Gdy czytałem o wczesnych latach zespołu i oglądałem te koncerty, trzeba przyznać, że Maiden z Di Anno miał jedną rzecz, którą potem chłopaki stopniowo tracili czyli spontanicznośc i szczerośc, (jednak Maiden z Bruce miał dużo innych rzeczy
Jak myślcie jak by to było,jakby nagle wziął sie za siebie i troche przystopował z używkami i dalej śpiewał w zespole,jakby teraz wyglądał zespół.
Ja myśle ,że skończył by troche lepiej niż inne kapele NWOBHM bo już wtedy był znany i wydał jeszcze pare płyt,ale o slawie nie byłoby mowy.
Dziś pewnie miałby kultowy statut wśród starych fanów rocka(teraz też oczywiście ma),ale wśród młodych ludzi byłby słabo znany raczej.
Nie byłoby słynnnego Scream for Me i wiele innych charakterystycznych rzeczy. Ale może byłoby coś w zamian,większa spontanicznośc, może Maiden miał by taką popularnośc jak teraz np.Grave Digger i dawał małe koncerty klubowe,dla garstki zapalenców ,a po koncercie fani pili by piwko z zespołem...to takie gdybanie.




