A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
są na oficjalnej 
-
Deleted User 626
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Zaczne od tego ze po tym jak Dickinson nagral "Tyranny of Souls" chcialem bardzo chcialem zeby Iron Maiden nagrali album wlasnie w tym stylu... STOP... nie bede pisal ze w tym stylu bo zaraz odezwie sie jakis znawca ze to w ogole co innego i w ogole, itd. Wg mnie AMOLAD brzmi podobnie - mnie to cieszy.
To jest pierwszy +.
Drugi to taki, ze najprawdopodniej juz nigdy nie poslucham DOD - nowy album wg mnie go pogrzebal. Nie wiem moze bredze ale ta nowa plyta brzmi jak XF i VXI w jednym - mroczna ale przystepna.
Teraz jeszcze chce napisac pare slow do wielkich krytykow Dickinsona:
"Jak za 30 lat popatrzycie na swoje zony to tez im powiecie ze w 2006 roku byly z nich piekne kobiety a teraz mimo staran to juz tylko prochno z nich zostalo??"
Po prostu nie rozumiem Was... czeka czlowiek 6 lat na dobry album - w DOD takie gnioty jak WD i NF tylko ten album zepsuly - dobry, ba, swietny album wychodzi a tu sie jeden z drugim bedzie zalil ze Dickinson wyje, ze przesterowane gitary i Bog jeden raczy wiedziec co jeszcze.
Dzieki Ci Boze ze jestem totalnym ignorantem w sprawach technicznych bobym chyba zwariowal.
Chcialem zeby AMOLAD sprawil ze mysl o zakonczeniu nagrywania przez IM napelnilaby mnie wielkim smutkiem - i tak sie stalo. Jak nie nagraja nastepnego albumu to sie chyba powiesze. Zal bylby wielki:(
Up The Irons!!
To jest pierwszy +.
Drugi to taki, ze najprawdopodniej juz nigdy nie poslucham DOD - nowy album wg mnie go pogrzebal. Nie wiem moze bredze ale ta nowa plyta brzmi jak XF i VXI w jednym - mroczna ale przystepna.
Teraz jeszcze chce napisac pare slow do wielkich krytykow Dickinsona:
"Jak za 30 lat popatrzycie na swoje zony to tez im powiecie ze w 2006 roku byly z nich piekne kobiety a teraz mimo staran to juz tylko prochno z nich zostalo??"
Po prostu nie rozumiem Was... czeka czlowiek 6 lat na dobry album - w DOD takie gnioty jak WD i NF tylko ten album zepsuly - dobry, ba, swietny album wychodzi a tu sie jeden z drugim bedzie zalil ze Dickinson wyje, ze przesterowane gitary i Bog jeden raczy wiedziec co jeszcze.
Dzieki Ci Boze ze jestem totalnym ignorantem w sprawach technicznych bobym chyba zwariowal.
Chcialem zeby AMOLAD sprawil ze mysl o zakonczeniu nagrywania przez IM napelnilaby mnie wielkim smutkiem - i tak sie stalo. Jak nie nagraja nastepnego albumu to sie chyba powiesze. Zal bylby wielki:(
Up The Irons!!
- Mr.Hankey
- -#Lord of the flies

- Posty: 3001
- Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
- Skąd: Hoooowdy Hoooow
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Co teksty? Możesz napisać w którym miejscu bo ślepy jestem i znaleść nie mogęAbstract pisze:są na oficjalnej
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
aaa przepraszam. Nie ma niestety. Ale są w poszczególnych tematach o nowych kawałkach i w książeczce dołaczonej do płyty 
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Ułożyłem sobie recenzje w głowie i nawet wyszła mi dośc zręcznie,ale jej tu nie zamieszcze,bo jest tam troche cierpkich słów, a nie chce ich pisać, poprostu nie chcę. Dziękuje chłopakom za The Pilgrim,podziwiam za The Legacy i For the Greater Good of God. Dlatego nie będe pisał o innych utworach.
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Wczoraj udalo mi sie zakupic album we wroclawskim MM, wersja z dvd
(innej nie bylo) za skandalicznie wysoka cene 79.90 zl.
Ciezko jest zachowac obiektywizm, gdy chodzi o IM. Przynajmniej
sentymentalnie, to moj ulubiony zespol. Mysle tez ze dwa przesluchania,
to za malo zeby napsiac jakas powazna recenzje, wiec skupie sie na
pierwszym wrazenie.
A to jest pozytywne, bardzo dobry album. Bardziej rowny niz Dod, jedyne
wypelniacze to wg. mnie Benjamin i Different World. Poki co najlepsze
wydaja mi sie These Colours Don't Run, Longest Day i The Legacy, ktory
jest faktycznie czyms nowym dla Ironow. Poczatek rodem z wczesnego
Genesis z P.Gabrielem (albo Octavarium, Dream T, ktore do m.in. Genesis
nawiazuje;)). Ktos pisal o skojarzeniach z Blind Guardian, zgadzam sie.
Jesli to ma byc zapowiedz przyszlego kierunku dla zespolu (wierze w
jeszcze conajmniej jeden album studyjny) to bardzo sie ciesze. Tylko
gdzie jest ten kobiecy chor?? Jakso nie slysze, chyba ze "schowany" jest
w refrenie.
Lognest Day ma niesamowity poczatek, przebija jak dla mnie Paschendale.
Jednak bylem nieco rozczarowany dalsza czescia, kiedy robi sie bardziej
ostro i dynamicznie. Rozczarowany do drugiego sluchania, kiedy mialem
juz przed soba teksty. Wtedy wszystko zaczelo do siebie pasowac, ciarki
pojawily sie na plecach. Co potem nastapilo jeszcze kilka razy (np.Out
Of The Shadows).
Kiedys skomlalem ze Ironi nie graja juz krotkich, mocnych kawalkow. I
dobrze, przeciez PoM czy Powerslave juz sa nagrane, zawsze mozna po nie
siagnac na polke z plytami. Czas na cos nowego, czego A Matter of Life &
Death jest swietna zapowiedzia. Mam nadzieje ze nastepna plyta rozwinie
te wszystkie pomysly.
Obejrzalem tez zawartosc dvd. Dokument o powstawaniu plyty jest okej,
choc bez szczegolnej rewelacji. Najbardziej mi sie podobaly nietypowe
sceny - Bruce spiewajacy ref. z These Colours bez podkladu (slychac jak
potezny ma glos, jakiej klasy to wokalista!), Steve nucaca sobie tekst
jakiegos utwory, czy bluesowy jam na koniec.
Different World ze studia rozczarowal mnie, to po prostu albumowa wersja
kawalka, z tlem video. Liczylem na wersje live, w takiej postaci jakiej
zostalo to nagrane. W ogole powinni zrobic z tym dvd cos jak Metallica z
St.Anger, caly album na zywo w studiu, albo chociaz 4-5 kawalkow.
Generalnie jestem bardzo zadowolony z plyty, zaluje tylko ze raczej nie
zobacze ich na zywo, chyba ze potwierdza sie plotki o drugiej czesci
trasy na poczatku 2007.
(innej nie bylo) za skandalicznie wysoka cene 79.90 zl.
Ciezko jest zachowac obiektywizm, gdy chodzi o IM. Przynajmniej
sentymentalnie, to moj ulubiony zespol. Mysle tez ze dwa przesluchania,
to za malo zeby napsiac jakas powazna recenzje, wiec skupie sie na
pierwszym wrazenie.
A to jest pozytywne, bardzo dobry album. Bardziej rowny niz Dod, jedyne
wypelniacze to wg. mnie Benjamin i Different World. Poki co najlepsze
wydaja mi sie These Colours Don't Run, Longest Day i The Legacy, ktory
jest faktycznie czyms nowym dla Ironow. Poczatek rodem z wczesnego
Genesis z P.Gabrielem (albo Octavarium, Dream T, ktore do m.in. Genesis
nawiazuje;)). Ktos pisal o skojarzeniach z Blind Guardian, zgadzam sie.
Jesli to ma byc zapowiedz przyszlego kierunku dla zespolu (wierze w
jeszcze conajmniej jeden album studyjny) to bardzo sie ciesze. Tylko
gdzie jest ten kobiecy chor?? Jakso nie slysze, chyba ze "schowany" jest
w refrenie.
Lognest Day ma niesamowity poczatek, przebija jak dla mnie Paschendale.
Jednak bylem nieco rozczarowany dalsza czescia, kiedy robi sie bardziej
ostro i dynamicznie. Rozczarowany do drugiego sluchania, kiedy mialem
juz przed soba teksty. Wtedy wszystko zaczelo do siebie pasowac, ciarki
pojawily sie na plecach. Co potem nastapilo jeszcze kilka razy (np.Out
Of The Shadows).
Kiedys skomlalem ze Ironi nie graja juz krotkich, mocnych kawalkow. I
dobrze, przeciez PoM czy Powerslave juz sa nagrane, zawsze mozna po nie
siagnac na polke z plytami. Czas na cos nowego, czego A Matter of Life &
Death jest swietna zapowiedzia. Mam nadzieje ze nastepna plyta rozwinie
te wszystkie pomysly.
Obejrzalem tez zawartosc dvd. Dokument o powstawaniu plyty jest okej,
choc bez szczegolnej rewelacji. Najbardziej mi sie podobaly nietypowe
sceny - Bruce spiewajacy ref. z These Colours bez podkladu (slychac jak
potezny ma glos, jakiej klasy to wokalista!), Steve nucaca sobie tekst
jakiegos utwory, czy bluesowy jam na koniec.
Different World ze studia rozczarowal mnie, to po prostu albumowa wersja
kawalka, z tlem video. Liczylem na wersje live, w takiej postaci jakiej
zostalo to nagrane. W ogole powinni zrobic z tym dvd cos jak Metallica z
St.Anger, caly album na zywo w studiu, albo chociaz 4-5 kawalkow.
Generalnie jestem bardzo zadowolony z plyty, zaluje tylko ze raczej nie
zobacze ich na zywo, chyba ze potwierdza sie plotki o drugiej czesci
trasy na poczatku 2007.
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
na tej płycie słychać wszystkie maidenowskie patenty i trudno byłoby pomylić ten krążek z innym zespołem nawet gdyby wywalić wokal Bruce'a. słychać tu i fragmenty Powerslave szczególnie w partiach basu Steva, słychać Somewhery in ... oraz 7th Son'a jeśli chodzi o warstwę rytmiczną i oczywiście w dużej części wokalnej. słychać również i The X Factor jeśli chodzi o klimat i strukturę całej kompozycji płyty. jak dla mnie nic odkrywczego i progresywnego w tym albumie nie ma. to po prostu dobre rzemiosło muzyczne w wykonaniu tuzów metalu. płyta ma mocne i słabe strony jak każdy album i to każdego wykonawcy.(ja nie znam płyt genialnych od A do Z choć pewnie zaraz odezwa się głosy że jestem chyba lamerem
)
co jest na plus tej płyty to bardzo dobre brzmienie tu duże brawa dla producenta. jest kilka perełek jak dla mnie:
For the Greater... ,
The Legacy,
The Pilgrim.
O czym się raczej nie będę specjalnie rozpisywał tutaj, napisze swoją recenzję w odpowiednim dziale.
jest również parę mniej udanych kompozycji co do których mam odczucie że zrobiono je trochę na siłę. to m.in. Brigter than.... utwór z dobrym wstępem i w miarę poprawnym podkładem pod warstwę tekstowa ale skopany doklejeniem umpa, umpa w środku i to jeszcze zagranego tak ze w pierwszym momencie ma się wrażenie że ktoś tam się rąbnął i fałszuje.
co razić może jeszcze tak po pierwszym przesłuchaniu to te wszystkie wstępy do utworów i niektóre refreny. prawie każdy utwór zaczyna się wolnym wstępem co może być dość nużące i drażniące. mój kumpel, zdeklarowany fan IM gdy usłyszał tę płyte w całości stwierdził: podrasowane The X Factor
nie wiem po co na siłę to zrobiono np. w The Lord of Light moim zdaniem ten kawałek powinien zaczynać się od razu od tego kopa bez zbędnych ceregieli. wiem że chcieli spotęgować efekt ale mnie się to mniej podoba. duża schematyczność konstrukcji utworów jak napisał likipiki. w pierwszym momencie można pomylić nawet niektóre utwory ze sobą dlatego że refreny brzmią podobnie
. Chłopaki się bardzo starali ale za dużo jest tu utworów mających charakter epicki. Jeśli to miała być ta progresja to fakt, tu się ją widzi
tymi kawałkami można by obdzielić parę innych wydawnictw. Nie wiem czy to miałby koncept album czy miał tylko sprawiać takie wrażenie ale kogoś kto nie przepada za takim stylem może ten album zrazić. Brak mi na tej płycie zdecydowanie szybkich kawałków bo jedynie Different World może kandydować do tego miana choć nie zabija tempem (to chyba specjalnie bo The Trooper na longu też nie jest jakąś galopadą a na koncertach to każdy słyszy) teraz już wiem co miał na myśli WICKER pisząc że ten utwór nie pasuje do całości
tu nie ma przegadanego (nie liczę tego aii na początku
) wstępu i zakończenia. kawałek z kopem od A do Z. ktoś napisał że ci, którzy twierdza że Maiden gra ciągle to samo po tym albumie będą musieli zmienić zdanie. Moim zdaniem wcale nie bo im dłużej słucham tej płyty tym więcej w niej słyszę zapożyczeń z innych albumów. jak dla mnie to plus i wali mnie w cyce jeśli ktoś twierdzi że Maiden gra ciągle to samo. Mnie się podobają infantylne melodyjki w prawie każdym kawałku. Dwu- i trzygłosy gitar grające proste melodie szybko wpadające w ucho. Mnie zawsze się to w Maidenie podobało i tyle a jak ktoś twierdzi że brzmi to czasami jak na wiejskim weselu to niech sobie posłucha Paganiniego lub idzie na filmy Bergmana tam nie ma sztampy i trzeba kombinować co i jak
mnie to pasi i już. Podsumowując trochę ten chaos. Mnie ta płyta się podoba i takiego grania oczekiwałem od Iron Maiden a wszelkiej maści zdeklarowani przeciwnicy Żelaznej Panienki nich spadają na drzewo nikt im nie karze słuchać ich twórczości a tym bardziej kupować ich wydawnictw
pewnie jakby zagrali tak jak Rush czy Dream Theater też by marudzili że zgapiają patenty albo i jeszcze coś innego.
Nie wiem czego niektórzy się spodziewali po IM że nagle po 30latach grania zaczną tworzyć muzykę w stylu Sodom
Dobry, Solidny, Perfekcyjnie zrealizowany i nagrany album. Czekam na koncerty
co jest na plus tej płyty to bardzo dobre brzmienie tu duże brawa dla producenta. jest kilka perełek jak dla mnie:
For the Greater... ,
The Legacy,
The Pilgrim.
O czym się raczej nie będę specjalnie rozpisywał tutaj, napisze swoją recenzję w odpowiednim dziale.
jest również parę mniej udanych kompozycji co do których mam odczucie że zrobiono je trochę na siłę. to m.in. Brigter than.... utwór z dobrym wstępem i w miarę poprawnym podkładem pod warstwę tekstowa ale skopany doklejeniem umpa, umpa w środku i to jeszcze zagranego tak ze w pierwszym momencie ma się wrażenie że ktoś tam się rąbnął i fałszuje.
co razić może jeszcze tak po pierwszym przesłuchaniu to te wszystkie wstępy do utworów i niektóre refreny. prawie każdy utwór zaczyna się wolnym wstępem co może być dość nużące i drażniące. mój kumpel, zdeklarowany fan IM gdy usłyszał tę płyte w całości stwierdził: podrasowane The X Factor
Nie wiem czego niektórzy się spodziewali po IM że nagle po 30latach grania zaczną tworzyć muzykę w stylu Sodom
Dobry, Solidny, Perfekcyjnie zrealizowany i nagrany album. Czekam na koncerty
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
świetna recenzja.
ja teraz czekam na album koncertowy
mam nadzieję, że nie zagrają całej płyty na trasie, bo to by zabiło koncerty. Album jest arcydziełem, ale są też starsze arcydzieła, niektóre z nich czekają od wielu lat na wykonanie na żywo (Prisoner, Children Of The Damned, Alexander)
ja teraz czekam na album koncertowy
-
God Of Thunder
- -#Prodigal son

- Posty: 33
- Rejestracja: sob sie 12, 2006 5:46 pm
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Iron Maiden jest jak Coca-cola- napoj, ktory nie kazdemu smakuje, jednak jest czyms wiecej niz tylko napojem. Takie wlasnie jest Iron Maiden- nie kazdy ich lubi, ale sa czyms wiecej niz tylko zespolem.
Przesluchalem plyte juz wiele, wiele razy. Wydaje mi sie, ze jestem juz w stanie mniej-wiecej o kazdej z piosenek cos napisac. Z gory uprzedzam, ze to tylko i wylacznie moje osobiste odczucia!
Diffrent World- cukierkowy refren, a nastepnie bardzi nieudana proba spiewy w wyzszej tonacji przez Bruca. Kawalek jest bardzo, bardzo przcietny, faktycznie nie pasujacy do plyty. 5/10
These Colours Don't Run- brrrr. Intro i outro- tego na tej plycie stanowczo za duzo! 4 piosenka, ktora uslyszalem w trakcie oczekiwania na plyte. Nie wiem jak Wy, ale mnie ta piosenka uspokoila! Ciekawie zaspiewany (szczegolnie tzw. wyliczanka:- ), mila melodia, fajny tekst. Ot, cos, czego mozna sie bylo spodziewac po Maidenach. W paru momentach slychac klawisze, ktore ani nie przeszkadzaja, ani nie dodaja "tego czegos". Jak dla mnie mocna 7/10
Brighter That A Thousand Suns- moze jestem juz za stary, moze jestem juz gluchy, a moze po prostu juz dawno wyroslem z tego typu brzmienia. Faktycznie- cos sie w tej piosence dzieje, ale na mnie nie robi to zadnego wrazenia. Wrecz zmuszalem sie do sluchania BTATS. Wiem, ze wielu forumowiczow uwielbia ten kawalek. Jak dla mnie jest on momentami na sile "udziwniony"... Takiego Maiden nie chce, o nie! 5+/10
The Pilgrim- wielkie zaskoczenie! Pierwsze uderzenia przypominaja mi poczatek z "Dani California" Red Hotów. Nicko gra jak zawsze, ale jednoczescie wystawia pazurki! Z wczesniejszych zapowiedzi, podobno ten kawalek mialbyc typowym zapychaczem, a okazalo sie inaczej... Prawdziwe i drapiezne Maiden. "changin a water into wine"- uwielbiam ten moment! Bez chwili zastanowienia jedna z moich ulubionych piosenek z AMLOAD. Podoba sie juz po pierwszym przesluchaniu! Bardzo mocne 8/10
The Longest Day- nastepna Paschendale? Pfff...
Gdzie tam znajdziemy porywajacy refren, dzwieki, ktore wrecz maluja przed nami obraz wojny? Zamiast tego mamy dramatyczny poczatek, a potem pif paf, zamiast wielkiego BOOM. Wybaczcie, ale to typowy sredniaczek, z fajnym tekstem. Panowie z IM- posiedzcie dluzej nad swoimi kompozycjami! 6/10
Out Of The Shadows- znowu- intro, outro... Posrodku jest milo i przyjemnie. Jednak "juz to gdzies slyszalem"- Wasting Love, Tears Of The Dragon. Daleko tej balladce do "Navigate The Seas Of The Sun". Bardzo daleko. Piosenka mnie nie zawiodla, Iron Maiden i dobre ballady to niestety dwie, bardzo odlegle od siebie rzeczy. Nie zmienia to faktu, ze posluchac mozna. Moze sie tez oczywiscie spodobac, dlatego 7/10
The Reincarnation Of Benjamin Breeg- na poczatku mowilem- ale syf! Dlugie, nudne, "niby" mroczne. Teraz bardziej zrozumialem ten kawalek i o dziwo... Zaczal mi sie podobac! Szczegolnie na pochwale zasluguje Bruce. Spiewa spokojniej, mocniej i nizej niz na reszcie piosenek. Kawalek ma klimat, ale trzeba sie z nim osluchac... No i najlepiej omijac outro, ktore pasuje tak jak ja na ksiedza. 7+/10
For The Greater Good Of God- nikogo juz nie zdziwie- intro i outro oczywiscie! Bruce spiewa niesamowicie na samym poczatku jak i na koncu. Takiego Bruca ja chce! Po przyjemnym wstepie, czeka nas narastajacy klimat i po chwili... Sciana dzwieku z Brusikiem, ktory wyje jak wilk do ksiezyca... Oj, bardzo nieladnie... Opracowalem metode na ten kawalek- nie slucham srodka tej piosenki! Najdluzsza kompozycja, ktora zapowiadala sie wspaniale (po 30 sekundowych fragmentach). 6/10
Lord Of Light- tytul brzmi znajomo :- ). Zaczyna sie spokojnie, na glos Bruca zostal nalozony jakis efekt. Po chwili male boom i znow to samo. Aj, darujcie mi ta zabawe z wysokimi skalami u Bruca... Niech zaspiew choc odrobine nizej. Chce uslyszec mocne brzmienie jak na Tyranny Of Souls! Refren podoba mi sie, nie jest nadzwyczajny (tak samo jak wiekszosc kawalkow na plycie). Solowki sa naprawde niezle! Tylko dla nich ocena podskoczyla- 7/10
The Legacy- najlepsze cacuszko na sam koniec:- ). Brawa dla Panow z Maiden. Brawo dla Harrisa! Czy IM brzmialo tak kiedykolwiek? Jak dla mnie TL to mroczniejsze Dance Of Death. Powiedzialbym, ze wrecz grobowe. Wokal niesamowity, agresywny, w pewnym momencie mialem wrazenie, ze Bruce wrecz szczeka! Solowki sa srednie, slabo je slychac, ale... Moze taka jest magia tego kawalka? Pokochalem go po pierwszym przesluchaniu. Prawdziwe epickie dzielo wielkiego kompozytora. Prawdziwa perelka na stosunkowo nierownym AMLOAD. Piosenka, ktora juz stala sie klasykiem! Mam nadzieje, ze Ironi wyrobia z nia na koncertach. Jest naprawde ciezka do zagrania! Moze znajdzie sie na soundtracku do jakiegos filmu? Moglaby, bo przenosi Nas do bardzo odlegych czasow. Ocena oczywista- 10/10. the Legacy nie musi sie kazdemu podobac, mozna narzekac na dlugie intro i niepotrzebne (?) outro. Jednak jak dla mnie to majstersztyk... Cos, na co czekalem, cos na co liczylem, cos co bede sluchal az do konca moich, krotkich juz dni!
Ocena ogolna? Iron Maiden to cos wiecej niz zespol. To swoista magia, ktora stworzylo kilku muzykow swoja bardzi ciezka praca. Nie bede potepiac ich dziela, ich artystycznej wizji. 8/10. Napewno AMLOAD jest lepsze od DOD. Pelne eksperymentow, dojrzalsze, pelniejsze, z mniejsza iloscia slabizn. Moze Bruce mnie w wiekszosci kawalkow nie przekonal. Moze intra i outra w takiej ilosci sa wrecz nudne. A moze po prostu, jeszcze nie poznalem magii tej plyty...
W jedyn z wywiadow, przeprowadzonym z osoba, ktora dlugo towarzyszyla Maidenom przeczytalem bardzo ciekawy i trafny fragment. Brzmial on mniejwiecej tak- "Jak oceniasz najnowsza plyte XXX zespolu Iron Maiden?" "Tak jak kazda- lubie ja. Jednak moim zdaniem Panowie z Iron Maiden popelniaja jeden wielki blad. Wydaja plyte, nastepnie szaleja na wielkich trasach koncertowych. Wracaja z nich, sa wypaleni, zmeczeni i zabieraja sie szybciutko do pisania nowych utworow. Nagrywaja je takze szybko i wydaja nastepna plyte. Powinni wiecej czasu poswiecac swoim kompozycjom. Dopieszczac je."
Takie tez bedzie podsumowanie AMLOAD, procz kilku utworow, reszta jest nijaka. Nie dopieszczona, nie do konca przemyslana. Czasami tez zagrana/zaspiewana na sile. Modle sie, aby Iron Maiden przed swoja ostatnia, 15nasta juz plyta, posiedzieli dluzej nad kawalkami, nie nagrywali ich tak szybciutko. Bardziej przemysleli niektore pomysly. I zeby Bruce, nie probowal juz na sile spiewac tak jak kiedys. AMEN.
Przesluchalem plyte juz wiele, wiele razy. Wydaje mi sie, ze jestem juz w stanie mniej-wiecej o kazdej z piosenek cos napisac. Z gory uprzedzam, ze to tylko i wylacznie moje osobiste odczucia!
Diffrent World- cukierkowy refren, a nastepnie bardzi nieudana proba spiewy w wyzszej tonacji przez Bruca. Kawalek jest bardzo, bardzo przcietny, faktycznie nie pasujacy do plyty. 5/10
These Colours Don't Run- brrrr. Intro i outro- tego na tej plycie stanowczo za duzo! 4 piosenka, ktora uslyszalem w trakcie oczekiwania na plyte. Nie wiem jak Wy, ale mnie ta piosenka uspokoila! Ciekawie zaspiewany (szczegolnie tzw. wyliczanka:- ), mila melodia, fajny tekst. Ot, cos, czego mozna sie bylo spodziewac po Maidenach. W paru momentach slychac klawisze, ktore ani nie przeszkadzaja, ani nie dodaja "tego czegos". Jak dla mnie mocna 7/10
Brighter That A Thousand Suns- moze jestem juz za stary, moze jestem juz gluchy, a moze po prostu juz dawno wyroslem z tego typu brzmienia. Faktycznie- cos sie w tej piosence dzieje, ale na mnie nie robi to zadnego wrazenia. Wrecz zmuszalem sie do sluchania BTATS. Wiem, ze wielu forumowiczow uwielbia ten kawalek. Jak dla mnie jest on momentami na sile "udziwniony"... Takiego Maiden nie chce, o nie! 5+/10
The Pilgrim- wielkie zaskoczenie! Pierwsze uderzenia przypominaja mi poczatek z "Dani California" Red Hotów. Nicko gra jak zawsze, ale jednoczescie wystawia pazurki! Z wczesniejszych zapowiedzi, podobno ten kawalek mialbyc typowym zapychaczem, a okazalo sie inaczej... Prawdziwe i drapiezne Maiden. "changin a water into wine"- uwielbiam ten moment! Bez chwili zastanowienia jedna z moich ulubionych piosenek z AMLOAD. Podoba sie juz po pierwszym przesluchaniu! Bardzo mocne 8/10
The Longest Day- nastepna Paschendale? Pfff...
Out Of The Shadows- znowu- intro, outro... Posrodku jest milo i przyjemnie. Jednak "juz to gdzies slyszalem"- Wasting Love, Tears Of The Dragon. Daleko tej balladce do "Navigate The Seas Of The Sun". Bardzo daleko. Piosenka mnie nie zawiodla, Iron Maiden i dobre ballady to niestety dwie, bardzo odlegle od siebie rzeczy. Nie zmienia to faktu, ze posluchac mozna. Moze sie tez oczywiscie spodobac, dlatego 7/10
The Reincarnation Of Benjamin Breeg- na poczatku mowilem- ale syf! Dlugie, nudne, "niby" mroczne. Teraz bardziej zrozumialem ten kawalek i o dziwo... Zaczal mi sie podobac! Szczegolnie na pochwale zasluguje Bruce. Spiewa spokojniej, mocniej i nizej niz na reszcie piosenek. Kawalek ma klimat, ale trzeba sie z nim osluchac... No i najlepiej omijac outro, ktore pasuje tak jak ja na ksiedza. 7+/10
For The Greater Good Of God- nikogo juz nie zdziwie- intro i outro oczywiscie! Bruce spiewa niesamowicie na samym poczatku jak i na koncu. Takiego Bruca ja chce! Po przyjemnym wstepie, czeka nas narastajacy klimat i po chwili... Sciana dzwieku z Brusikiem, ktory wyje jak wilk do ksiezyca... Oj, bardzo nieladnie... Opracowalem metode na ten kawalek- nie slucham srodka tej piosenki! Najdluzsza kompozycja, ktora zapowiadala sie wspaniale (po 30 sekundowych fragmentach). 6/10
Lord Of Light- tytul brzmi znajomo :- ). Zaczyna sie spokojnie, na glos Bruca zostal nalozony jakis efekt. Po chwili male boom i znow to samo. Aj, darujcie mi ta zabawe z wysokimi skalami u Bruca... Niech zaspiew choc odrobine nizej. Chce uslyszec mocne brzmienie jak na Tyranny Of Souls! Refren podoba mi sie, nie jest nadzwyczajny (tak samo jak wiekszosc kawalkow na plycie). Solowki sa naprawde niezle! Tylko dla nich ocena podskoczyla- 7/10
The Legacy- najlepsze cacuszko na sam koniec:- ). Brawa dla Panow z Maiden. Brawo dla Harrisa! Czy IM brzmialo tak kiedykolwiek? Jak dla mnie TL to mroczniejsze Dance Of Death. Powiedzialbym, ze wrecz grobowe. Wokal niesamowity, agresywny, w pewnym momencie mialem wrazenie, ze Bruce wrecz szczeka! Solowki sa srednie, slabo je slychac, ale... Moze taka jest magia tego kawalka? Pokochalem go po pierwszym przesluchaniu. Prawdziwe epickie dzielo wielkiego kompozytora. Prawdziwa perelka na stosunkowo nierownym AMLOAD. Piosenka, ktora juz stala sie klasykiem! Mam nadzieje, ze Ironi wyrobia z nia na koncertach. Jest naprawde ciezka do zagrania! Moze znajdzie sie na soundtracku do jakiegos filmu? Moglaby, bo przenosi Nas do bardzo odlegych czasow. Ocena oczywista- 10/10. the Legacy nie musi sie kazdemu podobac, mozna narzekac na dlugie intro i niepotrzebne (?) outro. Jednak jak dla mnie to majstersztyk... Cos, na co czekalem, cos na co liczylem, cos co bede sluchal az do konca moich, krotkich juz dni!
Ocena ogolna? Iron Maiden to cos wiecej niz zespol. To swoista magia, ktora stworzylo kilku muzykow swoja bardzi ciezka praca. Nie bede potepiac ich dziela, ich artystycznej wizji. 8/10. Napewno AMLOAD jest lepsze od DOD. Pelne eksperymentow, dojrzalsze, pelniejsze, z mniejsza iloscia slabizn. Moze Bruce mnie w wiekszosci kawalkow nie przekonal. Moze intra i outra w takiej ilosci sa wrecz nudne. A moze po prostu, jeszcze nie poznalem magii tej plyty...
W jedyn z wywiadow, przeprowadzonym z osoba, ktora dlugo towarzyszyla Maidenom przeczytalem bardzo ciekawy i trafny fragment. Brzmial on mniejwiecej tak- "Jak oceniasz najnowsza plyte XXX zespolu Iron Maiden?" "Tak jak kazda- lubie ja. Jednak moim zdaniem Panowie z Iron Maiden popelniaja jeden wielki blad. Wydaja plyte, nastepnie szaleja na wielkich trasach koncertowych. Wracaja z nich, sa wypaleni, zmeczeni i zabieraja sie szybciutko do pisania nowych utworow. Nagrywaja je takze szybko i wydaja nastepna plyte. Powinni wiecej czasu poswiecac swoim kompozycjom. Dopieszczac je."
Takie tez bedzie podsumowanie AMLOAD, procz kilku utworow, reszta jest nijaka. Nie dopieszczona, nie do konca przemyslana. Czasami tez zagrana/zaspiewana na sile. Modle sie, aby Iron Maiden przed swoja ostatnia, 15nasta juz plyta, posiedzieli dluzej nad kawalkami, nie nagrywali ich tak szybciutko. Bardziej przemysleli niektore pomysly. I zeby Bruce, nie probowal juz na sile spiewac tak jak kiedys. AMEN.
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
No to jestem po pierwszym przesłuchaniu. Na oceny poszczególnych kawałków zdecydowanie za wcześnie. Ale są elementy, o których już mogę coś powiedzieć. 1-sza sprawa - wstępy na basie. Ja nie wiem w co się Harris uderzył i czemu nie potrafi niczego ciekawego na początki utworów sklecić. Coś tam czasem jakaś gitarka z jakimś motywem wejdzie, ale to jest jedno wielkie gówno. Pomyśleć, że za czasów XF te wstępy się tak od siebie różniły.
Dalej - znowu od mniej więcej połowy większości utworów zaczyna się powtarzanie w kółko refrenów. No są bardziej rozbudowane niż w BNW np., ale ponownie - ileż można. Zdecydowanie bardziej wolałbym usłyszeć na cały numer ze dwa razy refren i później do ów kawałka wielokrotnie wracać, niż mieć go dość już po pierwszym przesłuchaniu.
Podoba mi się brzmienie perkusji. W dużej części podobne do tego w BNW, ale i momentami tchnie niemieckim powerem, czasem jest mocniejsze itd. Dobra jest taka odmiana.
Takoż i klawisze ładnie wpasowane, bez zbędnej orkiestry z DODa.
Na razie tyle, czas obadać DVD.
Dalej - znowu od mniej więcej połowy większości utworów zaczyna się powtarzanie w kółko refrenów. No są bardziej rozbudowane niż w BNW np., ale ponownie - ileż można. Zdecydowanie bardziej wolałbym usłyszeć na cały numer ze dwa razy refren i później do ów kawałka wielokrotnie wracać, niż mieć go dość już po pierwszym przesłuchaniu.
Podoba mi się brzmienie perkusji. W dużej części podobne do tego w BNW, ale i momentami tchnie niemieckim powerem, czasem jest mocniejsze itd. Dobra jest taka odmiana.
Takoż i klawisze ładnie wpasowane, bez zbędnej orkiestry z DODa.
Na razie tyle, czas obadać DVD.
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Przesluchalem juz dokladnie 12 razy i czas na pierwsze ale bardzo krotkie wrazenia: Jestem pewny ze album lepszy od DOTR, aczkolwiek slabszy niz BNW. These Colours Dont Run i Brighter Than a Thousand Sun to jak na razie moi faworyci, Bruce naprawde daje z siebie wszystko, lepiej slychac Arrego niz na albumach wczesniejszych jak dla mnie. Ogolnie od razu rzuca sie w uszy ze to Iron Maiden i za to ich kocham, niech nie zbaczaja z tej sciezki obranej sprzed 25 lat! Ale poki jest Arry to jestem o to spokojny!
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Ta płyta jest tak równa że po pierwszym przesłuchaniu wszyskie kawałki wydawały mi się takie same
Jednak teraz z każdym kolejnym przesłuchaniem płyta rośnie w moich oczach.
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Chyba od DoDDeep pisze:Jestem pewny ze album lepszy od DOTR,
-
Tony Martin
- -#Prodigal son

- Posty: 39
- Rejestracja: czw lip 13, 2006 9:10 pm
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
WitamModle sie, aby Iron Maiden przed swoja ostatnia, 15nasta juz plyta, posiedzieli dluzej nad kawalkami, nie nagrywali ich tak szybciutko. Bardziej przemysleli niektore pomysly. I zeby Bruce, nie probowal juz na sile spiewac tak jak kiedys. AMEN.
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
bo nagraja 15sta i koncza dzialalnosc.
-
Tony Martin
- -#Prodigal son

- Posty: 39
- Rejestracja: czw lip 13, 2006 9:10 pm
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
To chyba jakiś żart?S1MON pisze:bo nagraja 15sta i koncza dzialalnosc.
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
nie. to nie zart tylko slowa Steve`a...no moze nie skoncza tak szybko dzialalnosci, ale wiecej niz 15 studyjnych nie bedzie
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
najprawdziwsza prawdaTony Martin pisze:To chyba jakiś żart?S1MON pisze:bo nagraja 15sta i koncza dzialalnosc.
-
Tony Martin
- -#Prodigal son

- Posty: 39
- Rejestracja: czw lip 13, 2006 9:10 pm
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
Trochę mnie to zaskoczyło. Mogę poprosić o źródło, link? Muszę to zobaczyć na własne oczyS1MON pisze:nie. to nie zart tylko slowa Steve`a...no moze nie skoncza tak szybko dzialalnosci, ale wiecej niz 15 studyjnych nie bedzie
Re: A Matter of Life And Death - oceny, wrażenia, recenzje!
W którymś Kerrangu Steve mówi cytuję "Five years ago we were thinking possibly about retring at this point, but now we're at this stage no way! Whys hould we? I don't know why but I always had in my mind that we'd do fifteen studio albums, so we've got at least one more to go!"


