś mówi (zapewne do kamery), że kocha Ghost. W przypadku tego drugiego jest to najpewniej pokłosie bezpośredniego przeniesienia audio z wersji kinowej, ale sprawia to wrażenie dość chałturniczego podejścia do tematu.

Tracklista jest powszechnie znana i nie wymaga szerszego komentarza. Ten repertuar robi robotę, zapewnia energię wydawnictwu. Całość jest odpowiednio zbalansowana i tutaj serio nie ma się do czego przyczepić. Natomiast jak już pisałem wcześniej, decyzja o usuwaniu utworów jest według mnie głupia, tak to nie powinno wyglądać. Całe szczęście, że koniec końców zagrał w tym Meksyku Majesty i Satan Prayer (oraz ich nie wyrzucił z płyty xD), bo to po pierwsze debiuty ich wersji koncertowych na oficjalnym wydawnictwie Ghosta, a po drugie same wykony są bardzo dobre i stanowią jedne z lepszych momentów całości. W większości piosenek ciężko o zaskoczenie, bo mało się w tych numerach zmienia. Bardzo szkoda, że Tobias potraktował Skeletę po macoszemu. W połowie płyty okazuje się, że... Koniec z nowościami, zostajemy z przebojami. Może dla randomów czy padawanów jest to spoko opcja, ale przy moim stażu słuchania Ducha jest to już pewna niedogodność. Skoro w Meksyku już wiedział, że ta trasa nie pójdzie zgodnie z planem, to trzeba było cisnąć przynajmniej jeden, dwa numery ze Skelety więcej.

Nie wiem, jak do końca ocenić ten album. Czy podoba mi się? Tak, dobrze że wyszło coś ze Skeletour. Jednocześnie ta trasa zasługiwała na lepszy materiał live niż koncertówka z Meksyku. Źle się stało, że Forge'a dotknęła "klątwa Montezumy", co niewątpliwie wpłynęło na jego możliwości wokalne. Skeletour to była najlepiej zaśpiewana trasa Ghosta w historii, brak ograniczenia w postaci lateksu na twarzy otworzył Tobiasowi nowe możliwości i to było słychać w Łodzi. Kurde, przecież on w tych wczesnych wykonach Lachrymy tak pięknie Hetem jechał... No tutaj nic takiego nie uświadczymy, choć chyba już w Polsce śpiewał bardziej pod wersję studyjną. 2B2R w ogóle nie ukazuje go w pełni możliwości wokalnych, względem RHRN mamy tu wyraźny regres. Znów nasuwają się skojarzenia ze słynnym wydawnictwem Iron Maiden :roll: Całość ociera się o charakter oficjalnego bootlega, no a tak być nie powinno, zwłaszcza że co najmniej do 2028 będzie to pewnie ostatnia płyta w dyskografii zespołu. Ja do tego albumu będę wracał, bo dostrzegam tu fajne rzeczy, ale serio można (i trzeba) było to zrobić lepiej.

Jeśli ktoś się zastanawia, jak Ghost może brzmieć, to odsyłam do dwóch poniższych linków, które odnoszą do bodaj najlepiej zrealizowanego dźwięku Ghosta w historii:
https://www.youtube.com/watch?v=3Qe3MfKaPwM&t=58s
https://www.youtube.com/watch?v=ri3kDiWaZFc&t

Ten Sztokholm na YT może nie brzmi jakoś wybitnie, ale samo audio we FLAC (to była transmisja radiowa) jest wspaniałe.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
johnny_o
Ten, Który Czyta Wszystko
Posty: 9673
Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
Skąd: Prawie Warszawa

Re: Ghost

Post autor: johnny_o »

Nie będę robił nugzowi konkurencji, ale... Jak zawsze świetna robota, Schiz! Widzę już u siebie całość na YT, ale chyba się wstrzymam z odsłuchem czegokolwiek na po seansie. Potem będę katował i wyczekiwał tego o czym piszesz, w kinie obraz nie pozwoli się odpowiednio skupić na dźwięku.
Awatar użytkownika
Recit The Thornographer
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2351
Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
Skąd: Midian

Re: Ghost

Post autor: Recit The Thornographer »

Super txt Schiz. Nic nie widziałem i nie słyszałem poza Umbra, czekam na wyjście do kina.

Słucham sobie natomiast koncertu z linku Schiza i tak sobie myślę, że w zasadzie to Ghost później stracił to, co było w tym projekcie najlepsze i najbardziej oryginalne stając się trochę własną karykaturą w postaci z założenia komicznego Copii. Rewelacyjny set, podczas którego słuchania zdałem sobie sprawę, że nie brakuje mi niczego z późniejszych płyt. Wciąż jeszcze jest tutaj ten mroczny, przerysowany klimat, ale wszystko jest spójne. Później też są spoko piosenki, ale to już jakby coś innego.

Jeżeli mr Forge faktycznie zamyka rozdział tym koncertem i zostawia projekt na nieokreślony czas, to może to dobrze? Może na swój sposób szkoda, że nie zamknął go po Meliorze, byłby od razu wolny od masek i konwencji, która wręcz mu chyba ciąży i jest przykrą koniecznością, a nie naturalnym rozwinięciem (nie chodzi mi klaustrofobię, a o całość). Taka Skeleta (podtrzymuję, że to bardzo fajny album) w ogóle nie potrzebuje żadnego Papy! Prequelle zresztą też nie. Inne emocje, bardziej introspektywne, poważniejsze treści.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Awatar użytkownika
johnny_o
Ten, Który Czyta Wszystko
Posty: 9673
Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
Skąd: Prawie Warszawa

Re: Ghost

Post autor: johnny_o »

Zaraz możemy dojść do bardzo niebezpiecznego wniosku że żaden album Ghost nie potrzebował Papy... Cardi to moje ulubione wcielenie, ale rozumiem zmęczenie Tobiasza lore'em.
Zamiast wrzucać 2B2R, właśnie odpaliłem Skeletę i po raz nie wiem który przeszedł mnie dreszcz na wspomnienie opadającej na wyciągnięcie ręki kurtyny w Łodzi. Ech...
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13276
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Ghost

Post autor: Schizoid »

Dzięki, Panowie. Mam nadzieję, że wasze odczucia będą lepsze niż moje :lol: Co do seansów kinowych, to słyszałem już skrajnie różne opinie. Na pewno to też zależy od kina, no ale jak już wspomniałem, dla mnie priorytetem jest wydanie domowe, toteż nawet jeśli sobotni seans będzie udany pod względem brzmienia, to... Znaczyć to będzie tylko tyle, że ten seans będzie udany. Jeżeli całość kręcono tak, by przede wszystkim wypadała dobrze na sali dla 200 osób, to koncepcja była z natury rzeczy błędna.

Co do rozwoju Ghost na przestrzeni lat - zgadzam się, że po Meliorze zaczęły dziać się inne rzeczy niż wcześniej i pewien pierwiastek został utracony, choć nie uważam tego za jednoznacznie złe zjawisko. Ten zespół nie miał szans urosnąć przy zachowaniu konwencji z 2010-17, a intencją Forge'a nigdy nie było tkwienie w tym samym miejscu i na pewno tym miejscem nie były klubu pokroju Stodoły. W obiektach rzędu Atlasu papieskie szaty by się po prostu nie sprawdzały, one były ograniczające pod względem ekspresji i mobilności. Nie wspominając już o tym, że jak te kluby zaczęły stawać się większe, to Tobias notorycznie się potykał o tę kieckę :lol: No a Tobias to też jest świetny frontman i on w roli Copii odnalazł się znakomicie.

Paradoksalnie sam rozwój muzyczny postrzegam za bardzo logiczny, jak się popatrzy na to z perspektywy czasu. To naprawdę fascynujące, ile rzeczy było zaplanowanych wcześniej i ile rzeczy można było przewidzieć z wyprzedzeniem. To trochę jak kinowe universum Marvela, z tymi wszystkimi scenami po napisach i wątkami sygnalizowanymi x lat przed premierą danego filmu. Przykładowo: Meliora i Prequelle powstały w tym samym czasie. Forge po naradzie z producentem zdecydował się wydać Meliorę przed Prequelle, ale materiał był w obu przypadkach gotowy na długo przed 2018. Ja sam zresztą bardzo wyraźnie pamiętam, jak w okolicach premiery Meliory Tobias randomowo rzucił tytuł Rats i wspomniał coś o coverze Leonarda Cohena.
Pierwsza połowa tego utworu to więc krótki fragment – ​​przypominający pełzanie pająka – z utworu „RATS”, którego będziecie mogli posłuchać za kilka lat.
https://www.soundsblog.it/post/ghost-me ... hatgpt.com
Wiemy już, co chcemy nagrać, ale mogę podać tylko nazwy wykonawców, których utwory zamierzamy wziąć na warsztat: Leonard Cohen, Echo & the Bunnymen oraz szwedzki zespół Imperiet.
https://www.metalorgie.com/interview/1132-ghost

No i faktycznie, kilka lat później Rats otwarło cykl Prequelle, w samym utworze pojawia się grany od tyłu wątek muzyczny ze Spoksonat, a Avalachne Cohena trafiło na edycję deluxe płyty. Pierwsze 3 płyty opowiadają luźną historię odpowiednio poczęcia Antychrysta, narodzin Antychrysta i panowania Antychrysta. Kardynał Copia został zateasowany już w teledysku Square Hammer pod postacią kardynała-ptaka. Tekstowo Peacefield zdaje się być osadzone w świecie, z którym żegnamy się w Respite on the Spitalfields. Pomysł na Imperę zrodzi się zresztą albo za czasów Meliory albo nawet Infestissumam, kiedy Forge przeczytał książkę o powstawaniu i upadku imperiów. Kompozycyjnie nad kilkoma kolejnymi płytami wisiał oczywiście Square Hammer, otwierający drogę ku brzmieniom AOR i jednocześnie wyznaczający kierunek paru dalszych ważnych dla kapeli numerów (Dance Macabre, Kiss the Go-Goat - to wszystko opiera się na podobnych podstawach). Patrząc tak z punktu widzenia muzyki, to ta ewolucja też miała sens. Zaczynamy gdzieś w latach 70., w okolicach Uriah Heep, Black Sabbath i innych, by potem stopniowo przechodzić dalej. Jeśli ktoś serio wierzy, że kolejny album wydany przez Tobiasa to będzie wariacja na temat Korna, to polecam pierdolnąć się w łeb, ale jednak była tutaj pewna konsekwentność.

No i dotarliśmy do Skelety. Do ery pozbawionej wskazówek odnośnie przyszłości kapeli, do Perpetuy, który już nawet nieszczególnie stara się udawać osobną postać, a wręcz do momentu, kiedy nazwiska Ghouli są oficjalnie znane. Ostatnie półtora roku faktycznie ma inny vibe i nie sposób nie zauważyć, że w tym miejscu coś się kończy, że ten większy plan na zespół się wyczerpał i następny rozdział będzie pisany w czystym zeszycie, bez zapisków na jego marginesach. Nie dziwi mnie to, bo przecież muzyka wychodziła względnie regularnie, poza przerwą covidową to zawsze były 2-3 lata między krążkami, a temu wszystkiemu towarzyszyły z reguły dość długie trasy koncertowe, jak i wydawnictwa poboczne. Dzieci w internecie oczywiście snują jakieś apokaliptyczne wizje przyszłości Ghosta, ale dla mnie oczywistym jest, że za kilka lat Forge wróci w odświeżonej formule i będzie kontynuował to, co robił dotychczas. Ciężko stwierdzić, czy ten odpoczynek przysłuży się kapeli pod względem komercyjnym (bo Tobiasowi jako człowiekowi na pewno). Może być tak, że Duch nie odbuduje popularności i utkwi w tych arenach na dobre, ewentualnie nawet będzie musiał wycofać się do mniejszych przestrzeni. Może być też tak, że hype wystrzeli, a Tobias jeszcze jakoś go podbuduje (np. trasą przekrojową, bo takich jeszcze nie grał) i ostatecznie trafi na stadiony. Kto wie?

Lore według mnie stało się zbyt dużym problemem. Pierwotnie nie było w planach żadnego lore. Był halloweenowy zespół z trupim papieżem na wokalu, a wytwórnia zapytała "Okej, jaka jest tutaj historia?" i trzeba było coś wymyślić. Ja sam to lore do pewnego momentu lubiłem. Wczesna era Prequelle była pod tym względem fajna. Każdy Chapter pokazywał coś nowego na ciekawy sposób. Ale przypływ wszelkiego rodzaju dziwnej młodzieży i zinfantylizowanych Amerykanów wszystko popsuł. Przykład z ostatnich lat: ludzie piszą o tym, że 2B2R w kinach im się podobało. 90% pytań jest o to, czy w filmie pojawia się lore. Nie o wykonania, nie o pracę kamery, o brzmienie. O to, czy w filmie, który od początku był zapowiadany jako koncert z elementami dokumentu, Forge bawi się swoimi kukiełkami xD Nosz kurwa. Ja się absolutnie nie dziwię, że chłop uznał, że to zaczyna go przerastać i trzeba coś z tym zrobić. Lore nigdy nie miało być na pierwszym planie, to był zabawny dodatek i dźwignia marketingowa. Najfajniej wypadały materiały z czasów drugiej ery, dwa odcinki Papagandy (trzeci został wywalony do kosza, niestety, a miał być pierwszym sneak peekiem na Papę III), gdzie ten humor i podbudowa świata przedstawionego świetnie ze sobą współgrają i jednocześnie nadają Ghostowi pewną aurę tajemniczości. W ostatnich latach te Chaptery to już takie ruszanie trupa patykiem, często mało co wnosiły, ciężko powiedzieć, po co w ogóle wychodziły. Komiks o Seestor w ogóle zaprzecza temu, co wcześniej uznawano za kanon. Dobrze, że Tobias postanowił to lore zminimalizować, zostawmy muzykę fanom muzyki, a nie sitcomów.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Mr. M
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6247
Rejestracja: pt sty 08, 2010 4:21 pm

Re: Ghost

Post autor: Mr. M »

Schizoid pisze: czw sie 27, 2026 2:07 pmJeżeli całość kręcono tak, by przede wszystkim wypadała dobrze na sali dla 200 osób, to koncepcja była z natury rzeczy błędna.
No tu bym się nie zgodził. Jeśli zdecydowano się wydać koncert jako film kinowy, to raczej oczywiste, że głównym założeniem było, żeby dobrze brzmiał w kinie, a wersja audio na CD będzie kwestią drugorzędną. Jakby celem miało być wydanie dobrej koncertówki, to wydaliby to tak jak CaD i po sprawie. Trudno się temu dziwić, marketingowo i biznesowo ma to swoje uzasadnienie (wpływy z biletów kinowych pewnie będą dużo wyższe niż wpływy ze sprzedaży CD/streamingu), więc ciężko tu z perspektywy zespołu mówić o jakiejś nietrafionej koncepcji. Rozumiem, że dla Ciebie wydanie domowe jest priorytetem, ale to trochę jakby narzekać, że soundtrack z jakiegoś filmu puszczany tylko w formie audio z CD w domu nie brzmi tak dobrze, jak słyszany w trakcie seansu w sali kinowej :wink:. Oczywiście nie usprawiedliwia to tych wszystkich mankamentów produkcji, o których pisaliśmy w tym wątku, ale wciąż założenie było imho dobre.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13276
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Ghost

Post autor: Schizoid »

Soundtrack normalnego filmu brzmi dobrze zarówno w kinie, jak i w warunkach domowych. Czy to muzyka elektroniczna, czy score typu Zimmera. Oczywiście, w kinie może brzmieć LEPIEJ, ale w słuchawkach czy z normalnych głośników również brzmi dobrze. Natomiast 2B2R po prostu nie brzmi dobrze.

Film jest grany w kinach przez kilka dni. RHRN miało łącznie chyba 2 tygodnie pokazów (nie dzień w dzień, ale na pewno były 2 weekendy). 2B2R jest grane od wczoraj do soboty albo niedzieli. Kolejne seanse tego widowiska będą odbywać się na telewizorach i laptopach, do tego oczywiście istnieje wersja audio. Ten materiał wyjdzie pewnie na 50 różnych winylach, w wersji BR, 4K i cholera wie czym jeszcze, więc należałoby zadbać o to, aby te nośniki zawierały muzykę, która odpowiada wymaganiom odbioru poza salą kinową. Zresztą w przypadku RHRN jakoś udało się uzyskać przyzwoite brzmienie, a to też był obraz, który najpierw trafił do kin. Brzmienie 2B2R jest zawalone i tyle. Dodatkowo jeśli wrażenia różnych osób po seansie tego samego filmu w różnych miejscach nie są spójne (poza nawias wyciągam osobiste preferencje co do brzmienia, chodzi mi raczej o klarowność itp.), to ten domniemany cel wypuszczenia produktu sprawdzającego się przede wszystkim w warunkach kinowych po prostu się nie udał. Zresztą nietrudno było przewidzieć, że odbiór będzie zależał od sali i jej wyposażenia, więc samo założenie było według mnie nietrafne - jeśli faktycznie takie założenie istniało.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
johnny_o
Ten, Który Czyta Wszystko
Posty: 9673
Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
Skąd: Prawie Warszawa

Re: Ghost

Post autor: johnny_o »

Kapitalne teksty, każdy z osobna zasługuje na mega gałę :lol: Schiz, poważne pytanie bo mi serio kopara opadła... Ty to wszystko piszesz, czy masz jakieś elektrołącze mózgu z urządzeniem piszącym?
Awatar użytkownika
Recit The Thornographer
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2351
Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
Skąd: Midian

Re: Ghost

Post autor: Recit The Thornographer »

johnny_o pisze: czw sie 27, 2026 1:38 pm Zaraz możemy dojść do bardzo niebezpiecznego wniosku że żaden album Ghost nie potrzebował Papy...
Na pierwszych trzech treści jak najbardziej pasuje, ale na Prequelle? Na Skeleta? To są często fantastyczne piosenki, ale inne w treści. Forge to zresztą czuje i żeby treści o miłostkach, ludzkich obawach egzystencjalnych nie konfundowały w zderzeniu z imidżem to wprowadził sam najpierw nie-pape Copię, a potem przeszłość Papy, gdzie koleś jest młodym, kochliwym hipisem xD Papa V to już dla mnie coś dziwnego, bo co to za papież bez stosownych łachów?

Miałem szczęście widzieć Ghost w początkach kariery, gdy całość wyglądała jak rytuał, Forge cały koncert w papieskich szatach, bez podskoków i złożonej choreografii, było kadzidło itd. Późniejsze koncerty, na czele z tym w Łodzi, to żaden rytuał, to show nawet bardziej popowy, na swój sposób plastikowy niż rockowy chaos, jeżeli popatrzymy na zagrania w rodzaju tego "zapomnienia" przekazania pałeczki z początku Umbra.

Przyjmuję to jako rozwój, logiczny - jak napisał Schiz, a i popularność też rosła z biegiem lat, z dusznej piwnicy w jakimś gotyckim zamku dotarł do zamku Disney'a. Spoko, bo taki tłum fanów nie zmieści się w piwnicy. Przypomnę, że muzycznie lubię późniejsze płyty, Skeleta najbardziej z tych po Meliorze. Dlatego ten koniec etapu jest może uzasadniony. Za parę lat wróci w ogóle bez maski, za to może z wąsem a'la Podsiadło i będzie wystraszonym ministrantem, a może wróci do korzeni i z komiksową dystynkcją będzie paradował cały koncert w papieskich szatach, niekoniecznie w kłopotliwej dla niego masce. Będę zainteresowany muzyką w obu przypadkach, chociaż gdybym miał wybierać, to wolę więcej doomu niż Abby.
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Awatar użytkownika
johnny_o
Ten, Który Czyta Wszystko
Posty: 9673
Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
Skąd: Prawie Warszawa

Re: Ghost

Post autor: johnny_o »

Fair enough - szanuję i jeszcze się uśmiałem z ministranta i wąsa, a tekst z zamkiem Disneya pyszny i w punkt :) Choć pominąłeś Imperę i do Meliory moim zdaniem też w takim razie średnio pasuje Papa. Bo że do dwóch pierwszych płyt idealnie to jesteśmy zgodni.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13276
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Ghost

Post autor: Schizoid »

johnny_o pisze: czw sie 27, 2026 3:02 pm Kapitalne teksty, każdy z osobna zasługuje na mega gałę :lol: Schiz, poważne pytanie bo mi serio kopara opadła... Ty to wszystko piszesz, czy masz jakieś elektrołącze mózgu z urządzeniem piszącym?
A to akurat proste. Ja po prostu piszę szybko, a w tematach, z którymi jestem obeznany, zazwyczaj od razu wiem, co chcę napisać.

Rozmowa o rzeczach, które lubię, jest też dla mnie po prostu relaksująca i nieobciążająca mentalnie, więc to również spoko opcja na rozprostowanie zwojów mózgowych. Korzystam z niej, jeśli mogę.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13276
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Ghost

Post autor: Schizoid »

johnny_o pisze: czw sie 27, 2026 3:36 pm Fair enough - szanuję i jeszcze się uśmiałem z ministranta i wąsa, a tekst z zamkiem Disneya pyszny i w punkt :) Choć pominąłeś Imperę i do Meliory moim zdaniem też w takim razie średnio pasuje Papa. Bo że do dwóch pierwszych płyt idealnie to jesteśmy zgodni.
Nie no, Meliora to płyta jeszcze w klimatach diabelskich. Ten diabeł jest tam już poniekąd zsekularyzowany i nie jest tak widoczny jak wcześniej, ale tematy piekielne pojawiają się w kilku utworach (Pinnacle, He is, Absolution, Majesty), a gdzie indziej patrzymy na krytykę religii zorganizowanej (Cirice), poruszony zostaje wątek duchowy w Deus in Absentia. Obecność Papy na płycie jest uzasadniona.

EDIT:

Dobra, jeszcze co to stadionów, to rozjebał mnie nowy wywiad:
“I’m not gonna posthumously announce shows that didn’t happen, but some of them were dream-come-true outdoor stadium shows. There was a handful – five or six of them – and one, actually, in England. But it was like, ‘If you want to do that, you need to do these 15 festivals.’ And it was like, ‘Fuck that.’ I’m not gonna go and give, like, Sweden, Norway, Poland, this country, this country and England the big show, and then we’re gonna go to all these other festivals where it’s a skin-and-bones thing. That’s not cool, and it’s not fair, at least in my head.”

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Recit The Thornographer
-#Assassin
-#Assassin
Posty: 2351
Rejestracja: ndz paź 15, 2006 6:54 pm
Skąd: Midian

Re: Ghost

Post autor: Recit The Thornographer »

Ponownie zgoda ze Schizem. 3 pierwsze płyty jak najbardziej uzasadniają Papę jako swojego rodzaju proroka Szatana, Antychrysta. Popłyńmy!

Opus Eponymous to zapowiedź nadejścia, proroctwa, rytuały, a nawet bezpośrednie wezwanie. Jeżeli pamiętam, to sam Forge mówił w wywiadach coś takiego. Jak ktoś kuma dobrze ryt katolicki, to może go nanieść na płytę i dopasować (niekoniecznie tekstu, a tytuły) Con Clavi Con Dio, Ritual, Satan Prayer, Stand by Him...

Drugi album, Infestissumam, przynosi Rok Zero, czyli pojawia się Szatan ucieleśniony - Antychryst. Co ważne, tak jak w wersji chrześcijan koniec czasów będzie apokalipsą, to tutaj jest po prostu nowym porządkiem (duchowym zapewne). Stąd też Monstrance Clock, czyli już nie oczekiwanie a celebracja nowego porządku.

Meliora to obraz świata we władaniu Antychrysta, z którego Jachwe został wyparty, a Papa może zrzucić szaty! Dlaczego? Bo na ołtarzu zastępuje go sam Szatan, "He is".

A potem? Trzeba kombinować jeszcze bardziej na siłę, ale egzystencjalnych rozkmin z Prequelle to raczej nie wytrzyma. Tak jak powrotu Papy V, który jest jakiś jałowy, jeszcze w tej masce a'la Limp Bizkit.

Johnny, masz rację, że zapominam o Impera, wypieram istnienie tej płyty xD
We embrace like two lovers at death. A monument to the trapping of breath
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13276
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Ghost

Post autor: Schizoid »

W Opus tematycznie kluczowy jest Ritual, Satan Prayer, Prime Mover i Genesis. Dwa pierwsze odnoszą się do samego aktu poczęcia Antychrysta. "Human sacrifices from the altar bed" to jest po prostu sperma, dlatego ofiarne jest łoże i dlatego potem jest "procreate the unholy bastard". Temat nasienia kontynuuje SP, w sumie Death Knell też jest seks i bezpośrednie zwrócenie się do przyszłej matki Anrychrysta. Prime Mover dzieje się już po wspomnianej prokreacji, Antychryst jest już w łonie matki, pojawia się zapowiedź jego fizycznego nadejścia. No i Genesis to, jak sama nazwa wskazuje, początek. Narodziny Antychrysta i finał aktu pierwszego.

Masz Recit rację co do tracklisty wzorowanej na katolickim rycie. Powiem więcej, dwójka też jedzie na tym patencie. Najpierw śpiewanie jakiejś pieśni na wejście wikarego przed ołtarz (Infestissumam), potem kolejne elementy ceremonii, z komunią (Body and Blood) na czele. No i sam koniec, już po ogłoszeniach duszpasterskich - Monstrance Clock ;)

Paradoks budowania tego świata polega na tym, że u Forge'a rzeczywistość, w której Antychryst rządził na Ziemi, długofalowo nie przynosi niczego dobrego. Ostatecznie ten świat spotyka jakaś tragedia (w końcu "the world is on fire"), a kolejny album jest właśnie o przetrwaniu w realiach pozostałych po starym ładzie, z oczywistymi nawiązaniami do czarnej śmierci.

Prequelle było jednak świadomą rezygnacją z tematyki satanistycznej, bo Forge uznał, że wyczerpał ten temat, a skoro słucha go na poważnie dużo ludzi, to powinien śpiewać o bardziej realnych rzeczach.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
nugz
SMERF MARUDA
Posty: 11562
Rejestracja: ndz lip 15, 2018 10:08 pm

Re: Ghost

Post autor: nugz »

Lore absolutnie mnie przygniata po opisach, świadomie nie wchodzę głębiej w świat Ducha :)
nugz
SMERF MARUDA
Posty: 11562
Rejestracja: ndz lip 15, 2018 10:08 pm

Re: Ghost

Post autor: nugz »

Nie umiem pisać o Ghost, zbyt skomplikowany w tych różnych okresach, a tu jeszcze muzy trzeba słuchać ;) OCD by mi zwariowało ;)
Awatar użytkownika
Caracalized
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1996
Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
Skąd: Catland

Re: Ghost

Post autor: Caracalized »

Akurat w porównaniu do tego ile myśli twórca włożył w cały koncept to muzyka jest niesamowicie prosta akurat, dla niektórych snobków i gburków to nawet wręcz i prostacka ;)
ODPOWIEDZ